Po 3 postach na linkedinie dostaje raka. Portal który kazda błachostkę przedstawia jakby rozwiązali kryzys głodu na świecie
LinkedIn – bardzo dobre miejsce na znalezienie roboty w IT. Dużo pracodawców wręcz samych się odzywa plus też jest więcej ofert niż na jakimś pracuj kropka peel (specjalnie tak, aby nie robić reklamy). Warto jest mieć linkedina bo jest naprawdę wygodny do szukania pracy w dużym mieście.
Jednak jeżeli się tam coś postuje to ciekawiej niż HR nie będzie….
LinkedInowy shitpost to jest coś co mnie notorycznie doprowadza do śmiechołzów
Jest specjalny sub dla tego typu postów. Jako osoba bez konta na LinkedIn kocham go.
Posty LinkedIn to jednak nic w stosunku do samych komentarzy linkedina. To co ludzie piszą na oficjalnych kontach na których widać gdzie dokładnie pracują, często są to jacyś wysoko postawieni ludzi. A piszą często hmm.. wysrywy (z braku lepszego słowa), to człowiek aż uwierzyć nie może.
Od kiedy wyłączyli komentarze na większości portalach informacyjnych, to gdy mam trochę masochistyczny nastrój wchodzę na linkedina i zaczynam sobie czytać, co tam ludzie myślą 😉 taki dirty pleasure
Głębokie
Oczywiście takie gówno wrzuca jakaś tępa HRówa, bo któż by inny…
Gdy coaching wejdzie zbyt mocno…
> Kiedy ignorancja krzyczy, inteligencja milczy
Przyzwolenie na dezinformację jest wyrazem wyższości? HR Managerze/Career mentorze/Change Managerze, czy tobie się sufit na łeb spierdolił?
Wszyscy mieli rację biorąc pod uwagę, że w niektórych kulturach niebieski i zielony to ten sam kolor 😀
Brakuje “Zgadzacie się?” na samym końcu posta.
Przestrzega przed ignorancją ale sam w sobie też przejawia podobne cechy
Lew nie jest debilem, tylko nie zrozumiałeś morału.
Dlatego że inteligencja milczy pis się panoszy
Ciemny lud słyszy pis i milczenie inteligencji .
Myślałem, że linkedin to taki nieco bardziej poważny portal.
A ty się poczułeś tym tak urażony że musiałeś zrobić o tym posta?
Podobno prawda boli i tutaj chyba mamy przykład że właśnie tak jest bo jeśli tak cię boli randomowy wpis to coś chyba musi być na rzeczy
To nie jest aż tak głupi wpis, jeżeli weźmiemy pod uwagę linkedinową średnią. Przynajmniej morał jest sensowny.
Sporo treści na linkedinie to apoteoza pracy po 16h dziennie lub kulawe próby “budowania marki osobistej” będące oczywistymi clickbaitami – w rodzaju “Uważam, że pensja powinna być upubliczniona w ogłoszeniu o pracę!!!” czy “jestem haerówą i kiedyś zatrudniłam kogoś z roczną luką w zatrudnieniu i nawet nie pytałam dlaczego taką ma, znormalizujmy to!”
W bajkach nie ma słowa ‚inteligentna’ zwykle
To mniej rakowy post niż się spodziewałem, mógłby być nawet na erpolsce
Linkedin – portal pracy, zmienia się w Myspace’a z dawnych lat.
Już nie mówiąc o ofertach pracy:
Hej mam dla ciebie pracę, umów się ze mną na rozmowę telefoniczną!
Konkretów? 0, nawet nie chcą pisać w jakieś branży, techonolgiach. Tylko Cię pchają jak mieso.
1) A to osły, lwy i tygrysy widzą kolory tak samo?
2) Czy tylko mnie rozwala wizja lwa pomiatającego tygrysem? Jak dla mnie zakończenie tej historyjki było o tym, jak tygrys rozszarpuje lwa i sam zajmuje jego tron (albo oddala się z niesmakiem dalej straszyć Mowgliego)
Zanim ktoś mi powie, że to tylko metafora taka – nie po to przestałam wierzyć Biblii żeby dalej łapać się na podobny format 😉
Sugerowanie ludziom że nie powinni toczyć głupich dyskusji w internecie? Że to strata czasu i nikogo nie przekonają?
Świętokradztwo!!!!!1111
Nie zabierzecie mi tej masochistycznej przyjemności!
