Pozbyć się ich można w prosty i dostępny sposób: poprzez zastosowanie kar za nielegalna i niebezpieczna jazdę po chodniku. Dość zawłaszczania przestrzeni należącej do pieszych!
jechałem sobie kiedyś po drodze (mieszkam na wsi bez ścieżek rowerowych więc ogólnie większość jeżdzi po chodnikach) chodnik był zastawiony przez samochody w taki sposób że nie dało się przejechać więc byłem zmuszony jechać po drodze i jakiś koleś uchyla szybę tylko po to żeby mnie ochrzanić o to że jadę po jezdni
> skłonność do korzystania z chodników zamiast jezdni w miejscach bez infrastruktury rowerowej, tym większa, im większe jest natężenie i prędkości ruchu pojazdów silnikowych
No patrz pan, ludzie na rowerach boją się miejskich autostrad, które zostały stworzone z myślą jedynie o samochodach. To samo wykres, który wkleiłeś. Ludzie na rowerach nie czują się bezpiecznie na jezdni. Co nie usprawiedliwia jeżdżenia po chodniku, bo przez to piesi nie czują się bezpiecznie na chodniku, ale w końcu może dotrzemy do pewnych wniosków, że pewien mały odsetek kierowców nie ma kompletnie poszanowania do innych ludzi.
Zresztą, nawet w strefach 30 kierowcy mają w piździe jakiekolwiek poszanowanie i planowanie swojego ruchu. Jedzie człowiek 25-30 rowerem, to auto wyprzedzi, a potem na każdym progu będzie hamował do 10 i zmuszał mnie do tego samego, mimo że rowerem spokojnie te progi można pokonać z większą prędkością, a poduszki berlińskie bez żadnego spowolnienia.
Strefy 30 nie działają tak, jakby tego chcieli urzędnicy, żeby takie strefy automatycznie oznaczały, że jezdnia jest bezpieczna dla rowerzystów, tym samym umywając ręce od budowania tam jakiejkolwiek infrastruktury rowerowej. Już biegnę puścić dzieciaka lat 14 na jezdnię w strefie 30. Sam mam momentami cykora, a jeżdżę więcej, szybciej, mam wyobraźnię i znajomość przepisów.
Nie spodziewałem się, że ruch w weekend będzie się aż tak drastycznie różnił między sobotą a niedzielą.
Nie znam kompletnie Krakowa, więc nie potrafię sobie przywołać jak wygląda infrastruktura w danych miejscach, ale na szybko patrząc po danych, to ludzie, którzy jeżdżą po jezdni, kiedy obok jest DDR to rzadkość. Wyróżnia się trochę Kopernika, ale tu rozumiem nic się nie zmieniło od momentu zrobienia zdjęć na google maps i po prostu w jedną stronę jedzie się po pasie dla rowerów, a w drugą normalnie po jezdni? Tak samo Starowiślna? Basztowa nie ma dobrych zdjęć niestety, a tam też jest dość spora dysproporcja.
Czyli po raz kolejny chłopski rozum i *ci cholerni rowerzyści jeżdżący po jezdni* okazują się jednostkowymi przypadkami na tle ogółu
“pozbyć się” – ciekawy wording.
W większości sytuacji z drugiego wykresu jestem tym czerwonym. Mimo to sam sram po gaciach jadąc takimi drogami, bo wiem jak to niebezpieczne i jest to stresujące. Jeśli mam sensowny chodnik, to prędzej go użyje niż będę tłukł się rowerem na drodze 70 km/h zapchanej samochodami zasuwającymi nawet ponad ten limit
Policjanci, koło których przejeżdzałem na rowerze na chodniku nigdy mnie nie zatrzymali, żeby zwrócić mi uwagę czy wlepić mandat, co myślę świadczy o tym, że jest to tak oczywiste na intensywnych drogach tranzytowych, że nawet policja ma przestrzeganie zakazu jazdy na chodniku w dupie
Zdekryminalizowac jezdzenie samochodem po chodniku, proste
Podejście z “pozbywaniem się” to trochę podejście od tyłu. Już wyjaśniam.
