Nowa? Koleżanka* chyba pierwszy raz w internetach.
Edit:*sorki za kolegę
Dobra, dobra, ale gdyby nie cesarskie cięcie, to kto zabiłby Makbeta, co?
To chyba ominęła Cię gównoburza z tym, że dzieciom po cesarce nie wolno obchodzić urodzin, a “wydobyciny”?
Moim zdaniem to wyparcie traumy
>ja rodzilam w bolach, bez znieczulenia, nie pozwolili na cesarke wiec jestem prawdziwa matką, a moje cierpienie mialo wiekszy sens
spoiler: nie mialo. po prostu opieka okoloporodowa w polsce jest chujowa i lekarze bezpodstawnie odmawiaja znieczuleń, ktore sa czesto standardem w innych krajach.
Czyli dla tej geniuszki jak adoptujesz dziecko i wychowujesz je w miłości, to nie jesteś matką?
TIL moja mama nie jest moją mamą
“Matka jest wtedy, gdy urodzi siłami natury.”
A poród powinien zostać odebrany przez druida u stóp prastarego dębu.
Matka która rodzi w szpitalu to nie matka. Trzeba siłami natury w lesie, przy strumyku o własnych siłach. A chłop ma w tym czasie zapierdalać z dzidą i polować na triumfalnego jelenia na wieczorna ucztę.
Dziecko które chodzi do szkoły to nie dziecko. Życia trzeba się nauczyć samemu, siłami natury.
Ps. Swoją drogą czy jak po cesarskim to nie matka to ojcostwo też jest nieważne? Czy dziadek też przestaje być dzieckiem w konsekwencji paskudnych działań swojej wyrodnej córki?
>Ma być **naturalnie** i *bez znieczulenia*, to jest kara za grzech pierworodny, Jezus też na krzyżu umierał bez znieczulenia!
I wcale nie nowa moda – teściowa mojej mamy, a matka mojego taty klepie to samo od kiedy pamiętam (zarówno ja, jak i mój brat “wyszliśmy” przez cesarkę).
Jedno i drugie jest super trudne i niesie ze sobą mnóstwo cierpienia
Kobiety co rodziły przez cesarkę mówią że tak jest trudniej a te co rodziły siłami natury mówią że tak jest gorzej.
Te co rodziły tak i tak to już w ogóle nic nie mówią tylko się cieszą że mają dzieci i nie licytują się cierpienia
Bo ja cierpialam to kazdy musi!!!!!
Dobry temat na maturę: Cierpienie – jego sens i bezsens w literaturze pozytywistycznej i okołoporodowej.
Matka która urodziła siłami natury ale potem wylądowała pod kroplówką to nie matka tylko zombie jakieś, wąpierz, martwiak czy inna strzyga, chodzący trup po prostu. Umarłoby takie z woli boskiej, a żyje, łazi, dycha, pisze komcie w internetach.
Matka jest wtedy jak potrafi oddac serce swemu dziecku.
Matka to jest ta która wychowa na dobrego człowieka i poświęci swój CZAS, a nie wydali z siebie człowieka.
To wychowanie jest trudne, to poświęcenie czasu, uwagi i dawanie dziecku szacunku jest kłopotliwe dla większości.
Poród to moment – wychowanie to długi proces.
Każdy kto pierdoli o porodzie jako osiągnięciu nie będzie dobrym rodzicem, bo nie rozumie z czym się to tak naprawdę wiąże.
To nie ty jesteś właścicielem dziecka. Jesteś jego przewodnikiem i jak nie włożysz wszelkich starań to z twojej winy się zgubi lub nie będzie chciało za Tobą podążać.
O chuj chodzi z rym krajem i kultem cierpienia xD
Znieczulenie nie, cesarka nie, możliwośc śmierci dziecka i matki taka zajebista, aborcja nie tylko patrzenie jak warzywo dogorywa w męczarniach przez najbliższe 3 dni.
Super.
Rwanie zeba ze znieczuleniem sie nie liczy!
Skoro po cesarskim cięciu to nie matka, to w takim razie facet przestaje być ojcem, a co za tym idzie alimenty się nie należą.
Interesting…
Ja powiem tak:
Prawdziwą matką jest ta, która wychowała, nie zaś ta, która urodziła.
Mam na myśli tutaj fakt, że wtedy taka osoba może szczycić się tytułem matki, ponieważ to ona poświęciła swój czas, swoją siłę i zaryzykuję stwierdzenie całe życie, aby wprowadzić człowieka do tego świata.
Paix!
