Mi zdarzyło się pracować 48h ciągiem I miliarderem nie zostałem. Coś nie tak z tym przepisem.
Kto da więcej?
Pierdolona.
Tak, zamiast próbować zmienić system na lepszy, to się zarzynajmy I później się wywyższajmy tym jak to było ciężko I jak robilismy więcej. Tacy ludzie są częścią problemu.
Ciężko pracowała, żeby wyjść za miliardera.
no moze i raz w zyciu sie zdarzylo te 20h “pracowac”, a pozniej pewnie 2tyg wakacji na dominikanie, czy w innym dubaju xD takie bajki to moze wciskac
Ta, moi rodzice robią w dwóch pracach. Pieniądze może i są, ale ze zdrowiem już gorzej… I to, co zarobią, to znowu wydadzą na leki na leczenie chorób, które wyszły od zapierdolu. Takie tam, błędne koło.
Dla siebie. Dla siebie, na swoim – owszem, gdy się robi ma sukces swojego biznesu czy projektu, to wszystko się wydaje “fantastyczną rzeczą” i można “nie umieć” skończyć pracy w założonym wymiarze godzin. Ale cała tak klasa baranów tego nie rozumie. Im mniejsza firemka, tym większe przekonanie, że opłacany choćby najniższą pensją i do tego płatną z opóźnieniami pracownik będzie sikał z zachwytu nad “fantastycznymi” projektami swojego szefa. Nie mamy, niestety, tradycji w prowadzeniu firm. Dlatego wszelkie korpo są o kilka dystansów przed firemkami w tym, jak dbają o swojego pracownika. Owszem, każą też zapierdzielać, ale za kasę i za benefity. A nie za brak opierdolu – jak praktykuje wielu nawiedzonych szefów firemek.
Tak anegdotycznie: byłem świadkiem zostawiania ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników przez paniusię, która miała jaką firemkę szyjącą jakieś szmaty na skalę pewnie góra powiatu. Zostawiają ogłoszenie wylała żal, że nie ma dziś pracowników jak trzeba, że wielkie oczy zrobiła jej pracownica, gdy jej kazała przyjść popracować w niedzielę. Że jej, bezczelnej, cały etat na minimalnej nie wystarczy. To się działo, gdy zaczynało brakować ludzi na rynku pracy. Swoją drogą zastanawiam się, czy ten rekin biznesu nadal szyje swoje fantastyczne szmaty. Może teraz samodzielnie. Może pracownika, który to robił dobrze, ale nie dał się doić, wzięła jakaś poważniejsza firma.
Takie postacie, jak wypowiadająca się Graża, to… powinniśmy im być wdzięczni, że tylko tego oczekują. Waszak mogliby, jak ruscy koledzy, rościć sobie prawo do rozjeżdżania plebsu na pasach swoimi bentleyami.
Ja pracuję z domu, loguje się 8.00, wylogowuję się o 16.30. w pizdzie mam to że ktoś w firmie pracuje po tej godzinie, ja nie xd a ze pracuje z domu to robię najmniej jak się da. Pracuje od pół godziny do kilku godzin, ale nigdy nie przepracowuje pełnych 8. A dlaczego? Bo firmę stać żeby zapewnić mi bardzo wygodny byt za te 168 godzin, ale nie robią tego xD tak samo jak ja mogę przepracować pełne 8 godzin, ale nigdy tego nie robię xd
Step 1: marry Jan;
Step 2: Jan does his thing and makes fortune;
Step 3: annoy Jan;
Step 4: divorce Jan;
Step 5: get paid for being quiet;
Step 6: Pracowałam 20h na dobę .
/s
Największe jednorazowe pieniądze zarobiłem za konsultację trawjącą niecałe 6h, więc takie pierdololo o pracowaniu po 27h dziennie, to mogą sobie w buty wsadzić.
Praz kolejny trzeba wyjasniać ludziom, dlaczego nie warto słuchać rad ludzi sukcesu….
A ja pracowałam 25 godzin na dobe! Szach Mat, Pani Kulczyk!
Jeszcze im się nie znudziło i nadal im nie wstyd.
Ta typiara napisała, że nie robi na niej wrażenie, że chłop ją przewiezie helikopterem, bo ona też ma helikopter xD Polska elita jak zawsze oderwana.