Case “chodnikowy”: Znajoma mojej żony wylądowała w szpitalu po tym jak rowerzysta wjechał w nią z pełnego pędu na chodniku. Znajoma poruszała się prawidłowo. Rowerzysta zbiegł, zostawiając znajomą nieprzytomną na ulicy.
Case “jezdni”: Jadę sobie do pracy autem. Staję na czerwonym, pieszym zapala się zielone. Przechodzą. Nagle, z prawej strony mojego auta wyskakuje typek na ostrym kole i wjeżdża wprost w tych pieszych. Jakiś dziadzio zwraca mu uwagę. Kulturalnie, słyszałem bo miałem otwarte okno. Słysząc krytykę, rowerzysta zawraca i sprzedaje dziadziowi plombę poczym odjeżdża.
Moim zdaniem – niech sobie tam jeżdżą, natomiast rowery powinny być oznakowane w sposób widoczny (vel blachy w aucie) by mogły poruszać się w warunkach ruchu drogowego. Co niektórym może zeszła by trochę ułańska fantazja o byciu kurierem w Nowym Jorku.
w ogóle nie powinno rowerów być a już szczególnie tych hulajnóg elektrycznych teraz. wszędzie to jeździ wjeżdża w ludzi, dzwoni dzwonkiem żeby wkurwić człowieka, który normalnie idzie chodnikiem. W Krakowie mnóstwo dróg rowerowych i pieszych typu zamiennego więc jak się idzie to jest punkt gdzie trzeba wejsc na te drogę rowerową żeby przejsc na drogę pieszą i vice versa. Nikomu to nic nie ułatwia, cały czas w stresie nawet słuchawek nie możesz założyć jak idziesz chodnikiem bo chuj wie kiedy będzie jechał kolejny pożal się „sportowiec”
Zwężenie chodników i zielenie i wyznaczenie na nich ścieżek rowerowych nie jest rozwiązaniem.
Ciekawi mnie, czemu wykres po lewej nie jest cały zielony. Jaką trzeba być amebą, żeby jeździć po jezdni albo chodniku, gdy jest wyznaczona droga dla rowerów?
Jak to jest, że wszędzie to nie problem i każdy ma do każdego wzajemny szacunek, tylko w Polsce to nie działa i każdy ma problem do każdego. Każdy sfrustrowany. Każdemu się spieszy. Żadnego poszanowania przestrzeni i bezpieczeństwa.
Mieszkałem swego czasu w uk i jak kiedyś wracałem wieczorem z trasy, to osoba w samochodzie doswietlała mi drogę do najbliższego skrzyżowania w mieście, mimo, że mogła mnie spokjnie wyprzedzić, bo droga była pusta. Z Polski jedyne wspomnienia, to wyprzedzanie mnie na żyletki.
jako rowerzysta zdecydowanie nie chcę jeździć 25km/h (a 15 pod górę) po jezdni z ograniczeniem do 30 i średnią prędkością w okolicy 45, ale prawodawca, który nigdy nie skakał się podróżowaniem dzięki sile własnych mięśni ma inne zdanie
Nie pozbywać, zrobić ścieżki, nauczyc kierowców i rowerzystów i pieszych współżycia na drogach i chodnikach z wydzielona ścieżka.
Jak się pozbyć? Nie hamować!!! 😂😂😂 ps. Sam jestem rowerzystą 😎
Ф ФФ

Dobra, to teraz pokaż wykres jak się pozbyć samochodów z chodników.
Byliście kiedyś zepchnięci z jezdni z pełną premedytacją? Wyprzedził was ktoś kiedyś w odległości 20 cm, żeby hehe “dać nauczkę”? Zatrzymał się ktoś przed wami i chciał was ściągać z roweru, bo śmiecie blokować ruch “normalnym ludziom”?
