To jest fascynujące. Jak wyż demograficzny lat 80 wchodził w latach 90 w wiek szkolny, to klasy były liczne, bo było tak dużo dzieci.
A teraz klasy są liczne, bo jest tak mało dzieci.
Gdzie są TE dzieci?
Aż tak brakuje nauczycieli?
Jakby ktoś chciał wiedzieć czy brak nauczycieli dotyka drugorzędne licea na obrzeżach dużych miast – to to jest jedno z najlepszych liceów we Wrocławiu, najlepsze jeśli chodzi o profil biologiczno chemiczny dla dzieciaków chcących iść na kierunki okołomedyczne.
Oj tam oj tam, z 41 ucznów też jest prosty podział do haratania w gałę.
Prosty, o ile ktoś w szkole uważał na ułamkach.
Lepiej nie będzie. Nauczycieli brakuje masowo, a ci którzy zostali robią max po 3 szkoły, więc siłą rzeczy brakuje. Ta karuzela spierdolenia napędza się naprawdę szybko. Brak nauczycieli, większe grupy, gorsza jakość nauczania, bardziej sfrustrowani nauczyciele, wkurwieni rodzice, brak nauczycieli itd. i przy każdym obrocie kolejny problem dochodzi. Naprawdę współczuję moim fellow nauczycielom, którzy się starają i bardzo przykro mi też za uczniów, bo w takich grupach to ciężko będzie się wam czegoś nauczyć.
To nie lepiej prowadzić zajęcia na sali gimnastycznej i połączyć cały rocznik w jedną klasę?
Trochę off topić, ale cała ta dyskusja o nauczycielach przypomniała mi jedną sprawę sprzed kilku lat, może ktoś będzie w stanie mi odpowiedzieć.
Jak byłem w technikum to prowadziłem korepetycje i pomagałem też moim znajomym przygotować się do egzaminów zawodowych i matur. Jako, że bardzo mi się to spodobało to przez jakiś czas poważnie się zastanawiałem czy nie zostać nauczycielem, chociaż ten zapał szybko ostygł jak dowiedziałem się jakie są zarobki i generalnie warunki pracy.
Pytanie jest o coś innego – mój wychowawca powiedział mi raz, że jest możliwość nauczania przedmiotów zawodowych bezpośrednio po ukończeniu technikum robiąc tylko jakiś szybki (1-2 miesięczny) kurs pedagogiczny.
Czy jest tu ktoś mądrzejszy ode mnie i wie czy coś takiego jest możliwe? Pamiętam, że robiłem jakiś research na ten temat, ale nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Albo po prostu zapomniałem, bylo to już parę ładnych lat temu. W każdym razie będę wdzięczny za informację.
Łap upvote za tytuł.
Nie wiem jak teraz – ale czy 41 nazwisk zmieściłoby się w starym dzienniku lekcyjnym? Coś mi się kojarzy, że tam 40 rubryczek było? Teraz są elektroniczne to rekordów można napchać 🙂
3 lata temu chodziłam do 35-osobowej klasy w liceum, i organizacyjnie to była lipa, bo większość pomieszczeń w szkole była za mała na tylu uczniów, jak ktoś sobie słabiej radził z jakiegoś przedmiotu, to zostawały mu tylko i wyłącznie korki, bo nauczyciele nawet nie mieli kiedy nas poogarniać.
Słowem, nie zazdroszczę… Przy takich warunkach to chyba serio edukacja domowa może być lepsza
OP tytuł jest mylny, w oficjalnych rozgrywkach dopuszczalnie jest po 18 osób na zespół (11 + 7 rezerwowych). Mamy więc tutaj dodatkowo do czynienia z wykluczeniem, gdyż 5 osób nie pogra. Domyślam się, że przyjmą pozycję trenera dla każdego zespołu i trzech sędziów. Wtedy git.
Dyrektorka liceum w moim mieście powiedziała mi, że u nas również są tak liczne klasy – powyżej 40 osób – i że przyczyną tego jest to, że w liceach pojawiły się dzieci, które mogły zacząć edukację rok wcześniej, także szkoły średnie wygrały kumulację.
