Bo u nas w miejscach publicznych panuje kultura *minding your own business* i bardzo kurwa dobrze!
A jest na co się uśmiechać?
Ja tam bardzo się cieszę że u nas nie ma jakiegoś parcia na uśmiechy i udawanie że wszystko jest ok. Czasem jak oglądam filmiki ze stron USA/UK i słyszę te teksty do kobiet o uśmiechu itp to mnie skręca.
Też kiedyś widziałam wątek że niektórzy ludzie zza granicy sobie to chwała bo nie ma takiej sztuczności czy właśnie wcześniej wspomnianego zagadywania w składach itp.
Dla mnie ten po lewej tez sie usmiecha
Jak dla mnie ktoś tak sztucznie się uśmiechający jest bardziej sus niż smutas.
Nie powiedziałbym by ekspresja twarzy była jakaś inna na tym slynnym zachodzie niż to co mamy w Polsce. Na emigracji nigdy nie byłem, ale na wczasach jedyne co zauważyłem, że wyraz twarzy jest niemalże identyczny jak nie wchodzisz w interakcje z ludźmi. Jedyna różnica to faktycznie na zachodzie częściej przydarzały mi się takie randomowe sytuacje, że byłem zaczepiany przez różnych ludzi w różnym wieku tak o tylko po to żeby porozmawiać, albo starsza pani skomplementowała, że podoba jej się moja koszulka. Nawet Polacy częściej nawiązują takie interakcje częściej za granicą xD
Gdzie indziej ludzie też są smutni, zrezygnowani i wkurwieni – po prostu w innych kulturach niemile widziane jest wyrażanie tychże uczuć poprzez wyraz twarzy.
jeszcze tego mi brakuje żeby randomowi ludzie się do mnie szczerzyli. Są warci mojej uwagi? Nie. Czy ja jestem warty ich uwagi? Nie. To po co mam się szczerzyć. Jak mnie coś rozbawi to się uśmiechnę.
​
EDIT: Poza tym jak dla kogoś neutralny wyraz twarzy to “patrzenie jakby cie chcieli zabić” to polecam wizytę u psychologa z powodu niezrozumiałych stanów lękowych
Smutni, nie. Poważni, tak.
Jak nie masz powodu żeby się cieszyć to po co suszysz wafla?
nielubie tego mema – to nie jest przypadlosc bylego bloku wschodniego tylko niemalze calej kontynentalnej europy
Mamy to we krwi
A co temu z lewej tak wesoło?
No i bardzo dobrze, uśmiechnę się do sąsiada czy ekspedientki, która mnie obsłuży, ale cieszę się ze nie ma parcia na chodzenie z bananem na ryju.
Wiele lat temu miałem operację kolana, po której przez długi czas mogłem wchodzić po schodach tylko jeden stopień na raz. Pierwszy raz gdy udało mi się wejść normalnie na piętro – było to w centrum handlowym w Warszawie – uśmiechnąłem się do siebie. Jakiś dres to zobaczył i się na mnie wkurwił z tego powodu.
Ponieważ Hollywood wkręciło Cię, że gdzieś indziej na świecie życie jest kolorowe i ludzie ciągle się uśmiechają.
wystarczy popatrzec, nie ma po co sie usmiechac + nie ma u nas fake positivity jak na zachodzie
No bo kurwa rozejrzyj się.
V České republice je to stejné.
Ja nie patrzę na ludzi w ogóle
Dlaczego ludzie na ulicach USA, Anglii i innych krajów uśmiechają się jakby chcieli Ci sprzedać fotowoltaikę?
No ja bym się chyba zajebała jakbyśmy musieli żyć z sztucznym nastawieniem, że wszystko jest fajnie i się chce z każdym gadać jak np. w USA, gdzie wszędzie mówi się “Jak się masz” i robi się small talk bez żadnego powodu.
Ktoś tu chyba nie potrafi odróżnić czym się różni smutek od neutralnego wyrazu twarzy.
Wyjrzyj przez okno. Widzisz jakikolwiek powód żeby się uśmiechać? Ja też nie.
No i na chuj mam się sztucznie uśmiechać do randomów? Mam ich gdzieś, oni mnie mają gdzieś. Wszyscy zadowoleni
Ludzie sobie heheszkują tutaj. Ale ja mam taką przypadłość, że uśmiech jest neutralnym wyrazem mojej twarzy. Niezależnie od sytuacji. Czasem muszę tłumaczyć “Ja wiem, że się uśmiecham, ale to nie znaczy, że się z tego cieszę”. Niektórzy i tak tego nie rozumieją. Dziś już ignoruję teksty w stylu “Co cię tak bawi?” czy “Mi wcale nie jest do śmiechu”.