Te 20h to na caly miesiąc?
Ale może my pani Graży powinnismy współczuć, że nie umiała pracować krócej niż 20 godzin na dobę? To w sumie patologia jest…
Wolna Sobota w Gazecie wyborczej tp straszne gówno. Nie dość, że publikują debila Matczaka, to jeszcze robią wywiady z dziwnymi typami, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia (Artur Balazas, przoszę państwa, kimkolwiek on jest).
Grażyna Kulczyk to kolejny przykład. W całym wywiadzie nie ma absolutnie nic ciekawego. Jedynie lanie wody (“jaka jest pani ulubiona sentencja z prawa rzymskiego?”) i autopromocja “pracowałam nawet i 20 godzin”).
A ona się nie dorobiła swoimi ustami?
Grażyna – słowo kluczowe dla całej wypowiedzi.
W pracy moj kolega dba, by obsuwy były jak najmniejsze, duży biznes i mnóstwo odpowiedzialności oraz nauki codziennie. Firma wymyśliła, że informatyk ma odbijać się w firmie o 8 i 16 na wyjście, zero nadgodzin, zero “dziękujemy ci, że poradziłeś sobie z awarią danego systemu” łap 500zł dzieki niemu tysiące ludzi poleciał bez problemów samolotami. Firma działa 24/365 to wymyślili dyżury czyli mój kolega kończy pracę o 16 i jadąc do domu już zaczyna dyżur za grosze (kilanascie zlotych brutto na godzinę zbtego co wstawiony mówił do 8 rano. Z tego co mówił raz się wyśpi a raz nie zmruży oka. Czyli zapiernicza w korporacji 24h na dobę. Zarabia coś w okolicy 4k na rękę plus premia uznaniowa, ale 5k nie widzi.
Mi też się zdarzało do domu wracać “na drugi dzień” ale nie uważam tego za powód do dumy tylko na to, że coś było bardzo nie tak.
Pieprzenie, ja pracowałem przez 40 lat dzień w dzień po 90 godzin na dobę, spałem wtedy w puszce po paprykarzu szczecińskim na dnia jeziora Dąbie!
Przepracowywanie się to naprawdę dobra droga do wzbogacenia się… twojego pracodawcy.
​
Nie jest ważna ile pracujesz tylko jak pracujesz i jak dysponujesz budżetem. Niestety nie każdy zostanie bogatym człowiekiem. Druga sprawa, że prowadzenie własnej firmy to też ciągły zapierdol. Trzeba zdecydować czego się chce. Jeżeli nie ktoś posiada bańki na koncie nie oznacza to że jest nikim i nic nie osiągnął. Ktoś możne mieć bańkę i być nikim…
Ale mnie wkurza takie chwalenie się swoją niedolą. “Pracuje po 16 godzin dziennie” “spałem tylko 3 godziny” – to zajebiście ja się wysypiam i nie bolą mnie plecy
L + ratio + przyjemnej starości
tak, trzeba zapitalać żeby osiągnąć sukces, ale trzeba zapitalać na swój sukces a nie na cudzy
Jestem listonoszem, aktualnie jest taki brak ludzi którzy by rozwozili listy że nie dajemy rady się wyrobić i pracujemy po 9 bądź 10 godzin zamiast klasycznych 8, płacone mamy zaś za 8. Czy osiągnę dzięki temu sukces? Kurwa wątpię XD
To ja bez kozery powiem: pińcet!
No tak, przecież zapierdalanie jak idiota po godzinach, po to aby ktoś inny dostał premię jest takie super fajne. Najważniejsze jest, że wszyscy w firmie są jedną wielką rodziną xD
Każdy miliarder kręci wokół siebie kult zapierdolu i udaje, że sam pracuje najciężej. Nie pamiętam który to koleś był dokładnie, chyba Bezos, ale jedna z tych gnid demonstracyjnie przynosiła śpiwór do biura i udawała, że śpi w biurze
Ja zapierdalam 24h na godzinę 7dni na dobę a za wszystkie oszczędności tego roku kupiłem bułkę i paprykarza. To chyba jest jakiś sukces?
32 comments
było 16 godzin, jest 20, kto pierwszy da 24?
