Ale spokojnie, dyrektor szpitala jej współczuje, więc nic się nie stało!
Mała dygresja dla osób nie z Podlasia:
Ten szpital to w północno-wschodniej Polsce najbardziej wyspecjalizowana i największa tego typu placówka, tu są realizowane najbardziej skomplikowane zabiegi, badania z praktycznie wszystkich dziedzin medycyny, z najbardziej wysoko wykwalifikowaną kadrą lekarzy.
Jeśli nie w takim miejscu to gdzie Ci ludzie mają znaleść pomoc?
Wracamy do czasów leczenia w stodołach przez wiejskich znachorów?
Cieszy mnie jedynie, że aborcja zostanie dokonana, choć w innym szpitalu. Takie bardzo małe światełko w tunelu…
> 17 lutego 2021 fundacja PRO poinformowała że obydwa postępowania zostały zablokowane przez Prokuraturę Krajową. Inaczej mówiąc, na początku roku pracownicy szpitala w Białymstoku uniknęli postawienia w stan oskarżenia wyłącznie dzięki interwencji Prokuratury Krajowej, najprawdopodobniej dotyczącej kwestii natury formalnej, czyli dacie utraty mocy artykułu ustawy zezwalającego na aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Co więcej: śledztwo wszczęto pomimo stanowiska Ministerstwa Zdrowia że terminacje z przyczyn embriopatologicznych należy wykonywać do czasu opublikowania wyroku TK, pod rygorem naruszenia kontraktu z NFZ (Gazeta Prawna, powyżej).
> Zatem: Jeden organ państwa (TK) wydaje wyrok delegalizujący aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Drugi organ państwa (KPRM) ociąga się z publikacją wyroku. Trzeci organ państwa (MZ) żąda od szpitala wykonywania świadczeń aborcyjnych do czasu publikacji, pod rygorem kar finansowych, stosując teorię prawną że wyrok TK nabywa mocy w momencie publikacji. Czwarty organ państwa (prokuratura w Białymstoku) ściga pracowników szpitala za realizację wytycznych MZ na podstawie konkurencyjnej teorii prawnej która zakłada że wyrok nieopublikowany i tak powinien być traktowany jako obowiązujący. Piąty organ tego samego państwa, czyli Prokuratura Krajowa, łaskawie się lituje nad lekarzami i każe przerwać postępowania.
Ostatnio, gdy krytykowałam postawę lekarzy, zostałam ostro zjechana, tymczasem w podlinkowanym artykule:
“skomentowała Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jak podkreśliła, strach lekarza nie jest powodem, aby odmawiać pacjentkom pomocy. – Był czas żeby się przygotować na takie sytuacje i się przeszkolić z nowego prawa aborcyjnego. Pacjentki, w przeciwieństwie do lekarzy nie dysponują zespołami prawnymi szpitali, samorządami lekarskimi, konsultantami wojewódzkimi i krajowymi, czy też towarzystwami naukowymi – podkreśliła.
– Lekarze stawiają swój komfort i swoje poczucie bezpieczeństwa wyżej niż dobro pacjentki”
Zwracam się do tych osób, które mnie zjechały – naprawdę nie widzicie problemu w takiej postawie szpitala czy lekarzy? Przecież prawo dopuszcza odstąpienie od czynności ratowniczych, gdy pacjent nie rokuje – czy to jest określona przesłanka? Nie. Jednak lekarze nie boją się wpisywać “nie do resuscytacji”.
Myślę, że ci lekarze sami uwierzyli w te ogromne prawa płodu, którego ochrona staje się ważniejsza, niż zyjacego i ukształtowanego człowieka.
Rozsądny człowiek spojrzy i powie – “tu mam żywą kobietę, a tu płód, który urodzi się bez mózgu i umrze w ciągu kilku godzin, a ty mi karzesz się zastanawiać? Mam ją zamknąć w areszcie? Jak się zabije, to płód też umrze.”.
5 comments
Ale spokojnie, dyrektor szpitala jej współczuje, więc nic się nie stało!