21 comments
Po 3 postach na linkedinie dostaje raka. Portal który kazda błachostkę przedstawia jakby rozwiązali kryzys głodu na świecie
LinkedIn – bardzo dobre miejsce na znalezienie roboty w IT. Dużo pracodawców wręcz samych się odzywa plus też jest więcej ofert niż na jakimś pracuj kropka peel (specjalnie tak, aby nie robić reklamy). Warto jest mieć linkedina bo jest naprawdę wygodny do szukania pracy w dużym mieście.
Jednak jeżeli się tam coś postuje to ciekawiej niż HR nie będzie….
LinkedInowy shitpost to jest coś co mnie notorycznie doprowadza do śmiechołzów
Jest specjalny sub dla tego typu postów. Jako osoba bez konta na LinkedIn kocham go.
Posty LinkedIn to jednak nic w stosunku do samych komentarzy linkedina. To co ludzie piszą na oficjalnych kontach na których widać gdzie dokładnie pracują, często są to jacyś wysoko postawieni ludzi. A piszą często hmm.. wysrywy (z braku lepszego słowa), to człowiek aż uwierzyć nie może.
Od kiedy wyłączyli komentarze na większości portalach informacyjnych, to gdy mam trochę masochistyczny nastrój wchodzę na linkedina i zaczynam sobie czytać, co tam ludzie myślą 😉 taki dirty pleasure
Głębokie
Oczywiście takie gówno wrzuca jakaś tępa HRówa, bo któż by inny…
Gdy coaching wejdzie zbyt mocno…
> Kiedy ignorancja krzyczy, inteligencja milczy
Przyzwolenie na dezinformację jest wyrazem wyższości? HR Managerze/Career mentorze/Change Managerze, czy tobie się sufit na łeb spierdolił?
Wszyscy mieli rację biorąc pod uwagę, że w niektórych kulturach niebieski i zielony to ten sam kolor 😀
Brakuje “Zgadzacie się?” na samym końcu posta.
Przestrzega przed ignorancją ale sam w sobie też przejawia podobne cechy
Lew nie jest debilem, tylko nie zrozumiałeś morału.
Dlatego że inteligencja milczy pis się panoszy
Ciemny lud słyszy pis i milczenie inteligencji .
Myślałem, że linkedin to taki nieco bardziej poważny portal.
A ty się poczułeś tym tak urażony że musiałeś zrobić o tym posta?
Podobno prawda boli i tutaj chyba mamy przykład że właśnie tak jest bo jeśli tak cię boli randomowy wpis to coś chyba musi być na rzeczy
To nie jest aż tak głupi wpis, jeżeli weźmiemy pod uwagę linkedinową średnią. Przynajmniej morał jest sensowny.
Sporo treści na linkedinie to apoteoza pracy po 16h dziennie lub kulawe próby “budowania marki osobistej” będące oczywistymi clickbaitami – w rodzaju “Uważam, że pensja powinna być upubliczniona w ogłoszeniu o pracę!!!” czy “jestem haerówą i kiedyś zatrudniłam kogoś z roczną luką w zatrudnieniu i nawet nie pytałam dlaczego taką ma, znormalizujmy to!”
W bajkach nie ma słowa ‚inteligentna’ zwykle
To mniej rakowy post niż się spodziewałem, mógłby być nawet na erpolsce
Linkedin – portal pracy, zmienia się w Myspace’a z dawnych lat.
Już nie mówiąc o ofertach pracy:
Hej mam dla ciebie pracę, umów się ze mną na rozmowę telefoniczną!
Konkretów? 0, nawet nie chcą pisać w jakieś branży, techonolgiach. Tylko Cię pchają jak mieso.
1) A to osły, lwy i tygrysy widzą kolory tak samo?
2) Czy tylko mnie rozwala wizja lwa pomiatającego tygrysem? Jak dla mnie zakończenie tej historyjki było o tym, jak tygrys rozszarpuje lwa i sam zajmuje jego tron (albo oddala się z niesmakiem dalej straszyć Mowgliego)
Zanim ktoś mi powie, że to tylko metafora taka – nie po to przestałam wierzyć Biblii żeby dalej łapać się na podobny format 😉
Sugerowanie ludziom że nie powinni toczyć głupich dyskusji w internecie? Że to strata czasu i nikogo nie przekonają?
Świętokradztwo!!!!!1111
Nie zabierzecie mi tej masochistycznej przyjemności!