“czterdzieści i cztery” ale flashback dostałem
Jak to pomieścić w jednym pomieszczeniu?
1. Starzy nauczyciele przechodzą na emeryturę bo nie mogą znieść wymysłów Czarnka (HiT to nic w porównaniu do innych cudów biurokracji szkolnej)
2. Nowi nauczyciele na start dostają minimum socjalne, od obecnego roku ścieżkę awansu jak w CIA (która kończy się zwolnieniem bo “wiesz za dużo” i starostwa nie stać na ciebie, wolą zatrudnić nowego jeśli mogą).
3. Etat nauczyciela to 18h/tydz. Fajnie. Tylko do tego dochodzą bezpłatne: kółka, świetlica i “godziny czarnkowe” (tak jest coś takiego). Przy obecnej konieczności nadgodzin bo brakuje nauczycieli licz, że masz 20-25 godzin w tygodniu i z 10 bezpłatnych (to tak optymistycznie).
4. Po powrocie do domu trzeba przygotować coś dla dzieci na następny dzień, żeby choć trochę ich zainteresować bo podręczniki pozostawiają wiele do życzenia.
5. Poprawić jakiś sprawdzian, zadanie domowe, patrzysz a tu 22:00. Fajny dzień był bo przynajmniej żaden rodzic nie przyszedł/dzwonił dlaczego jego Dżejsika dostała pałę. Lubisz takie spokojne dni. Czas isc spać.
W moim liceum zrobili teraz klasę 60 osobową.
Nie dziwota. Oczywiście, że nauczycieli będzie brakować.
Imagine: długie lata studiów tylko po to, aby pracę rozpocząć zarabiając 3329 zł brutto (stawka dla nauczyciela początkującego) + w gratisie otrzymujesz: możliwość przenoszenia pracy do domu pracując totalnie za damo (nie, nauczyciele nie sprawdzali waszych testów w godzinach pracy), brak szacunku zarowno że strony uczniów jak i ich rodziców, oraz ciągłą nagonkę ze strony rządu (bo przecież jak to oni chcą zarabiać więcej a w ogóle to średnie zarobki nauczyciela wynoszą 5k XD). A, zapomniałem o odpowiedzialności za tych małych czy też większych idiotów w ławkach, niech któremu cokolwiek się stanie to przypał będzie się ciągnąć za dupą nauczyciela przez długi czas.
Dla porównania na stanowisku Sprzedawca Kasjer popularny sklep z owadem w kropki proponuję stawkę początkową 3460 zł. (Podane dla kontrastu ponieważ nauczyciele ze swoim wykształceniem mogą oczywiście liczyć na o wiele lepsze oferty pracy)
Sami zastanówcie się czy 3329 złotych brutto wydaje się kuszące biorąc pod uwagę plusy i minusy pracy jako nauczyciel i otrzymacie odpowiedź skąd całe te braki 😉
Od wielu lat było wiadomo, że to się tak skończy. A PiS zamiast coś sensownego z tym robić, jeszcze turbo przyspieszył ten proces.
Nikt normalny nie idzie na nauczyciela (chyba że ma świetną sytuację finansową, nie musi spłacać kredytu, ma dobrze zarabiającego małżonka, etc.) Bycie nauczycielem już wcześniej nosiło znamiona działalności charytatywnej, teraz jest to działalność charytatywna, od której dodatkowo nie masz odpoczynku.
18 godzin przy tablicy to w tej chwili raczej 30, bo takie są braki. Do tego sprawdzanie, przygotowywanie lekcji, stosy dokumentów do wypełnienia i rodzice Brajanków i Jessiczek, którzy chcą uzyskać os szkoły rekompensaty za prąd zużyty w domu przez nauczanie zdalne (autentyk).
Dlatego moja matka, której zostały 3 lata do emerytury, w tym roku poszła na urlop zdrowotny, żeby odpocząć przed kolejnym maratonem w następnym roku (w ubiegłym miała 26 h przy tablicy plus zajęcia wyrównawcze i nauczanie polskiego dla dzieci z Ukrainy – wszystko to za pensję dwukrotnie niższą niż moja pensja w kadrach korpo). W przyszłym roku na zdrowotny pójdą koleżanki, które teraz wzięły jej godziny. Może przez ostatnie 2 lata pracy mojej matce uda się nie zajechać się na śmierć.
