Polska znika. “Rodzina? Dziękuję, mam lepsze hobby”

32 comments
  1. Jest dramatycznie źle – powiedziała, odnosząc się do zmniejszającej się liczby Polaków wiceminister RiPS

  2. Zniknie może kultura, ale polski materiał genetyczny rozniósł się po całym świecie…

  3. Przejebane jak ludzie zamiast dzieci, chcą najpierw mieć stabilna przyszłość by moc potencjalnym dzieciom (a przede wszystkim samym sobie)zapewnić bezpieczeństwo i ogólnie mieć spokojna głowę, serio, nienormalni musimy jacyś być, nie?

  4. To jest problem tylko dlatego że system emerytalny jest źle skonstruowany / państwo nie umie planować budżetu. Change my mind.

  5. ludzie traktują dzieci jak produkt a nie osoby, nie myślą o konswkwencjach ani nic nie planuja a potem bam liczba samobojstw depresji i innych chorób rośnie, jeszcze gorzej jak twe dziecko jest na spektrum lub lgbtq+ to powodzenia w ich życiu bo często nie kończy się dobrze.

  6. Zauwazylem ten trend, ale nie tylko w Polsce. Ludzie wybieraja kariere, stabilna przyszlosc zamiast rodziny. Nie oceniam i chyba nikt nie powinien. Powinno sie ludzi zachecac do posiadania dzieci, a mam wrazenie ze jest wrecz przeciwnie. W Polsce przedszkoli nie ma, oswiata kuleje, sluzba zdrowia kiepska. W USA brak macierzynskiego, wysokie ceny zlobkow, oswiata kuleje i dodatkowo prywatna sluzba zdrowia. Sam czuje sie jakbym siedzial na cykajacej bombie, bo jakbym stracil prace w stanach i cos by sie stalo mojemu synowi, to nie wiem czy bym sie wyplacil.

  7. Powiem tak – mam kilkoro znajomych którzy z różnych powodów starają się mieć dzieci (i z różnych powodów wymagają leczenia).
    Pomoc państwa jest w zasadzie minimalna (częściowa refundacja lekow potrzebnych do in vitro maksymalnie do 3x).
    Zależnie od rodzaju problemów jedna próba (leczenie + zabieg) potrafi kosztować od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
    Rząd wspiera za to naprotechnologie, gdzie najważniejsze to przy pierwszej wizycie w klinice podpisać oświadczenie, że godzisz się z tym, że leczenie może nie przynieść żadnych efektów…

    Jesteś samotna i chcesz sama wychować dziecko? Po zmianach przepisów parę lat temu nie możesz przejść zabiegu bez podania partnera. Jedyna opcja to “wpadka” na jakiejś dyskotece/romansie z Tindera (oczywiście bezpieczniejsza).

    Do tego dochodzi niepewność samego porodu (utrudnianie aborcji w przypadku wad płodu, słaba opieka medyczna, kiepska sytuacja gospodarcza, uchwalanie niskiej jakości przepisów) – czy naprawdę kogoś dziwi, że sytuacja wygląda jak wygląda?

  8. Ojej, no kto by się spodziewał, że brak perspektyw na posiadanie własnego mieszkania bez zadłużenia się na trzydzieści lat tak zadziała na populację? Widząc stabilność tego państwa, przemyślany system prawny, szeroką ochronę pracowników oraz przemyślaną politykę i monetarną, i fiskalną, sama bym wzięła kredyt, aby nie przegrać życia.

    Dołóżmy do tego zaniżone stopy procentowe, aby ktokolwiek z większymi oszczędnościami uciekł w nieruchomości, tym samym podnosząc ich ceny.

    Myślę, że państwo powinno jeszcze mocniej przykręcić śrubę pracującym osobom w wieku produkcyjnym oraz naszym pracodawcom (vide ostatni wysryw Sasina) – przecież PiSS i tak ma nas w dupie, bo nie jesteśmy przekupnymi emerytami, księżmi, rolnikami czy mundurowymi, więc i tak na nich nie zagłosujemy, a skoro tak, to można nas bezkarnie golić.

    Zanim ktokolwiek zapyta – tak, jestem wściekła.

