“Putin musiałby użyć wielu bomb jądrowych”. Powstał specjalny raport ws. gróźb nuklearnych Putina

5 comments
  1. Bo on się łudzi, że Ukraina by skapitulowała, bo jednej bombie i zachód by nie zareagował, wysyłając bombę w ich kierunku.

  2. NATO przynajmniej w teorii jest sojuszem defensywnym, więc jeśli bez uszczerbku zaatakowaliby kogoś bo tak im jest wygodniej to stworzyłoby to precedens, bo przecież takich to samo może się stać także w innych konfliktach, np. Jeśli Chiny zaatakują Tajwan. USA zobowiązało się bronić Taiwanu ale czy to znaczy, że reszta NATO także powinna angażować się w taki konflikt?

    Po drugie, uważam, że Putin jako twardogłowy komuch wolałby zamienić świat w radioaktywną pustynię niż pozwolić na zwycięstwo zachodu i to jeszcze bez większych strat.

    Łatwo jest wspierać Ukrainę do póki ta wojna nie dotyczy nas bezpośrednio, ale to właśnie Europa jest w największym niebezpieczeństwie podczas wybuchu konfliktu nuklearnego, bo USA raczej na 99% zdążą wszystko zestrzelić zanim coś tam doleci.

    Nie wierzę także w bajki, że po Ukrainie byłaby Łotwa czy też inny z krajów NATO lub nawet UE. Nawet gdyby jakimś cudem Putin zdołał zająć całą Ukrainę to będzie to resztkami sił i potem to może co najwyżej Mołdawię zająć, ale na 99,99% nie porwie się na NATO bo po prostu nie będzie to opłacalne.

  3. Miejmy nadzieje, że ich arsenał atomowy jest tak skuteczny jak ich wojsko. A patrząc na to co wysłali na Ukraine i jak im tam idzie to pewnie wszystko działa na słowo generała, który mówi putlerowi, że ich atomówki są gotowe do akcji, a tak naprawdę wszystko było konserwowane byle jak, jeśli w ogóle.

  4. Przede wszystkim – nie ma takiej opcji, żeby Ukraińcy się poddali przykładowo po zniszczeniu Kijowa. Wprost przeciwnie. Teraz Ukraińcy po prostu bronią swojego kraju. Po takim czymś jedyną opcją byłaby zemsta i zniszczenie kacapskiego reżimu raz na zawsze.

    Ale wystąpię trochę jako adwokat diabła: Putin wcześniej nie mógł wiedzieć, jak odpowie świat na jego terrorystyczne zagrywki. Kto to wiedział? Myśleliśmy że zachód jest SŁABY. Przeżarty korupcją prawie tak samo jak Rosja. Że albo nikt Ukrainie nie będzie chciał pomóc, albo kraje zaczną się wycofywać, jak ta pomoc zacznie ich kosztować.

    Putin przeliczył się wcześniej, liczył, że Ukraińcy przestraszą się mitu wielkiej niezwyciężonej armii radzieckiej. Dalej – myślał, że faktycznie dysponuje taką armią. A się okazało, że dla niego wszyscy podwładni odstawili cyrk. Wolałbym, żeby to już nie było sprawdzane, ale jak kremlowski arsenał atomowy jest w takiej kondycji jak reszta armii i kraju – to albo to wszystko niesprawne, albo coś się spierdaczy i na siebie nukę zrzuci karakan.

    No ale dobrze, załóżmy, że nawet jeśli mikroskopijny odsetek sowieckiej broni atomowej nadaje się do użytku to i tak byłoby źle.

    Postraszyć musiał. Znaczy się przegrywając stale. Jedyna szansa Putina jest jak przeciwnicy odpuszczą, albo ktoś zdradzi. Ukraińcy nie odpuszczą, bez szans. Nie da się ich zastraszyć. Wygląda na to, że USA, przynajmniej za rządów Bidena – również nie odpuści. Nawet UE nie chce się jeszcze rozpaść ani wycofać wsparcia dla Ukrainy. Im gorzej Putin sobie radzi, tym jego sojusznicy trzymają się coraz bardziej na dystans.

    No gość zawsze może odpalić ze złości na do widzenia. Jak jest kompletnym szurem. Wg mnie nie jest. Nie odważy się nigdy na tak samobójczy ruch. Użycie broni atomowej miałoby sens dla niego wyłącznie wtedy, kiedy nie prowadziłoby do eskalacji. No ale takiej opcji nie ma. Po tym nastąpiłaby eskalacja prowadząca prędzej czy później do praktycznie całkowitego zniszczenia Rosji. W sumie to jest dobre w “broni ostatecznej”. Sprawdza pewne rzeczy a priori. Chociaż nigdy nie wiadomo do końca. Może… pomyśli sobie, że warto zaryzykować. No ale do stracenia ma wszystko, do zyskania niewiele. No bo co dalej? Polska? Kraj NATO? No i jak wygrać wojnę z całym światem współpracującym gospodarczo przeciwko izolowanej Rosji? Gdyby tak nie współpracowali, gdyby tak Unia się rozpadła, gdyby tak w USA zmienić Bidena na kogoś innego, wtedy może byłaby szansa dla Putina, a tak, ni wuja.

    Jedyny scenariusz, w którym zachowuje swoje terytorium i władzę to taki, w którym się wycofuje. W każdym innym traci wszystko. Znaczy się może się jeszcze dodatkowo rozbroić wysyłając resztę swoich zasobów do Ukrainy. Nie jest to dobre, bo giną ludzie po obu stronach, ale osłabia to Rosję i po jej przegranej, opóźnia czas ewentualnej ponownej agresji.

    Putin nie może wygrać szybko, nie może też wygrać z czasem. Już przegrał, ale może zachować jeszcze resztki tego co ma. Ukraińcy raczej na Moskwę nie pójdą, zadowolą się Krymem 😉

    Ale żeby nie było tak brzoskwiniowo – Putin ma jeszcze czym grać. Opcja siłowa została całkowicie skompromitowana. No dobra, niech będzie jeszcze parę miesięcy, ale chyba wiadomo, cudów nie będzie. Zanim idiotycznie zaatakowali Ukrainę – sowiecka agentura miała masę sukcesów. Nadal nieźle jej idzie pomimo wojny. Po wojnie tam pójdzie 100% zasobów sowietów. W wojnę zakulisową. W budowę zaplecza na całym świecie. W ustawianie wyborów w kolejnych krajach. W Europie na razie mają Węgry, z Włochami jeszcze nie wiemy, z Francją też może być różnie. USA już mieli, ale po Bidenie jest duża szansa, że uda się odzyskać wpływy. Nawet Ukraina… Kraj demokratyczny. Zelenski już tracił poparcie przed wojną, trolle już zbudowały jego wizerunek jako despoty, też jego władza się skończy, prędzej czy później, może uda się zainstalować zupełnie inną władzę tam – i to na drodze wyborów, bez żadnego strzelania do ludzi. To się jak najbardziej da wygrać, grając Sowietami, tylko nie w tej wojnie.

    Mało tego, jak zachód się nie ogarnie, włączając całą swoją ludność – to da się go wykoleić od środka. To tylko zajmie trochę więcej czasu, ale jak najbardziej da się zrobić. Aż trudno uwierzyć, że kacapy nie poszły tą drogą. Zamiast tego strzelili sobie w stopę.

Leave a Reply