Największy błąd w moim życiu

39 comments
  1. Poprawię: Nigdy, nigdzie nie pisz czegoś co może być wzięte jako oznaka popierania konfederacji.

    Po prostu, nie rób tego. Lepiej milczeć i wyglądać na głupiego niż napisać coś co może być wzięte jako oznaka popierania konfy i rozwiać wątpliwości.

  2. Pamiętam czasy kiedy podobali mi się korwin i braun. W sensie całkiem fajnie ich prezentowały osoby z którymi rozmawiałem.

    Potem jednak zobaczyłem ich wypociny w telewizji czy tam na twitterze i od razu pomyślałem “ojej, o nie, oh ah” i mi się odwidziało.

  3. Może dlatego, że ta partia jest skrajnie antypolska? To jest zbieranina ruskich agentów i pożytecznych idiotów Putlera.

  4. Nie zgadzam się z konfederacją pod względem poglądowym. Ale uważam że ich program gospodarczy jest najlepszy że wszystkich. Chcę na nich zagłosować w najbliższych wyborach bo wiem że tylko oni aktualnie mogą ocalić naszą gospodarkę.
    Ale boje się jak to będzie

  5. Jup. Wystarczy, że masz 99 poglądów sprzecznych z konfiarzami, a jeden macie zgodny to automatycznie czyni z ciebie konfiarza, szura, nazistę, rusofila i fundamentalistę.

  6. Generalnie lepiej nie pisać nic co można dwuznacznie zinterpretować lub co w jakikolwiek sposób jest sprzeczne z myśleniem moderacji

    Ostatnio kolega dostał perma bo pewien moderator nie do końca rozumiał znaczenie danego słowa

  7. Ten thread jest jakiś bardzo na prawo jeżeli chodzi o komentarze. Chyba wykop czy zorganizowane inne coś odwiedziło ten post. Nie mam na to dowodów, bo używam chłopskiego rozumu i tak musi być 🙂

  8. Ale jak Krzysztof Bosak mówi, że dwa plus dwa to cztery, to nie znaczy, że dwa plus dwa jest pięć. Czasem po prostu przytoczy fakt.

  9. Miejmy chociaż to jedno miejsce w internecie w którym prawicowa dezinformacja jest duszona w zarodku a katotalibom nie udaje się nosić maski śmiesznych panów chcących tylko obniżyć podatki, bardzo proszę.

  10. Miałem tylko 20 lat. Uwielbiałem Korwina tak bardzo, miałem jego plakaty, książki i różne gadżety. Modliłem się do Korwina każdej nocy przed snem, dziękując za wszystko co dla nas robi. Korwin to wolność – mówiłem – Korwin to nadzieja. Tata akurat wrócił z pracy i słysząc to nazwał mnie kucem. Wiedziałem, że mi zazdrości, bo sam od lat głosował na PO. Nazwałem go lewakiem, za co on mnie uderzył i kazał iść spać. Płakałem i bolała mnie głowa. Leżąc w łóżku było mi zimno. Nagle poczułem przypływ ciepła i ktoś mnie dotknął. To Janusz Korwin-Mikke. Byłem taki szczęśliwy. Niewidzialna ręka wolnego rynku podniosła mnie z łóżka. Korwin kazał wziąć trochę drobnych, po czym przeprowadził mnie przez drzwi mojej szafy do Polski swoich marzeń. Po ulicach jeździło wiele luksusowych aut. Ku niebu pięły się wieżowce lokalnych przedsiębiorców. Nie mogłem oderwać wzroku od widoku tego dobrobytu, gdy Korwin pokazał mi rynienkę z paróweczkami, mówiąc “diluj tym”. Tak też zrobiłem, zarabiając w ten sposób swoje pierwsze w życiu nieopodatkowane pieniądze. Zarobione pieniądze zainwestowałem w kolejne paróweczki i kilku pracowników, którzy je sprzedawali. Nim się obejrzałem, miałem przed sobą tysiąc ludzi, a sam byłem parówkowym potentatem w wolnorynkowej Polsce. Prezes powiedział, że musimy już wracać, więc wziąłem pieniądze i wróciłem do swojego pokoju. Tata wychodził już do pracy. Widząc mnie i Korwina z moimi zarobionymi pieniędzmi mocno się oburzył. A Korwin popatrzył mu w twarz i powiedział “Tak działa wolny rynek”, po czym wyleciał przez okno. Korwin to wolność, Korwin to nadzieja.

Leave a Reply