  9. Szlag mnie trafia, gdy słyszę o tej dzietności. Jaki miałabym mieć interes w zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka? Po co ryzykować własnym życiem albo urodzeniem potworka? Po co tracić lata zarobków i doświadczenia zawodowego i skazywać faceta na zapierdol na całą rodzinę? W 50-metrowym mieszkaniu? 300 km od rodziców, którzy mogliby pomóc? Samo moje leczenie ortodontyczne kosztuje grube tysiące, co jeśli dziecko też będzie potrzebowalo takiego leczenia? Lub poważniejszego?

    Jesli rządowi tak zależy na demografii, powinien zapewnić zajebiste warunki, żeby to takie osoby jak ja się rozmnażaly. A robi dokładnie na odwrót.

  10. dodatni przyrost naturalny był dopóki kościół był trzymany za mordę – kiedy skończyli trzymać ich za jaja to zaczął się panoszyć i przestał kojarzyć się z nadzieją, bliskością, nauczaniem szacunku, etyki, miłości do bliźniego….

    porównywając statystyki przyrostu naturalnego na świecie, Polska podpisująć przeklęty konkordat, i oddając potężną część władzy kościołowi trochę różni się pod względem powodów niskiego przyrostu.

    przyczyn jest wiele – zmiana systemu z socjalistycznego w raczkującą demokrację, dostęp do informacji (internet), zmiana wartości i ich prioretyzowanie…. ale i tak kościół ma w tym duże zasługi

  11. Seriously… po co mi dzieci? Nie chce i mamy je mieć na siłę ?

    mam lepsze rzeczy do roboty… np nic.

  12. Lol, powodzenia przy zakładaniu dla kogoś takiego jak ja – 27 lat, pracuję a mimo to nie stać mnie na własne lokum czy tego typu bajery. Przez pracę nie mam czasu na socjalizowanie się z ludźmi w moim wieku a szczerze kilka wolnych godzin w tygodniu z reguły nie mam ochoty nikogo oglądać. Wolę pograć w gry lub coś obejrzeć/poczytać.

  13. Jak do Polski wjechało w tym roku z Ukrainy z 6 mln osób xD Gdzie problem? Dajcie imigrantom odpowiednie warunki do pracy, a nie forsujcie czystej krwi polaków… ludzi na świecie jest już wystarczająco wielu.

  14. Trzeba było nas normalnie wychowywać, zamiast rujnować nam psychikę i wyposażać na start w bagaż zaburzeń skutecznie zniechęcających do zostania rodzicem

  15. Ludzie zauważyli, że dziecko to nie zachcianka i nie interesuje ich już co ludzie powiedzą. Sam bym nie mógł patrzeć sobie w oczy, gdybym nie miał czasu, albo sił żeby po pracy pójść z dzieckiem na piłkę lub zawieść je na jakiekolwiek zajęcia. Nie mówiąc o zapewnieniu podstaw.

  16. Wypowiem się jako już ojciec, z kolejnymi bomblami w drodze.

    Czy dzieci to obowiązek? Jak najbardziej. Wprowadzają w życie tak ogromne zmiany, że nie da się na to przygotować. Dodatkowo dochodzi to uczucie, taka autorefleksja “czy ja dam radę wychować tego smroda na porządnego człowieka?”.

    W moim przypadku jednak, dzieciaki są motywacja do działania. Chce być dobrym ojcem, chce żeby moje gówniaki miały michę, ciepło w chacie i tyle zabawek, że będą mialy dylemat którą się bawić. To sprawia że zapierdalam, codzienny grind nabrał sensu, mam cel.

    To nie to że przed dziećmi nie miałem celu, ale wcześniej cel nigdy nie był konkretny. Wcześniej miałem jakieś pole do błędu, teraz już nie.

    Wydaje mi się, choć to jedynie opinia wysrana z dupy randoma z neta, że to nie sytuacja finansowa, mieszkaniowa czy polityczna, sprawia że ludzie nie chcą mieć dzieci, a raczej strach przed obowiązkiem i zmiana stylu życia. Szanuję, serio, szanuje ludzi którzy potrafią się do tego przyznać i całkowicie rozumiem. Jeszcze kilka lat temu nie chciałem mieć dzieci, a teraz, nie wyobrażam sobie dnia bez uśmiechu córki.