Mi się przytrafiło każde z powyższych. Chcecie się pozbyć rowerzystów z chodników? Pozbądźcie się takich zachowań, a rowerzyści sami wybiorą dużo wygodniejszą jezdnię.
Ja tutaj trochę mogę być zjechany, ale jeżdżę na szosie po jezdni często, bo jak jest droga rowerowa (głównie chodzi mi o Śląsk) to jest tak beznadziejna, że już wole sobie jechać po ulicy – głównie mi chodzi o to że jest góra dół cały czas przy wjazdach, albo że jest zlokalizowana po jednej stronie, oczywiście kostka z latarniami na środku drogi, a potem nagle przejazd na drugą stronę ruchliwej ulicy.
​
Jeśli jest dobra droga rowerowa to oczywiście nią pojadę, ale czasami to jest tak denerwujące, szczególnie jak ma się krótki odcinek przez miasto, a chce się średnią prędkość utrzymać powyżej 30 km/h co jest niewykonalne często 🙁
Ja się nie dziwię, że tam, gdzie nie ma drogi rowerowej, rowerzyści wolą jeździć po chodniku. Na drogach jest masa wariatów drogowych, którzy nie rozbili się chyba tylko dlatego, że samochodu przed sobą nie da się nie zauważyć.
Wystarczy, że masz pecha i trafisz na niewłaściwego kierowcę, a może to być twoja ostatnia przejażdżka.
robić więcej ścieżek rowerowych.
jadę chodnikiem tylko wtedy gdy nie ma ścieżki, i ulica ma więcej niż 2 pasy, bo wtedy się trochę boję.
Fajnie jakby tak rzeczywiście było. Moje doświadczenia z okolic Poznania wskazują że niezależnie od tego czy jest droga rowerowa obok waskiej ruchliwej ulicy czy zakaz jazdy rowerów i również droga rowerowa i ruchliwa ulica codziennie przynajmniej raz a najczęściej 2-3 krotnie widzę w takich miejscach rowerzystę na jezdni. Zawsze taki pseudo kolarz w pełnym ubranku i niby dobrym rowerem ale jak mija się to widać że zazwyczaj rower z co najwyżej 5/10 półki cenowej. Oczywiście niektórzy się powtarzają ale codziennie prawie kto inny. Smutne to bo stwarzają zagrożenie na drodze i to głównie dla siebie. A już był przypadek że taki jeden się wywalił i go rozjechała ciężarówka. Nie rozumiem logiki takich ludzi. W życiu nie pojechałbym rowerem jezdnią między miastową. Co najwyżej po osiedlu. Jak dla mnie takich rowerzystów powinno się karać konfiskatą roweru i problem by się rozwiązał.
Dla mnie to jest proste:
* jak jest ścieżka rowerowa to jadę ścieżką
* jak nie ma ścieżki to jadę ulicą
* jak ulica jest niebezpieczna w moim odczuciu to jadę chodnikiem niezależnie od przepisów.
Przykład anegdotyczny: Al. Waszyngtona w Warszawie. Ulica ma ciekawy układ, bo jest zrobiona tak że są jednokierunkowe tory tramwajowe po obu stronach ulicy, która sama w sobie jest dwupasmowa. Ścieżki rowerowej oczywiście nie ma. Zgodnie z przepisami powinienem jechać ulicą pomiędzy samochodami a tramwajem. Nigdy w życiu.
Chyba nie po to oblałem egzamin na prawo jazdy 10 razy żeby jeździć rowerem po ulicy XD. Skoro samochodem nie mogę to chyba rowerem też nie powinienem bo będę stwarzać zagrożenie. Gdzie tu logika?
Ja jako kierowca, powiem, że rowerzysta na jezdni jakoś bardzo mi nie przeszkadza – jedynie zmusza do wykonania niebezpiecznego manewru wyprzedzania, ale rowerzyści na pasach to jebani psychopaci ze skłonnościami samobójczymi. Jeżdżę może od ponad roku, a dwa razy niemal potrąciłem rowerzyste, który zapierdalał ze 40km/h przez przejście z małą widocznością, nawet nie patrząc się na boki. Gdybym jechał wtedy odrobinę szybciej, miałbym już dwie ofiary na koncie.
