Były też katolickie elfy o czym lewactwo próbuje zapomnieć 😡😤
Kiedyś były takie filmy, że grali w nich tylko biali aktorzy, w razie potrzeby wypastowani na czarno.
Gdyby Amazon chciał to wprowadzili by do świata czarne elfy i czarne krasnoludy w pełnej krasie. Sami nazywają RoP fanfiction, więc mogliby zrobić coś nowego i ciekawego. Zamiast tego mamy cyniczne nakręcanie politycznych wojenek dla darmowego rozgłosu.
Ale jedno muszę im przyznać. To, że do grania postacie do robienia gównoburzy wzięli rzeczywiście dobrych aktorów to jest majstersztyk w trollowaniu bóldupiących rasistów.
Nazywanie tych ludzi co grali w tym filmie aktorami to obrażanie aktorów. Każdy z nich miał tylko jedna twarz, a byli sztywni jak nieboszczyk. Lepszą grę aktorską można zobaczyć w rodzinnym wiedźminie.
Ile osób się burzyło, że Hitlera grał pół Maorys pół Żyd?
No, parę dni temu czytałem taki oburzony (i bardzo wgóręgłosowany lol) komentarz na wykopie, że nowy LOTR taki inkluzywny, żeby każdy mógł się z bohaterami identyfikować, ale JAKOŚ NIE MA Z KIM SIE IDENTYFIKOWAĆ BIAŁY HETEROSEKSUALNY MĘŻCZYZNA
I ten sposób patrzenia jest tak wewnętrznie sprzeczny, że kurwa mać xD Gościu sam przyznaje, że widz jego zdaniem może się utożsamiać z postacią, tylko jeśli jest ona do niego podobna pod względem wyglądu, pochodzenia, orientacji itd. Czyli ta straszna poprawność i upychanie strasznych gejów i co gorsza czarnych(!) do filmów jest jego zdaniem jak najbardziej uzasadniona xD a niebiali, nieheteroseksualni i niemężczyzni nie mają czego szukać w większości filmów, no to chyba dobrze, że w końcu jakieś dla nich nakręcili
Przy całej mojej nieufności do RoP, akurat u Tolkiena bardzo łatwo o wyjaśnienie (in lore) dlaczego elf albo krasnolud (nie mówiąc już o ludziach) mógłby być czarnoskóry, więc ten argument jest idiotyczny. Gorzej z HoD, ale to nie kwestia że czarnoskóry aktor gra białą postać, tylko jaką postać konkretnie
A smoka powinien zagrać smok wawelski, krasnoluda Kaczyński a trolla jakiś obżarty biskup.
sluchalem wczoraj ciekawej analizy
* elfy sa dlugowieczne (w sumie nawet niesmiertelne jak im nikt niczego nie zrobi) oraz maja malo dzieci
* elfy maja duza regeneracje/self healing
wiec z jednej strony nie sa w stanie sie opalic, poziom melaniny nie wzrasta a z drugiej strony nie maja na tyle dzieci, zeby ten podwyzszony poziom melaniny (ktorego i tak nie osiagna) przekazac potomkom
ergo – elfy powinny byc bardzo biale (w sumie tez bardzo blade)
Porównanie debilne, tak samo jak całe to sranie się o biedną białą rasę atakowaną bo gdzieś w filmie pojawił się czarny.
Ale tak tylko powiem na marginesie, akurat estetycznie/symbolicznie, to mi jakoś nie siedzą blelfy. Elfy, wzięte przez Tolkiena z opowieści o “wróżkach” (fair folk, fair to też jasny, blady) często mają połączenie z księżycem, nocą, są eteryczne, wątłe, czasem niemal wyblakłe, porcelanowe.
Nic z tego mi nie bangla dobrze z czarną skórą, tak samo jak (pomimo bycia chudym, wysokim blondynem) nie wyobrażam sobie chudego, wysokiego blond-krasnoluda.
Czarnego Hitlera i tak zagrałby Karolak.
Castowanie białego aktora do MLK nie miałoby sensu, ponieważ bycie czarnym jest ważnym elementem postaci. Gdyby nie był czarny, nie wydarzyłyby się mu te same zdarzenia. Rasa elfów nie ma znaczenia, kiedy elf jest czarny, nie zaprzecza to jego innej charkterystyce. Można powiedzieć że to nieścisłośc z tekstem źródłowym, ale nie wiem po co robić gigantyczny ból dupy i udawać że rujnuje to serial.
Chciałem tylko zauważyć, że jeśli chodzi o elfy, to nie jest tak, że można sobie obsadzić rolę elfa aktorem jakim się chce. Niestety, ale leśnego elfa nie może zagrać czarnoskóry aktor, bo są też Drowy – Mroczne elfy, złe elfy zamieszkujące Podmrok. Ich jak najbardziej powinni grać ciemnoskórzy.
Dodam tylko że elf o którego chodzi jest najlepiej wyglądającym w serialu.
Elfy są tworem kultury zachodniej, czyli w zdecydowanej większości kultury białych ludzi. Tak samo gdyby ktoś chciał przedstawiać byty z mitologii Navajo czy Irokezów, to te byty powinny być grane przez rdzennych Amerykanów, żeby być wierne temu, jak je sobie wyobrażali ich twórcy.
