To jest niezwykłe co z percepcją człowieka robi życie w bańce. Dosłownie nie znam nikogo w moim wieku kto piłby więcej niż dwa piwa na sylwestra.
Może to tylko moje spostrzeżenie, ale mam wrażenie ze ludzie piją mniej, chętniej sięgają na imprezach po piwo zero, maryche. Wygląda to o wiele lepiej niż w latach 90/20
wydaje mi się, że kiedyś ciężko było o rzetelne dane – GUS nie dojeżdżał do lasów pod wioskami, gdzie wyrastały bimbrownie produkujące berbeluchę bez akcyzy
Miałam wrażenie, że jest zupełnie na odwrót. Przy okazjach, gdzie jeszcze 20 lat temu wjeżdżała wódka, teraz raczej wchodzi piwo lub wino, czasem ktoś sączy whisky, coraz więcej osób woli opcje bezalkoholowe. Można to w sumie też interpretować tak, że że względu na większą popularność lżejszych alkoholi, pije się ich więcej.
Pewnie efekt bańki, ale z “twardych” danych, na weselu członka rodziny w zeszłym roku więcej poszło piwa bezalkoholowego niż z procentami, za to zostało sporo wódki mimo ostrożnych szacunków konsumpcji na gościa.
Wydaje mi się że jest więcej abstynentów i zamienników ale z kolei Ci co piją to piją dużo. Od liceum w moim otoczeniu, które zmieniałem do tej pory trzy razy, ciągle są osoby które potrafią grzać w palnik całą noc do 5 rano co tydzień i nie ma z tym problemu. Sam piję dużo zerówek ale nie powiem że nie zdarza mi się dłuższe posiedzenie przy alkoholu.
Co tam robi Śpiewak?
“Elity rozpijają Polaków”?
Był u kogoś Was ktoś z “elity” i polewał do szklanek “Ze mną się nie napijesz?!?”? Przyznam że u mnie się nie zdarzyło. Może to dlatego że mieszkam na 4 piętrze bez windy i się elitom nie chce wchodzić, zwłaszcza że przecież targają te flaszki. 🙁
PS. Jeśli można sobie zamówić kogoś z elity do rozpijania to ja chętnie z Ryszardem Kaliszem, z pewnością miałby wiele fajnych historii do opowiedzenia. A ze świata kultury to Janusz Gajos albo Jan Nowicki, o!
7 comments
To jest niezwykłe co z percepcją człowieka robi życie w bańce. Dosłownie nie znam nikogo w moim wieku kto piłby więcej niż dwa piwa na sylwestra.
Może to tylko moje spostrzeżenie, ale mam wrażenie ze ludzie piją mniej, chętniej sięgają na imprezach po piwo zero, maryche. Wygląda to o wiele lepiej niż w latach 90/20
wydaje mi się, że kiedyś ciężko było o rzetelne dane – GUS nie dojeżdżał do lasów pod wioskami, gdzie wyrastały bimbrownie produkujące berbeluchę bez akcyzy
Miałam wrażenie, że jest zupełnie na odwrót. Przy okazjach, gdzie jeszcze 20 lat temu wjeżdżała wódka, teraz raczej wchodzi piwo lub wino, czasem ktoś sączy whisky, coraz więcej osób woli opcje bezalkoholowe. Można to w sumie też interpretować tak, że że względu na większą popularność lżejszych alkoholi, pije się ich więcej.
Pewnie efekt bańki, ale z “twardych” danych, na weselu członka rodziny w zeszłym roku więcej poszło piwa bezalkoholowego niż z procentami, za to zostało sporo wódki mimo ostrożnych szacunków konsumpcji na gościa.
Wydaje mi się że jest więcej abstynentów i zamienników ale z kolei Ci co piją to piją dużo. Od liceum w moim otoczeniu, które zmieniałem do tej pory trzy razy, ciągle są osoby które potrafią grzać w palnik całą noc do 5 rano co tydzień i nie ma z tym problemu. Sam piję dużo zerówek ale nie powiem że nie zdarza mi się dłuższe posiedzenie przy alkoholu.
Co tam robi Śpiewak?
“Elity rozpijają Polaków”?
Był u kogoś Was ktoś z “elity” i polewał do szklanek “Ze mną się nie napijesz?!?”? Przyznam że u mnie się nie zdarzyło. Może to dlatego że mieszkam na 4 piętrze bez windy i się elitom nie chce wchodzić, zwłaszcza że przecież targają te flaszki. 🙁
PS. Jeśli można sobie zamówić kogoś z elity do rozpijania to ja chętnie z Ryszardem Kaliszem, z pewnością miałby wiele fajnych historii do opowiedzenia. A ze świata kultury to Janusz Gajos albo Jan Nowicki, o!