Mała dygresja dla osób nie z Podlasia:
Ten szpital to w północno-wschodniej Polsce najbardziej wyspecjalizowana i największa tego typu placówka, tu są realizowane najbardziej skomplikowane zabiegi, badania z praktycznie wszystkich dziedzin medycyny, z najbardziej wysoko wykwalifikowaną kadrą lekarzy.
Jeśli nie w takim miejscu to gdzie Ci ludzie mają znaleść pomoc?
Wracamy do czasów leczenia w stodołach przez wiejskich znachorów?
Cieszy mnie jedynie, że aborcja zostanie dokonana, choć w innym szpitalu. Takie bardzo małe światełko w tunelu…
Że zacytuję [własny tekst](https://old.reddit.com/r/Polska/comments/r8o73p/oc_bia%C5%82ystok_mr%C3%B3z_depresja_i_bezm%C3%B3zgowie/)
> 17 lutego 2021 fundacja PRO poinformowała że obydwa postępowania zostały zablokowane przez Prokuraturę Krajową. Inaczej mówiąc, na początku roku pracownicy szpitala w Białymstoku uniknęli postawienia w stan oskarżenia wyłącznie dzięki interwencji Prokuratury Krajowej, najprawdopodobniej dotyczącej kwestii natury formalnej, czyli dacie utraty mocy artykułu ustawy zezwalającego na aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Co więcej: śledztwo wszczęto pomimo stanowiska Ministerstwa Zdrowia że terminacje z przyczyn embriopatologicznych należy wykonywać do czasu opublikowania wyroku TK, pod rygorem naruszenia kontraktu z NFZ (Gazeta Prawna, powyżej).
> Zatem: Jeden organ państwa (TK) wydaje wyrok delegalizujący aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Drugi organ państwa (KPRM) ociąga się z publikacją wyroku. Trzeci organ państwa (MZ) żąda od szpitala wykonywania świadczeń aborcyjnych do czasu publikacji, pod rygorem kar finansowych, stosując teorię prawną że wyrok TK nabywa mocy w momencie publikacji. Czwarty organ państwa (prokuratura w Białymstoku) ściga pracowników szpitala za realizację wytycznych MZ na podstawie konkurencyjnej teorii prawnej która zakłada że wyrok nieopublikowany i tak powinien być traktowany jako obowiązujący. Piąty organ tego samego państwa, czyli Prokuratura Krajowa, łaskawie się lituje nad lekarzami i każe przerwać postępowania.
Ostatnio, gdy krytykowałam postawę lekarzy, zostałam ostro zjechana, tymczasem w podlinkowanym artykule:
“skomentowała Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jak podkreśliła, strach lekarza nie jest powodem, aby odmawiać pacjentkom pomocy. – Był czas żeby się przygotować na takie sytuacje i się przeszkolić z nowego prawa aborcyjnego. Pacjentki, w przeciwieństwie do lekarzy nie dysponują zespołami prawnymi szpitali, samorządami lekarskimi, konsultantami wojewódzkimi i krajowymi, czy też towarzystwami naukowymi – podkreśliła.
– Lekarze stawiają swój komfort i swoje poczucie bezpieczeństwa wyżej niż dobro pacjentki”
Zwracam się do tych osób, które mnie zjechały – naprawdę nie widzicie problemu w takiej postawie szpitala czy lekarzy? Przecież prawo dopuszcza odstąpienie od czynności ratowniczych, gdy pacjent nie rokuje – czy to jest określona przesłanka? Nie. Jednak lekarze nie boją się wpisywać “nie do resuscytacji”.
Myślę, że ci lekarze sami uwierzyli w te ogromne prawa płodu, którego ochrona staje się ważniejsza, niż zyjacego i ukształtowanego człowieka.
Rozsądny człowiek spojrzy i powie – “tu mam żywą kobietę, a tu płód, który urodzi się bez mózgu i umrze w ciągu kilku godzin, a ty mi karzesz się zastanawiać? Mam ją zamknąć w areszcie? Jak się zabije, to płód też umrze.”.