Ja się po części zgadzam z tym wpisem. Elfy u Tolkiena były białe, tak samo jak krasnoludy. To jest coś czego moim zdaniem nie powinni zmieniać. Rasa ludzi natomiast jest u Tolkien trochę bardziej zróżnicowana. Są przecież ludzie o ciemniejszym kolorze skory i w takim wypadku byłoby to ok. W takiej „powszechnej fantastyce” (nie wiem jak to nazwać) istnieje koncept ciemnych elfów i gdyby to nie był Tolkien to nawet wskazane by było żeby taka rasę zagrali czarnoskórzy aktorzy żeby odróżnić ich od innych elfów i generalnie żeby zbudować spójność świata przedstawionego. Ludzie którzy bronią RoP tekstami typu: „to nie jest adaptacja”, „niech twórcy tworzą coś swojego” to z całym szacunkiem ale to jest pierdolenie. To nie jest żadna innowacyjność czy coś nowego. To po prostu jest robienie serialu z obecnymi zachodnimi standardami. Poza tym jeśli twórcy chcieli stworzyć coś swojego to na chuj im te prawa do Władcy pierścieni i na chuj taki tytul serialu. Ludzie maja problem z tym ze elf jest czarnoskóry i słusznie. To całkowicie rujnuje świat przedstawiony (zwłaszcza ze jest tylko jeden). Jak robimy film/serial osadzony w średniowieczu to nie obsadzimy w roli rycerza czarnoskórego bo wtedy w Europie ich nie było. Oczywiście działa to w druga stronę. Jak robimy fabularyzowany dokument o Gandhim, Malcomlie X czy Tupacu to nie obsadzamy białego aktora. Serial miał potencjał bo wyjebano w niego 3/4 miliarda dolarów a stał się kolejna pustą, plastikową papką i pomnikiem dla poprawności politycznej. Pozdrawiam serdecznie trzymajcie się w tej Polsce.
Dotychczasowa reprezentacja mniejszości w sztuce była zerowa więc mamy albo wymyślić całą sztukę od nowa z każdą postacią na wieki wieków zaszufladkowaną do jednej grupy etnicznej albo się trzymać tego, że każdy jest biały! Zachciało się mniejszościom mieć własnych aktorów.
Ciekawe gdzie dokładnie leży granica, że białej postaci za żadne skarby nie może grać czarnoskóry aktor ale Hitler mówiący w filmie płynnym angielskim z amerykańskim akcentem już jest spoko.
Ciekawe, że nikt nie protestuje gdy szkoły w Polsce co roku urządzają jasełka i nie obsadzają uczniów o odpowiednim dla bliskiego wschodu kolorze skóry.
Nie mam problemów z czarnym elfem. Aktor gra swoją rolę nienajgorzej. Mam problem z kostiumami, a zwłaszcza fryzurami. Gość nie wygląda jak elf tylko jak wulkanin.
Chciałbym mieć takie błahe problemy w życiu. Mam wywalone, jak ktoś chce i mu pasuje to niech zmienia rasę i płeć fikcyjnych postaci. Na nic to nie wpływa. Ludzie biorą książki i tworzą ich własne wersję i to jest git. Jako artyści pokazują własne wersje historii i światów i mają do tego prawo. Naprawdę szkoda strzępi ryja, nikt nie zrobi białego Luter Kinga, ale też nikt nie zrobi czarnego Kennedy’ego, a że jakaś tam fikcyjna fantastyczna postać ma taki a siaki kolor skóry to naprawdę niczego nie zmienia.
Nie wiem co w tym śmiesznego. Kolor skory elfow jest bialy. U Tolkiena czytamy:
Przykład 1:
An Elven-maid there was of old,
[…]
Her hair was long, her limbs were **white**,
And fair she was and free;
Przykład 2:
The air was very still, and the dell was dark, and the Elf-lady beside him was tall and **pale**. ‘What shall we look for, and what shall we see?’ asked Frodo, filled with awe.
Przykład 3:
He was tall and black-haired; his eyes were dark, yet bright and keen as the eyes of the Noldor, and **his skin was white**
Nie uwazam zeby mialo znaczenie czy postac jest historyczna czy fikcyjna – inaczej to rownie dobrze Black Panther moze byc grany przez bialego.
Różne kolory skóry są tym samym, co różne kolory włosów albo oczu. Cechy człowieka warunkowane genetycznie. Jeśli komuś nie przeszkadza inny kolor oczu postaci albo długość nosa, to nie powienien też przeszkadzać kolor skóry.
Imagine rzucać się o kolor skóry fikcyjnej istoty.
A tak serio to pod tym względem przesadzają obie strony. Z jednej strony faktycznie czasem dość mocno kopie się logikę wciskając czarnoskórych aktorów tam gdzie nie ma to kompletnie żadnego sensu (czarna Anna Boleyn – serio?) tylko dlatego, że wypada by czarnoskóry miał jakąś ważną postać. I tutaj się zgodzę, że usilne wprowadzanie politycznej poprawności kosztem logiki wygląda zwyczajnie słabo. Tutaj zabrzmię trochę jak boomer, ale kiedyś filmy były bardziej odważne w tych kwestiach i potrafiły poruszać wiele tematów, a dzisiaj scenariusze są dużo bardziej ostrożne by przypadkiem kogoś nie obrazić.