Pozwolić samochodom jeździć po ścieżkach rowerowych 😉
Miarodajnie to:
1) obrazek po lewej: mandat za łamanie przepisów powinni dostać idioci z grupy żółtej i czerwonej
2) obrazek po prawej: mandat powinni dostać idioci z grupy żółtej.
Rowerzyści wypierdalać z chodników. Jak się boisz jeździć po jezdni to znaczy że nie powinieneś wsiadać na rower w tym regionie. Komunikacja zbiorowa zaprasza.
Chuj mnie strzela jak jakiś cep albo tępa pizda dzwoni na mnie jak idę po chodniku żebym ich przepuścił bo ONI KURWA JADA! Albo kurwie przejeżdżają przez przejścia dla pieszych.
Uwaga odkrycie na miare Nobla:
—
**Chodnik** służy do kurwa **chodzenia**, **jezdnia** do **jazdy**
—
Czytam te komentarze i patrzę na te wykresy z totalnym przerażeniem i brakiem zrozumienia. Milion anegdotek że nie chcą rowerzyści po jezdni jechać bo wolą na chodniku bo sie czują tam bezpieczniej… no pewnie że na rowerze jadać 15-25km/h czujesz się jak król bo jesteś 3-5 razy szybszy niż pieszy.. a czy naprawdę trudno zrozumieć że to jest totalnie dno z punktu widzenia pieszego bo w każdej chwili może na niego w plecy mu zajechać rozpędzony rower?
Serio żaden z rowerzystów nie kapuję że jadąc, nawet te relatywnie grzeczne 15 km/h to jeżeli wpadnie na kogoś to zrobi tej osobie – sobie też ale to już jego problem – potężną krzywdę. Ludzie energia kinetyczna to mv^2 na rowerze masz jej 10x tyle co pieszy.
A co do tego że na jezdni nie jest zbyt fajnie – jakby było 10x tyle rowerów na nich to by się samochodowi musieli dostosować do rowerzystów. A tak to przerzucacie tylko problem na pieszych czyli najsłabszego uczestnika ruchu.
W cywilizowanych krajach jest ścieżka a jak jej nie ma to rowerzyści zapieprzają po jezdni, wyjąwszy te naprawdę szybkie trasy. Kropka. Aha i **noszą kaski**. W Polsce nie widziałem ani jednego a tu gdzie mieszkam jakieś 80% rowerzystów je nosi, choć nie są nawet obowiązkowe.
Czy ktoś z was wie, jak to jest z kartą rowerową? Potrzebna? Policja sprawdza? Dla dorosłego i dziecka. Mam prawo jazdy, czy muszę mieć kartę rowerową?
Syn, póki co nie ma karty, więc czy jadąc pod moją opieką, musi mieć kartę mimo wszystko?
Zaczynamy jeździć (haha październik) – o kartach nic nie wiem, rowery kupiliśmy ot tak przechodząc “koło” sklepu z rowerami.
Przydałby się komentarz kogoś z Holandii — ich parkingi rowerowe robią wrażenie! Tyle rowerów musi mieć miejsce, żeby gdzieś jeździć.
Ciekawy artykuł:
​
No helmets, no problem: how the Dutch created a casual biking culture
Proponuję najszybsze i najprostsze rozwiązanie. Strzelać do nich bez rozkazu XD
Jezdnia z modyfikacją zderzaków samochodowych aby zmniejszyć uszkodzenie. To jest 21 wiek. Co dalej, co zrobić z wozami napędzanymi przez woły na drogach?
33 comments
[Źródło.](https://www.bip.krakow.pl/plik.php?zid=352323&wer=0&new=t&mode=shw) Ogólnie całkiem ciekawe badanie.