To po prostu rozszerzenie naszego kultu męczennictwa gdzie cierpienie jest cnotą najwyższą. To się bierze z historii i kościoła
Gdyby nie cesarskie ciecie to prawdopodobnie ani moja zona ani corka nie zylyby w tej chwili. Corka ulozyla sie pupa do kanalu rodnego i nie bylo szans zeby wyszla naturalnie i ciecie bylo wykonane w ostatniej chwili bo juz nie bylo wyczuwalnego pulsu. Zona zmagala sie z powaznym obnizeniem nastroju po porodzie przez pierwsze trzy miesiace przez poczucie ze nie jest wystarczajaco dobra matka bo nie urodzila naturalnie i pozniej byly jeszcze problemy z karmieniem i przez ten czas bywaly dni ze nie byla zdolna do zajmowania sie dzieckiem. Takze z cala stanowczoscia mowie tej pani zeby sie pierdolila bo nie ma pojecia o czym mowi i chuj jej w dupe. Zona i corka maja sie swietnie teraz.
Matka która rodzi w szpitalu, z asystą doktorów i pielęgniarek to nie matka. Matka jest wtedy gdy urodzi siłami natury, na łonie natury, bez pomocy innych ludzi i aparatury medycznej.
Jasne, moja mamuśka byłaby prawdziwą matka polką cierpiącą w grobie. Zmarła by albo na wylew albo atak serca, no ale w końcu byłaby “prawdziwa”.
Takie babsko to powinno powiedzieć taki tekst komuś w twarz nie przez neta i zobaczylibyśmy jak by na tym wyszła. Takie teksty na social media zawsze pachną mi zwykłym tchórzostwem.
Na pewno nie nowa, od zawsze było zawstydzanie matek, które rodziły przez cc. A jeszcze jeśli do tego karmiły mieszanką to już w ogóle koniec.
Poród to poród. Powinno być tak żeby dziecko było zdrowe i matka szczęśliwa. Powiem Wam, że leżałam na sali po porodzie naturalnym, a obok mnie dziewczyna po cesarce i pierwsze komentarze jaka jest chujowa otrzymała od położnej. Na kolejną zmianę przyszła inna położna, którą drażniło to że ja nie powinnam być matką bo nie karmię piersią. Jakby któraś z nas miała za autorytet personel medyczny to deprecha gwarantowana. Pośmiałyśmy się, nazwałyśmy je pizdami i tyle z ich dosrywania. Nie mniej, inną kobietę może to wpędzić w prawdziwą depresję.
Już niedługo na sprawdzianie z WDŻ: uszereguj w kolejności od człowieka do hodowli: zapłodnienie in vitro z porodem naturalnym, zapłodnienie in vivo z cesarką, in vivo z naturalnym i in vitro z cesarką.
Nie no kurwa, prawdziwa matka tuż po porodzie przegryza pępowinę i zjada łożysko.
28 comments
Ciężko w to uwierzyć, ale nie nowa.
Nowa? Koleżanka* chyba pierwszy raz w internetach.
Edit:*sorki za kolegę
Dobra, dobra, ale gdyby nie cesarskie cięcie, to kto zabiłby Makbeta, co?
To chyba ominęła Cię gównoburza z tym, że dzieciom po cesarce nie wolno obchodzić urodzin, a “wydobyciny”?
Moim zdaniem to wyparcie traumy
>ja rodzilam w bolach, bez znieczulenia, nie pozwolili na cesarke wiec jestem prawdziwa matką, a moje cierpienie mialo wiekszy sens
spoiler: nie mialo. po prostu opieka okoloporodowa w polsce jest chujowa i lekarze bezpodstawnie odmawiaja znieczuleń, ktore sa czesto standardem w innych krajach.
Czyli dla tej geniuszki jak adoptujesz dziecko i wychowujesz je w miłości, to nie jesteś matką?
TIL moja mama nie jest moją mamą
“Matka jest wtedy, gdy urodzi siłami natury.”
A poród powinien zostać odebrany przez druida u stóp prastarego dębu.
Matka która rodzi w szpitalu to nie matka. Trzeba siłami natury w lesie, przy strumyku o własnych siłach. A chłop ma w tym czasie zapierdalać z dzidą i polować na triumfalnego jelenia na wieczorna ucztę.
Dziecko które chodzi do szkoły to nie dziecko. Życia trzeba się nauczyć samemu, siłami natury.
Ps. Swoją drogą czy jak po cesarskim to nie matka to ojcostwo też jest nieważne? Czy dziadek też przestaje być dzieckiem w konsekwencji paskudnych działań swojej wyrodnej córki?
>Ma być **naturalnie** i *bez znieczulenia*, to jest kara za grzech pierworodny, Jezus też na krzyżu umierał bez znieczulenia!
I wcale nie nowa moda – teściowa mojej mamy, a matka mojego taty klepie to samo od kiedy pamiętam (zarówno ja, jak i mój brat “wyszliśmy” przez cesarkę).
Jedno i drugie jest super trudne i niesie ze sobą mnóstwo cierpienia
Kobiety co rodziły przez cesarkę mówią że tak jest trudniej a te co rodziły siłami natury mówią że tak jest gorzej.
Te co rodziły tak i tak to już w ogóle nic nie mówią tylko się cieszą że mają dzieci i nie licytują się cierpienia
Bo ja cierpialam to kazdy musi!!!!!
