“markety” to duzo powiedziane, tym najwiekszym sieciom nie chce sie w to bawic.
Patrz na jasną stronę. Ludzie mają miejsce do przesiadywania (o ile nie będzie to nudne miejsce), Intermarche robi sobie darmowy PR, rośnie konkurencja Empikowi. XDD
OP bardzo spóźniony, Intermarche już to dawno ogłosiło.
Zadaj sobie najpierw pytanie, po co w ogóle taki przepis został wprowadzony. Wszystko działo się pod egidą ochrony pracowników oraz pod przesłanką zacieśniania więzi rodzinnych wśród Polaków.
Jednakże… Gdyby celem ekipy rządzącej rzeczywiście była ochrona pracowników marketów spożywczych to:
a) można dobrze zorganizować prawo pracy, tak że dobrowolne zgłoszenie się do pracy w niedzielę jest obowiązkowo wynagradzane wyższym wynagrodzeniem za ten dzień (np. 300%/h) oraz dniem wolnym w tygodniu do wyboru
b) zadbać o przestrzeganie prawa przez pracodawców, chociażby poprzez bardzo wysokie kary finansowe w przypadku udowodnienia łamania kodeksu pracy
Wówczas pracownicy marketów, którzy nie czczą niedzieli jako dnia świętego, bez opamiętania rzucali by się na ten dzień. Potrójna dniówka i dzień wolny w tygodniu, żeby pozałatwiać sprawy, których nie załatwisz w weekend.
Niesprawiedliwe dla wierzących? Mają wybór, w co wierzą. To wolny kraj.
Nieuczciwi pracodawcy? Największe markety nie zaryzykują dużych kar, żeby zaoszczędzić na pracownikach. I tak im się opłaci otworzyć sklep w niedzielę, nawet przy wyższych płacach dla personelu. Ci mniejsi? I tak lecą w chuja każąc pracownikom pracować w niedzielę, mimo zakazu, więc to jest inny temat do rozmowy. Dzisiaj mamy tylko cyrki z obchodzeniem tego idiotycznego prawa.
Jeśli chodzi o zacieśnianie więzi rodzinnych… Współczuję, jeśli ktoś wierzy, że zakaz handlu zmienił w tym obszarze cokolwiek na lepsze.
Jak to zwykle bywa z ‘reformami ‘ Partii – ta również została wprowadzona, żeby swój mógł zrobić.
Kto dostał rykoszetem? M.in. studenci, z których wielu w dużych miastach opierało swój budżet na weekendowych pracach w galeriach handlowych.
No i kurwa prawidłowo. Nie dla niedziel niehandlowych.
A w tym czasie w zabce kolo mnie 15 sierpnia – kasa samoobslugowa I ekspendientka ktora stala tam caly dzien tylko radzac klientom co maja naciskac, bo prawo nie pozwala jej sprzedawac tego dnia bo nie jest właścicielem…
Bardziej się męczyła niż jakby już na tej kasie stała…
Dlaczego w Polsce odwala się taki kabaret, a w Niemczech jakoś markety respektują niedzielny zakazu handlu? Lepiej napisane przepisy czy brak genu krętacza?
To już wogle jest otwarte jebanie tego prawa XD
We Francji Intermarche jest zamknięte w niedzielę xd
ej. a może msze święte w supermarketach by rozwiązały problem?
Gdyby naprawdę ktoś chwilę chociaż pomyślał i chciał chronić pracownika, a przy okazji chciał zapewnić konsumentom całotygodniowy dostęp do rynku, czemu po prostu nie wprowadzono w kodeksie pracy zapisu, że każdy pracownik musi mieć co najmniej co drugi cały weekend wolny? Przy zachowaniu 40h tygodnia pracy, pracownicy by odpoczęli, sklepy by pracowały a i pewnie dodatkowy etat by się pojawił, żeby uzupełnić grafiki. Proste, bezbolesne, wilk syty i owca cała.
Ale ofc trzeba “dzień święty święcić”, nieważne czy ludzie tego chcą czy nie.
Wystarczy znowu wprowadzić że musi być “przeważająca działalność” (jak z wyjątkiem pocztowym) i znowu będzie spokój, do czasu.
Ogólnie to według mnie powinni uszczelnić przepisy (karą może być np. pozbawienie koncesji na alkohol) i rozszerzyć z handlu również na gastronomię. Po paru miesiącach takiej akcji będą się z tego wycofywać okrakiem.
