Tak było, bez kitu

30 comments
  1. Aha. No rozumiem. Polscy deputowani jechali na gębę bo w Polsce mają folwark, ale w Niemczech “nawet” Polscy deputowani muszą kupić bilety. I to do odpowiedniej klasy.

  2. Maszynista wstał i zaczął klaskać oszalały. Niebiosa zakryły ciemne i ciężkie chmury a z nich lunął sążnie deszcz. Okolicę skąpały barwy ich czerni, czerwieni jeszcze ledwo przebijających się promieni słonecznych i żółci mijanych pól. Zadrżała ziemia w Rzeczypospolitej a przelatujący nad nią biały orzeł wrzasnął żałośnie.

    W wagonach rozległ się przybijający ton *Panzerlied*. Obecni w nich Niemcy, jakby w transie, wstali i zaczęli śpiewać, dumnie wypinając pierś. Ich oczy wpatrywały się z nienawiścią i pogardą w Polaków.

    “Jak sprostać czemuś takiemu?” – pytali się w duchu Polacy. Jak przeciwstawić się takiej sile, dzierżąc jedynie słowa jako oręż? Jak stawić czoła odwiecznemu wrogowi, który pokonany dwukrotnie, teraz tylko czekał w cieniu na ich potknięcie? Jak odpowiedzieć na taką zniewagę i zachować twarz? Jeden źle wykalkulowany ruch mógłby spowodować katastrofę. A to był dopiero półmetek ich drogi.

    Adrenalina rozrzedziła krew polskich eurodeputowanych. Serca zabiły szybciej. Rozsadzające tętno w ich skroniach zdawało się teraz pulsować równie głośno, co niemiecki marsz wojskowy. Zobaczyli przed sobą Marszałka, który opierając się na swojej szabli, ojcowskim i karcącym spojrzeniem uświadomił im co należy zrobić.

    To był ich moment. Ich szansa na to, żeby udowodnić, że są godni reprezentować piekną Rzeczypospolitą i walczyć o nią. Na ich twarzach pojawił się uśmiech, a serca wypełniła odwaga i pewność siebie. Opuszczając swoje miejsca przeszli na środek wagonu. Stojąc na baczność w rzędzie, zacisnęli stanowczo pięści i zaśpiewali chórem:

    “***Jeszcze Polska nie zginęła…***”

  3. >jedziesz w niemieckim pociągu w I klasie

    >idź srać

    >nasraj

    >spłukuj

    >nie działa

    >oshit.png

    >co robić

    >znajdź sprzątaczkę

    >nie umiej po niemiecku

    >nie umiej w żadnym innym języku

    >złap ją za rękę i zaprowadź do męskiego sracza

    >już ma cię za świra

    >pokaż jej gówno które zrobiłeś

    >powiedz “scheisse” (“gówno” po niemiecku) i spróbuj spłukać

    >gówno spłukuje się normalnie

  4. Dobrze to pokazuje jak bardzo oderwany od świata jest naczelnik. Ciekawe kiedy on w ogóle jechał sam pociągiem.

  5. On jest coraz bardziej wiarygodny… Nie wiem, czy ktoś mu te kazania pisze, czy to wytwór tego opresywnego umysłu… Resentymenty, fobie, strach przed kobietami… Ojciec miał rację, że się go wstydził…

  6. Jarek wsiadł do pociągu towarowego w wagonie przewożone było bydło. Tłumaczył, że jedzie z kolegami na wakacje ale nikt go nie rozumiał i kazali mu wypierdalać.

  7. Spotkałem kiedyś Mariana Krzaklewskiego w pociągu w Brukseli. Jechał biedak drugą klasą. Co prawda był to pociąg z lotniska i miał tylko drugą klasę, ale fakt to fakt. Inni politycy też pewnie przeżywali męki w tym pociągu.

  8. Prlewnie deputowani z PiS jechali kompletnie pijani, jak zwykle, I kazano wywalić ich za ich stan, a nie za narodowość.

  9. To ja chyba miałem niezłego farta, bo jak ostatnio jechałem pierwszą klasą przez Niemcy to nikt mnie nie wyrzucił. Ale może po prostu wystarczyło mieć bilet i nie robić trzody.

  10. Pojeździłem trochę kolejami w Niemczech.

    -> niemiecki konduktor któremu chce się wyrzucać kogoś z pociągu

    -> smoki

    -> bardziej realne są smoki

  11. Kurde, jechałem jakiś czas temu w Niemczech w pierwszej klasie i nikt mnie nie wyrzucił.

    Dobrze, że nie jestem eurodeputowanym.

  12. To jest historia dla pisowskiego elektoratu, partia i Kaczyński doskonale wiedzą, że to kłamstwo. Ale ich elektorat w to wierzy xD

  13. Plot twist, Europarlamentarzystą był Czarnecki, który nie kupił biletu bo w tym samym czasie przecież podróżował samochodem.

  14. Je.ny dziad.

    Ale coraz mniej się dziwię tym co głosowali na niego za czasów “4tej” RP.
    Przecież to jest kwintesencja polskiej katolickiej “inteligencji”. Niby wykształcony, ale nigdzie nie był, w nogach spał, książkuf i artykułów dużo czytał, więc na każdy temat się wypowie, i to jeszcze autorytatywnie. To jest ich bożyszcze, najwyższa forma ewolucji.

    To wypływa potem niestety. Przyjeżdżam do bądź co bądź doskonale wykształconej rodziny w odwiedziny w Polsce. I się zaczyna, znają bolączki mojego własnego kraju lepiej ode mnie, bo przecież w takiej Danii nie ma publicystów, socjologów i innych co na codzien analizują problemy u siebie (na poziomie dyskusyji niewyobrażalnie wyższej niż w Polsce). A jak już są to sami gwałcący dzieci lewacy, nie porządni katolicy o zdrowym chłopskim rozumie (tutaj nie żartuję, Kaczor powiedział oficjalnie kiedyś “fajny kraj, LEGO, fajny pomyślany socjal, ale tam przecież pedofilia legalna jest, taka cena…”). Na pytanie skąd wiedzą, mówią że z gazet (Karnowscy, lol). Na pytanie czy w takim razie w Polsce jest faszyzm i upadek demokracji, bo tak piszą głupie gazety u mnie (skoro ustaliliśmy precedens, że gazety spoza kraju mają bardziej obiektywne spojrzenie na inne kraje), się obrażają i mówią, że duch lewactwa mi już duszę i rozum odebrał (gdzie raczej z wiekiem jestem sceptyczną konserwa w Skandynawii, a w Polsce lewackim zboczeńcem).

Leave a Reply