Ten po prawej to jakiś psychopata xd
Nie chce mieć suchych zębów
> Dlaczego w Polsce, Rosji, Białorusi
Bzdura. Jak łączycie te stereotypy np. z tymi o Finach?
Typowy kompleks mniejszości Polaka. Wszędzie ludzie na ogół zajmują się sobą, bez względu na narodowość. Z doświadczenia życia za granicą i częstych podróży do bardzo wielu krajów (~40), jest tylko kilka miejsc, które znam, gdzie ludzie na ogół są bardziej uśmiechnięci niż nie są, ale jest to właśnie wyjątkowe dla ich kultury.
Zresztą w kraju też są spore różnice. Wystarczy porównać taki Wrocław do Warszawy czy dalej na wschód 😉
A generalnie od razu mi się to kojarzy z ujadaniem na temat białych skarpetek i sandałów. Standardowo co drugi kraj w Europie myśli, że ma ku temu jakąś wyłączność.
Dlaczego Anglosasi nie witają się podaniem dłoni? Tak jak Francuzi i my. Zamiast tego jest tylko “How are you?” w kółko. Moło ich w rzeczywistości to obchodzi, ale codziennie pytają. Oczywiście obowiązkowa odpowiedź powinna być “I am fine and how are you?” albo coś tam podobnego.
Ta sztuczna serdeczność i troska w sumie brzmi bardzo fałszywie. Tym bardziej, że nie chce ręki podać. I jak tu się uśmiechać jak wiesz dokładnie, że za chwile może ci krzywdę zrobić. Trzeba mieć się cały czas na baczności. Przecież on może mieć coś w tej ręce.
Co kraj to obyczaj. Jedni się uśmiechają inni sobie ręce podają.
“Co się kurwa szczerzysz?”
Gdybym uśmiechał się jak gość po prawej to ludzie by na drugą stronę uciekali widząc moje krzywe uzębienie
Niemadry stereotyp, ktory przez przynajmniej ostatnie 10-15 lat malo ma wspolnego z prawda.
A pan z prawej to co sprzedaje?
w8, bo już któryś post o takiej tematyce sprawia, że się zastanawiam – serio w takich Stanach ludzie chodzą z bananem na ryju po ulicy? cały czas? przecież to strasznie kurwa męczące musi być xD
37 comments
Bo są smutni i chcą się pozabijać.
Bo u nas w miejscach publicznych panuje kultura *minding your own business* i bardzo kurwa dobrze!
A jest na co się uśmiechać?
Ja tam bardzo się cieszę że u nas nie ma jakiegoś parcia na uśmiechy i udawanie że wszystko jest ok. Czasem jak oglądam filmiki ze stron USA/UK i słyszę te teksty do kobiet o uśmiechu itp to mnie skręca.
Też kiedyś widziałam wątek że niektórzy ludzie zza granicy sobie to chwała bo nie ma takiej sztuczności czy właśnie wcześniej wspomnianego zagadywania w składach itp.
Dla mnie ten po lewej tez sie usmiecha
Jak dla mnie ktoś tak sztucznie się uśmiechający jest bardziej sus niż smutas.
Nie powiedziałbym by ekspresja twarzy była jakaś inna na tym slynnym zachodzie niż to co mamy w Polsce. Na emigracji nigdy nie byłem, ale na wczasach jedyne co zauważyłem, że wyraz twarzy jest niemalże identyczny jak nie wchodzisz w interakcje z ludźmi. Jedyna różnica to faktycznie na zachodzie częściej przydarzały mi się takie randomowe sytuacje, że byłem zaczepiany przez różnych ludzi w różnym wieku tak o tylko po to żeby porozmawiać, albo starsza pani skomplementowała, że podoba jej się moja koszulka. Nawet Polacy częściej nawiązują takie interakcje częściej za granicą xD
Gdzie indziej ludzie też są smutni, zrezygnowani i wkurwieni – po prostu w innych kulturach niemile widziane jest wyrażanie tychże uczuć poprzez wyraz twarzy.
jeszcze tego mi brakuje żeby randomowi ludzie się do mnie szczerzyli. Są warci mojej uwagi? Nie. Czy ja jestem warty ich uwagi? Nie. To po co mam się szczerzyć. Jak mnie coś rozbawi to się uśmiechnę.
​
EDIT: Poza tym jak dla kogoś neutralny wyraz twarzy to “patrzenie jakby cie chcieli zabić” to polecam wizytę u psychologa z powodu niezrozumiałych stanów lękowych
Smutni, nie. Poważni, tak.
Jak nie masz powodu żeby się cieszyć to po co suszysz wafla?
nielubie tego mema – to nie jest przypadlosc bylego bloku wschodniego tylko niemalze calej kontynentalnej europy
Mamy to we krwi
A co temu z lewej tak wesoło?