Z drugiej strony równie słabo wygląda święte oburzenie na “propagowanie lewactwa” jeżeli jakaś postać, dla której kolor jest najmniej ważnym elementem i nie wpływa na logikę (np. fikcyjna gdzie w materiale źródłowym nigdy ta kwestia nie była poruszona) jest grana przez czarnoskórego. Albo jak jest tam gdzieś napomknięte, że jest gejem/lesbijką/bi bez większego wpływu na fabułę, czy sobie gdzieś tam w tle wisi tęczowa flaga. Za przykład niech posłuży gra Spider Man i burza wokół moda usuwającego tęczowe flagi. Część komentarzy mówiła jak to czują się atakowani przez lewacką propagandę, bo w dość sporym mieście w grze wisi kilka tęczowych flag. Tego się nawet przez większość albo i całą rozgrywkę nie zauważa (flagi sobie wiszą jako część miasta i w żadnym momencie gra się nie kręci wokół nich), ale sam fakt, że gdzieś tam są już niektórym wystarcza by czuć się oburzonym. Najlepszy był chyba komentarz, że tak super się grało dopóki nie napotkał w grze graffiti BLM i od tej pory już mu się przestało dobrze grać.
Widziałem na razie jeden odcinek i nie rozumiem krytyki. Jakby zmienili rasę tolkienowskich postaci (Np latynoska Galadriela czy czarnoskóry Elrond) to pewnie bym narzekał, ale jak na razie wprowadzili kompletnie nowe postaci, wiec rly nie widzę problemu.
A mnie bardziej niż czarne elfy z Władcy Pierscieni drażnią czarni Velaryonowie w białych dredach z Gry o Tron, zupełnie mi to nie pasuję i wygląda komicznie.
Moim zdaniem to kolor skóry aktora nie ma najmniejszego znaczenia, pod warunkiem, że nie wpływa to na odbiór produkcji, co w tym przypadku ma miejsce. Bo jakie znaczenie dla historii ma kolor skóry/włosów/oczu aktora? Żadne.
Czarne elfy mi tak bardzo nie przeszkadzają, ale większość komentujących nie wie najwyraźniej, że to postacie stworzone na podstawie mitów nordyckich.
W tym całym wymieszaniu wszystkiego, brakuje mi już chociaż takiej enklawy, gdzie można doświadczyć czegoś źródłowego i pierwotnego dla kultury. A tu, prawie w każdym filmie mamy wszystko wymieszane. Popkultura już karmi się tylko samą sobą i cały czas trawi to samo, co powoduje że te treści są coraz bardziej zurzyte i wtórne.
Chodzi konkretnie chyba o przypadek z serialem na podstawie powieści Tolkiena w której to Tolkien opisywał elfy jako istoty z krystalicznie białą jasną skórą (o ile się nie mylę) więc wiele fanów wzięło to jako policzek w twarz i w sumie się nie dziwię, w sensie jeżeli chcą robić czarne elfy to nie ma absolutnie żadnego problemu, to świat fantasy w którym naprawdę wiele jest dozwolone, no ale branie ogromnej markii która ma wiele fanów i zmienianie jej (obojętnie czy intencjonalnie czy nie) w coś co ma być poprawnie politycznie i przynieść zysk to trochę chujnia…
Nie ma żadnej zasady że elf musi być biały. Ale jak już się raz ustaliło że są białe w jakimś świecie to dodawanie elfa innego koloru skóry do tego samego świata będzie sie kłucić z ustalonymi zasadami. Dalej można to zrobić ale w jakiś mądry sposób, np dać znać że jest/są z jakiegoś tam klanu z innego lądu/lasu. Dodawanie pojedynczych inaczej wyglądających przedstawicieli ras fantasy wymaga jakiegoś wyjaśnienia, bo my jako publiczność widzimy różnice a postacie z filmu udają że nie i jest to dziwne.
Walczcie między sobą miniony, walczcie o problemy pierwszego świata, kiedy my nadal bedziemy robili gównocontent i zarabiali kosmiczne ilości pieniędzy.
U Tolkiena były nie-białe elfy. Wszyscy którzy twierdzą inaczej, nie znają się na jego pracach XDDD W HoME Maeglin opisany był jako “śniady”(“swarthy”). Tego samego przymiotnika Tolkien używał odnośnie Easterlingów, którzy w dość oczywisty sposób mieli być ciemniejsi, coś w stylu bliskiego wschodu albo południowo wschodniej Azji. W ostatecznej wersji Silmarillionu Maeglin został praktycznie inną postacią tak pod względem charakteru, jak i wyglądu, ale wciąż ta pierwsza wersja świadczy o tym, że Tolkien zakładał istnienie nie-białych elfów.
Drow dołącza do rozmowy.
Drizzt Do’Urden prosi na słowo.
Argumentacja tego sortu ludzi tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że rasizm nigdy nie zniknie z tego świata. Ludzie przykuwają wagę do tak trywialnych rzeczy jak kolor skóry jakby od tego zależało ich życie i komfort gdzie w istocie są to świadomie bądź mimowolnie wpojone uprzedzenia.
