Zdaje się ze to była swego czasu dosyć tania zastawa ze stosunkowo wytrzymałego materiału.
Edit nazywa się toto duralex z tego co znalazłem, niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę.
mam chyba takie 3 w domu i kolejne 5 w pracy
nie mam pojęcia, ale potwierdzam, mam tego pełno.
Nietlukace sie szklo
To był postęp na miarę lądowania na księżycu w porównaniu do PRLwskich szklanek w nie za bardzo pasujących metalowych koszyczkach, więc w okolicach lat ’90-00 wszyscy się przerzucili.
To jest ta rzecz, która umożliwia ludziom zidentyfikować przynajmniej część mojej rodziny jako polską.
Moja mama jest z Polski, lecz mieszkamy z tatą poza granicą 🙂
W latach 90 Arcoroc reklamował się w opór w telewizji, dość wytrzymały materiał który w teorii miał się nie tłuc.
To Coś jak boazeria w PRLu, taka moda minionej dekady 😉
To do odmierzania mąki. Jak w przepisie piszą pół szklanki to wiadomo, że takiej.
A ja nie mam. Czy to źle czy dobrze?
Tak naprawdę to to były pierwsze szklanki żaroodporne. Wcześniejsze pękały pod wpływem ciepła. Ale skąd tyle tego to ja nie wiem..
Herbata zolty liptong z 2. łyżkami cukru z takiej szklanki to napój bogów, na równi z cherry coke w puszce w temp 4oC. Nad nimi nic już nie ma w dziedzinie pićka.
Piję tylko z takich (zwykłe szklanki się już dawno potłukły, a kubki to zło)
Chochliki….
Kupiłem sobie takie dwie parę lat temu, bo od zawsze piłem w nich kawę. No i zostały już ze mną i nadal są moimi “kubkami kawowymi”.
Moje już się chyba potłukły niestety
To nie jest szklanka, to jest szklany kubek!
Herbatka z takich u babci, zawsze smakowała najlepiej!
Arcopal/Arcoroc. Utwardzane szkło, nie tłukło się z wolnego padu. Dobra rzecz, szkoda że już nie ma gdzie kupić.
Hitem też były szklanki po Nutelli. To był dopiero recycling.
Był to skok jakościowy na początku lat 90-tych w stosunku do tradycyjnych szklanek ‘do koszyczków’. Nie trzeba ich było zahartowywać przed nalaniem do niej gorącej wody/herbaty/kawy (zwykła szklanka potrafiła pęknąć jeśli nie była wcześniej trochę zagrzana), miały uszko, które się nie grzało, dawały się bez zarysowań szorować i myć w zmywarkach, były w miarę wytrzymałe na upadki i lżejsze uderzenia, a więc bezpieczniejsze do użytku przez dzieci (nawet gdy się tłukły, rozpadały się na szklaną kaszę nie tworząc ostrych odłamków, tak jak szyba samochodowa).
Istotne też było, że były ‘z Zachodu’
Nie mam ale kojarze. To chyba byla stosunkowo tania opcja w biednych latach 90tych zeby wymienic wyciorane kubki / szklanki w koszyczkach z prl-u na cos bardziej wspolczesnego.
1-najtainszę szklanki w kupnie i produkcji
2-popularność tych szklanek spowodowała że stały się wzorem mierniczym (1szklanka )
Mordo, to jak pytać kto ma kosz pod zlewem
Słowo klucz zakodowane z tyłu głowy – arcoroc
Ja mam pierdyliard bardziej przezroczystych i tą jedną, jedyną, jestem pewien ze od 4 pokolen jest z naszą rodziną, identyczna jak ta na zdjeciu.
Oprócz tych szklanek były jeszcze takie bardziej przeźroczyste, odrobinę inaczej wyglądające
Te szklanki to jak śmietnik pod zlewem w kuchni
Mam ale białe
Zaraz się zbiegną ci co będą próbowali ci wmówić ze to jest kubek
Dostajesz to razem z obywatelstwem
Duralex. To był ogromny hit w latach 90-tych. Wszyscy mieli telewizory z Elemisu, szampony z Avonu i szklanki, miski i tależe z Duralexu.
Znam restaurację w Tarnowskich Górach, gdzie do dziś serwują dania w tych zestawach.
Mało tego szklanki, rodzice mają jeszcze talerze duralexowe! Nie do rozjebania po prostu, one jeszcze ich przeżyją. A jak moi znajomi przychodzili to rzucali się na nie żeby drinki w nich robić.
Na takich szklankach ten naród zbudowano
Bo są z duralexu, to twardsze niż Duda
Siedzę przed kompem i piję z takiej herbatę.
Bo są dobre.
Są one po to jak jest dylemat ile to jest 0,5 szklanki cukru to wiadomo, że połowa takiej będzie w sam raz
Była na to wielka moda w Polsce w latach 90tych, słynne Arcoroc-ki , reklamowane jako nietłukące, fakt, wytrzymalsze toto niż zwykła szklanka, ale nietłukącym bym nie nazwał
moja babcia ma taką niebieską??? limitowana edycja
Żebyś wszędzie czuł się jak w domu.