No i bardzo dobrze, uśmiechnę się do sąsiada czy ekspedientki, która mnie obsłuży, ale cieszę się ze nie ma parcia na chodzenie z bananem na ryju.
Wiele lat temu miałem operację kolana, po której przez długi czas mogłem wchodzić po schodach tylko jeden stopień na raz. Pierwszy raz gdy udało mi się wejść normalnie na piętro – było to w centrum handlowym w Warszawie – uśmiechnąłem się do siebie. Jakiś dres to zobaczył i się na mnie wkurwił z tego powodu.
Ponieważ Hollywood wkręciło Cię, że gdzieś indziej na świecie życie jest kolorowe i ludzie ciągle się uśmiechają.
wystarczy popatrzec, nie ma po co sie usmiechac + nie ma u nas fake positivity jak na zachodzie
No bo kurwa rozejrzyj się.
V České republice je to stejné.
Ja nie patrzę na ludzi w ogóle
Dlaczego ludzie na ulicach USA, Anglii i innych krajów uśmiechają się jakby chcieli Ci sprzedać fotowoltaikę?
No ja bym się chyba zajebała jakbyśmy musieli żyć z sztucznym nastawieniem, że wszystko jest fajnie i się chce z każdym gadać jak np. w USA, gdzie wszędzie mówi się “Jak się masz” i robi się small talk bez żadnego powodu.
Ktoś tu chyba nie potrafi odróżnić czym się różni smutek od neutralnego wyrazu twarzy.
Wyjrzyj przez okno. Widzisz jakikolwiek powód żeby się uśmiechać? Ja też nie.
No i na chuj mam się sztucznie uśmiechać do randomów? Mam ich gdzieś, oni mnie mają gdzieś. Wszyscy zadowoleni
Ludzie sobie heheszkują tutaj. Ale ja mam taką przypadłość, że uśmiech jest neutralnym wyrazem mojej twarzy. Niezależnie od sytuacji. Czasem muszę tłumaczyć “Ja wiem, że się uśmiecham, ale to nie znaczy, że się z tego cieszę”. Niektórzy i tak tego nie rozumieją. Dziś już ignoruję teksty w stylu “Co cię tak bawi?” czy “Mi wcale nie jest do śmiechu”.
Ten po prawej to jakiś psychopata xd
Nie chce mieć suchych zębów
> Dlaczego w Polsce, Rosji, Białorusi
Bzdura. Jak łączycie te stereotypy np. z tymi o Finach?
Typowy kompleks mniejszości Polaka. Wszędzie ludzie na ogół zajmują się sobą, bez względu na narodowość. Z doświadczenia życia za granicą i częstych podróży do bardzo wielu krajów (~40), jest tylko kilka miejsc, które znam, gdzie ludzie na ogół są bardziej uśmiechnięci niż nie są, ale jest to właśnie wyjątkowe dla ich kultury.
Zresztą w kraju też są spore różnice. Wystarczy porównać taki Wrocław do Warszawy czy dalej na wschód 😉
A generalnie od razu mi się to kojarzy z ujadaniem na temat białych skarpetek i sandałów. Standardowo co drugi kraj w Europie myśli, że ma ku temu jakąś wyłączność.
Dlaczego Anglosasi nie witają się podaniem dłoni? Tak jak Francuzi i my. Zamiast tego jest tylko “How are you?” w kółko. Moło ich w rzeczywistości to obchodzi, ale codziennie pytają. Oczywiście obowiązkowa odpowiedź powinna być “I am fine and how are you?” albo coś tam podobnego.
Ta sztuczna serdeczność i troska w sumie brzmi bardzo fałszywie. Tym bardziej, że nie chce ręki podać. I jak tu się uśmiechać jak wiesz dokładnie, że za chwile może ci krzywdę zrobić. Trzeba mieć się cały czas na baczności. Przecież on może mieć coś w tej ręce.
Co kraj to obyczaj. Jedni się uśmiechają inni sobie ręce podają.
“Co się kurwa szczerzysz?”
Gdybym uśmiechał się jak gość po prawej to ludzie by na drugą stronę uciekali widząc moje krzywe uzębienie
Niemadry stereotyp, ktory przez przynajmniej ostatnie 10-15 lat malo ma wspolnego z prawda.
A pan z prawej to co sprzedaje?
w8, bo już któryś post o takiej tematyce sprawia, że się zastanawiam – serio w takich Stanach ludzie chodzą z bananem na ryju po ulicy? cały czas? przecież to strasznie kurwa męczące musi być xD
Nie byłeś w Skandynawi chyba.
A Niemcy się uśmiechają?