Cytując: ” Z lipcowego badania “Migracje zarobkowe Polaków” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Gi Group wynika, że 17,8 proc. ” źródło: [link](https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/polowa-mlodych-polakow-chce-wyjechac-za-pieniedzmi-za-granice/9bgftng) To jest prawie co PIĄTY Polak.

​

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy rozważacie wyjazd za granicę w celu zarobkowym/podniesienia jakości życia lub po prostu macie dość tego co tu się odpie\*dala?

Jeśli myślicie o wyjeździe to do jakiego kraju?

​

[View Poll](https://www.reddit.com/poll/ws9xtr)

37 comments
  1. Póki co nie ma u Nas dramatu. Za 2 lata nie będzie PiS u władzy, gospodarka będzie turlać się do przodu, nadal będzie brakować ludzi do pracy.

    Nic tylko zwiększać swoje kwalifikacje i siedzieć tutaj. Wyjazd na stałe na Zachód nigdy nie był u mnie rozważany jako poważna opcja.

    Może dlatego, że parę krajów odwiedziłem i spędziłem w nich więcej niż kilka dni na plaży przez co nie miałem złudzeń, że tam sa złote góry i łatwe życie.

    Faktycznie, poziom życia jest nieco wyższy i łatwiej się utrzymać jako niewykwalifikowany pracownik, ale nie ma już przepaści.

    Zachód to dobra opcja jeśli ktoś chce się rozwijać w kierunku, który w Polsce ma znaczenie marginalne (biotechnologia, szerokopojęta kariera naukowa, ogólnie zaawansowane technologie).

  2. Nie ma opcji dla mnie, więc komentarz. Od roku zbieram się do emigracji, jednak nie jest to emigracja zarobkowa co ideologiczno-lifestylowa. Zarabiam na polskie warunki wystarczająco, mam możliwość pracy z każdego miejsca na świecie więc planuje wyprowadzkę w miejsce ładne i przyjemne jednocześnie łącząc to z ucieczka od naszego wspaniałego kraju.

  3. Nie tylko rozważam emigrację, ale podjąłem już kroki w tym celu. Aktualnie czekam aż przeprocesuje się moja wiza do Australii.

    Jak nic się w tym kraju nie zmieni to pewnie będę starał się o przedłużenie wizy albo pojadę gdzieś indziej.

  4. Chciałbym gdzieś wyjechać, ale mój lęk przed zmianami jest problematyczny przy zmianie mieszkania, a co dopiero przy zmianie miasta czy kraju.

  5. Nie ma dla mnie opcji: nic mnie tu nie trzyma, ale zarabiam takie hajsy że praktycznie nie ma dla mnie lepszego miejsca w Europie – PL to mały raj podatkowy dla IT, szczególnie jak jest się ogarniętym na tyle żeby złapać projekty za $$ albo EUR.

    Dodatkowo porzuciłem codzienne czytanie tego suba o polityce czy reddita w ogóle, odciąłem się od przejmowania się absurdami rządu i zacząłem mieć to głeboko w czterech literach, czyt. zamieszkałem w bańce i moje zdrowie psychiczne w kilka tygodni dostało +20 punktów. Jedyny obowiązek jakiego dotrzymam to pójście na wybory, a resztę walić, szkoda zdrowia.

    Opcja byłaby taka, że wyjeżdżam albo podróżuję po EU, zarabiam dalej jak zarabiam na zagranicznych projektach z pominięciem pośredników PL, ale mam tutaj rezydencję podatkową dla niskich podatków, czyli “oficjalnie” jestem w PL ale mnie nie ma.

    Edit: widzę że przewija się przez komentarze dużo o PiS, bezsilność wobec władzy, ich niekompetencja itp. Pytanie OP nie jest do tego, ale porada od osoby która tym się przejmowała jeszcze pół roku temu i może porównać spokój jaki mam teraz do tego co było, żeby po prostu odciąć się od szamba. Zamknąć reddita, wyłączyć tv, jak ktoś zaczyna tematy polityczne to uciąć to i porozmawiać o czymś innym. Idźcie na wybory i tyle, co do reszty to szkoda się tym przejmować. Lepiej pójść na siłownię, poszukać znajomych, wyjść na koncert, do baru albo klubu, kina, czy znaleźć hobby.

