Kocham zapach choinki, ale świadomość, że drzewko rośnie kilka lat, żeby cieszyć przez kilka tygodni i wylądować na śmietniku jest przygnębiająca. Dlatego zrobiłem coś takiego.

11 comments
  1. Ja podpowiadam: parę lat temu kupiłem małą choineczkę w doniczce. Po świętach zakopałem ją w ogródku. Na kolejne święta znowu ją przyniosłem do domu. Zanim nie zrobi się na tyle duża, żeby nie można jej było wykopać bez ryzyka zabicia jej, będzie mi służyła jako drzewko bożonarodzeniowe.

  2. Przyznać muszę, że oryginalnie i kreatywnie :). Pierwszy raz widzę żeby ktoś wpadł na taki pomysł. Szanuję :).

  3. Z rok temu zetknąłem się z poglądem, aby myśleć o tym jak o hodowli warzyw – te choinki są po prostu zbierane raz na osiem lat i “konsumowane”, w tym czasie sądzą kolejne.

  4. No ale mi by to coś nie zastąpiło prawdziwej choinki. Fajne ale na pokaz, dla znajomych a na sama wigilie i święta już normalna trzeba postawić. Nawet sztuczna.

  5. Piękna choinka 😀 czy to chamedeora w tle? Jak Ci się udała taka wielka wychodowac? jak o nia dbasz? ja już dwie zabiłam 😞

  6. W mojej rodzinie podejście było: sztuczna choinka z przyczepionymi trzema dużymi choinkowymi gałęziami (pionowo, wzdłuż pnia). Wygląd i zapach podobny do naturalnej, gęsta, “naturalny chaos”, gałęzie raz że dużo tańsze od całych choinek, dwa – tak czy inaczej są, bo na choinki idzie “góra” a dół z największymi gałęziami zostaje jako “produkt odpadowy”. Mniej śmiecia po świętach, ogólnie takie podejście “hybrydowe” moim zdaniem najlepsze.

Leave a Reply