Z kontekstu wynika, że kartka napisana odręcznie leżała na wózku dziecięcym, który sąsiedzi zostawiają na dole klatki schodowej, jednocześnie blokując drzwi do piwnicy.
edit: “zostawiali”. Notatka okazała się skuteczna.
Sorry, ale jestem po stronie tego chama od wypierdalania, Kasia z Dominikiem powinni sami ruszyć głową, a nie dopiero po audiencji przy ciachu
Ton wypowiedzi pary może i uprzejmy, ale wcale nie pomaga w ich lubieniu. Zależnie od rozmiaru klatki, to taki wózek potrafi być codzienna uperdliwoscia. Czasami ciężko sięgnąć do skrzynki bo ktoś postawi wózek, ktoś inny oprze rower, samochodzik dla dzieciaka. Wracasz z torbami i nagle potrzeba trzyetapowe przemeblowanie i uporządkowanie czyjegoś bałaganu żeby dostać się do swojej skrzynki. A jeszcze strach że głupio będzie wyglądać jak właściciel akurat wejdzie, a Ty majstrujesz przy jego sprzęcie i nie wiesz czy jakaś Grażyna ci się nie odpali “co pan z tym robi?!”.
Przejście jest od przechodzenia, a nie magazynywania gratów dla wszystkich chętnych. Parę osób leniwych żeby wnieść swój sprzęt dalej będzie uprzykrzać życie kilkunastu osobom, które były bardziej uprzejme w nieużywaniu wspólnej przestrzeni na personalny zysk. A jak ktoś zwróci uwagę, nawet niegrzecznie, to odpowiadanie protekcjonalnym tonem wraz z dumnymi farmazonami żeby wynieść swoją wyższość kulturową jest z perspektywy osoby trzeciej równie niesmaczne co buracka groźba o wypierdoleniu wózka.
Ależ okropna ta drukowana notka, straszne kreowanie się na ą ę “wysoce kulturalną yntelygencję” (ale błędy językowe i tak robią). Jakieś pogardliwe docinki o “naszym kręgu kulturowym” i “nowych dialektach języka polskiego” oraz kartka tekstu, gdzie osobie FAKTYCZNIE zainteresowanej dialogiem wystarczyłoby kilka słów: “przepraszamy, zapraszamy jakby co pogadać pod numer X”.
No i dobrze tym ą ę powiedział, mam nadzieję że teraz wywali na śmietnik
No po takiej odpowiedzi to na miejscu autora pierwszej notatki jeszcze bardziej bym miała ochotę to gówno na śmietnik wypierdolić XD
Nie znoszę dzbanów co sobie zrobią dzieciaka i myślą że cały świat się ma wokół nich kręcić przez to.
Ej kurde, zastawianie klatek schodowych to jest problem. Rozumiem, że mieszkania są małe, a przechowalnie daleko, ale to nie powód, żeby blokować innym ludziom dostęp do przejścia. Też się o to wkurwiam, kartek co prawda nie piszę (bo robi to za mnie spółdzielnia), ale i sam się pilnuję, żeby rower nie stał na zewnątrz.
A same kartki, no wbrew pozorom bardzo podobny ton, tylko po dwóch różnych stronach. Mamy parę „och, inteligentnych” dzieciaków, którzy ścianą tekstu chcieli pokazać swoją wyższość, a po drugiej stronie wkurwionego sąsiad, który nie przebiera w słowach.
Ech, aż się człowiekowi końcówka lat 80 przypomina (to już pamiętam), kiedy na dole klatki “stały”(leżały rzucone) czasami ze cztery rowery i staly dwa wózki.
Dziś można to zobaczyć w dwóch miejsach
Blokach “patologii” i w “luksusowych apartamentowcach”, gdzie w mieszkaniach nie ma miejsca na wózki i rowery.
Mam nawet zdjęcia z jednego apartamentowca gdzie klatka schodowa jest w CAŁOŚCI zastawiona rowerami (bo prawie wszyscy windą jeżdża).