  6. Mi w tej ankiecie brakuje rozróżnienia na:

    a) Rozważam wyjazd gdzieś daleko z tyłu głowy

    b) Aktywnie edukuję się w temacie potencjalnego wyjazdu

    Różnica jest taka, że przy gorszym dniu, faktycznie myśli o wyjeździe się pojawiają, ale nigdy nie zostają na tyle długo żebym usiadł i poważnie to przemyślał, czy podjął jakieś kroki.

  7. 20 kilka lat posiedziałem w tym kraju, wystarczy.
    Aktualnie wypowiedziałem obecny kontrakt krajowy, znalazłem nowy, w tym samym zawodzie, na tym samym stanowisku, ale w Genewie z możliwością relokacji.

    Na razie pewnie jeszcze posiedzę w Polsce, kurs franka do tego zachęca, aby jeszcze się u nas w kraju przygotować do migracji i uciekam.

    Nie widzę w Polsce swojej przyszłości.

  8. Pracuję zdalnie, jeżeli Pis wygra to zaczną dokręcać śrubę. To będzie najwyższy czas, żeby spierdalać

  9. W ankiecie chętnie zobaczyłbym rozróżnienie ile osób chciałoby wyjechać z powodu **zarobków**, a ile z powodu **”problemów” społecznych**.

    Nie ukrywam, że jak w pierwszej chwili zobaczyłem opcję “Rozważam emigrację zarobkową” i aż tyle głosów to się trochę zdziwiłem, dopiero jak wziąłem lornetkę i doczytałem “lub inną” to załapałem, że tu dowolna może być

  10. Na razie drugi raz jestem w Islandii na całe wakacje, bo mój materializm nie pozwala mi nie przyjechać. Na koniec września wracam do domu na parę dni, a potem jadę na studia. To już ostatni rok, więc może będę składać papiery na Uniwersytet Islandzki.

  11. Myślę o wyjeździe czasem jak się mocno wkurwię na sytuację polityczną, ale na następny dzień mi przechodzi. 😀

    Ale tak ogólnie to zostaję. Żyje się wcale nie tak źle, jak mogłoby się wydawać i są widoki na przyszłość. Żeby tak jeszcze PiS upadł i sobie głupi ryj… to też by było fajnie.

  12. Na razie kombinuję z emigracją i pracą w IT, ale przez to że SysOps strasznie wyewoluowało oraz to, że pandemia przestawiła wiele firm w tryb międzynarodowy (nie oferują sensownej relokacji) jest mi ciężko.

    W najgorszym wypadku wyjadę w ciemno robić cokolwiek, chociażby do Czech czy Niemiec a potem poszukam czegoś w kierunku w którym bym się chciał nadal rozwijać, bo przecież w Polsce dobrze to już było.

    To niestety nie jest proste, przeszedłem wiele rozmów, wiele procesów rekrutacyjnych i zawodowo wszędzie jest podobnie, łżą w żywe oczy na rozmowach (czego mam przykład bo pracuję teraz zdalnie u Niemca – ordnung to największe kłamstwo o tym narodzie jakie usłyszycie, sic!), cebulą na relokacji lub w ogóle jej nie oferują (facet zaczyna rozmowę od “i tak nie znajdziesz tu mieszkania), wszędzie w Europie koszty życia w górę itp.

    Utknąłem w limbo “chcem ale nie mogem”, próbuję i nie wychodzi no ale cóż, zawsze można zacząć od 0 jak będzie wystarczająco źle 🙂

  13. Przekonuję partnerkę, choć niestety problemy są na linii opieki rodzicami, ostatnio za to jak wpadł temat ZSW, to sama stwierdziła, że to przegnie pałę i “wyp*erdalamy w podskokach”.