Pozbyć się ich można w prosty i dostępny sposób: poprzez zastosowanie kar za nielegalna i niebezpieczna jazdę po chodniku. Dość zawłaszczania przestrzeni należącej do pieszych!
jechałem sobie kiedyś po drodze (mieszkam na wsi bez ścieżek rowerowych więc ogólnie większość jeżdzi po chodnikach) chodnik był zastawiony przez samochody w taki sposób że nie dało się przejechać więc byłem zmuszony jechać po drodze i jakiś koleś uchyla szybę tylko po to żeby mnie ochrzanić o to że jadę po jezdni
> skłonność do korzystania z chodników zamiast jezdni w miejscach bez infrastruktury rowerowej, tym większa, im większe jest natężenie i prędkości ruchu pojazdów silnikowych
No patrz pan, ludzie na rowerach boją się miejskich autostrad, które zostały stworzone z myślą jedynie o samochodach. To samo wykres, który wkleiłeś. Ludzie na rowerach nie czują się bezpiecznie na jezdni. Co nie usprawiedliwia jeżdżenia po chodniku, bo przez to piesi nie czują się bezpiecznie na chodniku, ale w końcu może dotrzemy do pewnych wniosków, że pewien mały odsetek kierowców nie ma kompletnie poszanowania do innych ludzi.
Zresztą, nawet w strefach 30 kierowcy mają w piździe jakiekolwiek poszanowanie i planowanie swojego ruchu. Jedzie człowiek 25-30 rowerem, to auto wyprzedzi, a potem na każdym progu będzie hamował do 10 i zmuszał mnie do tego samego, mimo że rowerem spokojnie te progi można pokonać z większą prędkością, a poduszki berlińskie bez żadnego spowolnienia.
Strefy 30 nie działają tak, jakby tego chcieli urzędnicy, żeby takie strefy automatycznie oznaczały, że jezdnia jest bezpieczna dla rowerzystów, tym samym umywając ręce od budowania tam jakiejkolwiek infrastruktury rowerowej. Już biegnę puścić dzieciaka lat 14 na jezdnię w strefie 30. Sam mam momentami cykora, a jeżdżę więcej, szybciej, mam wyobraźnię i znajomość przepisów.
Nie spodziewałem się, że ruch w weekend będzie się aż tak drastycznie różnił między sobotą a niedzielą.
Nie znam kompletnie Krakowa, więc nie potrafię sobie przywołać jak wygląda infrastruktura w danych miejscach, ale na szybko patrząc po danych, to ludzie, którzy jeżdżą po jezdni, kiedy obok jest DDR to rzadkość. Wyróżnia się trochę Kopernika, ale tu rozumiem nic się nie zmieniło od momentu zrobienia zdjęć na google maps i po prostu w jedną stronę jedzie się po pasie dla rowerów, a w drugą normalnie po jezdni? Tak samo Starowiślna? Basztowa nie ma dobrych zdjęć niestety, a tam też jest dość spora dysproporcja.
Czyli po raz kolejny chłopski rozum i *ci cholerni rowerzyści jeżdżący po jezdni* okazują się jednostkowymi przypadkami na tle ogółu
“pozbyć się” – ciekawy wording.
W większości sytuacji z drugiego wykresu jestem tym czerwonym. Mimo to sam sram po gaciach jadąc takimi drogami, bo wiem jak to niebezpieczne i jest to stresujące. Jeśli mam sensowny chodnik, to prędzej go użyje niż będę tłukł się rowerem na drodze 70 km/h zapchanej samochodami zasuwającymi nawet ponad ten limit
Policjanci, koło których przejeżdzałem na rowerze na chodniku nigdy mnie nie zatrzymali, żeby zwrócić mi uwagę czy wlepić mandat, co myślę świadczy o tym, że jest to tak oczywiste na intensywnych drogach tranzytowych, że nawet policja ma przestrzeganie zakazu jazdy na chodniku w dupie
Zdekryminalizowac jezdzenie samochodem po chodniku, proste
Podejście z “pozbywaniem się” to trochę podejście od tyłu. Już wyjaśniam.
