Para mieszka w Holandii. “Polacy nie mają tu dobrej reputacji”

10 comments
  1. Postanowiłem skomentować tutaj kilka rzeczy, ponieważ potencjalnie tutaj może przeczytać to kilka osób, a mam kilka uwag co do treści.

    cześć 1)

    *”Tym razem porozmawialiśmy z Łukaszem, który wraz z żoną Magdą przeprowadził się do Holandii”*

    Autor oraz rozmówcy zapomnieli, że oficjalna nazwa to Królesto Niderlandów, albo Niderlandy w skrócie.

    *”Większość osób pracuje mniej niż 40 godzin tygodniowo, standardem podczas rozmowy o pracę jest pytanie o to, czy chcesz pracować w pełnym wymiarze godzin, czy mniej — mówi jeszcze Łukasz”*

    Szczerze mówiąc to wątpię czy pytanie o wymiar pracy jest standardem. Na te kilka razy, kiedy zmieniałem pracę, nikt o to nie pytał, bo takie rzeczy są z góry uwzględnione w ofercie. Prawda, że wiele osób pracuje poniżej 40h tygodniowo. Ja mam w kontrakcie 39h.

    *”Nasz kolejny rozmówca przeprowadził się do Holandii wraz z żoną Magdą. W tym kraju mieszka obecnie ok. 250 tys. Polek i Polaków.”*

    Centralne biuro statystyczne podaje ok 178 tys Polaków z pierwszego pokolenia oraz ponad 49 tys z drugiego pokolenia. W sumie więc nieznacznie mniej, chociaż pewnie te statystyki nie uwzględniają pracowników tymczasowych – oni przeważnie nie są zarejestrowani.

    *”zaczęliśmy szukać tymczasowego zamiennika, który będzie pocieszeniem po niedoszłej przeprowadzce do Australii. Nie było mowy o pozostaniu w Polsce. Przypadek chciał, że w tym samym czasie odezwał się do mnie rekruter na portalu LinkedIn.”*

    Faktycznie LinkedIn jest dosyć popularny w Niderlandach. Sam dostałem ostatnią pracę w ten sposób.

    *”Można stwierdzić, że Holandia jest krajem dwujęzycznym, bo prawie każdy mówi tu po angielsku — mówi Łukasz Bocheński”*

    Starsza generacja niekoniecznie zna angielski. Jest wiele osób po 50-ce, które nie mówią lub mówią bardzo słabo. Np. w regionie Zeeland, w lato częściej sprzedawca zagada po niemiecku niż po angielsku.

    *”Wszystkie komunikaty oraz znaki w kraju są też w dwóch językach.”*

    Tutaj stanowczo rozmineli się z prawdą. Chociażby znaki drogowe są tylko po niderlandzku.

    *”Przy czym i tak praktycznie wszyscy Holendrzy, słysząc łamany niderlandzki lub obcy akcent, przełączą się na angielski i będą kontynuować rozmowę w tym języku.”*

    To prawda, ale wynika to też z tego, że niderlandzi jest dość skomplikowany, więc łatwo o nieporozumienie. Zon i zoon wymawia się podobnie a mają dwa różne znaczenia.

    *”W tym momencie w Holandii jest kryzys mieszkaniowy i naprawdę brakuje nieruchomości na wynajem. Ceny szybują w górę, więc większość moich znajomych z pracy postanowiła kupić mieszkanie, ponieważ wynajem średnio się opłaca. Zakup to też nie jest prosta sprawa, ponieważ należy wygrać licytację, a chętnych jest bardzo dużo.”*

    Brakuje domów ogólnie. Nie tylko na wynajem. Licytacji per se raczej nie ma. To nie funkcjonuje w ten sposób. Jeśli ktoś chce kupić dom, składa ofertę nie znając innych propozycji i właściciel sam wybiera najlepszą. Nie ma przebijania, bo z tego co pamiętam tak jest to uregulowane.

    *”Najbardziej zaskoczyły nas ceny transportu publicznego w Holandii. Chociaż działa on bez zarzutów i siatka połączeń jest świetnie rozwinięta, to nie należy do najtańszych. Nie istnieje tutaj coś takiego jak karta miesięczna. Przykładowo, podróżując do biura dwa razy w tygodniu, moja żona płaci ponad 300 euro miesięcznie!”*

    XD, właśnie koleje strajkuję od 2 tygodni, więc pewnie tekst powstał trochę wcześniej. Istnieją jak najbardziej bilety miesięcznie. Trzeba sprawdzić na http://www.ns.nl.