Ja tam wolę się nie wypowiadać i trzymać z daleka od tego płonącego śmietnika. Może za jakiś rok czy dwa zobaczę jaki jest konsensus. Ale tak to im mniej dramy w życiu tym lepiej.
Po co mi oskarżenia i wojny redditowe jak przy sw sequelach. Z bitwy na obrzucanie się gównem nikt nie wyjdzie czysty
Chodzi mi tu oczywiście o najnowszy serial zapewne znowu dzielący wszystkich a nie tweet bo ten jest dość typowy i nudny konfederacyjny
Here we go again.
Wiedźmin przycichł to pora się wziąć za coś nowego.
Gość chyba nie wie o istnieniu Mrocznych elfów. Amator. Noob. W życiu nie wziąłbym go na rajd.
Imagine dawać je*anie o to jaki kolor skóry ma ktoś w serialiku xD
Mmm, uwielbiam amerykańskie identity politics w moim fantasy.
Całe szczęście że Disney już wcześniej przetestował formułę “każda krytyka naszego korporacyjnego produktu to nazim/rasizm”, bo inaczej okazałoby się że korporacyjny produkt jest po prostu miałki i przeciętny.
“I znienawidzi go, ponieważ mówił prawdę”
Redditowcy i Twitterowcy z jednego z najbardziej homogenicznego kraju na świecie kłócą się o kolor skóry…..
Doprawdy: “We’re all living in America”
Pal licho kolor skóry elfa. Ale faktu, że chu*owo zagrał nic nie ukryje
W D&D jest rasa elfów, która ma śniadą do brązowej karnację (co nie zmienia faktu, że rysy twarzy i tak pozostają niemurzyńskie). U Tolkiena nie słyszałem o elfach murzynach. Jebie mnie poprawność polityczna, jebie mnie to czy komuś się to podoba czy nie, jeżeli coś nazywa się Władcą pierścieni i oficjalnie bazuje na twórczości Tolkiena, to chcę żeby było z nią zgodne. A jeżeli czują palącą potrzebę przemycania swojej agendy wszystkim i wszędzie, to niech stworzą swoje własne dzieło, w którym występują smoki-azjaci czy co tam chcą i zobaczymy jaką popularność ono osiągnie.
Oczywiście. Ze strony radykalnych woke’istów jak zwykle strawmanizm pełną gębą.
Ostatnio myślałem, że np. Morgan Freeman byłby fenomenalny w roli Gandalfa. I taki wybór aktora ma sens na wielu płaszczyznach. Gandalf był swego rodzaju bożko-aniołem (Maiar’em), mógł więc sobie wyglądać jak komu się żywnie podoba. I bardzo dobrze. Można było nawet zaangażować Samuela L Jacksona i wstawić typ jakiegoś swego rodzaju “good guy” Haradrima (który to lud opisywany było jako *swarthy -* a jest to słowo jednoznaczne). Elfiki i krasnoludki zaś to z założenia były **konkretne rasy** o **konkretnych, powtarzalnych** cechach. Wywodzące się jednoznacznie z germańskich, z resztą, sag. No chyba, że kolory Dökkálfar i Ljósálfar interpretujemy li tylko przez pryzmat koloru skóry, wtedy germańskość ich nie posiadałaby znaczenia…
ALE (ja wiem, zaraz będzie, że to słynne – “kocham pedałów, ale…”) [przy okazji przypominam, że mam p-word pass bo mam chłopaka)
Problem jest taki, że umieszczanie zmiksowanych rasowo postaci w sposób kompletnie *zusammengewuerfelt* to czystej wody tokenizm, a wręcz odwrotny rasizm pokroju: “Pani Dorotko z HR’u, proszę mnie znaleźć “czarnucha” asap za ladę, bo nam level virtue signalling spada”), mający na celu przerobienie każdego świata sci-fi/fantasy na obraz i podobieństwo przeciętnego przekroju społecznego w downtown New York AD 2022 *et ultra*, ażeby wywołać poczucie familiarności/relatability u widza.
Sprawa kolejna. Tolkien tworzył dzieła mające być w zamierzeniu mitologią anglosaską. Imiona są anglosaskie, podstawa literaturoznawcza, na której to kanwie Tolkien tworzył tekst – również (odsyłam do źródła z wieku IX, skąd wzięła się legendarna scena z wierszem “Where’s the horse and the rider”). Więc fenotypy również powinny być anglosaskie. Wspomniani gdzieś u innych komentatorów Koreańczycy mogą sobie do woli kulturowo appropriować fabułę Lotra, tylko niech zmienią estetykę na koreańską i onomatopoetykę – również.
Skąd bierze się sprzeciw? Ano stąd, że to tak, jakby wybielić cast serialu ekranizującego podania/bajki/klechdy Zulusów. Zachowując przy tym etymologię słów ich języka, ale na króla plemienia zatrudnić kogoś of typowo białostockim fenotypie. Robi sens? No, kurwa, nie robi.
​
Ehh, przekleństwo bycia centrystą. Dostrzegasz głupotę obu stron…
43 comments
Elfy były historycznie białe!!!1!!
