Dziwne, bo nigdy nie dostałem L4 z informacją że muszę zostać w domu. Pamiętam, że były takie rubryczki: musi być w domu (leżeć) albo, że może wychodzić. Więc w jaki sposób niby te kontrole?
U mnie w korpo kręcą nosem, bo ludzie chodzą oddawać krew raz na dwa miesiące. Tragedia! Chociaż bardziej komedia
Januszexy szału dostaną xD
A w jaki sposób wcześniej pracodawca kontrolował czy było się tam gdzie się powiedziało że się będzie?
> W przypadku nieobecności w miejscu zamieszkania lub pobytu ubezpieczonego w czasie kontroli, nadal, pomimo zmiany treści poradnika ZUS, zasadnym wydaje się uznanie przez pracodawcę, że zwolnienie lekarskie jest wykorzystywane niezgodnie z jego celem, co umożliwi mu zastosowanie przewidywanych przez prawo sankcji, włącznie z utratą przez ubezpieczonego prawa do wynagrodzenia lub zasiłku chorobowego za cały okres niezdolności do pracy – mówi prezes Conperio.
No tak, bo przecież skoro ktoś pracuje, to ma pieniądze na służącego do chodzenia po zakupy lub leki /s
Oczysiście pomijając już to, że często jest się zbyt chorym na pracę (szczególnie fizyczną), ale wystarczająco, żeby wyjść na półgodzinny spacer i pooddychać świeżym powietrzem.
Jeszcze nie przeczytałam artykułu, ale czy to nie było tak, że L4 zawsze dzieliły się na “można wychodzić” i “nie można wychodzić”?
Januszom trzeba chyba przypomnieć, że L4 można dostać też np. od psychiatry, gdzie fizycznie nie ma przesłanek do siedzenia w domu ale mogą być przesłanki, żeby nie pracować. Zresztą, nawet w przypadku fizycznych chorób/urazów L4 to nie tylko Covid i grypa, można np. złamać rękę (co uniemożliwia wykonywanie niektórych prac) i co, tacy ludzie też powinni siedzieć w domu?
Ale jak to pracownicy to ludzie z prawami???????!!!11!!!
Ale jak najbardziej słusznie się martwią przedsiębiorcy. Już wystarczająco widziałem przypadków wykorzystywania L4 jako urlopu. W moim zakładzie pracy takich sytuacji jest mnóstwo. Przedsiębiorcy trochę mniej by się martwili, jakby to Państwo płaciło L4
9 comments
Fajne te współczesne niewolnictwo.
Dziwne, bo nigdy nie dostałem L4 z informacją że muszę zostać w domu. Pamiętam, że były takie rubryczki: musi być w domu (leżeć) albo, że może wychodzić. Więc w jaki sposób niby te kontrole?
U mnie w korpo kręcą nosem, bo ludzie chodzą oddawać krew raz na dwa miesiące. Tragedia! Chociaż bardziej komedia
Januszexy szału dostaną xD
A w jaki sposób wcześniej pracodawca kontrolował czy było się tam gdzie się powiedziało że się będzie?
> W przypadku nieobecności w miejscu zamieszkania lub pobytu ubezpieczonego w czasie kontroli, nadal, pomimo zmiany treści poradnika ZUS, zasadnym wydaje się uznanie przez pracodawcę, że zwolnienie lekarskie jest wykorzystywane niezgodnie z jego celem, co umożliwi mu zastosowanie przewidywanych przez prawo sankcji, włącznie z utratą przez ubezpieczonego prawa do wynagrodzenia lub zasiłku chorobowego za cały okres niezdolności do pracy – mówi prezes Conperio.
No tak, bo przecież skoro ktoś pracuje, to ma pieniądze na służącego do chodzenia po zakupy lub leki /s
Oczysiście pomijając już to, że często jest się zbyt chorym na pracę (szczególnie fizyczną), ale wystarczająco, żeby wyjść na półgodzinny spacer i pooddychać świeżym powietrzem.
Jeszcze nie przeczytałam artykułu, ale czy to nie było tak, że L4 zawsze dzieliły się na “można wychodzić” i “nie można wychodzić”?
Januszom trzeba chyba przypomnieć, że L4 można dostać też np. od psychiatry, gdzie fizycznie nie ma przesłanek do siedzenia w domu ale mogą być przesłanki, żeby nie pracować. Zresztą, nawet w przypadku fizycznych chorób/urazów L4 to nie tylko Covid i grypa, można np. złamać rękę (co uniemożliwia wykonywanie niektórych prac) i co, tacy ludzie też powinni siedzieć w domu?
Ale jak to pracownicy to ludzie z prawami???????!!!11!!!
Ale jak najbardziej słusznie się martwią przedsiębiorcy. Już wystarczająco widziałem przypadków wykorzystywania L4 jako urlopu. W moim zakładzie pracy takich sytuacji jest mnóstwo. Przedsiębiorcy trochę mniej by się martwili, jakby to Państwo płaciło L4