Dobry temat na maturę: Cierpienie – jego sens i bezsens w literaturze pozytywistycznej i okołoporodowej.
Matka która urodziła siłami natury ale potem wylądowała pod kroplówką to nie matka tylko zombie jakieś, wąpierz, martwiak czy inna strzyga, chodzący trup po prostu. Umarłoby takie z woli boskiej, a żyje, łazi, dycha, pisze komcie w internetach.
Matka jest wtedy jak potrafi oddac serce swemu dziecku.
Matka to jest ta która wychowa na dobrego człowieka i poświęci swój CZAS, a nie wydali z siebie człowieka.
To wychowanie jest trudne, to poświęcenie czasu, uwagi i dawanie dziecku szacunku jest kłopotliwe dla większości.
Poród to moment – wychowanie to długi proces.
Każdy kto pierdoli o porodzie jako osiągnięciu nie będzie dobrym rodzicem, bo nie rozumie z czym się to tak naprawdę wiąże.
To nie ty jesteś właścicielem dziecka. Jesteś jego przewodnikiem i jak nie włożysz wszelkich starań to z twojej winy się zgubi lub nie będzie chciało za Tobą podążać.
O chuj chodzi z rym krajem i kultem cierpienia xD
Znieczulenie nie, cesarka nie, możliwośc śmierci dziecka i matki taka zajebista, aborcja nie tylko patrzenie jak warzywo dogorywa w męczarniach przez najbliższe 3 dni.
Super.
Rwanie zeba ze znieczuleniem sie nie liczy!
Skoro po cesarskim cięciu to nie matka, to w takim razie facet przestaje być ojcem, a co za tym idzie alimenty się nie należą.
Interesting…
Ja powiem tak:
Prawdziwą matką jest ta, która wychowała, nie zaś ta, która urodziła.
Mam na myśli tutaj fakt, że wtedy taka osoba może szczycić się tytułem matki, ponieważ to ona poświęciła swój czas, swoją siłę i zaryzykuję stwierdzenie całe życie, aby wprowadzić człowieka do tego świata.
Paix!
To po prostu rozszerzenie naszego kultu męczennictwa gdzie cierpienie jest cnotą najwyższą. To się bierze z historii i kościoła
Gdyby nie cesarskie ciecie to prawdopodobnie ani moja zona ani corka nie zylyby w tej chwili. Corka ulozyla sie pupa do kanalu rodnego i nie bylo szans zeby wyszla naturalnie i ciecie bylo wykonane w ostatniej chwili bo juz nie bylo wyczuwalnego pulsu. Zona zmagala sie z powaznym obnizeniem nastroju po porodzie przez pierwsze trzy miesiace przez poczucie ze nie jest wystarczajaco dobra matka bo nie urodzila naturalnie i pozniej byly jeszcze problemy z karmieniem i przez ten czas bywaly dni ze nie byla zdolna do zajmowania sie dzieckiem. Takze z cala stanowczoscia mowie tej pani zeby sie pierdolila bo nie ma pojecia o czym mowi i chuj jej w dupe. Zona i corka maja sie swietnie teraz.
Matka która rodzi w szpitalu, z asystą doktorów i pielęgniarek to nie matka. Matka jest wtedy gdy urodzi siłami natury, na łonie natury, bez pomocy innych ludzi i aparatury medycznej.
Jasne, moja mamuśka byłaby prawdziwą matka polką cierpiącą w grobie. Zmarła by albo na wylew albo atak serca, no ale w końcu byłaby “prawdziwa”.
Takie babsko to powinno powiedzieć taki tekst komuś w twarz nie przez neta i zobaczylibyśmy jak by na tym wyszła. Takie teksty na social media zawsze pachną mi zwykłym tchórzostwem.
Na pewno nie nowa, od zawsze było zawstydzanie matek, które rodziły przez cc. A jeszcze jeśli do tego karmiły mieszanką to już w ogóle koniec.
Poród to poród. Powinno być tak żeby dziecko było zdrowe i matka szczęśliwa. Powiem Wam, że leżałam na sali po porodzie naturalnym, a obok mnie dziewczyna po cesarce i pierwsze komentarze jaka jest chujowa otrzymała od położnej. Na kolejną zmianę przyszła inna położna, którą drażniło to że ja nie powinnam być matką bo nie karmię piersią. Jakby któraś z nas miała za autorytet personel medyczny to deprecha gwarantowana. Pośmiałyśmy się, nazwałyśmy je pizdami i tyle z ich dosrywania. Nie mniej, inną kobietę może to wpędzić w prawdziwą depresję.
Już niedługo na sprawdzianie z WDŻ: uszereguj w kolejności od człowieka do hodowli: zapłodnienie in vitro z porodem naturalnym, zapłodnienie in vivo z cesarką, in vivo z naturalnym i in vitro z cesarką.
Nie no kurwa, prawdziwa matka tuż po porodzie przegryza pępowinę i zjada łożysko.