To używanie Utopii jako słowa oznaczającego coś złego. 😀 😀
Równe traktowanie to utopia, owszem, bowiem traktuję Nowak jak zwykłego śmiecia 😎
Tytanowa logika prawej strony sceny:
– przed urodzeniem: ‘Urodzisz to dziecko choćbyś miała umrzeć!!’
– po urodzeniu: ‘DIS IS SPARTAAAA!!!’
O chuj
Faktycznie, trudno zaliczyć p. Nowak do reszty dzieci.
Kurator ciemnoty?
To jest tak głupie, że przypisanie autorstwa wpisu “kurator oświaty” to pierwsza moja reakcja.
Basia bredzi, ale nie obraziłbym się gdyby osoby specjalne nie były w standardowych klasach. W liceum cała moja klasa musiała się męczyć z typem, który się nie mył i był po prostu pierdolenięty.
To jest tak głupie, że zupełnie nie dziwi mnie, że to kurator oświaty.
Trzeba się urodzić wczoraj, żeby nie móc uwierzyć w to, że pisowski aparatczyk jest głupi.
Ale o co chodzi? Tak jak miałbym nie zwracać uwagi na nazwisko i te zbędne pierwsze dwa zdania to dalej jest napisana prawda. System edukacji jest tak skonstruowany, że niestety poziom ograniczają najsłabsi uczniowie. Siłą rzeczy jeśli w grupie będą osoby z zaburzeniami to spowolnią resztę. To jest fakt, smutny ale fakt. Żeby było jasne, mówię tu wyłącznie o zaburzeniach intelektualnych, to że ktoś dajmy na to siedzi na wózku nie oznacza, że nie może być klasowym geniuszem, to jest w moim rozumieniu normalne dziecko z punktu widzenia szkolnictwa.
Jak grupa jest lotna to można pewne prostsze sprawy omówić szybciej, żeby mieć więcej czasu na te trudniejsze zagadnienia i móc lepiej je z uczniami przećwiczyć. Jeśli mamy sytuację odwrotną to niestety marnuje się czas na banałach i w konsekwencji tych trudniejszych rzeczy nikt dobrze nie opanowuje, chyba że nadgoni na korepetycjach. No ale umówmy się – obecny układ kiedy dziecko drugie tyle czasu musi poświęcić na nadrabianie tego co źle wyłożył mu nauczyciel to nie jest coś co chcielibyśmy utrzymać. Takie uroki edukacji grupowej, że tempo wyznacza grupa a nie sposób z tej grupy wirtualnie wyłączyć najsłabszych i udawać, że ich na sali nie ma.
Tutaj jest kilka problemów.
Po pierwsze – pisowska deforma oświaty, która cofnęła ją do etapu bezsensownego nauczania wszystkich wszystkiego (wbijania wiedzy do głów) bez nauki umiejętności.
Po drugie – coraz bardziej dramatyczne niedofinansowanie oświaty, dzięki czemu coraz mniej chętnych do pracy w bardzo trudnych warunkach (lepiej iść do korpo i mieć więcej kasy za odbębnianie bezmyślnie od 8 do 16).
Po trzecie – deprecjonowanie pracy nauczycieli, czyli ogólny partyjny przekaz, że nauczyciel to darmozjad, który praktycznie nie pracuje, a do tego ma wakacje. Nie będę dyskutował z nikim, kto będzie twierdził, że to prawda (EOT).
Po czwarte – wynik powyższego, czyli jeden nauczyciel w klasach 30+ osobowych, który nie ma możliwości równomiernego nauczenia wszystkich uczniów, NAWET GDYBY wszyscy byli jedynie nieznacznie różni pod względem swoich możliwości.
Stąd włączenie osób z niepełnosprawnością do niewydolnego systemu jeszcze bardziej uwydatni jego niewydolność.
Co nie zmienia faktu, że ten “kurator oświaty” nie ma racji, bo jego zadaniem jest usprawnienie systemu, a nie pierdolenie na tłiterze.
