Szpital w Białymstoku odmówił 26-latce aborcji. Dyrekcja: jeszcze rok temu nasze stanowisko byłoby jednoznaczne

5 comments
  1. Mała dygresja dla osób nie z Podlasia:
    Ten szpital to w północno-wschodniej Polsce najbardziej wyspecjalizowana i największa tego typu placówka, tu są realizowane najbardziej skomplikowane zabiegi, badania z praktycznie wszystkich dziedzin medycyny, z najbardziej wysoko wykwalifikowaną kadrą lekarzy.

    Jeśli nie w takim miejscu to gdzie Ci ludzie mają znaleść pomoc?
    Wracamy do czasów leczenia w stodołach przez wiejskich znachorów?

  2. Że zacytuję [własny tekst](https://old.reddit.com/r/Polska/comments/r8o73p/oc_bia%C5%82ystok_mr%C3%B3z_depresja_i_bezm%C3%B3zgowie/)

    > 17 lutego 2021 fundacja PRO poinformowała że obydwa postępowania zostały zablokowane przez Prokuraturę Krajową. Inaczej mówiąc, na początku roku pracownicy szpitala w Białymstoku uniknęli postawienia w stan oskarżenia wyłącznie dzięki interwencji Prokuratury Krajowej, najprawdopodobniej dotyczącej kwestii natury formalnej, czyli dacie utraty mocy artykułu ustawy zezwalającego na aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Co więcej: śledztwo wszczęto pomimo stanowiska Ministerstwa Zdrowia że terminacje z przyczyn embriopatologicznych należy wykonywać do czasu opublikowania wyroku TK, pod rygorem naruszenia kontraktu z NFZ (Gazeta Prawna, powyżej).

    > Zatem: Jeden organ państwa (TK) wydaje wyrok delegalizujący aborcję z przyczyn embriopatologicznych. Drugi organ państwa (KPRM) ociąga się z publikacją wyroku. Trzeci organ państwa (MZ) żąda od szpitala wykonywania świadczeń aborcyjnych do czasu publikacji, pod rygorem kar finansowych, stosując teorię prawną że wyrok TK nabywa mocy w momencie publikacji. Czwarty organ państwa (prokuratura w Białymstoku) ściga pracowników szpitala za realizację wytycznych MZ na podstawie konkurencyjnej teorii prawnej która zakłada że wyrok nieopublikowany i tak powinien być traktowany jako obowiązujący. Piąty organ tego samego państwa, czyli Prokuratura Krajowa, łaskawie się lituje nad lekarzami i każe przerwać postępowania.

  3. Ostatnio, gdy krytykowałam postawę lekarzy, zostałam ostro zjechana, tymczasem w podlinkowanym artykule:
    “skomentowała Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jak podkreśliła, strach lekarza nie jest powodem, aby odmawiać pacjentkom pomocy. – Był czas żeby się przygotować na takie sytuacje i się przeszkolić z nowego prawa aborcyjnego. Pacjentki, w przeciwieństwie do lekarzy nie dysponują zespołami prawnymi szpitali, samorządami lekarskimi, konsultantami wojewódzkimi i krajowymi, czy też towarzystwami naukowymi – podkreśliła.

    – Lekarze stawiają swój komfort i swoje poczucie bezpieczeństwa wyżej niż dobro pacjentki”

    Zwracam się do tych osób, które mnie zjechały – naprawdę nie widzicie problemu w takiej postawie szpitala czy lekarzy? Przecież prawo dopuszcza odstąpienie od czynności ratowniczych, gdy pacjent nie rokuje – czy to jest określona przesłanka? Nie. Jednak lekarze nie boją się wpisywać “nie do resuscytacji”.
    Myślę, że ci lekarze sami uwierzyli w te ogromne prawa płodu, którego ochrona staje się ważniejsza, niż zyjacego i ukształtowanego człowieka.
    Rozsądny człowiek spojrzy i powie – “tu mam żywą kobietę, a tu płód, który urodzi się bez mózgu i umrze w ciągu kilku godzin, a ty mi karzesz się zastanawiać? Mam ją zamknąć w areszcie? Jak się zabije, to płód też umrze.”.

Leave a Reply