Rowery są przypinane po dwa, po trzy, a nawet PIĘTROWO – do kratki okna na wysokości 1,5m.
Zaczęłam od zgadzania się z Kasią i Dominikiem, ale im dalej szła wypowiedź, tym bardziej zaczynałam ich nienawidzić. Myślałam najpierw, że ktoś ma opory estetyczne, nie spodziewałam się że zastawiają przestrzeń publiczną, i to w przejściu. Ale przejście od kawy i ciacha do Masajów i kręgów kulturowych i “patrzcie jacy jesteśmy fajni” sprawia że mam ochotę pojechać tam (czy to Warszawa? stawiam że Warszawa), i wypierdolić to jebane gówno do śmieci osobiście.
Państwo brzmią jak szampańscy socjaliści, a mieszkają w bloku. Ponadto, czy zostawianie tak sobie wózka na klatce schodowej nie łamie jakiś przepisów przeciwpożarowych?
Do osób zostawiających rzeczy na klatkach schodowych, nie chodzi o to żeby Was zrozumieć, bo zostawiania rzeczy prywatnych (również robienia z klatki ogrodu botanicznego) nie da się usprawiedliwić w sytuacjach w których te rzeczy stają się śmieciami i nie ma czasu na ich sprzątanie. Dla osób mieszkających powyżej pierwszego/drugiego piętra to jedyna droga ucieczki z pożaru (zależy od desperacji). Jest to również jedyna droga do pacjenta! Także od pozostawienia czegoś w złym miejscu zależy Twoja wygoda, a możliwe że czyjeś życie. Ciągnąć ten temat parkowanie pojazdów podchodzi pod ten sam wątek.
Tacy są światowi, a nie ogarniają, żeby nie zastawiać wózkiem wejścia do piwnicy.
Po przeczytaniu takiej ą ę karteczki zostawiłbym kolejną w stylu “nie pierdolcie tylko zabierzcie ten wózek”.
Jako madka zgadzam się z osobą od odręcznej notki, większość wózków można poskładać żeby zajmowały mało miejsca, mogli kupić kompaktowy model jeśli wózkarnia jest wąska. Strasznie pretensjonalni są i ciężko z nimi sympatyzować.
Zamknęłabym wszystkich w klatce i patrzyła, jak się nawalają.
A tak serio – trzeba było napisać notatkę w stylu “śmieci gabarytowe zostawiamy w miejscu x. w przypadku nie przeniesienia śmiecia powiadomię zarządcę budynku”.
właścicielem wózka brzmią ponadto, jakby kupowali kawę na mieście tylko po to, żeby zaimponować znajomym.
Co jak co, ale powinno być „je wyp****ę”, a nie „go”. G**no jest rodzaju nijakiego, sąsiad dobrze napisał.
Nawet jeżeli osoba była zbyt wulgarna to się z nią zgadzam. Wkurwia mnie, że wychodząc z bloku potykam się o hulajnogi i 10 wózków. Trzymajcie to sobie w mieszkaniu albo w piwnicy, nie obchodzi mnie co z tym zrobicie i jak ciężko będzie wam znosić wózek. Trzeba było o tym myśleć przed zrobieniem bąbelka. U mnie na klatce wózki blokują rampę dla niepełnosprawnych, więc jeżeli ktoś chciałby z tego skorzystać musiałby dosłownie wywalić trzy wózki na zewnątrz.
W zasadzie reddit, tylko na papierze 🙄
Nie ma większej mendy niż somsiad.

Nic tylko odpisać swiatowcom “Zabierzcie ten wózek” w 15 językach, może w którymś dotrze.
Brzmią jak pasywno -agresywne nowobogackie tepaki z ego w kosmosie, trudno lubić takich ludzi.
Czuję irracjonalną niechęć do obu stron konfliktu.
Czy ta ręczna notatka została poprawiona kredką?