    Czy jest ciężko? Tak i nie, bo z jednej strony dziecko zmieniło mój plan dnia, ale na całe szczęście dookoła siebie mam ludzi którzy mi pomagają, rodzina i znajomi.

    Nie chcesz mieć dzieci? Spoko, szanuje, nie ważne jaki jest ku temu powód. Chcesz mieć dzieci? Licz się z tym że to zapierdol, za który ktoś podziękuję ci może za 20 lat.

    Ps pisze to wszystko siedząc w samochodzie pod przedszkolem. Jadę do chaty spać… Nocna zmiana to suka. Elo i z fartem ziomkinie i ziomki

  17. Jup. Mam prawie rocznego syna i doszliśmy do wniosku z żoną, że dzieci jednak są dobre jeśli nie ma się żadnych zainteresowań, pasji lub kariery do rozwijania. No chyba, że ktoś jest w stanie robić cokolwiek ambitnego po 23 mając świadomość, że za 7h ma się ostateczną pobudkę.

  18. Ja pierdole kolejny artykuł propagandowy.

    *Podkreśliła, że kiedy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość, na poważnie potraktowało wyzwania demograficzne: począwszy od programu 500+, poprzez powołanie pełnomocnika ds. pracy nad strategią demograficzną.*

    Wolę zdrapywać strupy na kolanie, niż słuchać tego państwowego programowania. Mamy 2022 rok, czasy rodzin się skończyły, żyjemy w czasach indywidualizmu. Nikomu nie jest potrzebne kolejne śmierdzące, głośne, obleśne i drogie dziecko. Ludzie potrzebują spokoju i wytchnienia od zalewu informacji i gówna, które wylewa się na nich co dzień już od paru długich lat, a nie kolejnego obowiązku na które ich nie stać i którego nie będą w stanie wychować, a które będzie jedynie powielać schemat patologicznej polskiej rodzinki. Czytam takie rzeczy, to aż mam ochotę wyjść na ulicę i bić się z policją. I nie za Polskę bo nienawidzę tej dziury i wszystkiego co z niej wylazło. Tylko za mnie bo mam już dosyć.

  19. Warto dorzucić to tego młodzież która często nie ma żadnej nadziei na przyszłość przez globalne ocieplenie i coraz gorsze zanieczyszczanie środowiska. Coraz więcej ludzi nie chce wydawać dzieci na świat w którym wiedzą że nie warto żyć

  20. Moim skromnym zdaniem to jest nierealistyczne, że się dzisiaj od rodziców wymaga, żeby sami w dwójke wychowali swoje dziecko. Kiedyś mieszkało się z rodzicami, babciami, wujkami i ciotkami, itd. i się wspólnie wychowywało dziecko, było też silniejsze poczucie wspólnoty i można było liczyć na sąsiadów. A jeszcze wcześniej były małe wioski i plemiona, gdzie cała wspólnota dzieliła się obowiązkiem opieki nad dziećmi i nie było tak, że rodzice wszystko sami robili.

    Tak jak jest teraz, żyjąc w kapitaliźmie gdzie każdy pracuje za siebie, trzeba płacić za mieszkanie i pracować, a z wychowania dziecka nic się nie ma (mimo, że obiektywnie bardziej pomagasz społeczeństwu wychowaniem dziecka niż bycie jakimś tam korposzczurem). W takich warunkach nie ma co liczyć na wysoką dzietność.

  21. Ciekawe to wszystko.

    Ja osobiście sie martwię czy dam radę podołać z opieką medyczną dla swoich dwóch gryzoni… a wyobraziwszy sobie, że moglabym dać życie dziecku choremu, wymagającemu leków, rehabilitacji czy innych takich przyjemności… Skąd na to mialabym wziąć? Jak zapewnić dobre warunki dziecku?

    …jako dorosła i pracująca osoba marzę o tym, żeby było mnie stać na coś więcej niż stancja, myśl o własnym mieszkaniu to ciepłe, ale mało osiągalne marzenie. :- )

Leave a Reply