Zaraz sie jeszcze dowiemy, że najbardziej ekologicznym rodzajem napędu nie są jakieśtam lewackie elektryczne silniki tylko murzyn pchający ci auto.
Chodziłem do szkoły zintegrowanej, klasy miały normalne dzieci i dzieci z potrzebami. Takiego gnojenia, poniżania i nadużywania nie widziałem nigdzie indziej. Co się któryś klasowy łobuz nudził, to potrzebujący mieli przesrane na cały dzień. Klasy mieszane to pomyłka, ale nie wiem, czy mamy budżet na dedykowane szkoły dla potrzebujących w każdym większym mieście.
Znaczy… po części na rację, ale (jak to w zwyczaju u obecnej władzy) większość to pierdoły bez sensu.
Równe traktowanie faktycznie przynosi złe efekty, się to dlatego że uczniowie mają różne potrzeby. Ktoś kto ma, nie wiem ADHD (jak jakieś 10% społeczeństwa) może potrzebować czymś się bawić żeby utrzymać uwagę, ale osobę neurotypową będzie to rozpraszać.
Problem w tym, że żyjemy w świecie w którym szkoła traktuje wszystkich tak samo i nie ważne że jedni lepiej się uczą rano, inni wieczorem, inni potrzebują czymś zająć ręce itp itd. W naszych szkołach każdy ma być dokładnie taki sam, jedyna różnica może być w zajęciach z WFu, WDŻ i tym do jakich toalet się chodzi. Bo w szkole różnice w umysłach nie mają żadnego znaczenia, jedyne co upoważnienia jakieś inne traktowanie to to co ma się między nogami (a broń boże jakby ktoś chciał do tej drugiej grupy – na przykład chłopak na siatkówkę/gimnastykę albo dziewczyna na nogę)
Okej, pewnie gdzieś można postawić granicę, na pewno ludzie którzy w ogóle nie kontaktują nie powinni być na siłę zmuszani do chodzenia do szkoły razem z resztą. Z drugiej strony to do cholery tych ludzi ze specjalnymi potrzebami jest na tyle dużo że nie ma sensu ich wyciągać, a raczej trzeba by ich właśnie włączać. Jesteśmy w stanie robić udogodnienia jak rampy dla niepełnosprawnych, nie widzę powodu czemu tu miałoby być inaczej.
Bo jaka jest alternatywa? Miasto gdzie jest 50 szkół podstawowych, gdzie 1 jest specjalna, 44 są “normalne” a 5 byłoby wyłącznie dla tych z ADHD? No w tych 5 pewnie byłoby ciekawie, bo nikt nie musiałby przed nikim udawać, ale trąci mi to złymi intencjami.
Nie ma takiej miłości jak chrześcijańska nienawiść
ta cała sytuacja w kraju coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu że warto się zabić
Nie jestem pewien czy dobrze ją zrozumialem ale równe traktowanie nie jest do końca najlepsze. Zarówno dla dzieci z mniejszymi predyspozycjami jak i tych wybitnie uzdolnionych.
Obie te grupy będą traciły w systemie nauczania masowego. Ci pierwsi dlatego, że będą mieli problemy z przyswajaniem materiału co może mieć wiele negatywnych skutków. A ci drudzy dlatego z kolei, ponieważ będą ograniczani i zrównywani z resztą zamiast rozwijać się w swoim tempie.
Równość ponad wszystko wyklucza indywidualizm a to się na pewno w tych i przyszłych czasach nie sprawdzi. Takie bardzo kolektywne podejście działało w PRLu kiedy ludzie startowali z podobnego poziomu a czasy też były prostsze.
IMO
Co to jest ta, silnie zaakcentowana, edukacja włączająca?
22 comments
Biorąc pod uwagę, że autorką wpisu jest akurat Barbara Nowak, to nietrudno w to uwierzyć.
Coś w tym jest, że łączenie dzieci w grupy o podobnym poziomie [skutkuje w lepszych wynikach u wszystkich](https://www.rochester.edu/newscenter/global-grouping-theory-math-strategies-students-529492/).
