Ukraina: Jak mężczyźni, mimo zakazu, opuszczają kraj. „Nie jestem zdrajcą”

4 comments
  1. I bardzo, kurwa, dobrze.

    Jak ktoś ma jakieś kontakty do kanałów na telegramie to napiszcie na moim priv. Chcę pomóc jednej wspaniałej osobie i będę wdzięczna za konkrety

  2. Uciekają tym samym sposobem jakim u nas by uciekali. Tak samo jak ludzie uciekali przed poborem od setek lat – mają hajs, śmierć w okopie jest dla biednych. Chyba jeszcze nie widziałem w moim miasteczku faceta z ukrainy który wozi się czymś starszym niż 6-7 lat.

  3. >Mężczyźni, wobec których te wyjątki nie mają zastosowania, a którzy mimo to chcą opuścić Ukrainę, robią to np. przez Krym, który został zaanektowany przez Rosję.

    To właśnie jest zdrada.

    >Wyjechaliśmy wszyscy i samochody wróciły do Ukrainy z pomocą humanitarną, ale ja zostałem w UE. Mężczyzn takich jak ja nazywa się zdrajcami – mówi.

    Nie. Takich nazywa się dezerterami, jeśli są już wcieleni do wojska.

    >Nie boję się frontu i gdybym nie miał dzieci, już dawno bym tam był. Ale nie po to mamy dzieci, żeby moja żona musiała sama z nimi starać się o przetrwanie – mówi

    A to inni dzieci nie mają?

    >Jej przesłanie brzmi: wyjedźmy wszyscy i pozwólmy walczyć wolontariuszom. To niesprawiedliwe. Chętnych jest zbyt mało

    Na początku wojny chętnych było tyle, że nie wystarczało dla nich broni.

    >Dlatego domaga się, by żołnierze otrzymywali krótkie urlopy i mogli wyjeżdżać za granicę.

    Żołnierze otrzymują “urlopy”, gdy jednostka przechodzi rotację z linii frontu na tyły. Wyjeżdżanie za granicę będzie się wiązać z dezercją, koniecznością mobilizowania nowych obywateli, stratą czasu na przeszkolenie i utratą wyposażenia (bo gdzie taki dezerter zostawi swój sprzęt i broń? w jednostce, czy na brzegu rzeki, uciekając?). To absurd i nie wiem jak ktoś może o tym mówić na poważnie.

Leave a Reply