Obiady w polskich szkołach.

45 comments
  1. Prezentacja nie jest najpiękniejsza, ale to stołówka szkolna, a nie Master Chef. Mało tego mięska chyba jednak.

  2. U mnie kiedyś były takie wyroby jak wątróbka, albo kapusta z grochem.

    Przez te dania nie chciałem chodzić na obiady i teraz nie lubię polskiej kuchni.

    To na obrazkach wygląda zdecydowanie lepiej niż kiedyś.

  3. Ile teraz taki obiad w szkole kosztuje? Zabrzmię jak stary dziad, ale pamiętam że w roku +-2002 płaciłem w podstawówce jakieś 40 zł miesięcznie.

  4. Patrzac na niektore szpitalne zdjecia, to nic tylko sie cieszyc z tak pelnego wspanialego dania. Pewnie jeszcze zupka i kompocik byl do tego. Omnomnomnom. Jedz i nie marudz.

  5. Jacek, kurwa, to jest szkolna stołówka a nie pięciogwiadkowa restauracja. Żryj co dają i spierdalać w podskokach na nastepne zajęcia.

  6. W żywieniu zbiorowym zawsze jest problem z przyprawieniem bo robi się pod wszystkich, łatwiej jednej osobie dosolić i popieprzyć niż 1 dzieciom tłumaczyć czemu za ostre. Poza tym są pewne wyznaczniki ile soli można użyć i więcej nie możesz.

    Wyglada zajebiscie , tylko zawsze mnie w stołówkach wkurzało mieszanie surówki z sosem z mięska

  7. Nie rozumiem intencji posta. Miało być pochwalanie czy krytykowanie obiadów? Czy może po prostu przedstawienie i poddanie do dyskusji? Moja mama robi jako kucharka w szkole i trochę tego co zostaje przynosi do domu. Od ponad roku nie musialem nic gotować bo obiadki smaczne, a nawet czasami jakaś picka z ananasem wejdzie.

  8. W dupie byłeś, gówno widziałeś

    Zwykłe obiady, nawet czołówka w porównaniu z tym co pokazują ludzie z innych krajów.

  9. O cie w wafel, przypomniałeś mi opie stołóweczki szkolne, uaktywniłeś jakieś paredziesiątletnie wspomnienia. Ależ bym wpierdalał. Jeszcze do tego słodki kompocik i rura.

    Mama była na mnie zawsze zła bo bardziej smakowały mi naleśniki ze szkoły niż te domowe xD

  10. W porównaniu do mojej podstawówki to luksus. Pamiętam jak zrobili “risotto” Które de facto było odsączonym ryżem z pomidorowej dnia poprzedniego

  11. W mojej szkole nie było stołówki i jadłam kanapki. Co ja bym wtedy dała za choćby ugotowany ryż na ciepło… wyglada nawet ok. Ale czy smaczne to po zdjęciach nie da się ocenić.

  12. Jeżeli to kosztuje mniej niż 10zl to nie ma co narzekać.

    Kiedys docenisz i takie coś.

    U mnie w żadnej szkole jakiej się uczyłem nie było takich przyjemności. Na studiach były bufety, wychodziło z 20zl za obiad.

  13. I jeszcze Ci źle? Ciesz się, obiad wygląda dobrze. Niektórzy nie mają obiadów, bo ich niestety nie stać.

  14. Mordo na studiach płaciłem 2 dychy za podobne obiady (większe porcje co prawda) w barze mlecznym i to z pocałowaniem ręki, to co masz to naprawdę jest przyzwoita jakość, doceń to

  15. Dostając coś takiego w restauracji bym się obraził. W domu też raczej szło by to zrobić lepiej. Mówiąc jednak szczerze, wygląda dość świeżo, jeżeli jeszcze było ciepłe, to myślę spokojnie coś do wszamania w przerwie, nawet ze smakiem. Przykro mi, że nie dali pizzy, krewetek na białym winie czy średnio wysmazoneto steka prosto z Argentyny, ale daleko tu chyba do czegoś niejadalnego

  16. Drugie dania na stołówkach szkolnych nigdy piękne nie były, ale jadłbym.

    Chociaż nie tak bardzo, jak zupy. Nie ma zupy której brakuje mi tak bardzo, jak pomidorowa z zacierką, którą podawali w mojej podstawówce co czwartek. Zdarzyło mi się drugie danie przehandlować, żeby wpieprzyć jeszcze ze dwa talerze. Ale to dobre było…

  17. Zawsze mnie śmieszy gdy OP spodziewa się innych reakcji niż te jakie dostaje xD

    Jak kiedyś chodziłem to za miesiąc było 50 zł i wyglądało tak samo, chciałbym taki deal i dziś.

Leave a Reply