
Pewnie większość tego suba ma tą nieprzyjemność słuchać wycia, pierdzenia i strzelania z rury niektórych samochodów i motocykli. Zwłaszcza o później porze, kiedy sporo ludzi chciałoby spać. Albo podczas postowania na r/Polska, jak ja teraz.
Zacznijmy od tego, że problem jest naprawdę poważny. Weźmy taką metaanalizę [https://doi.org/10.1515/REVEH.2000.15.1-2.43](https://doi.org/10.1515/REVEH.2000.15.1-2.43) (mam nadzieję że ludzie wiedzą tutaj jak można przeczytać badania na podstawie doi bez płacenia). Metaanaliza (czyli podsumowanie wielu badań) znajduje dość sporo negatywnych efektów.
Inne badanie link: [https://doi.org/10.1016/S0140-6736(13)61613-X](https://doi.org/10.1016/S0140-6736(13)61613-X) ma już trochę danych konkretnie w dB. No i tam mamy, że hałas powyżej 75-85 dB ma wpływ na utratę słuchu. Poza tym hałas wywołuje irytację (dość oczywiste) i prawdopodobnie… choroby układu krążenia czy zaburzenia w rozwoju. Najczęstszym poważnym efektem zdrowotnym jest zaburzenie snu. Co bardzo odnosi się do problemów z samochodami i motocyklami, bo ludzie z głośnymi samochodami najczęściej pojawiają się w nocy, kiedy większość ludzi próbuje spać.
Dla mnie jest to jeszcze większy problem – mam ADHD, które wiąże się ze zwiększoną wrażliwością na bodźce. To znaczy bardziej czuję ból, bardziej czuję że coś niemiłe w dotyku itd. Hałas bardzo skutecznie wyrywa mnie z tego co robię.
Aha, uprzedzając mądrali od “załóż blokery, zamknij okno albo wyprowadź się”. Do pierwszego – wyobraźcie sobie że dobrze jest jednak słyszeć co się dzieje w domu, w którym mogą być inni domownicy. Do drugiego – jest lato, a nie mam klimatyzacji (i nie, nie mogę jej zamontować). Trzeciego nawet nie warto komentować.
Co zrobić? Jak żyć?
Cóż… zgodnie z prawem samochody w Polsce mogą wydawać maksymalnie 93 albo 96 dB (zależy czy silnik iskrowy czy wysokoprężny). A utrata słuchu jest od 75-85 dB. Oczywiście producenci nie mogą produkować samochodów o hałasie powyżej 70 dB, ale kto by to sprawdzał? Do tego limit 70 dB dotyczy produkcji, a nie modyfikacji.
My jako obywatele możemy co najwyżej dzwonić na 112 czy 997 w nadziei że pojawi się patrol policji i przyłapie takiego na gorącym uczynku. Dobrze jest, jeśli zdobędzie się blachy takiego auta, wtedy można je podać i policja *przynajmniej w teorii* będzie mogła wysłać auto na przymusowe badania techniczne.
A jak to jest w praktyce? W praktyce to za przeproszeniem gówno daje, a nawet odnoszę wrażenie że policja ma to gdzieś. Usłyszałem nawet pytanie “a skąd mam pewność czy została przekroczona norma”. No… jak widzę że się paru ludzi napierdala na ulicy to nie mam pewności czy to nie jest po prostu nagrywana scena do jakiegoś filmu, więc tak na wszelki wypadek dzwonię z podejrzeniem.
I tak to jest problem, bo te 93-96 dB to cholernie dużo i będzie to miało negatywny wpływ na zdrowie.
A co można by z tym zrobić?
