„Wolność religijna” jest tyranią. Kiedy ją wreszcie zgilotynujemy?

11 comments
  1. Wypadek pielgrzymki w Chorwacji przedstawiany jako przykład skutków religijnego obłędu. Przecież na to miejsce można podstawić jakąkolwiek wycieczkę grupową. A ostatnie akapity to już dla mnie ekstremizm.

  2. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale tekst dobry.

    Też coraz bardziej jestem przekonany, że dialog nic nie daje i potrzebujemy czegoś bardziej radykalnego. Albo inaczej – rewolucji.

  3. Ciężko się nie zgodzić, gdyby nie jej religijny status i nietykalność, organizacja taka jak KK dawno zostałaby zdelegalizowana.

  4. >należy tępić religijne zaczadzenie
    btw. wszystkie poglądy polityczne z którymi się nie zgadzam to religijne zaczadzenie

    nie wiem czego się spodziewałem

  5. Przestałam czytać po “wyrokach śmierci” 👍

    Tekst napisany przez osobę z kompleksem boga, która nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego ludzie nie żyją tak, jak chce.

  6. Teza skłania do refleksji, ale treść tego artykułu to radykalizm w ch*j. Stalinowski marksizm dążący do absolutnego, bezwzględnego ateizmu (by na jego miejsce wprowadzić niczym religijny kult jednostki i ideologii)

    to nawet nie jest A-teizm, to jest ANTY-teizm. przez takie skrajności rośnie bi-polaryzm i nieufność pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi.

    Radykalizm religijny trzeba zwalczać, ale radykalizm anty-religijny też, bo inaczej nam się pie*dolnik zrobi.

    Użycie nawiązania do rewolucji Francuskiej, poklaskując jej, jest chore; Setki niewinnych ludzi zgineło z powodu reakcji antykościelnej we Francji tych burzliwych lat. Ostatecznie tylko po to by Robespierre próbował sobie na tym budować kult własnej jednostki.

  7. O rety jak bardzo szambo wybiło…

    Robiłem dwa podejścia do tego tekstu, ale po prostu tego czytać się nie da. Raz odpadłem po pierwszym akapicie (tak, wypadek autokaru z pielgrzymami to świetny przykład jak wolność religijna zabija…), a za drugim gdzieś w połowie, bo nie robiło się wcale lepiej…

    Bardzo emocjonalny strumień świadomości gdzie nic z niczego nie wynika. Rzucanie na lewo i prawo wielkimi słowami bez podawania jakichkolwiek konkretów. Niby ma być to krytyka wolności religijnej, ale autor nawet nie definiuje jak on rozumie to pojęcie, więc ja nie wiem o czym on właściwie pisze. Czy przeszkadza mu tylko patologia w KK? Czy może chce uznać praktyki religijne za przestępstwo, bo są chronione wolnością, której zniesienie postuluje? Po przeczytaniu połowy tekstu zwyczajnie nie wiem o czym on jest.

    Kolejną istotną krytyką tego co przeczytałem jest to, że autor wygłasza swoje poglądy nomen omen, ex cathedra. Po prostu mówi, że wolność religijna jest zła i prowadzi do złych rzeczy i kropka. Nie podaje dowodów, przykładów ani procesów. Tak jest bo on tak mówi. Jeśli autor nie stara się mnie przekonać do swoich poglądów racjonalnymi argumentami tylko kwiecistym językiem, to zwyczajnie zakładam, że ich nie ma…

  8. Gdy marksiści, tacy jak autor, próbowali walczyć z religią, to tylko zyskała wyznawców i kościół w Polsce stał się silniejszy niż kiedykolwiek.

    Gdy w III RP kościół otrzymał wszelką ochronę i wsparcie od państwa, to ludzie się od niego odwracają, następuje stopniowa laicyzacja i kościół zdycha śmiercią naturalną.

  9. A może by tak nie iść w żadnym kierunku i pozwolić ludziom decydować czy i w co chcą wierzyć? Jeśli ktoś nie narzuca mi swojej wiary, to ja nie mam żadnego problemu, że on/ona w coś wierzy. Tak samo jestem wkurzony, kiedy ktoś dla kontrowersji niszczy Biblię/Koran/Torę/jakąkolwiek inną księgę, miejsce lub symbol religijny, bo to bardzo niskie zachowanie, które nie przystoi kulturalnej osobie.

Leave a Reply