Case “chodnikowy”: Znajoma mojej żony wylądowała w szpitalu po tym jak rowerzysta wjechał w nią z pełnego pędu na chodniku. Znajoma poruszała się prawidłowo. Rowerzysta zbiegł, zostawiając znajomą nieprzytomną na ulicy.
Case “jezdni”: Jadę sobie do pracy autem. Staję na czerwonym, pieszym zapala się zielone. Przechodzą. Nagle, z prawej strony mojego auta wyskakuje typek na ostrym kole i wjeżdża wprost w tych pieszych. Jakiś dziadzio zwraca mu uwagę. Kulturalnie, słyszałem bo miałem otwarte okno. Słysząc krytykę, rowerzysta zawraca i sprzedaje dziadziowi plombę poczym odjeżdża.
Moim zdaniem – niech sobie tam jeżdżą, natomiast rowery powinny być oznakowane w sposób widoczny (vel blachy w aucie) by mogły poruszać się w warunkach ruchu drogowego. Co niektórym może zeszła by trochę ułańska fantazja o byciu kurierem w Nowym Jorku.
w ogóle nie powinno rowerów być a już szczególnie tych hulajnóg elektrycznych teraz. wszędzie to jeździ wjeżdża w ludzi, dzwoni dzwonkiem żeby wkurwić człowieka, który normalnie idzie chodnikiem. W Krakowie mnóstwo dróg rowerowych i pieszych typu zamiennego więc jak się idzie to jest punkt gdzie trzeba wejsc na te drogę rowerową żeby przejsc na drogę pieszą i vice versa. Nikomu to nic nie ułatwia, cały czas w stresie nawet słuchawek nie możesz założyć jak idziesz chodnikiem bo chuj wie kiedy będzie jechał kolejny pożal się „sportowiec”
Zwężenie chodników i zielenie i wyznaczenie na nich ścieżek rowerowych nie jest rozwiązaniem.
Ciekawi mnie, czemu wykres po lewej nie jest cały zielony. Jaką trzeba być amebą, żeby jeździć po jezdni albo chodniku, gdy jest wyznaczona droga dla rowerów?
Jak to jest, że wszędzie to nie problem i każdy ma do każdego wzajemny szacunek, tylko w Polsce to nie działa i każdy ma problem do każdego. Każdy sfrustrowany. Każdemu się spieszy. Żadnego poszanowania przestrzeni i bezpieczeństwa.
Mieszkałem swego czasu w uk i jak kiedyś wracałem wieczorem z trasy, to osoba w samochodzie doswietlała mi drogę do najbliższego skrzyżowania w mieście, mimo, że mogła mnie spokjnie wyprzedzić, bo droga była pusta. Z Polski jedyne wspomnienia, to wyprzedzanie mnie na żyletki.
jako rowerzysta zdecydowanie nie chcę jeździć 25km/h (a 15 pod górę) po jezdni z ograniczeniem do 30 i średnią prędkością w okolicy 45, ale prawodawca, który nigdy nie skakał się podróżowaniem dzięki sile własnych mięśni ma inne zdanie
Nie pozbywać, zrobić ścieżki, nauczyc kierowców i rowerzystów i pieszych współżycia na drogach i chodnikach z wydzielona ścieżka.
Jak się pozbyć? Nie hamować!!! 😂😂😂 ps. Sam jestem rowerzystą 😎
Ф ФФ

Dobra, to teraz pokaż wykres jak się pozbyć samochodów z chodników.
Byliście kiedyś zepchnięci z jezdni z pełną premedytacją? Wyprzedził was ktoś kiedyś w odległości 20 cm, żeby hehe “dać nauczkę”? Zatrzymał się ktoś przed wami i chciał was ściągać z roweru, bo śmiecie blokować ruch “normalnym ludziom”?