Jestem jedyną osobą jaką znam która nie ma
“Synek, to duralex materiał, to dzieci po dzieciach będą mieć”
What the hell i’m drinking my coffee from that now
To dziecinnie proste…wszyscy dostali je w prezencie od mojej babci.
Bo to były pierwsze na polskim rynku ogólnodostępne duralexy – szklanki bardzo trudne do rozbicia, odporne na pęknięcie od wrzątku, nie szczerbiące się, ogólnie wyjątkowo wytrzymałe. Wcześniej trochę rodzin miało wcześniej duralexy z Francji, Belgii, czy to w paczkach od rodziny czy to przywiezione po tym jak się dostało wizę na zachód – i to był szpan, dlatego jak tylko te pojawiły się w handlu, to każdy kupił.
A jako że są prawie niezniszczalne, tak trwają do dziś.
Nie tłukące i nie pękające szkło, mało tego francuskie! Od Arcoroc! Każdy musiał mieć takie szklanki w domu. Oznaka gustu, dobrego smaku, bogactwa, inwestowania w to co dobre – wszystkiego co najlepsze, dostępne dla zwykłego człowieka wyłącznie po wyjechaniu na zachód, albo po włączeniu tv. Pamiętam, jako dziecko, gdy chwalono się nimi przed każdym gościem. “O! Aniu widzę nowe szklanki. – Tak, Stanisławo, ARCOROC”. I następnie żarty: “Arcoroc, te nie tłukące. Może rzucimy o podłogę?” – tutaj przerażenie gospodarza wywołane propozycją zazdrosnego gościa i kłamliwa odpowiedź- “E, wczoraj mi spadła na płytki w kuchni/schodach/cokoliwekcholernietwardego i nic sie nie stało, nawet ryski”. Często pochodzenie tych szklanek było poddawane wątpliwości, poważnie xD Często po wizycie u kogoś, kto zaserwował kawę/herbatę w arcoroc padały obelgi w stylu: “To nie arcoroc, to chińczyk. Gdyby to był arcoroc to by rzuciła/rzucił o podłogę”, albo “Arcorc nie kupisz na targu”, to szkło za cienkie, za grube, za ciemne, za jasne. Najpopularniejsze były w kolorze, jak na zdjęciu które OP wstawił. Pamiętam, że były dostępne w kolorze białym – ale to nie był już oryginalny arcoroc, tylko podróba z Chin, bo prawdziwe szklanki arcoroc są ciemne xD
47 comments
Zdaje się ze to była swego czasu dosyć tania zastawa ze stosunkowo wytrzymałego materiału.
Edit nazywa się toto duralex z tego co znalazłem, niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę.
mam chyba takie 3 w domu i kolejne 5 w pracy
nie mam pojęcia, ale potwierdzam, mam tego pełno.
Nietlukace sie szklo
To był postęp na miarę lądowania na księżycu w porównaniu do PRLwskich szklanek w nie za bardzo pasujących metalowych koszyczkach, więc w okolicach lat ’90-00 wszyscy się przerzucili.
To jest ta rzecz, która umożliwia ludziom zidentyfikować przynajmniej część mojej rodziny jako polską.
Moja mama jest z Polski, lecz mieszkamy z tatą poza granicą 🙂
W latach 90 Arcoroc reklamował się w opór w telewizji, dość wytrzymały materiał który w teorii miał się nie tłuc.
To Coś jak boazeria w PRLu, taka moda minionej dekady 😉
To do odmierzania mąki. Jak w przepisie piszą pół szklanki to wiadomo, że takiej.
A ja nie mam. Czy to źle czy dobrze?
Tak naprawdę to to były pierwsze szklanki żaroodporne. Wcześniejsze pękały pod wpływem ciepła. Ale skąd tyle tego to ja nie wiem..
Herbata zolty liptong z 2. łyżkami cukru z takiej szklanki to napój bogów, na równi z cherry coke w puszce w temp 4oC. Nad nimi nic już nie ma w dziedzinie pićka.
Piję tylko z takich (zwykłe szklanki się już dawno potłukły, a kubki to zło)
Chochliki….
Kupiłem sobie takie dwie parę lat temu, bo od zawsze piłem w nich kawę. No i zostały już ze mną i nadal są moimi “kubkami kawowymi”.
Moje już się chyba potłukły niestety
To nie jest szklanka, to jest szklany kubek!
Herbatka z takich u babci, zawsze smakowała najlepiej!
Arcopal/Arcoroc. Utwardzane szkło, nie tłukło się z wolnego padu. Dobra rzecz, szkoda że już nie ma gdzie kupić.
Hitem też były szklanki po Nutelli. To był dopiero recycling.