Były też katolickie elfy o czym lewactwo próbuje zapomnieć 😡😤
Kiedyś były takie filmy, że grali w nich tylko biali aktorzy, w razie potrzeby wypastowani na czarno.
Gdyby Amazon chciał to wprowadzili by do świata czarne elfy i czarne krasnoludy w pełnej krasie. Sami nazywają RoP fanfiction, więc mogliby zrobić coś nowego i ciekawego. Zamiast tego mamy cyniczne nakręcanie politycznych wojenek dla darmowego rozgłosu.
Ale jedno muszę im przyznać. To, że do grania postacie do robienia gównoburzy wzięli rzeczywiście dobrych aktorów to jest majstersztyk w trollowaniu bóldupiących rasistów.
Nazywanie tych ludzi co grali w tym filmie aktorami to obrażanie aktorów. Każdy z nich miał tylko jedna twarz, a byli sztywni jak nieboszczyk. Lepszą grę aktorską można zobaczyć w rodzinnym wiedźminie.
Ile osób się burzyło, że Hitlera grał pół Maorys pół Żyd?
No, parę dni temu czytałem taki oburzony (i bardzo wgóręgłosowany lol) komentarz na wykopie, że nowy LOTR taki inkluzywny, żeby każdy mógł się z bohaterami identyfikować, ale JAKOŚ NIE MA Z KIM SIE IDENTYFIKOWAĆ BIAŁY HETEROSEKSUALNY MĘŻCZYZNA
I ten sposób patrzenia jest tak wewnętrznie sprzeczny, że kurwa mać xD Gościu sam przyznaje, że widz jego zdaniem może się utożsamiać z postacią, tylko jeśli jest ona do niego podobna pod względem wyglądu, pochodzenia, orientacji itd. Czyli ta straszna poprawność i upychanie strasznych gejów i co gorsza czarnych(!) do filmów jest jego zdaniem jak najbardziej uzasadniona xD a niebiali, nieheteroseksualni i niemężczyzni nie mają czego szukać w większości filmów, no to chyba dobrze, że w końcu jakieś dla nich nakręcili
Przy całej mojej nieufności do RoP, akurat u Tolkiena bardzo łatwo o wyjaśnienie (in lore) dlaczego elf albo krasnolud (nie mówiąc już o ludziach) mógłby być czarnoskóry, więc ten argument jest idiotyczny. Gorzej z HoD, ale to nie kwestia że czarnoskóry aktor gra białą postać, tylko jaką postać konkretnie
A smoka powinien zagrać smok wawelski, krasnoluda Kaczyński a trolla jakiś obżarty biskup.
sluchalem wczoraj ciekawej analizy
* elfy sa dlugowieczne (w sumie nawet niesmiertelne jak im nikt niczego nie zrobi) oraz maja malo dzieci
* elfy maja duza regeneracje/self healing
wiec z jednej strony nie sa w stanie sie opalic, poziom melaniny nie wzrasta a z drugiej strony nie maja na tyle dzieci, zeby ten podwyzszony poziom melaniny (ktorego i tak nie osiagna) przekazac potomkom
ergo – elfy powinny byc bardzo biale (w sumie tez bardzo blade)
Porównanie debilne, tak samo jak całe to sranie się o biedną białą rasę atakowaną bo gdzieś w filmie pojawił się czarny.
Ale tak tylko powiem na marginesie, akurat estetycznie/symbolicznie, to mi jakoś nie siedzą blelfy. Elfy, wzięte przez Tolkiena z opowieści o “wróżkach” (fair folk, fair to też jasny, blady) często mają połączenie z księżycem, nocą, są eteryczne, wątłe, czasem niemal wyblakłe, porcelanowe.
Nic z tego mi nie bangla dobrze z czarną skórą, tak samo jak (pomimo bycia chudym, wysokim blondynem) nie wyobrażam sobie chudego, wysokiego blond-krasnoluda.
Czarnego Hitlera i tak zagrałby Karolak.
Castowanie białego aktora do MLK nie miałoby sensu, ponieważ bycie czarnym jest ważnym elementem postaci. Gdyby nie był czarny, nie wydarzyłyby się mu te same zdarzenia. Rasa elfów nie ma znaczenia, kiedy elf jest czarny, nie zaprzecza to jego innej charkterystyce. Można powiedzieć że to nieścisłośc z tekstem źródłowym, ale nie wiem po co robić gigantyczny ból dupy i udawać że rujnuje to serial.
Chciałem tylko zauważyć, że jeśli chodzi o elfy, to nie jest tak, że można sobie obsadzić rolę elfa aktorem jakim się chce. Niestety, ale leśnego elfa nie może zagrać czarnoskóry aktor, bo są też Drowy – Mroczne elfy, złe elfy zamieszkujące Podmrok. Ich jak najbardziej powinni grać ciemnoskórzy.
Dodam tylko że elf o którego chodzi jest najlepiej wyglądającym w serialu.
Elfy są tworem kultury zachodniej, czyli w zdecydowanej większości kultury białych ludzi. Tak samo gdyby ktoś chciał przedstawiać byty z mitologii Navajo czy Irokezów, to te byty powinny być grane przez rdzennych Amerykanów, żeby być wierne temu, jak je sobie wyobrażali ich twórcy.
