“Okres zagrożenia” w polskiej energetyce. Pierwsza taka sytuacja

6 comments
  1. „Co ważne, samo ogłoszenie stanu zagrożenia nie oznacza żadnych konsekwencji dla odbiorców końcowych.”

  2. …czyta nagłówek…

    Jak to! Przecież nasza energetyka oparta jest na stabilnej węglu a nie jakiś głupich źródłach odnawialnych!

    …czyta artykuł…

    A no tak, to wszystko wina elektrowni wiatrowych, bo nie wieje!

  3. Jakoś mnie to nie dziwi…

    I tak nie wpadnę w paranoję. Takie wiadomości tylko nakręcają społeczeństwo i ludzie zaczynają kupować od chuja niepotrzebnych rzeczy w panice, że nie będzie. Marnują tony jedzenia i generalnie dóbr. Niczego nie braknie w ostateczności i we własnym mieszkaniu nie zamarznę. Najwyżej odpalę grzałkę od panelu fotowoltaicznego i w dzień sobie nagrzaje mieszkanie, albo przeżyję parę nocy okryty kocami i kurtkami.

    Chociaż moim zdaniem nie braknie dla “kowalskich”. Przemysł, firmy i szkolnictwo mogą jednak dostać tą sytuacją pod dupie.

    Coraz więcej zaczyna mówić się o covidzie, czyżby wracał? Czyżby ktoś zatuszował pandemie a teraz się ją przywłuje aby zamknąć szkoły i zakłady pracy bo nie ma węgla?

Leave a Reply