Ksiądz tłumaczy, skąd miał dwa miliony. Wierni nie zostawiają suchej nitki: był jak komornik

7 comments
  1. Czyli co? Wiedzieli co robi, że prowadzi taka kontrole, że zada kasy i dalej mu płacili?

    Nigdy nie skumam osób wierzących: kara był brak chrztu, ślubu – co to za kara? Jak nie chce to olać takiego i nie robić niż płacić.

  2. Nie rozumiem zdziwienia, przecież pamiętam doskonale ten fragment z NT o tym jak Jezus powiedział: “kasa się musi zgadzać”.

  3. Oczywiście, że Podkarpacie xD tutaj starsze pokolenia dalej trzymają się myślenia, że “księdzu trza dać, żeby potem problemów nie było”.

    Co prawda, niby oczy zaczynają się ludziom otwierać na księży i ogółem kościół, ale jak ktoś był wychowywany, że ksiądz to autorytet, a człowiek MUSI być wierzący – co by to ludzie po wsi nie gadali – to potem zmiana mentalności nie przychodzi tak łatwo.

  4. Nic nowego… dla mnie to wierni tej parafii wystawili sobie ładne świadectwo. „Tak byliśmy dymani przez naszego ukochanego proboszcza”. Najśmieszniejsze jednak jest to, że ci księdza są mistrzami w dymaniu. Jak nie dzieci to starych ale za tydzień w niedziele wszyscy zapomną o tej kasie i wszystko wróci do normy.

  5. Rozpierdalają mnie tego typu newsy xD

    Parafianie: ten ksiundz to taki pazerny! Za pogrzeb bierze 2137 zł! Dranstwo! Kto to widział!

    Głos rozsądku: a pomyśleliście kiedyś, żeby mu nie płacić albo nie wiem, przestac chodzić do kościoła?

    Parafianie: ale panie, jak to nie chodzić? Tak nie można

    Więc mają, na co zasługują. Swoją drogą, przerażające, jak bez szemrania robią, co ksiądz sobie zażyczy. Ciekawe, czy jakby im kazał zlinczować sąsiada to też by to zrobili bez gadania, bo księdzu nie można się sprzeciwiać.

Leave a Reply