Ja się po części zgadzam z tym wpisem. Elfy u Tolkiena były białe, tak samo jak krasnoludy. To jest coś czego moim zdaniem nie powinni zmieniać. Rasa ludzi natomiast jest u Tolkien trochę bardziej zróżnicowana. Są przecież ludzie o ciemniejszym kolorze skory i w takim wypadku byłoby to ok. W takiej „powszechnej fantastyce” (nie wiem jak to nazwać) istnieje koncept ciemnych elfów i gdyby to nie był Tolkien to nawet wskazane by było żeby taka rasę zagrali czarnoskórzy aktorzy żeby odróżnić ich od innych elfów i generalnie żeby zbudować spójność świata przedstawionego. Ludzie którzy bronią RoP tekstami typu: „to nie jest adaptacja”, „niech twórcy tworzą coś swojego” to z całym szacunkiem ale to jest pierdolenie. To nie jest żadna innowacyjność czy coś nowego. To po prostu jest robienie serialu z obecnymi zachodnimi standardami. Poza tym jeśli twórcy chcieli stworzyć coś swojego to na chuj im te prawa do Władcy pierścieni i na chuj taki tytul serialu. Ludzie maja problem z tym ze elf jest czarnoskóry i słusznie. To całkowicie rujnuje świat przedstawiony (zwłaszcza ze jest tylko jeden). Jak robimy film/serial osadzony w średniowieczu to nie obsadzimy w roli rycerza czarnoskórego bo wtedy w Europie ich nie było. Oczywiście działa to w druga stronę. Jak robimy fabularyzowany dokument o Gandhim, Malcomlie X czy Tupacu to nie obsadzamy białego aktora. Serial miał potencjał bo wyjebano w niego 3/4 miliarda dolarów a stał się kolejna pustą, plastikową papką i pomnikiem dla poprawności politycznej. Pozdrawiam serdecznie trzymajcie się w tej Polsce.
Dotychczasowa reprezentacja mniejszości w sztuce była zerowa więc mamy albo wymyślić całą sztukę od nowa z każdą postacią na wieki wieków zaszufladkowaną do jednej grupy etnicznej albo się trzymać tego, że każdy jest biały! Zachciało się mniejszościom mieć własnych aktorów.
Ciekawe gdzie dokładnie leży granica, że białej postaci za żadne skarby nie może grać czarnoskóry aktor ale Hitler mówiący w filmie płynnym angielskim z amerykańskim akcentem już jest spoko.
Ciekawe, że nikt nie protestuje gdy szkoły w Polsce co roku urządzają jasełka i nie obsadzają uczniów o odpowiednim dla bliskiego wschodu kolorze skóry.
Nie mam problemów z czarnym elfem. Aktor gra swoją rolę nienajgorzej. Mam problem z kostiumami, a zwłaszcza fryzurami. Gość nie wygląda jak elf tylko jak wulkanin.
Chciałbym mieć takie błahe problemy w życiu. Mam wywalone, jak ktoś chce i mu pasuje to niech zmienia rasę i płeć fikcyjnych postaci. Na nic to nie wpływa. Ludzie biorą książki i tworzą ich własne wersję i to jest git. Jako artyści pokazują własne wersje historii i światów i mają do tego prawo. Naprawdę szkoda strzępi ryja, nikt nie zrobi białego Luter Kinga, ale też nikt nie zrobi czarnego Kennedy’ego, a że jakaś tam fikcyjna fantastyczna postać ma taki a siaki kolor skóry to naprawdę niczego nie zmienia.
Nie wiem co w tym śmiesznego. Kolor skory elfow jest bialy. U Tolkiena czytamy:
Przykład 1:
An Elven-maid there was of old,
[…]
Her hair was long, her limbs were **white**,
And fair she was and free;
Przykład 2:
The air was very still, and the dell was dark, and the Elf-lady beside him was tall and **pale**. ‘What shall we look for, and what shall we see?’ asked Frodo, filled with awe.
Przykład 3:
He was tall and black-haired; his eyes were dark, yet bright and keen as the eyes of the Noldor, and **his skin was white**
Nie uwazam zeby mialo znaczenie czy postac jest historyczna czy fikcyjna – inaczej to rownie dobrze Black Panther moze byc grany przez bialego.
Różne kolory skóry są tym samym, co różne kolory włosów albo oczu. Cechy człowieka warunkowane genetycznie. Jeśli komuś nie przeszkadza inny kolor oczu postaci albo długość nosa, to nie powienien też przeszkadzać kolor skóry.
Imagine rzucać się o kolor skóry fikcyjnej istoty.
A tak serio to pod tym względem przesadzają obie strony. Z jednej strony faktycznie czasem dość mocno kopie się logikę wciskając czarnoskórych aktorów tam gdzie nie ma to kompletnie żadnego sensu (czarna Anna Boleyn – serio?) tylko dlatego, że wypada by czarnoskóry miał jakąś ważną postać. I tutaj się zgodzę, że usilne wprowadzanie politycznej poprawności kosztem logiki wygląda zwyczajnie słabo. Tutaj zabrzmię trochę jak boomer, ale kiedyś filmy były bardziej odważne w tych kwestiach i potrafiły poruszać wiele tematów, a dzisiaj scenariusze są dużo bardziej ostrożne by przypadkiem kogoś nie obrazić.