To jest zajebiscie ciężka, niewdzięczna robota, zwłaszcza że obecnie rodzice czują się autorytetami od wszystkiego i wszystko wiedzą lepiej. I traktują szkołę jak przechowalnię. A nauczycieli jak frajerów, którzy część swoich jebitnych pensji muszą zwracać szkole w materiałach i sprzęcie, żeby mieć jak pracować. Nie ma już co naprawiać, to musi jebnac.
Pierwszy krok do naprawy: wszystkich katechetow przymusowo wysłać na podyplomowki z przydatnych przedmiotów, religię wywalić na zbity pysk.
Nauczyciele powinni dużo więcej zarabiaj, dlatego należy podnieść podatki żeby było nas na te podwyżki stać prawda?
Heh, w LO mieliśmy 39 w klasie w 1998-2002.
Teraz mam po prostu więcej ziomalków do ignorowania na FB i tyle.
Akurat do haratania w gałę jest łatwy podział, dzieciaki bez okularów i “obrońcy”.
Serio, czy tylko ja widzę patologię zmuszania do grania w gałę/siatkę/kosza dzieciaków w okularach? Albo turbo mode, bez okularów?
Podwyżki płac na nauczycieli? Nie? No to tak będzie.
u mnie w technikum bylo na początek 32 a w czwartej klasie mam 19 więc może się zmienić
Miałem 40 osób w klasie, liceum – lata 2007-2010
Ale nowość… 7-8 lat temu w mojej klasie licealnej były 43 osoby. Nikt nie narzekał z tego powodu ani afery nie robił. No chyba tylko narzekali że babka od matmy nic nie ogarniała a był profil rozszerzony. Zmieniliśmy ją i wtedy wszystko było git. Ludzie podostawali się na najlepsze uczelnie i kierunki w Polsce pomimo licznej klasy.
“OK, to dobierzcie się w pary do wykonania zadania”
29 comments
To jest fascynujące. Jak wyż demograficzny lat 80 wchodził w latach 90 w wiek szkolny, to klasy były liczne, bo było tak dużo dzieci.
A teraz klasy są liczne, bo jest tak mało dzieci.
Gdzie są TE dzieci?
Aż tak brakuje nauczycieli?
Jakby ktoś chciał wiedzieć czy brak nauczycieli dotyka drugorzędne licea na obrzeżach dużych miast – to to jest jedno z najlepszych liceów we Wrocławiu, najlepsze jeśli chodzi o profil biologiczno chemiczny dla dzieciaków chcących iść na kierunki okołomedyczne.
Oj tam oj tam, z 41 ucznów też jest prosty podział do haratania w gałę.
Prosty, o ile ktoś w szkole uważał na ułamkach.
Lepiej nie będzie. Nauczycieli brakuje masowo, a ci którzy zostali robią max po 3 szkoły, więc siłą rzeczy brakuje. Ta karuzela spierdolenia napędza się naprawdę szybko. Brak nauczycieli, większe grupy, gorsza jakość nauczania, bardziej sfrustrowani nauczyciele, wkurwieni rodzice, brak nauczycieli itd. i przy każdym obrocie kolejny problem dochodzi. Naprawdę współczuję moim fellow nauczycielom, którzy się starają i bardzo przykro mi też za uczniów, bo w takich grupach to ciężko będzie się wam czegoś nauczyć.
To nie lepiej prowadzić zajęcia na sali gimnastycznej i połączyć cały rocznik w jedną klasę?
Trochę off topić, ale cała ta dyskusja o nauczycielach przypomniała mi jedną sprawę sprzed kilku lat, może ktoś będzie w stanie mi odpowiedzieć.
Jak byłem w technikum to prowadziłem korepetycje i pomagałem też moim znajomym przygotować się do egzaminów zawodowych i matur. Jako, że bardzo mi się to spodobało to przez jakiś czas poważnie się zastanawiałem czy nie zostać nauczycielem, chociaż ten zapał szybko ostygł jak dowiedziałem się jakie są zarobki i generalnie warunki pracy.
