“Urodź i oddaj” a potem jak już urodzi i spróbuje oddać to “co za wyrodna matka”

18 comments
  1. Tak samo jakoś nie widać pro-lifeowców, starych bab i dziadów z kościoła czy polityków Konfy i PiSu aktywnie pomagających w hospicjach czy domach dziecka.

  2. Dlaczego najłatwiej walczy się o płody/dzieci nienarodzone?

    Bo nienarodzony człowiek nie ma żadnych wymagań. Nie potrzebuje żadnych pieniędzy, nie ma żadnych praw, nie powie że walczy sie nie o to co jemu jest potrzebne. Nie jest grupą wyborców, a jak sie nawet juz urodzi to minie dużo czasu zanim będzie. O ile dożyje.

    A matki tych dzieci? No nie no chwila przecież nie są nienarodzonym dzieckiem/płodem to po chuj sie wpierdalają w dyskusje jak ich nie dotyczy.

  3. Najważniejsze, że zaspokoili swoje sumienia narzuceniem swojego zdania całej Polsce ;). Takie problemy dla nich nie istnieją.

  4. Niepopularna opinia która szokuje większość moich „nowoczesnych” znajomych – gdybym miała urodzić chore dziecko i jakimś cudem badania by tego nie wykryły i z tego powodu nie dało się go usunąć przed, od razu bym podrzuciła do okienka życia i bajabongo 🤷‍♀️

  5. Ej, ale się komuś pomyliło. Przecież to lewacy są przeciwko rzeczom takim jak okna życia czy anonimowe banki spermy (bo dziecko ma prawo wiedzieć).

  6. Ja nawet nie chcem już wyrażać swojej opini na ten temat bo zawsze się znajdzie debil z jednej lub drugiej strony co zacznie po mnie jechać jakbym był największym wrogiem narodu polskiego

  7. Ja rozumiem żeby przez internet szukać rodziny adopcyjnej dla psa, kota czy tam świnki morskiej….

    Ale dla dziecka?! Co będzie następne, ogłoszenie na OLX czy sprzedaż na Allegro?

  8. Wiadomo że w zakazie aborcji chodzi głównie o kontrolę nad kobietami. Płody to też idealny cel do demonstrowania prawicowego umiłowania życia. Nie trzeba go ubierać ani karmić, nie wiadomo jakiej jest płci, nie ma orientacji seksualnej, nie ma żadnych poglądów. Czysta idea życia o które można “walczyć” siedząc za biurkiem, mając je jednocześnie w dupie

  9. *W polsce system adopcyjny nie istnieje. brak centralnej bazy, wszystko w papierowych teczkach, wystarczy zę urzędnik nie dopełni obowiązku przekazania papieru bo pójdzie na urlop/l4 dziecko wpadnie w limbo adopcyjne. Niestworzone wymagania wobec przyszyłch rodziców. A to dopiero początek zabawy*

  10. Kwestia potrzeby i możliwości która jednak jest uwarunkowana gospodarczo

    Do pewnego stopnia międzynarodowe mogły by pomoc ale infrastruktura pomagająca ogólnie jest potrzebna

Leave a Reply