
Czytam gazeta.pl i zamiast odnieść się do artykułu ludzie ostatnio dosłownie dostają szału na widok żeńskich końcówek. Trochę śmieszne, trochę smutne

Czytam gazeta.pl i zamiast odnieść się do artykułu ludzie ostatnio dosłownie dostają szału na widok żeńskich końcówek. Trochę śmieszne, trochę smutne
34 comments
Ale to są poprawne formy
Polacy kiedy ich język jest płciowy: 🙂
Polacy also kiedy ich język jest płciowy: >:(
Wciąż nie rozumiem co jest niby sensownego i poprawnego w tym, że niektóre zawody mają żeńskie końcówki a niektóre nie. Jak dla mnie bardziej logiczne byłoby albo wszystkie albo żadne.
Komentarze na gazeta.pl to taki wykop^2 dla boomerów, naprawdę szkoda zdrowia. Prawie wszystkie inne duże portale z newsami zlikwidowały komentarze i wszyscy frustraci za starzy albo zbyt zfrustrowani żeby być na wykopie trafili tam.
Na dodatek każdy jest albo toczącym pianę antysemitą któremu wszystko kojarzy się z Michnikiem albo ma terminalne stadium PiS derangement syndrome i nawet pożary lasów w Portugalii mu się kojarzą z Kaczyńskim.
żydłaczyć? Jakieś nowe młodzieżowe słowo roku czy co?
To już nazizm – ujęło mnie.
A ja w kontrze do zatrwardziałych językowców polecam [artykuł](https://mitologiawspolczesna.pl/zenskie-koncowki-kwestia-zycia-smierci/) Dr. Hab. Semiotyki Marcina Napiórkowskiego.
Kiedy nie ma się argumentów merytorycznych, zaczyna się ich szukać wszędzie. Od ataków ad hominem, po cherry-picking, czy też czepianie się detali, po to aby udowodnić, że całość musi być spartaczona.
Komentarze raczysko, ale po co komplikować życie z tymi końcówkami? To jakaś potwarz dla kobiety że ktoś zwróci się do niej “minister” a nie “ministerka”?
Niektórzy jak widać mają za dużo wolnego czasu i tworzą sztuczne problemy.
Jeśli reaguje tak intensywnie część czytelników [gazeta.pl](https://gazeta.pl), to można chyba bezpiecznie założyć, że cywilizowaną niechęcią reaguje znacznie większa część, a równie bezpieczne jest założenie, że wśród ogólnej populacji reaguje (na obydwa sposoby) proporcjonalnie więcej osób, bo czytelnicy [gazeta.pl](https://gazeta.pl) nie reprezentują jakiejś szokująco dużego segmentu Polaków z perspektywy poglądów.
Gdzieś tam czai się pytanie w czyim zatem imieniu redakcja urządza sobie tego typu inżynierię językową w celu edukowania głupiego plebsu, który nie chce w postępowy język.
“Nowa rzeczywistość” nie jest wcale nowa. Feminatywów używano już 100 lat temu – kilka przykładów można znaleźć np. tutaj: [https://wielkahistoria.pl/zenskie-koncowki-feminatywy-w-ii-rp-uzywano-ich-w-polsce-juz-100-lat-temu-i-nie-wzbudzaly-kontrowersji/](https://wielkahistoria.pl/zenskie-koncowki-feminatywy-w-ii-rp-uzywano-ich-w-polsce-juz-100-lat-temu-i-nie-wzbudzaly-kontrowersji/)
1. Feminatywy to “żydłaczenie” języka
2. Feminatywy to nazizm
Czego nie rozumiesz lewaku
[deleted]
Szczerze mówiąc słowo “ministerka” brzmi dziwnie i jakbym był kobietą i ministrem to czułybym się, jakby ktoś mnie bagatelizował. Właściwie ministerkę można uznać za dopełniacz zdrobnieniałego ministra. Minister > Ministerek > Ministerka. Marszałkini już brzmi bardziej normalnie.
Myślałem że poprawna forma to pani minister
Za każdym razem jak widzę artykuł na gazeta.pl to wchodzę w komentarze od razu tho XD
1. Nie podobają mi się femininatywy takie jak ministerka
2. Jeśli ludzie chcą tak mówić to ich sprawa, nie będę narzucać ludziom jak chcą mówić
3. Uważam, że mam prawo krytykować takie formy jak ministerka i jednocześnie nie być nazywany z tego powodu feminatywofobem czy coś w tym rodzaju
A tak w ogóle to się zastanawiam na ile ministerka to tylko przesadzona do bólu poprawność polityczność i nowomowa?
Język kształtuje się z dołu do góry. Najpierw młodzież zaczyna mówić inaczej, przechodzi to na dorosłych a na samym końcu zaczyna być używane przez prasę i polityków.
A tutaj?