Pamiętacie czasy, kiedy gminy namiętnie wszędzie waliły przenośne fotoradary? [W Paryżu od jakiegoś czasu są radary dźwiękowe](http://urbnews.pl/meduzy-walcza-z-halasem-w-paryzu/) właśnie w tym celu. Jest to świetne urządzenie, ale żeby miało sens, w Polsce musiałoby się wprowadzić sporo zmian w prawie. Takich jak:
* obniżenie tego limitu z 93 dB do czegoś… mniej szkodliwego dla zdrowia lub ustalenie że tereny zabudowane to strefy ciche gdzie ten limit jest znacznie niższy (albo oba),
* zalegalizować takie radary dźwiękowe,
* umożliwić gminą ich montaż i ściąganie mandatów z nich (dzięki temu samorządy nie dość że będą chętne to nie będą musiały polegać na policji czy straży miejskiej/gminnej która już nie wyrabia)
A trzeba powiedzieć, że o wiele trudniej jest uzasadnić takie hałasowanie niż przekraczanie prędkości. Bo okej, o ile w czasach gminnych fotoradarów były nadużycia i te radary były montowane w miejscach gdzie nawet prawnicy przekraczają prędkość. O tyle o wiele trudniej powiedzieć coś takiego o głośnych wydechach. Wtedy to jest wręcz wskazane, bo tacy kierowcy często używają kamienic i wiaduktów czy tuneli żeby dodać sobie echa (i jeszcze bardziej wkurzyć mieszkańców powodując więcej efektów zdrowotnych)
No i to chyba tyle. W zasadzie powinienem dać flair samochodoza, ale nie ma go od dłuższego czasu (a mógłby wrócić imo)
29 comments
Jak/gdzie zgłaszać takie propozycje zmian w prawie jak napisał OP? Jak dla mnie brzmią rozsądnie.
Mieszkam niedaleko jednej z głównych arterii Mokotowa, czyli sypialni wawy. W lecie praktycznie codziennie słyszę, tak jak OP napisał, wyjące, strzelające z rur motocykle. Jeżdżą nawet o 2-3 w nocy, w okolicach gdzie jest pełno wieżowców i tysiące ludzi śpią/próbują spać, zazwyczaj przy otwartych oknach. No załamać się można. Ostatnio zaczęłam tym debilom na motocyklach na głos złorzeczyć, a nuż się okaże że klątwy jednak działają.
Najfaniej by było jakby ludzie mieli trochę empatii i pomyślunku, ale tak chyba się nie da.
Myślałem że ja jestem jakiś nienormalny. Nawet jak piszę ten komentarz to siedzę w nausznikach budowlanych i słuchawkach dokanałowych pod nimi, w których leci szum, żeby te szroty zagłuszyć. Problem w tym, że nie da się w tym komplecie spać, a przez zwykłe słuchawki większość niestety słychać (chociaż i tak są niewygodne).
Ktoś ostatnio w okolicy kupił quada, który robi hałas jakby miał 500KM a jedzie 30km/h przez osiedle mieszkalne na jedynce. Totalnie bezczelnie pod domami ludzi, w najbardziej cichej okolicy miasta. Czasami wrzucam zgłoszenie przez geoportal [tutaj](https://mapy.geoportal.gov.pl/iMapLite/KMZBPublic.html), żeby policja miała zaznaczoną lokalizację gdzie sobie sprawdzać te nielegalne zabawy, można opisać co i jak się dzieje. Polecam. W miejscach gdzie jest dużo zgłoszeń faktycznie częściej pojawiają się patrole. Niestety w kwestii samego hałasu nigdy nie udało się policji tego ogarnąć u mnie w mieście.
Kolejny problem to psy na przedmieściach, które potrafią sobie do 4 nad ranem kolektywnie urządzać koncerty, ale to zostawmy na boku.
Dziekuje Ci za podniesienie tego tematu. To dla mnie rowniez bardzo wazne, czesto cierpie na bole glowy i taki halas zza okna albo na ulicy to sa prostu tortury, nikomu tego nie zycze. To nie jest drobna niedogodnosc. Okna tez nie moge w lecie zamknac, klimy nie mam, jedyne co pomaga to stopery, ale to jest samo w sobie nieprzyjemne, jakby siedziec z wiadrem na glowie.
Nie wiem czemu to zjawisko jest powszechnie znormalizowane mimo oczywistych negatywnych efektow. Patrol moze “zabrac” dowod jesli akurat maja urzadzenie do pomiaru i stwierdza naruszenie. W praktyce motocyklista kupuje db-killera za 50zl, jedzie na przeglad, placi 70zl i go sciaga. To nic nie zmienia.
Jestem za znacznym ograniczeniem dopuszczalnego halasu powodowanego przez motocykle, samochody, a juz na pewno skutery jezdzace z pizza po chodnikach… To jest jakis dramat. Moze wtedy przynajmniej srednia halasu nieco spadnie.