Pytanie jest o coś innego – mój wychowawca powiedział mi raz, że jest możliwość nauczania przedmiotów zawodowych bezpośrednio po ukończeniu technikum robiąc tylko jakiś szybki (1-2 miesięczny) kurs pedagogiczny.
Czy jest tu ktoś mądrzejszy ode mnie i wie czy coś takiego jest możliwe? Pamiętam, że robiłem jakiś research na ten temat, ale nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Albo po prostu zapomniałem, bylo to już parę ładnych lat temu. W każdym razie będę wdzięczny za informację.
Łap upvote za tytuł.
Nie wiem jak teraz – ale czy 41 nazwisk zmieściłoby się w starym dzienniku lekcyjnym? Coś mi się kojarzy, że tam 40 rubryczek było? Teraz są elektroniczne to rekordów można napchać 🙂
3 lata temu chodziłam do 35-osobowej klasy w liceum, i organizacyjnie to była lipa, bo większość pomieszczeń w szkole była za mała na tylu uczniów, jak ktoś sobie słabiej radził z jakiegoś przedmiotu, to zostawały mu tylko i wyłącznie korki, bo nauczyciele nawet nie mieli kiedy nas poogarniać.
Słowem, nie zazdroszczę… Przy takich warunkach to chyba serio edukacja domowa może być lepsza
OP tytuł jest mylny, w oficjalnych rozgrywkach dopuszczalnie jest po 18 osób na zespół (11 + 7 rezerwowych). Mamy więc tutaj dodatkowo do czynienia z wykluczeniem, gdyż 5 osób nie pogra. Domyślam się, że przyjmą pozycję trenera dla każdego zespołu i trzech sędziów. Wtedy git.
Dyrektorka liceum w moim mieście powiedziała mi, że u nas również są tak liczne klasy – powyżej 40 osób – i że przyczyną tego jest to, że w liceach pojawiły się dzieci, które mogły zacząć edukację rok wcześniej, także szkoły średnie wygrały kumulację.
“czterdzieści i cztery” ale flashback dostałem
Jak to pomieścić w jednym pomieszczeniu?
1. Starzy nauczyciele przechodzą na emeryturę bo nie mogą znieść wymysłów Czarnka (HiT to nic w porównaniu do innych cudów biurokracji szkolnej)
2. Nowi nauczyciele na start dostają minimum socjalne, od obecnego roku ścieżkę awansu jak w CIA (która kończy się zwolnieniem bo “wiesz za dużo” i starostwa nie stać na ciebie, wolą zatrudnić nowego jeśli mogą).
3. Etat nauczyciela to 18h/tydz. Fajnie. Tylko do tego dochodzą bezpłatne: kółka, świetlica i “godziny czarnkowe” (tak jest coś takiego). Przy obecnej konieczności nadgodzin bo brakuje nauczycieli licz, że masz 20-25 godzin w tygodniu i z 10 bezpłatnych (to tak optymistycznie).
4. Po powrocie do domu trzeba przygotować coś dla dzieci na następny dzień, żeby choć trochę ich zainteresować bo podręczniki pozostawiają wiele do życzenia.
5. Poprawić jakiś sprawdzian, zadanie domowe, patrzysz a tu 22:00. Fajny dzień był bo przynajmniej żaden rodzic nie przyszedł/dzwonił dlaczego jego Dżejsika dostała pałę. Lubisz takie spokojne dni. Czas isc spać.
W moim liceum zrobili teraz klasę 60 osobową.
Nie dziwota. Oczywiście, że nauczycieli będzie brakować.
Imagine: długie lata studiów tylko po to, aby pracę rozpocząć zarabiając 3329 zł brutto (stawka dla nauczyciela początkującego) + w gratisie otrzymujesz: możliwość przenoszenia pracy do domu pracując totalnie za damo (nie, nauczyciele nie sprawdzali waszych testów w godzinach pracy), brak szacunku zarowno że strony uczniów jak i ich rodziców, oraz ciągłą nagonkę ze strony rządu (bo przecież jak to oni chcą zarabiać więcej a w ogóle to średnie zarobki nauczyciela wynoszą 5k XD). A, zapomniałem o odpowiedzialności za tych małych czy też większych idiotów w ławkach, niech któremu cokolwiek się stanie to przypał będzie się ciągnąć za dupą nauczyciela przez długi czas.
