Magdalena Ogórek marzyła o spotkaniu z Józefem Oleksym, w PRL I sekretarzem KW PZPR w Białej Podlaskiej i członkiem rządu Mieczysława Rakowskiego, później m.in. premierem, szefem MSWiA oraz marszałkiem Sejmu

4 comments
  1. Patrząc jak tą swoją karierą pruje fale bez względu na to skąd akurat wieje wiatr, to czasami mam wrażenie, że spełniła wszystkie swoje marzenia spotykając się z tymi wszystkimi członkami.

  2. Oportuniści. Wtedy gwiazdą był Brzytwa-Oleksy, teraz Krzywousty-Morawiecki. To nie musi być ostatnia taka zmiana.

    Zjawisko dotyczy wielu. Giertych – główny kato-talib w czasach, gdy był ministrem, taki ówczesny Czarnek, który też wiele wtedy napsuł, równocześnie wówczas twarz stronnictwa radiomaryjnego bardziej niż dziś Ziobro; były takie żarty, że projektuje ustawę, by wpisywać do akt dzień poczęcia, a nie dzień urodzenia. To był Koń Roman wówczas. A dziś? Normalnie niczym główny prawnik Dona i jego ferajny, zajadły wobec tych, którzy mu ukradli program i elektorat. Dokładnie to to samo, co Ogórczyna – w sensie postawy.

    Te półpiruety są z obu stron. Pozwalamy na to, bo jedni dziś wielbią Ogórczynę, bo teraz jest taka moherowa, fajna, prezia broni niczym ojczyzny. Drudzy podniecają się pohukiwaniami Romana z jednej z najbardziej jaskiniowo-endeckich rodzin. Bo teraz ładuje w kaczora.

    Dla mnie takie osoby są do ewaporacji dla zasady. Nieważne, na jaką stronę i czemu przeszły. Ludzi takich nie warto pamiętać.

    Bardzo dobry film, bardzo cenny materiał demaskujący. W necie nic nie ginie. Nawet takie skrajne przykłady, które dementują narrację typu: “ja się nie zmieniam, to świat wokół ewoluuje i zaczynam pasować do innego towarzystwa”. U wędrowców między partiami to nader częste. Kamiński, Sariusz-Wolski, Gowin. Normalnie panteon guano-polityki polskiej.

Leave a Reply