    Pociąg z Rotterdamu do Hoofdorp to 13 Eur w jedną stronę. Do 300 Eur trochę brakuje, więc może jakiś autobus do tego dochodzi.

    *”Na szczęście koszt dojazdu do pracy często pokrywa pracodawca.”*

    To wynika z prawa. Ja dostaję 19 centów za kilometr dojazdu samochodem, więc ok 9,5 euro dziennie.

    *”Przy tak drogim transporcie nic dziwnego, że każdy jeździ tu rowerem.”*

    To chyba nie do końca wynika z drogiego transportu a raczej z przezwyczajenia i bardzo dobrej infrastruktury rowerowych.

    *”Mamy to szczęście, że Rotterdam jest miastem portowym, znajduje się tu jeden z największych portów w Europie, dlatego dostęp do egzotycznych owoców czy warzyw jest naprawdę duży i są one tanie.”*

    XD, chyba nie słyszeli o setkach tirów, które codziennie są ładowane w Rotterdamie, żeby przetransportować towary po całej Europie. Poza tym, dużo warzyw jest produkowana lokalnie, więc czy to Rotterdam, czy Maastricht, nie ma dużego znaczenia.

    *”Co ciekawe, niektórzy migranci mają nawet specjalne ulgi podatkowe przez pierwszych pięć lat mieszkania w tym kraju. Warunkiem jest bycie wysoko wykwalifikowanym pracownikiem zatrudnionym jeszcze poza granicami Holandii. To naprawdę duży bonus, bo dzięki temu płacę podatki od dochodów pomniejszonych o 30 proc. Miesięcznie daje to setki euro. Standardowe podatki są jednak jednymi z najwyższych na świecie. Progi podatkowe to 37,07 proc. oraz 49,50 proc.”*

    Ulga istnieje faktycznie, ale coraz częściej się mówi o jej zlikwidowaniu. Progi są takie:IB Schijf 1: tot € 36.409 – 19,17 %

    IB Schijf 2: vanaf € 36.409 tot € 69.398 – 37,07 %

    IB Schijf 3: vanaf € 69.398 – 49,50 %

    W praktyce jakikolwiek bonus czy nadgodziny wpadają zawsze w najwyższy próg dlatego nie za bardzo opłaca się robić nadgodziny

    *”Dlaczego? Duża część naszych rodaków pracujących w Holandii nie asymiluje się, sporo pije i często zachowuje się wulgarnie. To smutne, ale prawdziwe.”*

    Dawno nie spotkałem się, żeby Holendrzy narzekali na Polaków. Było swego czasu głośno o tym w jakich warunkach, żyją pracownicy tymczasowi, ale generalnie Polacy mają opinię pracowitych. Fala imigracji z Rumuni i Bułgarii trochę zmieniła nastawienie do Polaków. Jest jescze kwestia uchodzców, która jest tutaj dość kontrowersyjna. Było naweg dosyć głośno ostatnio, że Lekarze bez Granic musieli interweniować, bo warunki w centrum w Ter Apel są tragiczne.

    *”Nawiązywanie relacji nie jest tu problemem, zwłaszcza że bardzo dużo osób to migranci z różnych części świata.”*

    Nawiązywanie relacji z Holendrami nie należy do najłatwiejszych. Zwłasza, jeśli nie mówi się po niderlandzku. Łatwiej mimo wszystko poznać ludzi z innych crajów, bo Holendrzy mają zwyczajnie swoje grono znajomych i nie są skorzy, żeby przyjaźnić się z osobami, które przyjeżdżają na kilka miesięcy.

  2. A ja właśnie uważam, że tak nie jest. Dużo łatwiej spotkać Holendra mającego złe zdanie o Arabach czy innych “murzynach” (ja też nie lubię tego słowa, ale wiecie, o co chodzi) anieżeli o nas.

  3. Już miałem to skomentować, ale momentalnie przypomniałem sobie o tym, w jaki sposób polskie media kreują “rzeczywistość”, aby Polakom wydawało się, że jest źle. Do tej pory nie potrafię zrozumieć motywacji za tymi działaniami, ale im bardziej odcinam się od polskich mediów (łącznie z poslkim YT), tym mocniejsze wydają mi się te tendencje.

  4. Biorąc pod uwagę na jakie wyżyny arogancji i hipokryzji wchodzą Holendrzy to nie ma czym się przejmować

Leave a Reply