Mi się przytrafiło każde z powyższych. Chcecie się pozbyć rowerzystów z chodników? Pozbądźcie się takich zachowań, a rowerzyści sami wybiorą dużo wygodniejszą jezdnię.
Ja tutaj trochę mogę być zjechany, ale jeżdżę na szosie po jezdni często, bo jak jest droga rowerowa (głównie chodzi mi o Śląsk) to jest tak beznadziejna, że już wole sobie jechać po ulicy – głównie mi chodzi o to że jest góra dół cały czas przy wjazdach, albo że jest zlokalizowana po jednej stronie, oczywiście kostka z latarniami na środku drogi, a potem nagle przejazd na drugą stronę ruchliwej ulicy.
​
Jeśli jest dobra droga rowerowa to oczywiście nią pojadę, ale czasami to jest tak denerwujące, szczególnie jak ma się krótki odcinek przez miasto, a chce się średnią prędkość utrzymać powyżej 30 km/h co jest niewykonalne często 🙁
Ja się nie dziwię, że tam, gdzie nie ma drogi rowerowej, rowerzyści wolą jeździć po chodniku. Na drogach jest masa wariatów drogowych, którzy nie rozbili się chyba tylko dlatego, że samochodu przed sobą nie da się nie zauważyć.
Wystarczy, że masz pecha i trafisz na niewłaściwego kierowcę, a może to być twoja ostatnia przejażdżka.
robić więcej ścieżek rowerowych.
jadę chodnikiem tylko wtedy gdy nie ma ścieżki, i ulica ma więcej niż 2 pasy, bo wtedy się trochę boję.
Fajnie jakby tak rzeczywiście było. Moje doświadczenia z okolic Poznania wskazują że niezależnie od tego czy jest droga rowerowa obok waskiej ruchliwej ulicy czy zakaz jazdy rowerów i również droga rowerowa i ruchliwa ulica codziennie przynajmniej raz a najczęściej 2-3 krotnie widzę w takich miejscach rowerzystę na jezdni. Zawsze taki pseudo kolarz w pełnym ubranku i niby dobrym rowerem ale jak mija się to widać że zazwyczaj rower z co najwyżej 5/10 półki cenowej. Oczywiście niektórzy się powtarzają ale codziennie prawie kto inny. Smutne to bo stwarzają zagrożenie na drodze i to głównie dla siebie. A już był przypadek że taki jeden się wywalił i go rozjechała ciężarówka. Nie rozumiem logiki takich ludzi. W życiu nie pojechałbym rowerem jezdnią między miastową. Co najwyżej po osiedlu. Jak dla mnie takich rowerzystów powinno się karać konfiskatą roweru i problem by się rozwiązał.
Dla mnie to jest proste:
* jak jest ścieżka rowerowa to jadę ścieżką
* jak nie ma ścieżki to jadę ulicą
* jak ulica jest niebezpieczna w moim odczuciu to jadę chodnikiem niezależnie od przepisów.
Przykład anegdotyczny: Al. Waszyngtona w Warszawie. Ulica ma ciekawy układ, bo jest zrobiona tak że są jednokierunkowe tory tramwajowe po obu stronach ulicy, która sama w sobie jest dwupasmowa. Ścieżki rowerowej oczywiście nie ma. Zgodnie z przepisami powinienem jechać ulicą pomiędzy samochodami a tramwajem. Nigdy w życiu.
Chyba nie po to oblałem egzamin na prawo jazdy 10 razy żeby jeździć rowerem po ulicy XD. Skoro samochodem nie mogę to chyba rowerem też nie powinienem bo będę stwarzać zagrożenie. Gdzie tu logika?
Ja jako kierowca, powiem, że rowerzysta na jezdni jakoś bardzo mi nie przeszkadza – jedynie zmusza do wykonania niebezpiecznego manewru wyprzedzania, ale rowerzyści na pasach to jebani psychopaci ze skłonnościami samobójczymi. Jeżdżę może od ponad roku, a dwa razy niemal potrąciłem rowerzyste, który zapierdalał ze 40km/h przez przejście z małą widocznością, nawet nie patrząc się na boki. Gdybym jechał wtedy odrobinę szybciej, miałbym już dwie ofiary na koncie.