  14. Już 6 lat za granicą w UE, czasem tęsknie za domem ale wystarczy przeczytać jakiekolwiek newsy z kraju żeby tęsknota przeszła jak odjął. Inwazja Rosji na Ukrainę mnie co najwyżej przekonała, by za jakiś czas pojechać gdzieś dalej, by nie być w zasięgu jak gówno walnie w wentylator.

  15. Jesli PiS wygra nastepne wybory to wypierniczam na zachod.

    Gdyby nie to ze w Hiszpanii jest duze bezrobocie to pojechalabym wlasnie tam.

  16. a czy praca na kontrakcie ze zjazdami do Polszy liczy się jeszcze jako emigracja?

    dajmy na to… 8 mies kontraktu?

    Nie wiem gdzie mógłbym płacić tak niskie podatki jak na ryczałcie…

  17. Nie tyle nawet rozważam, co jesteśmy w trakcie procesu. Jak na razie idzie obiecująco, ale nie nazwałbym tego procesu lekkim i przyjemnym. To prawdopodobnie najtrudniejsza rzecz, jaką robiłam w życiu.

  18. Chcę zostać, ale tylko z powodu rodziny i “patriotyzmu lokalnego”.
    Chcę, by ten kraj był lepszym miejscem do życia dla mnie i moich bliskich i nie jestem w stanie nic zmienić wyjeżdżając.
    Jednocześnie bardzo nie lubię syfu, którym jest ten kraj.
    Go figure.
    Jednocześnie mam sporo możliwości wyjazdu i przyjaciół w innych krajach, którzy mogą mi pomóc – więc czas pokaże.

  19. Bylem, wrocilem. Jest nie wiele miejsc w europie gdzie czulbym sie swojo i lubil to miejsce. Troche problem europy, mozesz jechac i pracowac gdzie chcesz, nigdzie poza kapitolami nie bedziesz sie czul swojo.

    Pamietam, ze szokiem dla mnie byly stany, gdzie praktycznie wszedzie czulem sie swojo. Gdy ludzie pytali mnie skad jestem, jak odpowiadalem, ze z PL. To lamanym rosyjskim akcentem slyszalem, “eeh noud wherr yrr orizinalli from, i ask wherr dou you liv hier”.

    Rozwazam na starosc 40-50+, jak sie rodzice zsynchronizuja z matrixem, wyjechac na Kanary albo inna wyspe, gdzie jest cieplo oraz sporo expatow/nomadow/cyfrowychcyganow.

  20. Wyjechałam z Polski 6 lat temu, zaraz po studiach, bez żadnego doświadczenia.

    Najlepsza decyzja w życiu, polecam, 10/10.

  21. Brakuje opcji “już wyjechałem”.

    Młodzi ludzie powinni spierdalać póki mogą. Dopóki nie ma się obowiązków, które trzymałyby w miejscu.

    Moje zdrowie psychiczne nigdy nie było w tak dobrym stanie jak odkąd wyjechałem z tego pierdolnika.

  22. Nie mam po co wyjeżdżać. Mniej więcej wiem co się dzieje w innych krajach Europy i wiem, że wcale nie jest tam aż tak różowo jak to opisują inni, że jest powszechna milosc i tolerancja, rząd działa chwalebnie dla ludzi a populacja jest przyjazna i otwarta na dzielenie się swoim bogactwem. Ludzie wszędzie są mniej więcej tacy sami, w większości spoko, ale wszędzie są jednostki nienawistne, agresywne czy po prostu niesympatyczne.

    Każdy kraj i kultura zmagają się że swoimi problemami- na przykład Francja, Anglia, Holandia albo Belgia mają problemy na tle rasowym przez kolonializm, których w Polsce po prostu nie ma. W Anglii społeczeństwo jest dużo bardziej schierarchizowane i sprywatyzowane. Problemy są wszędzie, tak samo jak wszędzie ludzie będą narzekać na to że ich rząd jest chujowy. Jeśli ktoś wyjedzie za granicę i będzie ćwierkać jak to jest w tym kraju wspaniale, ulice są wybrukowane złotem a ludzie witają sąsiadów pocałunkiem z językiem bo tyle jest tam miłości i tolerancji to już wiem że nie warto z kimś takim rozmawiać, bo ewidentnie siedzi w swojej bance albo tak się zachlysnal że nie widzi wad czy problemów i czeka go bolesne przebudzenie.