Kto pytał
Podpisuję się rękami i nogami. Moje obecnie mieszkanie wychodzi na małe boczne rondo przez które przejeżdżają tramwaje. Samochody sobie cicho suną bo do ronda muszą zwolnić, tramwaje trochę dudnią jak to kilkadziesiąt ton stali, ale najgłośniejsze są motory które najpierw zwalniają robiąc kla kla kla, a potem napierdalają na prostej jak wściekłe. Ważący 200 kilo (z kierowcą) motor jest w chuj głośniejszy od ważącego paręnaście ton tramwaju którego stalowe koła jadą po stalowych szynach.
Edit: w cywilizowanych krajach zaczynają już się pojawiają fotoradary do pomiaru hałasu, czekam z niecierpliwością aż do nas dotrą.
Moim zdaniem Policja powinna skutecznie wyłapywać takich pierdzioszków. Zwłaszcza nocą. Wystarczy jak wpadnie kilka solidnych mandatów, poniesie się fama, że nie opłaca się hałasować i w ten sposób tacy zakłócacze najlepiej zostaną wyedukowani.
Ok boomer
Kupiłem sobie w zeszłym roku zatyczki do uszu dla rajdowców, które redukują hałas o 20dB, ale nie izolują. Głównie do chodzenia po mieście. Nie ma poczucia izolacji jak w słuchawkach ANC. Słychać ruch uliczny, można rozmawiać, odebrać telefon, ale wszystko jest ciszej.
To ja już nie wiem czy ludzi nie będę wkurzać chcąc choppera czy coś w tym stylu
Od razu uprzedzam, że nie mam w zamiarze ich wkurzać
Masz moje wsparcie, mieszkam na obrzeżach miasta, właśnie słucham koncertu z rury jakiegoś typa, który musi pokazać jak bardzo ma innych w dupie. I nie, nie oczekuję, że będzie cicho jak makiem zasiał, w końcu mieszkam w mieście. Ale mam już dość tego, że hałas wkurwia mnie codziennie, że jest głośno po 12 w nocy, że szum słychać cały czas. Gdy jadę poza miasto, nie jest wiele lepiej, zawsze znajdzie się jakiś miłośnik koszenia trawy, przycinania żywopłotów, albo przynajmniej budowa z dracymi mordy fachowcami, a pociągi trąbią tak, że można dostać zawału i ogłuchnąć jednocześnie. Nienawidzę lata. I coraz bardziej ludzi.
Jak mieszkałem w Warszawie/Berlinie to myślałem, że motocykle/tuningowane skutery są najgorsze.
Teraz mieszkam w Anglii i w ogóle nie narzekam na jednoślady. Ludzie tutaj są mistrzami wiejskiego tuningu. Zdecydowanie samochody są najgłośniejszymi pojazdami na drodze.
Do tego zapieprzają szybko (oczywiście od świateł do świateł) nawet w gęsto zabudowanych miejscach.
To się nazywa obywatelska inicjatywa ustawodawcza, zbierasz odpowiednio dużo popisów, składasz projekt i czekasz aż z sejmowej zamrażarki trafi pod obrady, a w międzyczasie próbujesz przekonać możliwie dużo darmozjadów do swoich racji.
A teraz zaproponuj takie wprowadzenie zaostrzenia norm hałasu lub środki zaradcze, które nie doprowadzą do wykluczenia komunikacyjnego jakichkolwiek osób.
to jest plaga w Polsce i nic z tym nie zrobisz, jak się przeprowadziłem do Polski kilka lat temu to szlag mnie codziennie trafiał, dziś już nie zwracam na to uwagi, wybrałem życie w g…nie to lepiej żebym się cieszył z tego
PiS kilka lat temu miał plany by zlikwidować wszystkie stacje kontroli pojazdów i zastąpić je państwowymi
dziś te prywatne oszukują masowo i jest to powszechna wiedza, masz żęchy kóre nigdy nie powinny być na drodze, masz nielegalnie modyfikowane samochody: układy wydechowe, usuwane katalizatory itd
Cóż za przypadek, nigdy nie widziałem podobnego posta tutaj a tak się składa że właśnie dostaje pierdolca bo lokalni wyścigowcy przechodzą samych siebie jeżeli chodzi o hałas
Wydaje mi się, że droga do celu jest dużo dłuższcza i bardziej skomplikowana niż po prostu ściganie kierowców. Nie sądzę żeby ktoś wydał na to kasę. Paryż to raczej wyjątek, może problemem jest tam dużo większy?