Jakaś grupa ludzi wpadła na pomysł, że powinno się używać tych form bo tak, bo tak jest poprawnie i w ogóle pasuje do idei równości kobiet z mężczyznami. Więc prasa będzie spamować tymi neologizmami, które potem zostaną zaadoptowane przez progresywne i alternatywne środowiska a dopiero na samym końcu zaczną wchodzić do powszechnego użytku wraz z wymianą pokoleniową.
Czyli całkowicie na odwrót – od góry do dołu.
Kto w ogóle czyta komentarze na portalach. To linia szamba, która nie warto przekraczać
Chyba niektórym chodziło o to, że poprawnym feminatywem słowa minister jest ministra, a nie ministerka.
Czytam gazeta.pl ponad 10 lat (oczywiście między innymi). W wielu przypadkach mam wrażenie graniczące z pewnością, że na takie okazje opłacane są komentarze.
Jest to też trochę clickbait, bo niezależnie od tematu zbiera się dodatkowa grupa “czytelników”. Każdy taki “artykuł” gwarantuje też dodatkowy ruch na fb. Z reguły jest to grupa komentujących o określonym profilu.
Już samo towarzystwo w komentarzach powinno powodować refleksję.
przed II wojną światową często używano takich końcówek, można to zobaczyć w gazetach z tamtych czasów, to nic nowego
LITERALNIE NAZIZM!
Jakby ludzie przesadzają, to na pewno. Ale dla mnie “profesorka” “ministerka” albo “magisterka” brzmi dziwnie serio. Zawsze sie uzywalo pani profesor, pani minister i pani magister. To jest moze nawet honor ze sie uzywa meskich nazw wobec kobiet, ze te stanowiska nie nalezą tylko do mezczyzn. Jesli sie wiekszosc nie zgadza to stwierdzam ze mozemy zacząć też mówić marynarka zamiast pani marynarz xD
Chcą sobie grindować kortyzol, okej, niedługo wyjdzie im to bokiem. Nie będzie mi ich szkoda.
Bardzo mnie to śmieszy, że tych ludzi oburza ‘ministerka’ i ‘marszałkini’, ale ‘sprzątaczka’ i ‘prostytutka’ już magicznie są w porządku 🤔
A wiesz co jest jeszcze bardziej smutne OP? Że ludziom ubożeje leksyka i niektórzy juz uważają te “normalne” I powszechnie używane feminatywy za “łomatkobosko, feminazistyczny terror politpoprawności!!!11!!1!2!1123”.
Przykład z własnego doświadczenia, rozmawiam na ten temat z grupą znajomych a tu jeden geniusz mnie pyta “no dobrze, skoro jesteś taka politycznie poprawna feministka, to jakie zaproponujesz żeńskie wersję od takich słów jak: morderca, złodziej, oszust?” A mnie szczeka opada, bo za moich czasów morderczyni, złodziejka i oszustka były normalnymi słowami. Jak tak dalej pójdzie, to młode pokolenia będą nam się bulwersowac gdy ktoś będzie używał słów “nauczycielka”, czy “pielęgniarka”…
Czytanie jakichkolwiek komentarzy, czy to na gazecie, interii, czy innym onecie to niemal to samo co oglądanie patostreamów.
I głupie jak cholera z tymi końcówkami. Na siłę wymyślanie. W tym temacie jestem konserwatywna.
trzeba być srogą, ciepłą, niczym złoty deszcz na twarzy, sraką, żeby obrażać się, że nie używa się feminatywów.
też nie rozumiem po co to? przecież w języku Polskim wystarczy dodać “Pani” marszałek / minister etc, i wszyscy wiedzą o jaką płeć chodzi.
Dobrze, że nie obyło się bez pani kierownicy xD
Ludzie mają prawo się do tego odnieść takie jest ich przekonanie, część przekazu
Ludziom się już przewraca w głowach, zaczynają nawet w tym amoku krytykować słowa, które zawsze były popularne. Np. ostatnio w pracy ktoś zwrócił uwagę jak napisałem “polska polityczka” (nawet nie krytycznie, ale zwrócił uwagę na rzekomą “postępowość” tego sformułowania). A co miałem napisać, “polska polityk”? Przecież taka niezgodność płci w obu wyrazach dużo bardziej zgrzyta nawet z czysto brzmieniowego punktu widzenia.
Nie żeby coś, ale czy żeńskie końcówki nie były pospolite w języku polskim przed PRL?
Widzę że karta “Dosłownie Hitler” weszła do talii obu stron
To są frustraci niezadowoleni ze swojego życia. Nie mogą wyładować się na żonie, bo odda. Nie mogą wyładować się na mężu, bo odda. Nie mogą wyładować się na dzieciach, bo oddadzą. Nie mogą wygarnąć szefowi, bo zwolni. Nie mogą narzekać na Żydów i masonów, bo ludzie dziwnie na nich patrzą. Przychodzą więc wyładowywać swoją frustrację na feminatywach – one im wszakże nie oddadzą.