Wyjazdy lekarzy. Kaczyński: „Już nie przyjmują propozycji w Niemczech, bo tam mniej płacą niż tu”

12 comments
  1. Jak zwykle K. Jest mistrzem w myleniu się jak jest na prawde, lol – nawet zacytuje: „Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Najlepsze jest to, ze tu nawet nie trzeba trollować, wystarczy sie wsłuchać w ten bełkot.

  2. Czy on porównał swoje zarobki do zarobków lekarzy? Czy o co cho. W ogóle to skąd on czerpie informacje? A może jednak wolę nie wiedzieć

  3. Jestem lekarzem. Przyjmowanie ofert z zagranicy nigdy nie było istotnym problemem. Problem polega na tym że lekarze uciekają do prywaty w której po prostu PŁACĄ lekarzom. Każdy kto ma trochę oleju w głowie w końcu wybiera placówkę prywatną. I nawet nie do końca chodzi o pieniądze a o warunki pracy. Wiecznie niedofinansowanie placówek NFZ, braki sprzętu, braki leków, braki kadry niższego szczebla, biurokratyzacja rosnąca rok w rok i zrzucanie odpowiedzialności na lekarzy za wszystko łącznie z błędami systemowymi. Do tego szpitale upolitycznienie do maksimum. Za każdym razem jak zmienia się partia rządząca wymieniani są dyrektorzy szpitali na “swoich” niezależnie od tego czy mają kompetencje czy nie. Plus ta retoryka społeczeństwa że wszystko wszystkim się należy. Od dawna wiadomo że jeżeli coś jest dostępne za darmo w nieskończonej ilości to ludzie będą tego nadużywać czy jest potrzeba czy nie.

  4. Już od dawna większość medyków nie patrzy jedynie na zarobki. Każdy patrzy na traktowanie i podejście do pracownika. Jesteśmy lata świetlne za zachodem, a ostatnio wręcz się cofamy. Teksty typu “niech się cieszą, ze w ogóle dostają pieniądze”, “na wasze miejsce mam tyyyle podań” itp. są na porządku dziennym. Zresztą to żadne zaskoczenie – państwo z tektury jak w każdej innej dziedzinie i w każdym innym zawodzie. Szkoda tylko, że tu głównie kosztem pacjentów. A kiedy to się zmieni ? Nigdy. Bo politykom wszyscy włażą w dupę i ich bliskich przyjmują ekspresowo. Nie muszą więc czekać godzinami w SOR czy w kolejce do specjalisty.

  5. To troche jak rozmowa z kolegami po fachu w Polsce.

    “Ile wyciagasz tam za granica?”

    “No… jakies xxx euro rocznie”

    “Leee to mniej niz u mnie w Warszawue.Etat w publicznym i 2 fuchy prywatnie, gdzie robie jeden rodziaj zabiegu 30x dziennie”

    ​

    Tylko, ze ja nie “wyciagam”, tylko pracuje publicznie 37h/tydz i te xxx to moja bazowa naga pensja, praca 8-15, 5 tygodni urlopu, 2 tygodnie kursow/kongresow w roku, oplaconych z podroza. Kilka godzin w miesiacu administracyjnego, gdzie pisze artykuly albo wyklady dla mlodych itd.

Leave a Reply