Niepopularna opinia: abstrahując od odległości czasowej podstawy roszczeń i mających nam mydlić oczy precedensach prawnych, mających nas literalnie zostawić z kwitkiem, to JEST element powagi państwa.
Polacy mają ogromne kompleksy spowodowane w największej mierze przeżyciami ostatniego stulecia i jest to, w najgorszym nawet wypadku, element terapii zbiorowej, tak jak na prywatnej terapii w końcu stawia się czoła własnym lękom. Bo to nie jest jakieś pieprzone tabu, że nie można arcyważnemu i poważnemu z kijem w ***** rządowi niemieckiemu wystawić rachunku za miliony(!) zabitych obywateli i zrównanie z ziemią kraju, ze stolicą na czele.
Bez wykorzystania tej niewątpliwej okazji bylibyśmy/będziemy nadal popychadłami z paraliżującym i zmuszającym do pracy za miskę ryżu poczuciem niższości (albo po prostu taniej niż konkurent) (wiem, że wielu Polaków już się od tego uwolniło, że sobie radzą, odnaleźli się we współczesnych zachodnich realiach, ale nad znaczną częścią narodu, jakkolwiek definiowanego, nadal to ciąży).
I możecie pisać, że jestem naiwny, że to tylko kiełbasa wyborcza – no oczywiście! Skoro można upiec 2 pieczenie na jednym ogniu, to pisowczycy byliby głupi, żeby tego nie wykorzystać. A robią to tacy ludzie, na jakich nas po prostu stać, jako społeczeństwo. I jeśli zaczniemy bez strachu patrzeć w oczy innym tak w Europie jak i na świecie, to doczekamy się jakichś szacowniejszych głów u steru, naszego bądź co bądź, państwa.
Nie oczekuję, że cokolwiek z tego będzie, niemniej warto się upominać o swoje. W pewien pokraczny sposób buduje to też koniunkturę pod ukraińskie domaganie się na forum międzynarodowym reparacji z bestialstwa, grabieże i zgruzowanie połowy kraju.
Zbliżający się kryzys będzie naprawdę ogromny, skoro tak bardzo cisną temat reparacji.
3 comments
A mogli zabić…
Niepopularna opinia: abstrahując od odległości czasowej podstawy roszczeń i mających nam mydlić oczy precedensach prawnych, mających nas literalnie zostawić z kwitkiem, to JEST element powagi państwa.
Polacy mają ogromne kompleksy spowodowane w największej mierze przeżyciami ostatniego stulecia i jest to, w najgorszym nawet wypadku, element terapii zbiorowej, tak jak na prywatnej terapii w końcu stawia się czoła własnym lękom. Bo to nie jest jakieś pieprzone tabu, że nie można arcyważnemu i poważnemu z kijem w ***** rządowi niemieckiemu wystawić rachunku za miliony(!) zabitych obywateli i zrównanie z ziemią kraju, ze stolicą na czele.
Bez wykorzystania tej niewątpliwej okazji bylibyśmy/będziemy nadal popychadłami z paraliżującym i zmuszającym do pracy za miskę ryżu poczuciem niższości (albo po prostu taniej niż konkurent) (wiem, że wielu Polaków już się od tego uwolniło, że sobie radzą, odnaleźli się we współczesnych zachodnich realiach, ale nad znaczną częścią narodu, jakkolwiek definiowanego, nadal to ciąży).
I możecie pisać, że jestem naiwny, że to tylko kiełbasa wyborcza – no oczywiście! Skoro można upiec 2 pieczenie na jednym ogniu, to pisowczycy byliby głupi, żeby tego nie wykorzystać. A robią to tacy ludzie, na jakich nas po prostu stać, jako społeczeństwo. I jeśli zaczniemy bez strachu patrzeć w oczy innym tak w Europie jak i na świecie, to doczekamy się jakichś szacowniejszych głów u steru, naszego bądź co bądź, państwa.
Nie oczekuję, że cokolwiek z tego będzie, niemniej warto się upominać o swoje. W pewien pokraczny sposób buduje to też koniunkturę pod ukraińskie domaganie się na forum międzynarodowym reparacji z bestialstwa, grabieże i zgruzowanie połowy kraju.
Zbliżający się kryzys będzie naprawdę ogromny, skoro tak bardzo cisną temat reparacji.