Dzisiejsza wizyta w Empiku.

19 comments
  1. Nie wiem już, czy po tych wszystkich fikołkach umysłowych prawaki srają na PO, czy na siebie?

    Skłaniam się za odpowiedzią “tak”, ale może ktoś ma inną opinię?

  2. Gazeta Polska i Sieci czy jak to się tam nazywa to są tak nieprawdopodobne gówna. Czasami ich okładki są tak bezczelne że to się w pale nie mieści. Tfu

  3. Bardzo mnie zmartwił powrót Tuska. Bez niego była szansa na głębokie przeformatowanie opozycji (było jeszcze trochę czasu), na stworzenie jakiejś świeżej propozycji. Tak jak kiedyś odstawiono na bocznicę Unię Wolności i w sumie zbliżone hasła ubrano w nowe opakowanie, które okazało się znacznie bardziej atrakcyjne. Wtedy zamiast nużących już gąb starych tak zwanych autorytetów – pokazano nieco nowsze twarze, nieco inny format. To wtedy narodził się Tusk – wcześniej głęboko drugorzędny. Dziś to Tusk jest tą starą gębą. Ma wielki elektorat negatywny. Wielu za nic nie zagłosuje na PiS, ale też za nic nie zagłosuje na PO-Tuska. Stąd ten szklany sufit. Stąd ciągle te podobne notowania. Ten motor już nie pociągnie. Nowe twarze, nowy format – nie, on to przekreślił. Zresztą… w Polsce doszło do wyklarowania się partii wodzowskich niczym na nieszczęsnej Ukrainie (tam nazywały się one czasem blokami od nazwisk liderów – tak jakby u nas było Stronnictwo Kaczyńskiego i Stronnictwo Tuska; u nas jest to nazewniczo zakamuflowane, ale tylko nazewniczo). Te nasze partie wodzowskie zadziałały tak, że obaj wodzowie, mały i rudy, zadbali o wywalenie na zbity pysk wszelkich potencjalnych nowych, młodszych liderów. Zostały jakieś miernoty, klakierzy, no takie byle co. Nie ma kto zaistnieć tak, jak kiedyś Tusk z kolegami. Musiałoby to wszystko runąć i odbudować się od nowa. Ten proces zdawał się następować. Ale wrócił na białym koniu, choć to już, niestety, nie są czasy mody na tego rycerza. Dlatego zamiast wygranej i zmarginalizowania konkurencji – jak w 2005 – będzie jakaś egzotyczna koalicja. I możliwe, że to PiS ją stworzy, bo już kiedyś przekonał marginalnego Giertycha i Leppera do koalicji, która się wydawała przedtem niemożliwa.

    Bez zmiany twarzy, która się z tak wieloma sprawami kojarzy – a która to zmiana już w tej chwili jest już spóźniona i zaprzepaszczona – nie będzie zmian w zakresie żelaznych elektoratów. A i konfrontacyjna kampania, którą toczą obie strony, redukuje objętość tej części elektoratu, który pozostaje do wzięcia, który potrafi zagłosować różnie w każdych kolejnych wyborach.

    Po następnych wyborach prawdopodobnie nie będzie lepiej. Chyba że szczytem ambicji jest wysoce prawdopodobny koniec samodzielnych rządów PiS. W efekcie możemy być zdziwieni, kto i gdzie nas wepchnie – nawiązując do okładek – oraz ile procent jeszcze to i owo zdrożeje.

  4. “Prawda tylko na papierze, internet jest cenzurowany”. Raczej, “Gdzie nie spojrzysz, cenzura”.

Leave a Reply