Takie pytanie mam – a dlaczego zacieśnianie więzi rodzinnych jest tylko dla pracowników marketów? Co z pracownikami w usługach, fabrykach, na magazynach? Zakaz handlu nie objął tych, a przecież tam tam pracuje masa ludzi.
Mam taki sklep koło bloku, który przeszedł już z 5 różnych marek jako patronów teraz to chyba livio. Już od dwóch ponad lat kombinuje i obchodzi to prawo najpierw jako poczta, teraz jako czytelnia, jednak ciekawostką jest że to bardzo budżetowy sklep wciąż większy od wielu biedornsk i podobny rozmiarem do lidlow, więc ceny są wysokie i ich czytelnią to dosłownie Pułka przy wejściu z 3 książkami
Dziś w Biedrze to reklamowali jako akcję wsparcia czytania dzieciom.
Żeby sprzedawcy ciuchów mogli się regularnie w niedzielę, i tylko w niedzielę spotykać ze znajomymi, bo w inne dni ponoć nie mogą.
Życje w innym normalnym kraju gdzie takie przepisy wprowadzono – a jest ich wiele w Europie bo nie wszędzię jest **kapitalizm^2 gud** – jest to tak pomyślane że mniejsze sklepy po prostu mogą być otwarte w niedzielę – jeżeli chcą, a jeżeli nie chcą to zamykają w inny dzień – typowo poniedziałek.
Bo ludzie to nie maszyny i 1 dzień w tygodniu wolnego to naprawdę nie jest peak socialism, bo jednak są korzenie chrześcijańskie i niedziela to dzień specjalny – nawet jeśli się do kościoła nie lata.
Gdzie indziej są pewnie inne rozwiązania ale nigdzie jednak nie ma takiego jajcowatego olewania sensu tego prawa i szukania dziury ale wiadomo – Polak potrafi, kombinację mamy we krwi. Państwo to twór teoretyczny, wrogi ale i bezzębny, nie potrafi przepisów wymóc choć jawnie jest tu obchodzony cały zamysł.
18 comments
“markety” to duzo powiedziane, tym najwiekszym sieciom nie chce sie w to bawic.
Patrz na jasną stronę. Ludzie mają miejsce do przesiadywania (o ile nie będzie to nudne miejsce), Intermarche robi sobie darmowy PR, rośnie konkurencja Empikowi. XDD
OP bardzo spóźniony, Intermarche już to dawno ogłosiło.
Zadaj sobie najpierw pytanie, po co w ogóle taki przepis został wprowadzony. Wszystko działo się pod egidą ochrony pracowników oraz pod przesłanką zacieśniania więzi rodzinnych wśród Polaków.
Jednakże… Gdyby celem ekipy rządzącej rzeczywiście była ochrona pracowników marketów spożywczych to:
a) można dobrze zorganizować prawo pracy, tak że dobrowolne zgłoszenie się do pracy w niedzielę jest obowiązkowo wynagradzane wyższym wynagrodzeniem za ten dzień (np. 300%/h) oraz dniem wolnym w tygodniu do wyboru
b) zadbać o przestrzeganie prawa przez pracodawców, chociażby poprzez bardzo wysokie kary finansowe w przypadku udowodnienia łamania kodeksu pracy
Wówczas pracownicy marketów, którzy nie czczą niedzieli jako dnia świętego, bez opamiętania rzucali by się na ten dzień. Potrójna dniówka i dzień wolny w tygodniu, żeby pozałatwiać sprawy, których nie załatwisz w weekend.
Niesprawiedliwe dla wierzących? Mają wybór, w co wierzą. To wolny kraj.
Nieuczciwi pracodawcy? Największe markety nie zaryzykują dużych kar, żeby zaoszczędzić na pracownikach. I tak im się opłaci otworzyć sklep w niedzielę, nawet przy wyższych płacach dla personelu. Ci mniejsi? I tak lecą w chuja każąc pracownikom pracować w niedzielę, mimo zakazu, więc to jest inny temat do rozmowy. Dzisiaj mamy tylko cyrki z obchodzeniem tego idiotycznego prawa.
Jeśli chodzi o zacieśnianie więzi rodzinnych… Współczuję, jeśli ktoś wierzy, że zakaz handlu zmienił w tym obszarze cokolwiek na lepsze.