Problemem jest tak na prawdę zanieczyszczenie akustyczne w ogóle i z nim należy walczyć. To, że należy z nim walczyć bo wpływa negatywnie na zdrowie wiadomo od dawna ale nie przebiło się to jeszcze do świadomości publicznej tak jak smog czy plastic. Moim zdaniem należy:
– mówić o zanieczyszczeniu akustycznym jako poważnym problemie tak aby ludzie pojęcie poznali
– tworzyć analizy zanieczyszczenia akustycznego w miastach i wskazywać jego główne źródła
– tworzyć dopuszczalne normy na poziomie miasta i je egzekwować
– walczyć o ustalenie takich norm na poziomie UE i traktowanie zanieczyszczenia akustycznego tak samo jak zanieczyszczenia powietrza lub wody (czyli normy i kary)
Widziałem, że takie działania są już podejmowane np. w Barcelonie. Powoli musi się to przebijać do coraz szerszej świadomości i być kodyfikowane w coraz większej liczbie miejsc. W ramach walki z hałasem w końcu trzeba będzie zająć się też głośnymi samochodami ale wydaje mi się, że takie ich wytykanie będzie mało skuteczne. Wiele osób tego nie poprze a wiele osób uzna, ze policja powinna zająć się czymś ważniejszym.
Dlatego tak bardzo kibicuję samochodom/motocyklom elektrycznym (i w dupie mam argumenty związane z ekologią ale ta cisza…).
A jeśli połączyć to z pojazdami autonomicznymi to już w ogóle marzenie. Wyobrażacie sobie miasto, gdzie na ulicach nie ma Januszy szczytujących na dźwięk swojego silnika? Tylko jeżdżące spokojnie, elektryczne samochody? Otwierasz okno przy ulicy i tam cisza (no wiadomo, nie taka na 100% bo koła trące o asfalt też hałasują ale to nie ryk silnika).
Niedawno miałem okazję przejść się po przedmieściach Oslo, gdzie większość aut to elektryki. Kurde, jaka to jest różnica…
Ostatnio na forum mojej dzielnicy ktoś żalił się na pajaca który codziennie w okolicach 23 robi rundki po osiedlu i zaraz zleciała się elitka intelektualna “hehe i prawidłowo! Silnik ma ryczeć, jebać konfitury”. Popatrzyłem po profilach i w większości byli to zawodowi kierowcy i motocykliści-pasjonaci
Prawda jest taka, że ogólnie w pizdu za dużo ludzi jeździ samochodami, ale nikt nie chce przestawać, więc chuja z tym zrobimy.
O, taki dźwiękoradar by się przydał u mnie na warszawskiej Pradze. Nie tylko dla motocykli, ale także dla tych wszystkich debili którzy postanawiają na rondzie w nocy palić gumę (czy jak się tam nazywa ta durna czynność gdzie jest dużo hałasu i sporo dymu z jazdy w kółko po rondzie)
Ale już widzę ten ból dupy właścicieli tych wielkich krów, że to atak na wolność, bo panicz sobie chce jeździć jakimś zmodyfikowanym gownem sprowadzonym ze Stanów i on ma w dupie że głośno. On ma kabinę wyciszona i on tego nie słyszy. Albo ma to gdzieś.
Ale bardzo fajny pomysł. Może udałoby się go gdzieś przepchnąć. Może jakoś by to przebiło się przez mózgowy beton do ludzi że to złe i trzeba z tym walczyć, a nie ze tak musi być bo to miasto.
Te 93/96dB mierzone jest nieomal wsadzając czujnik w wydech. W odległości kilku metrów spada do poziomu nie powodującego żadnych uszkodzeń słuchu
Rzuciłem sobie okiem na to i
> A utrata słuchu jest od 75-85 dB
To jest nieprawda.