Był to skok jakościowy na początku lat 90-tych w stosunku do tradycyjnych szklanek ‘do koszyczków’. Nie trzeba ich było zahartowywać przed nalaniem do niej gorącej wody/herbaty/kawy (zwykła szklanka potrafiła pęknąć jeśli nie była wcześniej trochę zagrzana), miały uszko, które się nie grzało, dawały się bez zarysowań szorować i myć w zmywarkach, były w miarę wytrzymałe na upadki i lżejsze uderzenia, a więc bezpieczniejsze do użytku przez dzieci (nawet gdy się tłukły, rozpadały się na szklaną kaszę nie tworząc ostrych odłamków, tak jak szyba samochodowa).
Istotne też było, że były ‘z Zachodu’
Nie mam ale kojarze. To chyba byla stosunkowo tania opcja w biednych latach 90tych zeby wymienic wyciorane kubki / szklanki w koszyczkach z prl-u na cos bardziej wspolczesnego.
1-najtainszę szklanki w kupnie i produkcji
2-popularność tych szklanek spowodowała że stały się wzorem mierniczym (1szklanka )
Mordo, to jak pytać kto ma kosz pod zlewem
Słowo klucz zakodowane z tyłu głowy – arcoroc
Ja mam pierdyliard bardziej przezroczystych i tą jedną, jedyną, jestem pewien ze od 4 pokolen jest z naszą rodziną, identyczna jak ta na zdjeciu.
Oprócz tych szklanek były jeszcze takie bardziej przeźroczyste, odrobinę inaczej wyglądające
Te szklanki to jak śmietnik pod zlewem w kuchni
Mam ale białe
Zaraz się zbiegną ci co będą próbowali ci wmówić ze to jest kubek
Dostajesz to razem z obywatelstwem
Duralex. To był ogromny hit w latach 90-tych. Wszyscy mieli telewizory z Elemisu, szampony z Avonu i szklanki, miski i tależe z Duralexu.
Znam restaurację w Tarnowskich Górach, gdzie do dziś serwują dania w tych zestawach.
Mało tego szklanki, rodzice mają jeszcze talerze duralexowe! Nie do rozjebania po prostu, one jeszcze ich przeżyją. A jak moi znajomi przychodzili to rzucali się na nie żeby drinki w nich robić.
Na takich szklankach ten naród zbudowano
Bo są z duralexu, to twardsze niż Duda
Siedzę przed kompem i piję z takiej herbatę.
Bo są dobre.
Są one po to jak jest dylemat ile to jest 0,5 szklanki cukru to wiadomo, że połowa takiej będzie w sam raz
Była na to wielka moda w Polsce w latach 90tych, słynne Arcoroc-ki , reklamowane jako nietłukące, fakt, wytrzymalsze toto niż zwykła szklanka, ale nietłukącym bym nie nazwał
moja babcia ma taką niebieską??? limitowana edycja
Żebyś wszędzie czuł się jak w domu.
Jestem jedyną osobą jaką znam która nie ma
“Synek, to duralex materiał, to dzieci po dzieciach będą mieć”
What the hell i’m drinking my coffee from that now
To dziecinnie proste…wszyscy dostali je w prezencie od mojej babci.
Bo to były pierwsze na polskim rynku ogólnodostępne duralexy – szklanki bardzo trudne do rozbicia, odporne na pęknięcie od wrzątku, nie szczerbiące się, ogólnie wyjątkowo wytrzymałe. Wcześniej trochę rodzin miało wcześniej duralexy z Francji, Belgii, czy to w paczkach od rodziny czy to przywiezione po tym jak się dostało wizę na zachód – i to był szpan, dlatego jak tylko te pojawiły się w handlu, to każdy kupił.
A jako że są prawie niezniszczalne, tak trwają do dziś.
Nie tłukące i nie pękające szkło, mało tego francuskie! Od Arcoroc! Każdy musiał mieć takie szklanki w domu. Oznaka gustu, dobrego smaku, bogactwa, inwestowania w to co dobre – wszystkiego co najlepsze, dostępne dla zwykłego człowieka wyłącznie po wyjechaniu na zachód, albo po włączeniu tv. Pamiętam, jako dziecko, gdy chwalono się nimi przed każdym gościem. “O! Aniu widzę nowe szklanki. – Tak, Stanisławo, ARCOROC”. I następnie żarty: “Arcoroc, te nie tłukące. Może rzucimy o podłogę?” – tutaj przerażenie gospodarza wywołane propozycją zazdrosnego gościa i kłamliwa odpowiedź- “E, wczoraj mi spadła na płytki w kuchni/schodach/cokoliwekcholernietwardego i nic sie nie stało, nawet ryski”. Często pochodzenie tych szklanek było poddawane wątpliwości, poważnie xD Często po wizycie u kogoś, kto zaserwował kawę/herbatę w arcoroc padały obelgi w stylu: “To nie arcoroc, to chińczyk. Gdyby to był arcoroc to by rzuciła/rzucił o podłogę”, albo “Arcorc nie kupisz na targu”, to szkło za cienkie, za grube, za ciemne, za jasne. Najpopularniejsze były w kolorze, jak na zdjęciu które OP wstawił. Pamiętam, że były dostępne w kolorze białym – ale to nie był już oryginalny arcoroc, tylko podróba z Chin, bo prawdziwe szklanki arcoroc są ciemne xD
Dura lex, sed lex.