Jak to zwykle bywa z ‘reformami ‘ Partii – ta również została wprowadzona, żeby swój mógł zrobić.
Kto dostał rykoszetem? M.in. studenci, z których wielu w dużych miastach opierało swój budżet na weekendowych pracach w galeriach handlowych.
a tak poza tym wiedzieliście?
https://oko.press/co-laczy-rydzyka-macierewicza-zabke-zakaz-handlu-w-niedziele-i-prywatyzacje-pkp/
No i kurwa prawidłowo. Nie dla niedziel niehandlowych.
A w tym czasie w zabce kolo mnie 15 sierpnia – kasa samoobslugowa I ekspendientka ktora stala tam caly dzien tylko radzac klientom co maja naciskac, bo prawo nie pozwala jej sprzedawac tego dnia bo nie jest właścicielem…
Bardziej się męczyła niż jakby już na tej kasie stała…
Dlaczego w Polsce odwala się taki kabaret, a w Niemczech jakoś markety respektują niedzielny zakazu handlu? Lepiej napisane przepisy czy brak genu krętacza?
To już wogle jest otwarte jebanie tego prawa XD
We Francji Intermarche jest zamknięte w niedzielę xd
ej. a może msze święte w supermarketach by rozwiązały problem?
Gdyby naprawdę ktoś chwilę chociaż pomyślał i chciał chronić pracownika, a przy okazji chciał zapewnić konsumentom całotygodniowy dostęp do rynku, czemu po prostu nie wprowadzono w kodeksie pracy zapisu, że każdy pracownik musi mieć co najmniej co drugi cały weekend wolny? Przy zachowaniu 40h tygodnia pracy, pracownicy by odpoczęli, sklepy by pracowały a i pewnie dodatkowy etat by się pojawił, żeby uzupełnić grafiki. Proste, bezbolesne, wilk syty i owca cała.
Ale ofc trzeba “dzień święty święcić”, nieważne czy ludzie tego chcą czy nie.
Wystarczy znowu wprowadzić że musi być “przeważająca działalność” (jak z wyjątkiem pocztowym) i znowu będzie spokój, do czasu.
Ogólnie to według mnie powinni uszczelnić przepisy (karą może być np. pozbawienie koncesji na alkohol) i rozszerzyć z handlu również na gastronomię. Po paru miesiącach takiej akcji będą się z tego wycofywać okrakiem.
Takie pytanie mam – a dlaczego zacieśnianie więzi rodzinnych jest tylko dla pracowników marketów? Co z pracownikami w usługach, fabrykach, na magazynach? Zakaz handlu nie objął tych, a przecież tam tam pracuje masa ludzi.
Mam taki sklep koło bloku, który przeszedł już z 5 różnych marek jako patronów teraz to chyba livio. Już od dwóch ponad lat kombinuje i obchodzi to prawo najpierw jako poczta, teraz jako czytelnia, jednak ciekawostką jest że to bardzo budżetowy sklep wciąż większy od wielu biedornsk i podobny rozmiarem do lidlow, więc ceny są wysokie i ich czytelnią to dosłownie Pułka przy wejściu z 3 książkami
Dziś w Biedrze to reklamowali jako akcję wsparcia czytania dzieciom.
Żeby sprzedawcy ciuchów mogli się regularnie w niedzielę, i tylko w niedzielę spotykać ze znajomymi, bo w inne dni ponoć nie mogą.
Życje w innym normalnym kraju gdzie takie przepisy wprowadzono – a jest ich wiele w Europie bo nie wszędzię jest **kapitalizm^2 gud** – jest to tak pomyślane że mniejsze sklepy po prostu mogą być otwarte w niedzielę – jeżeli chcą, a jeżeli nie chcą to zamykają w inny dzień – typowo poniedziałek.
Bo ludzie to nie maszyny i 1 dzień w tygodniu wolnego to naprawdę nie jest peak socialism, bo jednak są korzenie chrześcijańskie i niedziela to dzień specjalny – nawet jeśli się do kościoła nie lata.
Gdzie indziej są pewnie inne rozwiązania ale nigdzie jednak nie ma takiego jajcowatego olewania sensu tego prawa i szukania dziury ale wiadomo – Polak potrafi, kombinację mamy we krwi. Państwo to twór teoretyczny, wrogi ale i bezzębny, nie potrafi przepisów wymóc choć jawnie jest tu obchodzony cały zamysł.