    Tak, Polska ma swoje problemy, nie mam zamiaru zaprzeczać, ale mi jest tu po prostu dobrze. Żyje mi się na przyzwoitym poziomie, mam tu moją rodzinę, ludzie są generalnie ok i to mi wystarczy, żyje w kulturze i z językiem który znam od dziecka i znam się na tutejszych realiach. To mi wystarczy. Politycy przychodzą i odchodzą, najważniejsze to robić co się da, działać lokalnie i iść na wybory.

  23. Już wyjechałem prawie pół roku temu i nawet przez ułamek sekundy nie pomyślałem, że żałuję. Nie czuję przynależności do Polski, pojmuję się bardziej jako „obywatel świata” albo Europy.

  24. Rozważam wyjazd, ale nie ze względów finansowych, bo sobie radzę, ale ze względów, że już powoli mam dość pisu i miernot przy władzy. Ileż, kurwa, można to znosić? Jeśli wygrają trzecią kadencję – zawijam się stąd. Jeszcze się łudzę, że może będzie jeszcze dobrze w Polsce naszej umęczonej.

  25. To zależy. Jeszcze przed pandemią nie było tak tragicznie, ale od 2020 tutaj wszystko się konsekwentnie pierdoli, i osobiście nie widzę szansy na poprawę. Jeżeli jakimś cudem PiSdy przegrają wybory i zacznie się dziać coś pozytywnego, to może zostanę.

    Nie mam dzieci, kobiety na razie też nie. Na razie spokojnie mi na życie wystarcza. Mam gdzie mieszkać, co się staje powoli luksusem. Ale jeżeli naprawdę ceny prądu tak bardzo skoczą od przyszłego roku, to może być kropla przelewająca czarę.

    Kumpel musiał kiedyś wyjechać, ale zarobił i wrócił. Przesądziły o tym względy prywatne, ale jak mówił – nie czuł się tam dobrze. U siebie to jednak u siebie. Z czasem podobno zaczyna się tęsknić za rzeczami, które wcześniej wkurzały. Bo może były przaśne, tandetne, ale jednak swoje. Jak sie ma w kraju dzieci, rodzinę, przyjaciół, biznes – jest jednak sporo trudniej.

    Z drugiej jednak strony – nie chodzi tylko o pieniądze. Żyjąc w innym kraju siłą rzeczy uczysz się zupełnie innych zwyczajów, żyjesz w innym społeczeństwie. Wiesz więcej, umiesz się odnaleźć. To też jest jakieś doświadczenie.

  26. planuję wyjazd w ciągu najbliższego pół roku, bo:

    -gust polaków, **polisz arkitekczer** – może dla większości ludzi nieistotne, ale wg mnie Wawa jest najbrzydszą stolicą w UE, a w mniejszych miastach nie mogę już z tymi klocowatymi domkami malowanymi na seledynowo/ pomarańczowo. to, że wszystko jest brzydkie, tandetne, fu, wnętrza też, nawet widelce. jakby cały naród był genetycznie pozbawiony poczucia estetyki. śmieci w lesie itp.

    -fakt, że memy z nosaczami polskości to stan faktyczny w mniejszych miastach (jo żem joł… Halynka, synuś, silnik w Oplu, te klimaty)

    -służba zdrowia…

    -na zachodzie ceny to 150% naszych, a zarobki 400% naszych (poza IT), piszę 2 tyg. po urlopie w NL. ceny elektroniki te same.

    -szersze perspektywy zawodowe niż bycie biednym / bycie programistą dla sektora usługowego lub lekarzem

Leave a Reply