Powiedzcie mi, czy ludzie na dużych osiedlach, na których jest jakieś kilka tysięcy mieszkańców, na prawdę liczą na to, że wszystko będzie podporządkowane ich woli?

22 comments
  1. Ale o co chodzi? Tego typu kwestie zazwyczaj wymagają zgody mieszkańców i zakładany jest brak uciążliwości.

  2. 35 stopni, dwie pary słuchawek w uszach i na uszach, zamknięte okna, stado dzieciaków nakręcające się nawzajem.

  3. Dlaczego wszystko? Nie chce w mieszkaniu slyszec halasow i zeby przez okno wlatywal smrod papierosow albo wedzonej kielbasy.

    To nie sa jakies wygorowane oczekiwania, to jest normalne chciec miec spokoj we wlasnym domu. Niestety chyba malo osob sobie zdaje sprawe z czegos takiego jak zanieczyszczenie halasem.

  4. 1. Jaki to plac zabaw? To bardziej przypomina kącik dla palących.

    2. Jakby nie patrzeć to żłobek na osiedlu, na terenie mieszkalnym. Gdybym kupił mieszkanie w tej okolicy i słyszał bombelki od rana do wieczora to raczej też dostałbym wkurwa.

  5. Opie, jestem rozdarty. Bo z jednej strony rozumiem Cię, a z formy w jakiej napisany jest ten post, przebija z ogromną mocą taka mentalność naszej polskiej Karen (jaki jest polski odpowiednik). Już nie wnikam, że ten cały placyk o którym mowa wygląda bardziej jak mini spacerniak w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Dzieci gdzieś się bawić muszą, a skoro jest żłobek to jest raczej oczywiste, że powinien przy nim być plac zabaw.

    Z drugiej strony, moja praca graniczy przez ogrodzenie z przedszkolem. Jak jest ciepło to dzieci siedzą tam cały dzień. Są naprawdę w kurwę głośno xD Krzyki, płacze, proszę pani, a Krzysiek mnie ugryzł itp. do tego krzyki opiekunek “Marcelinka złaź natychmiast! Piotrek nie liż Bartka po głowie!” i jako umilacz “Baby Shark” i inne klasyki na pełen regulator.

    I mi to nie przeszkadza! Ale ja jestem taki pojebany, że na mnie odgłosy bawiących się dzieci działają kojąco i poprawiają mi humor. Inny współpracownicy zgrzytają zębami, a mi się świetnie pracuje wsłuchując się w te odgłosy. Ale myślę sobie co by było, gdyby zamiast przedszkola np. było tam schronisko dla psów, bo na mnie szczekanie psa działa jak płachta na byka i bym kurwicy dostał po dwóch dniach, a przecież takie jest prawo psa, żeby szczekać i bóldupienie o to też stawiałoby mnie w pozycji takiego malkontenta jak autorka tego posta.

  6. Ty, jak rozumiem, ze swoim bombelkiem na drugim końcu osiedla reprezentujesz wolę tych kilku tysięcy mieszkańców, a ta babka, której pod oknem urządzono plac zabaw dla Twojego dzieciaka, to krzykliwa mniejszość?

  7. coś mam wrażenie że w latach 90-tych (wtedy byłem dzieciakiem) ludzie byli troszkę mniej posrani i dopóki okno w bloku nie poleciało, to nikt się nie awanturował o dzieciaki bawiące się przed blokiem

  8. Plac zabaw musi być minimum 10 m od okien pomieszczeń przeznaczonych na pobyt osób. To tak gwoli przypomnienia przepisów. Przedszkole nie może sobie bliżej wybudować własnego placu zabaw. Także nie dziwię się jeśli komuś przeszkadza taki “placyk” tuż pod oknem, choć oficjalnie nie ma problemu bo nic nie “wybudowano”

  9. Mam mieszane odczucia.

    Z jednej strony jak sama nie lubię dzieci, to narzekanie na bawiące się dzieci na placu zabaw xd (mieszkałam koło placu zabaw, na którym bawiły się głównie dresy, wolę dzieci), a już jak słyszę o zabawie na ICH placu to xddd Sorry, mieszkając na osiedlu godzisz się, że część infrastruktury jest wspólna, niezależnie kto za nią zapłacił, bo inaczej tworzy się więcej problemów niż rozwiązuje.

    Z drugiej, jeśli to ogólnodostępny placyk, a ktoś go sobie zawłaszcza na potrzeby działalności, to rozumiem irytację. A za palenie pod balkonami najchętniej bym wieszała. Jakkolwiek post brzmi roszczeniowo, to grupa sąsiedzka jest raczej dobrym miejscem na zorientowanie się, czy komuś też coś przeszkadza.

