Praca na stacji benzynowej (thread z Twittera)

9 comments
  1. Jako teaser fragment:

    >Numer 4. ✨mecze piłki nożnej w sąsiednim mieście✨
    Jak wszyscy wiedzą, fani piłki nożnej to w 90% podludzie. Jak tylko rozgrywa sje jakiś mecz, to 15 minut przed jego końcem przyjeżdzają do nas busy policyjne wypchane typami w tych anti riot gears i mówią, ze mamy wyłączyć
    Światła, zasunąć rolety i udawać, ze stacja jest zamknięta, bo będzie ✨niebezpiecznie✨. Jak mecz jest mniejszy, to możemy mieć otwarte, ale co najmniej 10 policjantów stoi na całej stacji i pilnuje porządku XD

  2. Moje doświadczenie z obsługą klienta, także na stacji paliw, bylo takie że 99% zachowuje się co najmniej poprawnie, wielu naburmuszonych których obsługiwałem było bardzo cierpliwych a nawet pomocnych, chyba nawet wolałem to od wesołków, którzy przedłużali transakcje.

    Niestety, ten 1% chamów wjeżdża na psychę bardzo, jeśli jest się wrażliwym. Ja na początku byłem. Potem stwardniałem i w sumie większosci złych sytuacji już nie pamiętam.

    Wkurzające były rozmaite eventy typu rozdawanie koszulek piłkarskich za naklejki, albo hotdog dla dziecka gratis (do 3). Ludzie próbowali cwaniaczyć na głupie hotodogi, mimo że wydawali się bogaci z auta i ubioru. Prosili o naklejki za ładny uśmiech itp. A nas góra kontrolowała z tego, łącznie ze sprawdzaniem dzieci w aucie xD

  3. Pewnie jeszcze chciałby po 8 godzinach pójść do domu zamiast zostać w pracy i ~~sprzątać kupę po tirowcach~~ robić coś fantastycznego.

  4. Skąd ja to znam. Wypełnianie setek ankiet na fejkowe konta. Skrypty wykute na pamięć. Powtarzane jak zdrowaśki z prędkością niewiele mniejszą niż inflacja. I opierdol od przełożonego, bo nie zaproponowałem ciasta owsianego typowi, który umysłem obecny był gdzieś pomiędzy Jowiszem a Sylwestrem z jedynką 15 lat temu. I skarga z samego rana za brak papieru w kiblu, który kontrolowałem pół godziny wcześniej. Do dziś nie wiem czy rolkę buchnęła babcia czy ta parka co narobiła o to rabanu. Ale to akurat fast food był a nie stacja.

  5. Kilka lat temu miałam okazję pracować na stacji benzynowej i pod wieloma punktami mogę się podpisać.

    O ile papier ręcznikowy czy rękawiczki faktycznie mieliśmy określone na dany miesiąc, tak nie pamiętam, by chemii do czyszczenia łazienek też była określona ilość, ale może wynikało to z faktu, że moja praca przypadła tam na jeden z szczytów zachorowań.

    Nie miałam też celów sprzedażowych (ale może wynikało to z faktu, że miałam umowę czasową?), pozostałe osoby też się nie skarżyły, jednak pod koniec mojej pracy pamiętam konkurs na sprzedaż jak największej ilości hotdogów z daną parówką (w praktyce wyglądało to tak, że nabijaliśmy go dość często [cena była taka sama, więc klientowi to większej różnicy nie robiło], gdy ktoś prosił o hotdoga, chociaż ze względu na tajemniczego to zawsze było ryzyko). Być może był to wstęp do tych celów 🤷🏻‍♀️

    Kobiety wcale nie były lepsze w toaletach. Zlew i lustro pod koniec zmiany bywały tak uwalone, że szkoda gadać. Kiedyś to babka po sobie taki bałagan po sobie zostawiła, że nawet kilkunastokrotne pstryknięcie odświeżaczem nie było w stanie zasmakować ‘zapachu’ jaki ta kobieta po sobie zostawiła…

    A o nockach w piątek/sobotę (w które to najczęściej miałam zmiany) nawet nie wspomnę…

  6. Pracowałem w empiku i pod połową mógłbym się podpisać. Nie mieliśmy paliwa, ani toalet do czyszczenia. W sumie każdy kto pracuje w handlu część z tego zna i ma swoje specyficzne dla branży.
    Trudno jest później utrzymać poziom, radość bo w sumie lubię poznawać nowych ludzi jak w pracy wiecznie takie kłody. Zwłaszcza, że większość ludzi jest bardzo fajna, ale na koniec dnia ten zjeb roszczeniowy psuje Ci cały dzień i target nie spełniony.

Leave a Reply