Obowiązkowy Monty Python https://youtu.be/VKHFZBUTA4k
Mi zdarzyło się pracować 48h ciągiem I miliarderem nie zostałem. Coś nie tak z tym przepisem.
Kto da więcej?
Pierdolona.
Tak, zamiast próbować zmienić system na lepszy, to się zarzynajmy I później się wywyższajmy tym jak to było ciężko I jak robilismy więcej. Tacy ludzie są częścią problemu.
Ciężko pracowała, żeby wyjść za miliardera.
no moze i raz w zyciu sie zdarzylo te 20h “pracowac”, a pozniej pewnie 2tyg wakacji na dominikanie, czy w innym dubaju xD takie bajki to moze wciskac
Ta, moi rodzice robią w dwóch pracach. Pieniądze może i są, ale ze zdrowiem już gorzej… I to, co zarobią, to znowu wydadzą na leki na leczenie chorób, które wyszły od zapierdolu. Takie tam, błędne koło.
Dla siebie. Dla siebie, na swoim – owszem, gdy się robi ma sukces swojego biznesu czy projektu, to wszystko się wydaje “fantastyczną rzeczą” i można “nie umieć” skończyć pracy w założonym wymiarze godzin. Ale cała tak klasa baranów tego nie rozumie. Im mniejsza firemka, tym większe przekonanie, że opłacany choćby najniższą pensją i do tego płatną z opóźnieniami pracownik będzie sikał z zachwytu nad “fantastycznymi” projektami swojego szefa. Nie mamy, niestety, tradycji w prowadzeniu firm. Dlatego wszelkie korpo są o kilka dystansów przed firemkami w tym, jak dbają o swojego pracownika. Owszem, każą też zapierdzielać, ale za kasę i za benefity. A nie za brak opierdolu – jak praktykuje wielu nawiedzonych szefów firemek.
Tak anegdotycznie: byłem świadkiem zostawiania ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników przez paniusię, która miała jaką firemkę szyjącą jakieś szmaty na skalę pewnie góra powiatu. Zostawiają ogłoszenie wylała żal, że nie ma dziś pracowników jak trzeba, że wielkie oczy zrobiła jej pracownica, gdy jej kazała przyjść popracować w niedzielę. Że jej, bezczelnej, cały etat na minimalnej nie wystarczy. To się działo, gdy zaczynało brakować ludzi na rynku pracy. Swoją drogą zastanawiam się, czy ten rekin biznesu nadal szyje swoje fantastyczne szmaty. Może teraz samodzielnie. Może pracownika, który to robił dobrze, ale nie dał się doić, wzięła jakaś poważniejsza firma.
Takie postacie, jak wypowiadająca się Graża, to… powinniśmy im być wdzięczni, że tylko tego oczekują. Waszak mogliby, jak ruscy koledzy, rościć sobie prawo do rozjeżdżania plebsu na pasach swoimi bentleyami.
Ja pracuję z domu, loguje się 8.00, wylogowuję się o 16.30. w pizdzie mam to że ktoś w firmie pracuje po tej godzinie, ja nie xd a ze pracuje z domu to robię najmniej jak się da. Pracuje od pół godziny do kilku godzin, ale nigdy nie przepracowuje pełnych 8. A dlaczego? Bo firmę stać żeby zapewnić mi bardzo wygodny byt za te 168 godzin, ale nie robią tego xD tak samo jak ja mogę przepracować pełne 8 godzin, ale nigdy tego nie robię xd
Step 1: marry Jan;
Step 2: Jan does his thing and makes fortune;
Step 3: annoy Jan;
Step 4: divorce Jan;
Step 5: get paid for being quiet;
Step 6: Pracowałam 20h na dobę .
/s
Największe jednorazowe pieniądze zarobiłem za konsultację trawjącą niecałe 6h, więc takie pierdololo o pracowaniu po 27h dziennie, to mogą sobie w buty wsadzić.
Praz kolejny trzeba wyjasniać ludziom, dlaczego nie warto słuchać rad ludzi sukcesu….
A ja pracowałam 25 godzin na dobe! Szach Mat, Pani Kulczyk!
Jeszcze im się nie znudziło i nadal im nie wstyd.