  10. To chyba sobie sprawy nie zdajesz, jak takie dzieci potrafią hałasować. A gdy dodasz do tego jeszcze radośnie rozmawiających dorosłych przy papierosku, to już w ogóle masz komplet, który zwyczajnie zakłóca spokój. Zamiast abyś miał za oknem ciszę, to masz wrzaski, piski, płacz, rozmowy i smrodek, który Ci wlatuje do mieszkania. Sam mam niedaleko bloku spory plac zabaw, i nawet mimo, że jest oddalony dobre 100m od moich okien, to i tak w ciepły dzień, gdy jest tam spory tłumek, potrafi być to uciążliwe i czasem wręcz zastanawiam się czy tam jest plac zabaw, czy może rzeźnia rytualna, bo takie dzikie wrzaski słychać.

    I rozumiem, że potrzeby dzieci też są ważne, ale może nie do końca rozsądnym pomysłem jest budowanie placów zabaw pomiędzy blokami, gdzie dodatkowo wszystko rezonuje. Dodaj sobie do tego dźwięki samochodów, klaksonów, śmieciarek, szczekajace pieski, telewizor sąsiadów na cały regulator, muzykę itd. to masz istną kakofonię i nie wiesz gdzie uciec przed nią. Nie tak to powinno jednak wszystko wyglądać i im prędzej w Polsce ludzie zaczną mieć poszanowanie dla ciszy, tym lepiej. Póki co panuje raczej podejście na zasadzie “jak ci przeszkadza, to sobie zatkaj uszy”.

  11. Ciężki temat. Sam żyje od kilku lat z niekończącą się budową za oknem. Każdy dzień roboczy od 8 rano odgłosy wiertar, rzucanych metalowych elementów, wysypywania gruzu, wywrotek. Przywykłem.

    Moi sąsiedzi, którzy mają balkon na drugą stronę mają za to krzyki dzieci od rana do późnego wieczora. Nie wiem co gorsze. Akustyka na osiedlu jest dramatyczna. To wszystko słychać jakby działo się nad uchem. Dzieci potrafią się drzeć w niebogłosy na całe gardło. Wcześniej mieszkałem obok szkoły, przedszkola i boiska. Wspominam boisko bo jak dzieci poszły spać to siedziały tam Sebixy i śpiewały piosenki futbolowe.

    Rozumiem to wszystko i nie piszę żadnych postów na fejsie z pretensjami. Ale kurwa tęsknie za domem moich rodziców, który był obok linii tramwajowej.

  12. Ja z tego czytam, że było głosowanie i większość się zgodziła na żłobek, więc nie widzę problemu. Ktoś jednak jest przeciwny, więc próbuje do swojego zdania przekonać sąsiadów, oraz skarży się administracji. Również nie ma problemu, mają do tego prawo. W czym problem?

    Ja się osobiście że zdaniem tej osoby nie zgadzam, ale rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie. Przytoczone argumenty nie są jakieś oderwane od rzeczywistości.

  13. Ja sie ciesze tylko ze nie musze mieszkac w bloku, bo by mnie chuj strzelil patrzac na niektore zale sasiadow

  14. Według mnie to te bloki są za blisko siebie ustawione, to po pierwsze. A stawianie tam jeszcze placu zabaw czy innego kącika jest przejawem braku wyobraźni lub po prostu ignoranctwem.
    Place zabaw są najczęściej lokowane w sensownych miejscach jeśli są miejskie. Osiedlowe w tzw starych blokach tez. To tutaj to raczej wyglada jakby restauracja wstawiła dwie atrakcje żeby rodzice zjedli spokojnie.

  15. ja dziś ,dla osiedla na którym jest dwójka dzieci, usłyszałem, że potrzebne jest przejście dla pieszych. Na drodze gdzie auta jeżdża średnio co 20 minut. Bo nie mogą bezpiecznie dojść do szkoły.

    Więc zaproponowałem, najpierw edukację, potem rozkopanie drogi, potem kolczatki. Droga tak dziurawa, że nie da się szybciej jechać niż 30 km/h choć raz na tydzień zdarzają się zjeby.

    Tak czy siak, po mojej petycji, nikt nie sie nie odezwał i czuję się nieswojo

  16. Cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00.
    Płac zabaw jest dla dzieci. Kto zatem ma z niego korzystać jeśli nie one.
    Nie pasuje? Zamknij się w toalecie.

  17. Tutaj częscią problemu jest chyba to, że nikt nie zadbał aby “placyk” na ścianach miał jakiś materiał rozpraszający dźwięk zamiast go odbijać.

    Zrobią, zainstalują jakieś zadaszenie o podobnych właściwościach i będzie lepiej. Jeżeli sąsiadom nadal będzie prz
    eszkadzać, niech wystąpią do administracji o zainstalowanie okien dźwiękoszczelnych.

  18. Hej,

    Pytanie kluczowe – czy była oficjalnie przegłosowana przez mieszkańców uchwała w Wspólnocie np. na zebraniu czy w e-kartoteka?

    Z tego co się orientuję wszelkie tego typu posunięcia przez WM wymagają przegłosowania uchwały przez większość mieszkańców/właścicieli lokali w budynku.

    Jeżeli jest zatwierdzona uchwała to temat zamknięty ale jeżeli nie ma to mogą tu być nie dociągnięcia formalne więc jest to decyzja do podważenia.

Leave a Reply