A ja zgadzam się z neandertalczykiem. U mnie na klatce schodowej pewne młode małżeństwo miało wózek dziecięcy, rower i taki samochód/jeździk elektryczny dla dzieci. Czasami ciężko mi było wejść do własnego mieszkania gdy miałam np duży plecak i torby z zakupami. Straż pożarna przy jakiejś inspekcji zwróciła im uwagę bo ponoć nie wolno zastawiać korytarza
Tak trudno zostawić wózek w własnym domu? Trzeba blokować przestrzeń wspólną?
Facet/babo robisz sobie jaja z prymitywnego sąsiada i traktujesz go jak idiotę, ale wiesz co – **on ma rację**
Przestrzeń wspólna to przestrzeń wspólna i jeżeli nie obgadaliście tego przedtem to nie macie absolutnie żadnego prawa zastawiać przejścia waszym wózkiem czy innym gównem.
Aha i wasza przemądrzała notka jest żałosna. Serio albo super sarkastycznie (nie da się tego określić) się uważacie za circa 100x lepszych od tego waszego wulgarnego sąsiada. Ale nie jesteście – bo to wasz sąsiad – należycie do tego samego świata.
Pasywna agresja to wciaz agresja. Czemu nie mozna sie komunikowac wprost? Ok zabierzemy, ale prosze w ten sposob do nas nie pisac kartek.
Chyba ludziom sie wydaje, ze jesli tylko nie uzyja wyrazow powszechnie uznanych za wulgarne to wiadomosc zabrzmi kulturalnie.
Z reszta sam mialem podobna akcje ale na zywo w rozmowie: probowalem o cos poprosic apropos rzeczy ktora mi przeszkadzala. Zostalem ojebany z gory na dol (oczywiscie bez przeklenstw) ze co sobie wyobrazam, po zamknieciu drzwi uslyszalem jeszcze: “jakis wariat, przepraszal mnie 10x a chcial X Y Z”. Z niektorymi sie nie da w ogole nawiazac nici porozumienia, mimo szczerych checi, beda walczyc slowem jak politycy w TVP po 20.
27 comments
Z kontekstu wynika, że kartka napisana odręcznie leżała na wózku dziecięcym, który sąsiedzi zostawiają na dole klatki schodowej, jednocześnie blokując drzwi do piwnicy.
edit: “zostawiali”. Notatka okazała się skuteczna.
Sorry, ale jestem po stronie tego chama od wypierdalania, Kasia z Dominikiem powinni sami ruszyć głową, a nie dopiero po audiencji przy ciachu
Ton wypowiedzi pary może i uprzejmy, ale wcale nie pomaga w ich lubieniu. Zależnie od rozmiaru klatki, to taki wózek potrafi być codzienna uperdliwoscia. Czasami ciężko sięgnąć do skrzynki bo ktoś postawi wózek, ktoś inny oprze rower, samochodzik dla dzieciaka. Wracasz z torbami i nagle potrzeba trzyetapowe przemeblowanie i uporządkowanie czyjegoś bałaganu żeby dostać się do swojej skrzynki. A jeszcze strach że głupio będzie wyglądać jak właściciel akurat wejdzie, a Ty majstrujesz przy jego sprzęcie i nie wiesz czy jakaś Grażyna ci się nie odpali “co pan z tym robi?!”.
Przejście jest od przechodzenia, a nie magazynywania gratów dla wszystkich chętnych. Parę osób leniwych żeby wnieść swój sprzęt dalej będzie uprzykrzać życie kilkunastu osobom, które były bardziej uprzejme w nieużywaniu wspólnej przestrzeni na personalny zysk. A jak ktoś zwróci uwagę, nawet niegrzecznie, to odpowiadanie protekcjonalnym tonem wraz z dumnymi farmazonami żeby wynieść swoją wyższość kulturową jest z perspektywy osoby trzeciej równie niesmaczne co buracka groźba o wypierdoleniu wózka.