Ta typiara napisała, że nie robi na niej wrażenie, że chłop ją przewiezie helikopterem, bo ona też ma helikopter xD Polska elita jak zawsze oderwana.
Te 20h to na caly miesiąc?
Ale może my pani Graży powinnismy współczuć, że nie umiała pracować krócej niż 20 godzin na dobę? To w sumie patologia jest…
Wolna Sobota w Gazecie wyborczej tp straszne gówno. Nie dość, że publikują debila Matczaka, to jeszcze robią wywiady z dziwnymi typami, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia (Artur Balazas, przoszę państwa, kimkolwiek on jest).
Grażyna Kulczyk to kolejny przykład. W całym wywiadzie nie ma absolutnie nic ciekawego. Jedynie lanie wody (“jaka jest pani ulubiona sentencja z prawa rzymskiego?”) i autopromocja “pracowałam nawet i 20 godzin”).
A ona się nie dorobiła swoimi ustami?
Grażyna – słowo kluczowe dla całej wypowiedzi.
W pracy moj kolega dba, by obsuwy były jak najmniejsze, duży biznes i mnóstwo odpowiedzialności oraz nauki codziennie. Firma wymyśliła, że informatyk ma odbijać się w firmie o 8 i 16 na wyjście, zero nadgodzin, zero “dziękujemy ci, że poradziłeś sobie z awarią danego systemu” łap 500zł dzieki niemu tysiące ludzi poleciał bez problemów samolotami. Firma działa 24/365 to wymyślili dyżury czyli mój kolega kończy pracę o 16 i jadąc do domu już zaczyna dyżur za grosze (kilanascie zlotych brutto na godzinę zbtego co wstawiony mówił do 8 rano. Z tego co mówił raz się wyśpi a raz nie zmruży oka. Czyli zapiernicza w korporacji 24h na dobę. Zarabia coś w okolicy 4k na rękę plus premia uznaniowa, ale 5k nie widzi.
Mi też się zdarzało do domu wracać “na drugi dzień” ale nie uważam tego za powód do dumy tylko na to, że coś było bardzo nie tak.
Pieprzenie, ja pracowałem przez 40 lat dzień w dzień po 90 godzin na dobę, spałem wtedy w puszce po paprykarzu szczecińskim na dnia jeziora Dąbie!
Przepracowywanie się to naprawdę dobra droga do wzbogacenia się… twojego pracodawcy.
​
Nie jest ważna ile pracujesz tylko jak pracujesz i jak dysponujesz budżetem. Niestety nie każdy zostanie bogatym człowiekiem. Druga sprawa, że prowadzenie własnej firmy to też ciągły zapierdol. Trzeba zdecydować czego się chce. Jeżeli nie ktoś posiada bańki na koncie nie oznacza to że jest nikim i nic nie osiągnął. Ktoś możne mieć bańkę i być nikim…
Ale mnie wkurza takie chwalenie się swoją niedolą. “Pracuje po 16 godzin dziennie” “spałem tylko 3 godziny” – to zajebiście ja się wysypiam i nie bolą mnie plecy
L + ratio + przyjemnej starości
tak, trzeba zapitalać żeby osiągnąć sukces, ale trzeba zapitalać na swój sukces a nie na cudzy
Jestem listonoszem, aktualnie jest taki brak ludzi którzy by rozwozili listy że nie dajemy rady się wyrobić i pracujemy po 9 bądź 10 godzin zamiast klasycznych 8, płacone mamy zaś za 8. Czy osiągnę dzięki temu sukces? Kurwa wątpię XD
To ja bez kozery powiem: pińcet!
No tak, przecież zapierdalanie jak idiota po godzinach, po to aby ktoś inny dostał premię jest takie super fajne. Najważniejsze jest, że wszyscy w firmie są jedną wielką rodziną xD
Każdy miliarder kręci wokół siebie kult zapierdolu i udaje, że sam pracuje najciężej. Nie pamiętam który to koleś był dokładnie, chyba Bezos, ale jedna z tych gnid demonstracyjnie przynosiła śpiwór do biura i udawała, że śpi w biurze
Ja zapierdalam 24h na godzinę 7dni na dobę a za wszystkie oszczędności tego roku kupiłem bułkę i paprykarza. To chyba jest jakiś sukces?