Dla porównania na stanowisku Sprzedawca Kasjer popularny sklep z owadem w kropki proponuję stawkę początkową 3460 zł. (Podane dla kontrastu ponieważ nauczyciele ze swoim wykształceniem mogą oczywiście liczyć na o wiele lepsze oferty pracy)
Sami zastanówcie się czy 3329 złotych brutto wydaje się kuszące biorąc pod uwagę plusy i minusy pracy jako nauczyciel i otrzymacie odpowiedź skąd całe te braki 😉
Od wielu lat było wiadomo, że to się tak skończy. A PiS zamiast coś sensownego z tym robić, jeszcze turbo przyspieszył ten proces.
Nikt normalny nie idzie na nauczyciela (chyba że ma świetną sytuację finansową, nie musi spłacać kredytu, ma dobrze zarabiającego małżonka, etc.) Bycie nauczycielem już wcześniej nosiło znamiona działalności charytatywnej, teraz jest to działalność charytatywna, od której dodatkowo nie masz odpoczynku.
18 godzin przy tablicy to w tej chwili raczej 30, bo takie są braki. Do tego sprawdzanie, przygotowywanie lekcji, stosy dokumentów do wypełnienia i rodzice Brajanków i Jessiczek, którzy chcą uzyskać os szkoły rekompensaty za prąd zużyty w domu przez nauczanie zdalne (autentyk).
Dlatego moja matka, której zostały 3 lata do emerytury, w tym roku poszła na urlop zdrowotny, żeby odpocząć przed kolejnym maratonem w następnym roku (w ubiegłym miała 26 h przy tablicy plus zajęcia wyrównawcze i nauczanie polskiego dla dzieci z Ukrainy – wszystko to za pensję dwukrotnie niższą niż moja pensja w kadrach korpo). W przyszłym roku na zdrowotny pójdą koleżanki, które teraz wzięły jej godziny. Może przez ostatnie 2 lata pracy mojej matce uda się nie zajechać się na śmierć.
To jest zajebiscie ciężka, niewdzięczna robota, zwłaszcza że obecnie rodzice czują się autorytetami od wszystkiego i wszystko wiedzą lepiej. I traktują szkołę jak przechowalnię. A nauczycieli jak frajerów, którzy część swoich jebitnych pensji muszą zwracać szkole w materiałach i sprzęcie, żeby mieć jak pracować. Nie ma już co naprawiać, to musi jebnac.
Pierwszy krok do naprawy: wszystkich katechetow przymusowo wysłać na podyplomowki z przydatnych przedmiotów, religię wywalić na zbity pysk.
Nauczyciele powinni dużo więcej zarabiaj, dlatego należy podnieść podatki żeby było nas na te podwyżki stać prawda?
Heh, w LO mieliśmy 39 w klasie w 1998-2002.
Teraz mam po prostu więcej ziomalków do ignorowania na FB i tyle.
Akurat do haratania w gałę jest łatwy podział, dzieciaki bez okularów i “obrońcy”.
Serio, czy tylko ja widzę patologię zmuszania do grania w gałę/siatkę/kosza dzieciaków w okularach? Albo turbo mode, bez okularów?
Podwyżki płac na nauczycieli? Nie? No to tak będzie.
u mnie w technikum bylo na początek 32 a w czwartej klasie mam 19 więc może się zmienić
Miałem 40 osób w klasie, liceum – lata 2007-2010
Ale nowość… 7-8 lat temu w mojej klasie licealnej były 43 osoby. Nikt nie narzekał z tego powodu ani afery nie robił. No chyba tylko narzekali że babka od matmy nic nie ogarniała a był profil rozszerzony. Zmieniliśmy ją i wtedy wszystko było git. Ludzie podostawali się na najlepsze uczelnie i kierunki w Polsce pomimo licznej klasy.
“OK, to dobierzcie się w pary do wykonania zadania”
XD
u mnie w szkole w malym miescie 1000 osob
Problemy kadrowe na bok, żart z posta super