Ależ okropna ta drukowana notka, straszne kreowanie się na ą ę “wysoce kulturalną yntelygencję” (ale błędy językowe i tak robią). Jakieś pogardliwe docinki o “naszym kręgu kulturowym” i “nowych dialektach języka polskiego” oraz kartka tekstu, gdzie osobie FAKTYCZNIE zainteresowanej dialogiem wystarczyłoby kilka słów: “przepraszamy, zapraszamy jakby co pogadać pod numer X”.
No i dobrze tym ą ę powiedział, mam nadzieję że teraz wywali na śmietnik
No po takiej odpowiedzi to na miejscu autora pierwszej notatki jeszcze bardziej bym miała ochotę to gówno na śmietnik wypierdolić XD
Nie znoszę dzbanów co sobie zrobią dzieciaka i myślą że cały świat się ma wokół nich kręcić przez to.
Ej kurde, zastawianie klatek schodowych to jest problem. Rozumiem, że mieszkania są małe, a przechowalnie daleko, ale to nie powód, żeby blokować innym ludziom dostęp do przejścia. Też się o to wkurwiam, kartek co prawda nie piszę (bo robi to za mnie spółdzielnia), ale i sam się pilnuję, żeby rower nie stał na zewnątrz.
A same kartki, no wbrew pozorom bardzo podobny ton, tylko po dwóch różnych stronach. Mamy parę „och, inteligentnych” dzieciaków, którzy ścianą tekstu chcieli pokazać swoją wyższość, a po drugiej stronie wkurwionego sąsiad, który nie przebiera w słowach.
Ech, aż się człowiekowi końcówka lat 80 przypomina (to już pamiętam), kiedy na dole klatki “stały”(leżały rzucone) czasami ze cztery rowery i staly dwa wózki.
Dziś można to zobaczyć w dwóch miejsach
Blokach “patologii” i w “luksusowych apartamentowcach”, gdzie w mieszkaniach nie ma miejsca na wózki i rowery.
Mam nawet zdjęcia z jednego apartamentowca gdzie klatka schodowa jest w CAŁOŚCI zastawiona rowerami (bo prawie wszyscy windą jeżdża).
Rowery są przypinane po dwa, po trzy, a nawet PIĘTROWO – do kratki okna na wysokości 1,5m.
Zaczęłam od zgadzania się z Kasią i Dominikiem, ale im dalej szła wypowiedź, tym bardziej zaczynałam ich nienawidzić. Myślałam najpierw, że ktoś ma opory estetyczne, nie spodziewałam się że zastawiają przestrzeń publiczną, i to w przejściu. Ale przejście od kawy i ciacha do Masajów i kręgów kulturowych i “patrzcie jacy jesteśmy fajni” sprawia że mam ochotę pojechać tam (czy to Warszawa? stawiam że Warszawa), i wypierdolić to jebane gówno do śmieci osobiście.
Państwo brzmią jak szampańscy socjaliści, a mieszkają w bloku. Ponadto, czy zostawianie tak sobie wózka na klatce schodowej nie łamie jakiś przepisów przeciwpożarowych?
Do osób zostawiających rzeczy na klatkach schodowych, nie chodzi o to żeby Was zrozumieć, bo zostawiania rzeczy prywatnych (również robienia z klatki ogrodu botanicznego) nie da się usprawiedliwić w sytuacjach w których te rzeczy stają się śmieciami i nie ma czasu na ich sprzątanie. Dla osób mieszkających powyżej pierwszego/drugiego piętra to jedyna droga ucieczki z pożaru (zależy od desperacji). Jest to również jedyna droga do pacjenta! Także od pozostawienia czegoś w złym miejscu zależy Twoja wygoda, a możliwe że czyjeś życie. Ciągnąć ten temat parkowanie pojazdów podchodzi pod ten sam wątek.
Tacy są światowi, a nie ogarniają, żeby nie zastawiać wózkiem wejścia do piwnicy.
Po przeczytaniu takiej ą ę karteczki zostawiłbym kolejną w stylu “nie pierdolcie tylko zabierzcie ten wózek”.