Szkoda, że Pani Basia próbuje rozpętać ideologiczną wojenkę kosztem dzieci.
Jaka kurator oświaty? To zwykła religijna dewotka wszędzie widząca spiski lewaków.
To używanie Utopii jako słowa oznaczającego coś złego. 😀 😀
Równe traktowanie to utopia, owszem, bowiem traktuję Nowak jak zwykłego śmiecia 😎
Tytanowa logika prawej strony sceny:
– przed urodzeniem: ‘Urodzisz to dziecko choćbyś miała umrzeć!!’
– po urodzeniu: ‘DIS IS SPARTAAAA!!!’
O chuj
Faktycznie, trudno zaliczyć p. Nowak do reszty dzieci.
Kurator ciemnoty?
To jest tak głupie, że przypisanie autorstwa wpisu “kurator oświaty” to pierwsza moja reakcja.
Basia bredzi, ale nie obraziłbym się gdyby osoby specjalne nie były w standardowych klasach. W liceum cała moja klasa musiała się męczyć z typem, który się nie mył i był po prostu pierdolenięty.
To jest tak głupie, że zupełnie nie dziwi mnie, że to kurator oświaty.
Trzeba się urodzić wczoraj, żeby nie móc uwierzyć w to, że pisowski aparatczyk jest głupi.
Ale o co chodzi? Tak jak miałbym nie zwracać uwagi na nazwisko i te zbędne pierwsze dwa zdania to dalej jest napisana prawda. System edukacji jest tak skonstruowany, że niestety poziom ograniczają najsłabsi uczniowie. Siłą rzeczy jeśli w grupie będą osoby z zaburzeniami to spowolnią resztę. To jest fakt, smutny ale fakt. Żeby było jasne, mówię tu wyłącznie o zaburzeniach intelektualnych, to że ktoś dajmy na to siedzi na wózku nie oznacza, że nie może być klasowym geniuszem, to jest w moim rozumieniu normalne dziecko z punktu widzenia szkolnictwa.
Jak grupa jest lotna to można pewne prostsze sprawy omówić szybciej, żeby mieć więcej czasu na te trudniejsze zagadnienia i móc lepiej je z uczniami przećwiczyć. Jeśli mamy sytuację odwrotną to niestety marnuje się czas na banałach i w konsekwencji tych trudniejszych rzeczy nikt dobrze nie opanowuje, chyba że nadgoni na korepetycjach. No ale umówmy się – obecny układ kiedy dziecko drugie tyle czasu musi poświęcić na nadrabianie tego co źle wyłożył mu nauczyciel to nie jest coś co chcielibyśmy utrzymać. Takie uroki edukacji grupowej, że tempo wyznacza grupa a nie sposób z tej grupy wirtualnie wyłączyć najsłabszych i udawać, że ich na sali nie ma.
Tutaj jest kilka problemów.
Po pierwsze – pisowska deforma oświaty, która cofnęła ją do etapu bezsensownego nauczania wszystkich wszystkiego (wbijania wiedzy do głów) bez nauki umiejętności.
Po drugie – coraz bardziej dramatyczne niedofinansowanie oświaty, dzięki czemu coraz mniej chętnych do pracy w bardzo trudnych warunkach (lepiej iść do korpo i mieć więcej kasy za odbębnianie bezmyślnie od 8 do 16).
Po trzecie – deprecjonowanie pracy nauczycieli, czyli ogólny partyjny przekaz, że nauczyciel to darmozjad, który praktycznie nie pracuje, a do tego ma wakacje. Nie będę dyskutował z nikim, kto będzie twierdził, że to prawda (EOT).
Po czwarte – wynik powyższego, czyli jeden nauczyciel w klasach 30+ osobowych, który nie ma możliwości równomiernego nauczenia wszystkich uczniów, NAWET GDYBY wszyscy byli jedynie nieznacznie różni pod względem swoich możliwości.