Z drugiej strony równie słabo wygląda święte oburzenie na “propagowanie lewactwa” jeżeli jakaś postać, dla której kolor jest najmniej ważnym elementem i nie wpływa na logikę (np. fikcyjna gdzie w materiale źródłowym nigdy ta kwestia nie była poruszona) jest grana przez czarnoskórego. Albo jak jest tam gdzieś napomknięte, że jest gejem/lesbijką/bi bez większego wpływu na fabułę, czy sobie gdzieś tam w tle wisi tęczowa flaga. Za przykład niech posłuży gra Spider Man i burza wokół moda usuwającego tęczowe flagi. Część komentarzy mówiła jak to czują się atakowani przez lewacką propagandę, bo w dość sporym mieście w grze wisi kilka tęczowych flag. Tego się nawet przez większość albo i całą rozgrywkę nie zauważa (flagi sobie wiszą jako część miasta i w żadnym momencie gra się nie kręci wokół nich), ale sam fakt, że gdzieś tam są już niektórym wystarcza by czuć się oburzonym. Najlepszy był chyba komentarz, że tak super się grało dopóki nie napotkał w grze graffiti BLM i od tej pory już mu się przestało dobrze grać.
Widziałem na razie jeden odcinek i nie rozumiem krytyki. Jakby zmienili rasę tolkienowskich postaci (Np latynoska Galadriela czy czarnoskóry Elrond) to pewnie bym narzekał, ale jak na razie wprowadzili kompletnie nowe postaci, wiec rly nie widzę problemu.
A mnie bardziej niż czarne elfy z Władcy Pierscieni drażnią czarni Velaryonowie w białych dredach z Gry o Tron, zupełnie mi to nie pasuję i wygląda komicznie.
Moim zdaniem to kolor skóry aktora nie ma najmniejszego znaczenia, pod warunkiem, że nie wpływa to na odbiór produkcji, co w tym przypadku ma miejsce. Bo jakie znaczenie dla historii ma kolor skóry/włosów/oczu aktora? Żadne.
Czarne elfy mi tak bardzo nie przeszkadzają, ale większość komentujących nie wie najwyraźniej, że to postacie stworzone na podstawie mitów nordyckich.
W tym całym wymieszaniu wszystkiego, brakuje mi już chociaż takiej enklawy, gdzie można doświadczyć czegoś źródłowego i pierwotnego dla kultury. A tu, prawie w każdym filmie mamy wszystko wymieszane. Popkultura już karmi się tylko samą sobą i cały czas trawi to samo, co powoduje że te treści są coraz bardziej zurzyte i wtórne.
Chodzi konkretnie chyba o przypadek z serialem na podstawie powieści Tolkiena w której to Tolkien opisywał elfy jako istoty z krystalicznie białą jasną skórą (o ile się nie mylę) więc wiele fanów wzięło to jako policzek w twarz i w sumie się nie dziwię, w sensie jeżeli chcą robić czarne elfy to nie ma absolutnie żadnego problemu, to świat fantasy w którym naprawdę wiele jest dozwolone, no ale branie ogromnej markii która ma wiele fanów i zmienianie jej (obojętnie czy intencjonalnie czy nie) w coś co ma być poprawnie politycznie i przynieść zysk to trochę chujnia…
Nie ma żadnej zasady że elf musi być biały. Ale jak już się raz ustaliło że są białe w jakimś świecie to dodawanie elfa innego koloru skóry do tego samego świata będzie sie kłucić z ustalonymi zasadami. Dalej można to zrobić ale w jakiś mądry sposób, np dać znać że jest/są z jakiegoś tam klanu z innego lądu/lasu. Dodawanie pojedynczych inaczej wyglądających przedstawicieli ras fantasy wymaga jakiegoś wyjaśnienia, bo my jako publiczność widzimy różnice a postacie z filmu udają że nie i jest to dziwne.
Walczcie między sobą miniony, walczcie o problemy pierwszego świata, kiedy my nadal bedziemy robili gównocontent i zarabiali kosmiczne ilości pieniędzy.
U Tolkiena były nie-białe elfy. Wszyscy którzy twierdzą inaczej, nie znają się na jego pracach XDDD W HoME Maeglin opisany był jako “śniady”(“swarthy”). Tego samego przymiotnika Tolkien używał odnośnie Easterlingów, którzy w dość oczywisty sposób mieli być ciemniejsi, coś w stylu bliskiego wschodu albo południowo wschodniej Azji. W ostatecznej wersji Silmarillionu Maeglin został praktycznie inną postacią tak pod względem charakteru, jak i wyglądu, ale wciąż ta pierwsza wersja świadczy o tym, że Tolkien zakładał istnienie nie-białych elfów.
Drow dołącza do rozmowy.
Drizzt Do’Urden prosi na słowo.
Argumentacja tego sortu ludzi tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że rasizm nigdy nie zniknie z tego świata. Ludzie przykuwają wagę do tak trywialnych rzeczy jak kolor skóry jakby od tego zależało ich życie i komfort gdzie w istocie są to świadomie bądź mimowolnie wpojone uprzedzenia.
