Ciekawe że w miastach jest lepiej na obydwu mapach. Jeśli chodzi o gniazdownokow to przynajmniej jasne – młodzi wyjeżdżają ze wsi do miasta i poprawiają tam statystykę, jednocześnie Ci którzy zostają na wsi częściej dłużej zostają z rodzicami.
Ale z czego wynika dzietność to nie wiem.
>gniazdowników (ludzi 25-34 mieszkających z rodzicami)
Uff, całe szczęście, że już się nie łapię do tej kategorii.
​
Mam 35 lat.
Jako rodzic bym na ulicę wywalił. Ja wyszedłem spod fartuszka mamusi z wieku 19 lat a moje dzieci 20. Ja i jedna z moich córek sami zaczęliśmy za oceanem, oddzielnie, w innych krajach, bez żadnej pomocy rodziców. To my rodzinie pomagaliśmy. Młodsza pracowała od 16go roku życia choć mieszkała ze mną do 20 roku życia i studiowała. Musieliśmy pracować milenialsi, tak już jest że dorośli sami na siebie zarabiają. Kwiatuszki. Dzieci miały jak je i ich mężów było na dzieci stać.
Normalnie to bym się śmiał, bo zazwyczaj takie dane były brane z meldunków i wyglądały śmiesznie, ale tutaj lata sugerują jako źródło danych spis powszechny
No uważaj bo coś się da z tego odczytać.
r/widaczabory
Ogólnie patrząc, to mapa zdaje się wskazywać, że dorośli nie mieszkający na swoim na ogół nie mają dzieci. Szokujące.
Widać korelację, jak zauważył u/ZajeliMiNazweDranie.
Co do przyczynowości bym się wstrzymał z pochopnymi wnioskami, bo może być zarówno tak, że na obszarach gdzie jest więcej gniazdowników , ich ilość powoduje brak zakładania nowych związków i niższą dzietność, lub brak warunków do zakładania rodzin powoduje pozostawanie w domu rodzinnym. pamiętajmy ze ‘korelacja nie wskazuje na przyczynowość”.
Można wysnuć wniosek, że duże obszary miejskie (co implikuje: dające możliwości rozwoju, usamodzielnienie się i zarobku) sprzyjają podejmowaniu decyzji o wyprowadzce ‘na swoje; i założeniu rodziny.
Czyli to nie populacja bocianów i ilość sztucznie pompowanej kasy wpływa na dzietność, tylko odpowiednie warunki ekonomiczne! szokujące, czy Polski rząd już to wie ?!?😱😱😱
10 comments
Ciekawe że w miastach jest lepiej na obydwu mapach. Jeśli chodzi o gniazdownokow to przynajmniej jasne – młodzi wyjeżdżają ze wsi do miasta i poprawiają tam statystykę, jednocześnie Ci którzy zostają na wsi częściej dłużej zostają z rodzicami.
Ale z czego wynika dzietność to nie wiem.
>gniazdowników (ludzi 25-34 mieszkających z rodzicami)
Uff, całe szczęście, że już się nie łapię do tej kategorii.
​
Mam 35 lat.
Jako rodzic bym na ulicę wywalił. Ja wyszedłem spod fartuszka mamusi z wieku 19 lat a moje dzieci 20. Ja i jedna z moich córek sami zaczęliśmy za oceanem, oddzielnie, w innych krajach, bez żadnej pomocy rodziców. To my rodzinie pomagaliśmy. Młodsza pracowała od 16go roku życia choć mieszkała ze mną do 20 roku życia i studiowała. Musieliśmy pracować milenialsi, tak już jest że dorośli sami na siebie zarabiają. Kwiatuszki. Dzieci miały jak je i ich mężów było na dzieci stać.
Normalnie to bym się śmiał, bo zazwyczaj takie dane były brane z meldunków i wyglądały śmiesznie, ale tutaj lata sugerują jako źródło danych spis powszechny
No uważaj bo coś się da z tego odczytać.
r/widaczabory
Ogólnie patrząc, to mapa zdaje się wskazywać, że dorośli nie mieszkający na swoim na ogół nie mają dzieci. Szokujące.
Widać korelację, jak zauważył u/ZajeliMiNazweDranie.
Co do przyczynowości bym się wstrzymał z pochopnymi wnioskami, bo może być zarówno tak, że na obszarach gdzie jest więcej gniazdowników , ich ilość powoduje brak zakładania nowych związków i niższą dzietność, lub brak warunków do zakładania rodzin powoduje pozostawanie w domu rodzinnym. pamiętajmy ze ‘korelacja nie wskazuje na przyczynowość”.
Można wysnuć wniosek, że duże obszary miejskie (co implikuje: dające możliwości rozwoju, usamodzielnienie się i zarobku) sprzyjają podejmowaniu decyzji o wyprowadzce ‘na swoje; i założeniu rodziny.
Czyli to nie populacja bocianów i ilość sztucznie pompowanej kasy wpływa na dzietność, tylko odpowiednie warunki ekonomiczne! szokujące, czy Polski rząd już to wie ?!?😱😱😱
Nie widać zaborów
Widać II RP