Wychowałem się na wsi, gdzie moi dziadkowie i wujowie mieli jakąś krowę, świnki, kaczki, kury, psa Burka, kartoflisko tuż za stodołą. Cegły i asfalt były, bo to mimo wszystko lata 90. Jeszcze za gówniaka piłem nawet wodę ze studni. Ale ja nie o tym żeby wspominać, chciałem Was erPolacy zapytać o coś innego.

Babcia (i w sumie ciotka też) miały pralkę Franię. [O taką.](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4c/Pralka_Frania_-_producent_%C5%9Awiatowit.jpg) Pralkę, w której robiły pranie, ale również bez wysiłku ubijały w niej masło. Oczywiście z względną higieną, czyli przed ubijaniem masła myły komorę pralki. Masło w takiej Frani ubijało się praktycznie same, a wąż służył do odprowadzania na bieżąco serwatki. I chodzi o to, że ja się na tej wsi wychowałem prawie nigdzie nie wyjeżdżając i dla mnie to była normalka, że masło robi się we Frani, czaicie?

I dzisiaj wiem, że ta metoda to był taki McGaver od ubijania masła, ale do diaska czy ktoś z Was też tak robił albo znał kogoś kto robił?

Leave a Reply