> Oczywiście producenci nie mogą produkować samochodów o hałasie powyżej 70 dB,
Kolejna nieprawda.
> ale kto by to sprawdzał? Do tego limit 70 dB dotyczy produkcji, a nie modyfikacji.
Bardzo prosto, jeśli masz producenta, który to przekracza, załóż mu sprawę, zrobisz aferę nie mniejszą, niż w VW. Zarobisz może przy tym dużo kasy.
…więc reszty nie czytam, wpis wyjątkowo tendencyjny.
Nikt Ci tego nie zmieni kiedy za 13 lat nie będzie można już kupić głośnego pojazdu.
Niestety musisz poczekać ponad 30 lat aż większość floty zostanie wymieniona na elektryki.
Choć niestety widziałem ostatnio amerykańską markę, chyba Dodge, która dość realnie symuluje obroty silnika V8 poprzez głośniki…
Ponadto oczywiście inwestycje w infrastrukturę w taki sposób żeby nie dało się jeździć szybko bądź agresywnie w terenie zabudowanym, oraz żeby jak najwiecej osób wybierało nogi, rower lub transport publiczny.
>Pewnie większość tego suba ma tą nieprzyjemność słuchać wycia, pierdzenia i strzelania z rury niektórych samochodów i motocykli.
Większość suba to wycie, pierdzenie i strzelanie powoduje lub broni. Włącznie z administracją. xD
Edit: i cyk, tygodniowy ban za szkalowanie dobrego imienia niewinnych ludzi przemieszczających się tak, że dziesiątki tysięcy osób się budzi.
Z jednej strony 75 dB to rygorystyczny limit bo to jest natezenie dzwieku podobne do glosnego krzyku ale z drugiej strony czemu nie… Zanieczyszczenie halasem to tez powazny problem, a zrobienie cichego auta nie jest trudne. Zgadzam sie z Toba opie
*Nie jest to problem, dopóki zbyt głośny silnik nie zakłóca Mszy Świętej*. Do takiego wniosku doszedłem po krótkiej rozmowie z księdzem-motocyklistą.
Skuterarze z wyciętymi tłumikami to najgorsze z nich, niskie tony jeszcze jakoś zniosę.
Jedna uwaga co do tych wartości w decybelach: Te normy ustalane przez przepisy to się mierzy niedaleko za pojazdem na odpowiedniej wysokości (nie pamiętam dokładnych wartości). Jeżeli wydech spełnia te normy w takim pomiarze to natężenie dźwięku w mieszkaniu raczej nie będzie na poziomie mogącym powodować niebezpieczeństwo dla słuchu, chyba że niskie piętro przy samej jezdni.
W zasadzie to jeszcze jedna uwaga: Amerykańskie CDC podaje 80-85dB za niebezpieczny poziom, ale dopiero jak masz 2h ciągłej ekspozycji, motocykl przelatujący na pełnym gazie ulicą trwa chwilę, nawet jak się zdarzają więcej niż raz. Więc o ile rzeczywiście jest to denerwujące i nieprzyjemne, to raczej nie podejrzewałbym żeby poza ekstremalnie rzadkimi przypadkami powodowało to problemy ze słuchem. Poziom hałasu powodujący uszkodzenie słuchu tak “od razu” to dopiero 120dB. [LINK](https://www.cdc.gov/nceh/hearing_loss/what_noises_cause_hearing_loss.html)
Osobną kwestią jest to czy wydechy spełniają te polskie normy. Samochody z tuningowanymi wydechami się zdarzają, ale stosunkowo rzadko. Za to w przypadku motocykli to mam wrażenie że połowa jest za głośna. Przecież w ich przypadku nawet niczym nadzwyczajnym nie jest sprzedawanie razem ze “sportowymi” wydechami specjalnych “db killerów” które łatwo instaluje się w wydechu na przegląd, a potem wyciąga. No i o ile pamiętam to motocykle nawet jakby były w legalnych normach to mają te limity jeszcze wyższe niż samochody.
Osobiscie nie mogę się doczekać, jak już wejdzie w życie zakaz rejestracji pojazdów spalinowych Elektryki są takie ciche – z czasem w miastach zrobi się dużo lepiej.