Ja tam wolę się nie wypowiadać i trzymać z daleka od tego płonącego śmietnika. Może za jakiś rok czy dwa zobaczę jaki jest konsensus. Ale tak to im mniej dramy w życiu tym lepiej.
Po co mi oskarżenia i wojny redditowe jak przy sw sequelach. Z bitwy na obrzucanie się gównem nikt nie wyjdzie czysty
Chodzi mi tu oczywiście o najnowszy serial zapewne znowu dzielący wszystkich a nie tweet bo ten jest dość typowy i nudny konfederacyjny
Here we go again.
Wiedźmin przycichł to pora się wziąć za coś nowego.
Gość chyba nie wie o istnieniu Mrocznych elfów. Amator. Noob. W życiu nie wziąłbym go na rajd.
Imagine dawać je*anie o to jaki kolor skóry ma ktoś w serialiku xD
Mmm, uwielbiam amerykańskie identity politics w moim fantasy.
Całe szczęście że Disney już wcześniej przetestował formułę “każda krytyka naszego korporacyjnego produktu to nazim/rasizm”, bo inaczej okazałoby się że korporacyjny produkt jest po prostu miałki i przeciętny.
“I znienawidzi go, ponieważ mówił prawdę”
Redditowcy i Twitterowcy z jednego z najbardziej homogenicznego kraju na świecie kłócą się o kolor skóry…..
Doprawdy: “We’re all living in America”
Pal licho kolor skóry elfa. Ale faktu, że chu*owo zagrał nic nie ukryje
W D&D jest rasa elfów, która ma śniadą do brązowej karnację (co nie zmienia faktu, że rysy twarzy i tak pozostają niemurzyńskie). U Tolkiena nie słyszałem o elfach murzynach. Jebie mnie poprawność polityczna, jebie mnie to czy komuś się to podoba czy nie, jeżeli coś nazywa się Władcą pierścieni i oficjalnie bazuje na twórczości Tolkiena, to chcę żeby było z nią zgodne. A jeżeli czują palącą potrzebę przemycania swojej agendy wszystkim i wszędzie, to niech stworzą swoje własne dzieło, w którym występują smoki-azjaci czy co tam chcą i zobaczymy jaką popularność ono osiągnie.
Oczywiście. Ze strony radykalnych woke’istów jak zwykle strawmanizm pełną gębą.
Ostatnio myślałem, że np. Morgan Freeman byłby fenomenalny w roli Gandalfa. I taki wybór aktora ma sens na wielu płaszczyznach. Gandalf był swego rodzaju bożko-aniołem (Maiar’em), mógł więc sobie wyglądać jak komu się żywnie podoba. I bardzo dobrze. Można było nawet zaangażować Samuela L Jacksona i wstawić typ jakiegoś swego rodzaju “good guy” Haradrima (który to lud opisywany było jako *swarthy -* a jest to słowo jednoznaczne). Elfiki i krasnoludki zaś to z założenia były **konkretne rasy** o **konkretnych, powtarzalnych** cechach. Wywodzące się jednoznacznie z germańskich, z resztą, sag. No chyba, że kolory Dökkálfar i Ljósálfar interpretujemy li tylko przez pryzmat koloru skóry, wtedy germańskość ich nie posiadałaby znaczenia…
ALE (ja wiem, zaraz będzie, że to słynne – “kocham pedałów, ale…”) [przy okazji przypominam, że mam p-word pass bo mam chłopaka)
Problem jest taki, że umieszczanie zmiksowanych rasowo postaci w sposób kompletnie *zusammengewuerfelt* to czystej wody tokenizm, a wręcz odwrotny rasizm pokroju: “Pani Dorotko z HR’u, proszę mnie znaleźć “czarnucha” asap za ladę, bo nam level virtue signalling spada”), mający na celu przerobienie każdego świata sci-fi/fantasy na obraz i podobieństwo przeciętnego przekroju społecznego w downtown New York AD 2022 *et ultra*, ażeby wywołać poczucie familiarności/relatability u widza.
Sprawa kolejna. Tolkien tworzył dzieła mające być w zamierzeniu mitologią anglosaską. Imiona są anglosaskie, podstawa literaturoznawcza, na której to kanwie Tolkien tworzył tekst – również (odsyłam do źródła z wieku IX, skąd wzięła się legendarna scena z wierszem “Where’s the horse and the rider”). Więc fenotypy również powinny być anglosaskie. Wspomniani gdzieś u innych komentatorów Koreańczycy mogą sobie do woli kulturowo appropriować fabułę Lotra, tylko niech zmienią estetykę na koreańską i onomatopoetykę – również.
Skąd bierze się sprzeciw? Ano stąd, że to tak, jakby wybielić cast serialu ekranizującego podania/bajki/klechdy Zulusów. Zachowując przy tym etymologię słów ich języka, ale na króla plemienia zatrudnić kogoś of typowo białostockim fenotypie. Robi sens? No, kurwa, nie robi.
​
Ehh, przekleństwo bycia centrystą. Dostrzegasz głupotę obu stron…