Jako madka zgadzam się z osobą od odręcznej notki, większość wózków można poskładać żeby zajmowały mało miejsca, mogli kupić kompaktowy model jeśli wózkarnia jest wąska. Strasznie pretensjonalni są i ciężko z nimi sympatyzować.
Zamknęłabym wszystkich w klatce i patrzyła, jak się nawalają.
A tak serio – trzeba było napisać notatkę w stylu “śmieci gabarytowe zostawiamy w miejscu x. w przypadku nie przeniesienia śmiecia powiadomię zarządcę budynku”.
właścicielem wózka brzmią ponadto, jakby kupowali kawę na mieście tylko po to, żeby zaimponować znajomym.
Co jak co, ale powinno być „je wyp****ę”, a nie „go”. G**no jest rodzaju nijakiego, sąsiad dobrze napisał.
Nawet jeżeli osoba była zbyt wulgarna to się z nią zgadzam. Wkurwia mnie, że wychodząc z bloku potykam się o hulajnogi i 10 wózków. Trzymajcie to sobie w mieszkaniu albo w piwnicy, nie obchodzi mnie co z tym zrobicie i jak ciężko będzie wam znosić wózek. Trzeba było o tym myśleć przed zrobieniem bąbelka. U mnie na klatce wózki blokują rampę dla niepełnosprawnych, więc jeżeli ktoś chciałby z tego skorzystać musiałby dosłownie wywalić trzy wózki na zewnątrz.
W zasadzie reddit, tylko na papierze 🙄
Nie ma większej mendy niż somsiad.

Nic tylko odpisać swiatowcom “Zabierzcie ten wózek” w 15 językach, może w którymś dotrze.
Brzmią jak pasywno -agresywne nowobogackie tepaki z ego w kosmosie, trudno lubić takich ludzi.
Czuję irracjonalną niechęć do obu stron konfliktu.
Czy ta ręczna notatka została poprawiona kredką?
A ja zgadzam się z neandertalczykiem. U mnie na klatce schodowej pewne młode małżeństwo miało wózek dziecięcy, rower i taki samochód/jeździk elektryczny dla dzieci. Czasami ciężko mi było wejść do własnego mieszkania gdy miałam np duży plecak i torby z zakupami. Straż pożarna przy jakiejś inspekcji zwróciła im uwagę bo ponoć nie wolno zastawiać korytarza
Tak trudno zostawić wózek w własnym domu? Trzeba blokować przestrzeń wspólną?
Facet/babo robisz sobie jaja z prymitywnego sąsiada i traktujesz go jak idiotę, ale wiesz co – **on ma rację**
Przestrzeń wspólna to przestrzeń wspólna i jeżeli nie obgadaliście tego przedtem to nie macie absolutnie żadnego prawa zastawiać przejścia waszym wózkiem czy innym gównem.
Aha i wasza przemądrzała notka jest żałosna. Serio albo super sarkastycznie (nie da się tego określić) się uważacie za circa 100x lepszych od tego waszego wulgarnego sąsiada. Ale nie jesteście – bo to wasz sąsiad – należycie do tego samego świata.
Pasywna agresja to wciaz agresja. Czemu nie mozna sie komunikowac wprost? Ok zabierzemy, ale prosze w ten sposob do nas nie pisac kartek.
Chyba ludziom sie wydaje, ze jesli tylko nie uzyja wyrazow powszechnie uznanych za wulgarne to wiadomosc zabrzmi kulturalnie.
Z reszta sam mialem podobna akcje ale na zywo w rozmowie: probowalem o cos poprosic apropos rzeczy ktora mi przeszkadzala. Zostalem ojebany z gory na dol (oczywiscie bez przeklenstw) ze co sobie wyobrazam, po zamknieciu drzwi uslyszalem jeszcze: “jakis wariat, przepraszal mnie 10x a chcial X Y Z”. Z niektorymi sie nie da w ogole nawiazac nici porozumienia, mimo szczerych checi, beda walczyc slowem jak politycy w TVP po 20.
Reddit polska jak zwykle z gownem