Stąd włączenie osób z niepełnosprawnością do niewydolnego systemu jeszcze bardziej uwydatni jego niewydolność.
Co nie zmienia faktu, że ten “kurator oświaty” nie ma racji, bo jego zadaniem jest usprawnienie systemu, a nie pierdolenie na tłiterze.
Zaraz sie jeszcze dowiemy, że najbardziej ekologicznym rodzajem napędu nie są jakieśtam lewackie elektryczne silniki tylko murzyn pchający ci auto.
Chodziłem do szkoły zintegrowanej, klasy miały normalne dzieci i dzieci z potrzebami. Takiego gnojenia, poniżania i nadużywania nie widziałem nigdzie indziej. Co się któryś klasowy łobuz nudził, to potrzebujący mieli przesrane na cały dzień. Klasy mieszane to pomyłka, ale nie wiem, czy mamy budżet na dedykowane szkoły dla potrzebujących w każdym większym mieście.
Znaczy… po części na rację, ale (jak to w zwyczaju u obecnej władzy) większość to pierdoły bez sensu.
Równe traktowanie faktycznie przynosi złe efekty, się to dlatego że uczniowie mają różne potrzeby. Ktoś kto ma, nie wiem ADHD (jak jakieś 10% społeczeństwa) może potrzebować czymś się bawić żeby utrzymać uwagę, ale osobę neurotypową będzie to rozpraszać.
Problem w tym, że żyjemy w świecie w którym szkoła traktuje wszystkich tak samo i nie ważne że jedni lepiej się uczą rano, inni wieczorem, inni potrzebują czymś zająć ręce itp itd. W naszych szkołach każdy ma być dokładnie taki sam, jedyna różnica może być w zajęciach z WFu, WDŻ i tym do jakich toalet się chodzi. Bo w szkole różnice w umysłach nie mają żadnego znaczenia, jedyne co upoważnienia jakieś inne traktowanie to to co ma się między nogami (a broń boże jakby ktoś chciał do tej drugiej grupy – na przykład chłopak na siatkówkę/gimnastykę albo dziewczyna na nogę)
Okej, pewnie gdzieś można postawić granicę, na pewno ludzie którzy w ogóle nie kontaktują nie powinni być na siłę zmuszani do chodzenia do szkoły razem z resztą. Z drugiej strony to do cholery tych ludzi ze specjalnymi potrzebami jest na tyle dużo że nie ma sensu ich wyciągać, a raczej trzeba by ich właśnie włączać. Jesteśmy w stanie robić udogodnienia jak rampy dla niepełnosprawnych, nie widzę powodu czemu tu miałoby być inaczej.
Bo jaka jest alternatywa? Miasto gdzie jest 50 szkół podstawowych, gdzie 1 jest specjalna, 44 są “normalne” a 5 byłoby wyłącznie dla tych z ADHD? No w tych 5 pewnie byłoby ciekawie, bo nikt nie musiałby przed nikim udawać, ale trąci mi to złymi intencjami.
Nie ma takiej miłości jak chrześcijańska nienawiść
ta cała sytuacja w kraju coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu że warto się zabić
Nie jestem pewien czy dobrze ją zrozumialem ale równe traktowanie nie jest do końca najlepsze. Zarówno dla dzieci z mniejszymi predyspozycjami jak i tych wybitnie uzdolnionych.
Obie te grupy będą traciły w systemie nauczania masowego. Ci pierwsi dlatego, że będą mieli problemy z przyswajaniem materiału co może mieć wiele negatywnych skutków. A ci drudzy dlatego z kolei, ponieważ będą ograniczani i zrównywani z resztą zamiast rozwijać się w swoim tempie.
Równość ponad wszystko wyklucza indywidualizm a to się na pewno w tych i przyszłych czasach nie sprawdzi. Takie bardzo kolektywne podejście działało w PRLu kiedy ludzie startowali z podobnego poziomu a czasy też były prostsze.
IMO
Co to jest ta, silnie zaakcentowana, edukacja włączająca?