Pozwolić samochodom jeździć po ścieżkach rowerowych 😉
Miarodajnie to:
1) obrazek po lewej: mandat za łamanie przepisów powinni dostać idioci z grupy żółtej i czerwonej
2) obrazek po prawej: mandat powinni dostać idioci z grupy żółtej.
Rowerzyści wypierdalać z chodników. Jak się boisz jeździć po jezdni to znaczy że nie powinieneś wsiadać na rower w tym regionie. Komunikacja zbiorowa zaprasza.
Chuj mnie strzela jak jakiś cep albo tępa pizda dzwoni na mnie jak idę po chodniku żebym ich przepuścił bo ONI KURWA JADA! Albo kurwie przejeżdżają przez przejścia dla pieszych.
Uwaga odkrycie na miare Nobla:
—
**Chodnik** służy do kurwa **chodzenia**, **jezdnia** do **jazdy**
—
Czytam te komentarze i patrzę na te wykresy z totalnym przerażeniem i brakiem zrozumienia. Milion anegdotek że nie chcą rowerzyści po jezdni jechać bo wolą na chodniku bo sie czują tam bezpieczniej… no pewnie że na rowerze jadać 15-25km/h czujesz się jak król bo jesteś 3-5 razy szybszy niż pieszy.. a czy naprawdę trudno zrozumieć że to jest totalnie dno z punktu widzenia pieszego bo w każdej chwili może na niego w plecy mu zajechać rozpędzony rower?
Serio żaden z rowerzystów nie kapuję że jadąc, nawet te relatywnie grzeczne 15 km/h to jeżeli wpadnie na kogoś to zrobi tej osobie – sobie też ale to już jego problem – potężną krzywdę. Ludzie energia kinetyczna to mv^2 na rowerze masz jej 10x tyle co pieszy.
A co do tego że na jezdni nie jest zbyt fajnie – jakby było 10x tyle rowerów na nich to by się samochodowi musieli dostosować do rowerzystów. A tak to przerzucacie tylko problem na pieszych czyli najsłabszego uczestnika ruchu.
W cywilizowanych krajach jest ścieżka a jak jej nie ma to rowerzyści zapieprzają po jezdni, wyjąwszy te naprawdę szybkie trasy. Kropka. Aha i **noszą kaski**. W Polsce nie widziałem ani jednego a tu gdzie mieszkam jakieś 80% rowerzystów je nosi, choć nie są nawet obowiązkowe.
Czy ktoś z was wie, jak to jest z kartą rowerową? Potrzebna? Policja sprawdza? Dla dorosłego i dziecka. Mam prawo jazdy, czy muszę mieć kartę rowerową?
Syn, póki co nie ma karty, więc czy jadąc pod moją opieką, musi mieć kartę mimo wszystko?
Zaczynamy jeździć (haha październik) – o kartach nic nie wiem, rowery kupiliśmy ot tak przechodząc “koło” sklepu z rowerami.
Przydałby się komentarz kogoś z Holandii — ich parkingi rowerowe robią wrażenie! Tyle rowerów musi mieć miejsce, żeby gdzieś jeździć.
Ciekawy artykuł:
​
No helmets, no problem: how the Dutch created a casual biking culture
[https://www.vox.com/science-and-health/2018/8/28/17789510/bike-cycling-netherlands-dutch-infrastructure](https://www.vox.com/science-and-health/2018/8/28/17789510/bike-cycling-netherlands-dutch-infrastructure)
Proponuję najszybsze i najprostsze rozwiązanie. Strzelać do nich bez rozkazu XD
Jezdnia z modyfikacją zderzaków samochodowych aby zmniejszyć uszkodzenie. To jest 21 wiek. Co dalej, co zrobić z wozami napędzanymi przez woły na drogach?
