Przestamy zamykac drzwi do domu, uczmy zlodziei by nie kradli.
Ja wiem, że nie należy robic victim blaming, ale “why not both”?
Tak samo wymagajmy od kierowców, żeby jeździli zgodnie z zasadami, ale jednocześnie niech pieszy się rozejrzy przed wejściem na ulicę. Zawsze się może trafić jakis wariat.
I nie zamierzam tutaj mówić, żeby kobieta nie chodziła w krótkich spódniczkach, bo to żadna wymówka dla gwałciciela – tylko bardziej, żeby w razie czego była się w stanie obronić przed atakiem albo jeszcze lepiej, jak rozpoznać zagrożenie zawczasu i go uniknąć.
​
Fajnie byłoby żyć w społeczeństwie, gdzie wiesz, że możesz bezpiecznie przejść przez ulicę i nikt cię nie rozjedzie, że możesz wziąć ze sobą drogi sprzęt, którego nikt ci nie ukradnie i że możesz iść wiedząc, że nikt cię nie zgwałci. Póki co nie żyjemy w takim społeczeństwie, więc redukowałbym zagrożenie z obu stron. Co z tego, że będziesz mieć pierwszeństwo i rację jak to ty będziesz poszkodowany?
Wy not both?
Redaktorka sama sobie strzela w kolano, bo linkuje w tekście artykuł o przykładowych nakazach/zakazach, a sama używa terminu schludny i skromny. Trudno być przeciwko schludnemu ubiorowi. Ale jakby już wrzuciła, że w-f tylko w długich spodniach zakrywających nogi – to brzmi jak katotaliban, a nie skromny/schludny ubiór.
Wychowywać chłopców, to ważne. Ale tych niewychowanych starych już nie odsiejesz, więc choćbyś przeprowadził 100% skuteczną akcję edukacyjną w szkołach ryzyko trafienia na psychola pozostaje. Kobiety są statystycznie bardziej narażone na przemoc. Odrobina samoobrony na w-fie (nie tylko dla dziewczyn, chlopcy też są ofiarami przemocy), jak się zachować w razie napaści. Ktoś powie, że to przerzucanie na potencjalne ofiary odpowiedzialnosci ale no zgadzam się z “why not both?” w tym przypadku. Rzeczywistość jest jakaś teraz, możemy mówić co robić żeby ją zmienic i żeby za 10-20 lat było lepiej, ale w międzyczasie wolałbym zrobić co mogę nawet jeśli komuś brzmi za mało lewacko. Poza tym oranie prokuratory i policji az się odsieje śmieci które kwestionują zeznania ofiary.
Ostatecznie większość gwałtów to wujek/ojczym/przyjaciel rodziny etc a nie ciemna alejka, i to taka zdecydowana wiekszosc, co pokazuje, że samo uczenie chlopaków młodych zmieni tylko troszeczkę (albo w dluuuugiej perspektywie czasowej). Problem jest w celowej ślepocie, chorych rodzinach i sztucznym kulcie rodziny (bo rodzina, nie ważne że patolska, ważne ze chlopak i dziewczyna). Samoobrona pomoże tylko w najgorszym wypadku napaści.
Trochę to zbyt upraszcza skomplikowany temat.
Po pierwsze, jak już to uczmy ludzi nie gwałcić. Tak, kobiety też mogą gwałcić. Męskie ofiary gwałtów to jedne z najbardziej pomijanyc grup.
Po drugie, jak? Gwałty zwykle nie następują tylko dlatego, bo ktoś nie powiedział “Hej, nie gwałć, ok?”.
To wielopoziomowy problem na wpływ którego ma wiele czynników. Na przykład rzetelna edukacja seksualna i redukcja biedy.
Zgadzam się z sentymentem artykułu co do ubrań, zachowania itd.
Podstawy samoobrony jednak każdy powinien znać. Co do prawdopodobieństwa tego czy nastąpi to w uliczce czy przez znajomą osobę, to zależy od życia które prowadzisz. Ja osobiście byłam tego bliska parę razy, ale zawsze przez nieznajomych.
Każdy powinien mieć przy sobie gaz pieprzowy jako minimum. Nie powinno się ufać ludziom, nawet znajomym.
Przecież ten artykuł to jakieś brednie. Zaczyna się tezą, że “czegoś dziewczynkom nakazano, potem zdementowano jednak ale niesmak pozostał”. Po co w ogóle cytować ten parówkowy portal i wysrywy z niego?
Dziwny artykuł.
Przede wszystkim powiela stereotyp gwałciciela jako mężczyzny zaczajonego w ciemnej uliczce i rzucającego się na pierwszą kobietę w miniówce. Tymczasem najczesciej do gwałtów dochodzi ze strony osób które kobieta zna i nie rzadko mowa tu o jej partnerze.
Nie jestem kobietą, ale z moich rozmów z koleżankami odnoszę wrażenie, że w kwestii ubioru dużo większym problemem od ryzyka gwałtu są różnego rodzaju komentarze i reakcje na które głównie starsi panowie sobie pozwalają i które sprawiają że kobiety nie czują się komfortowo i bezpiecznie.
Nie rozumiem też po co odniesienia do tego co o gwałcie myślą Amerykanie. Danych z Polski nie było więc trzeba było podeprzeć się danymi zza oceanu? Amerykanie to specyficzny naród o dziwnym myśleniu i bardziej zacofany światopoglądowo niż nam się wydaje na podstawie filmów z Netflixa. Nie ma po co przerzucać przykładów z Ameryki na jakiekolwiek europejskie społeczeństwo.
Nawet jeśli będziemy mieć perfekcyjną machinę edukującą, by nie gwałcić, to w społeczeństwie istnieje niewielki odsetek osób nieedukowalnych i niereformowalnych (na przykład osoby z silnymi zaburzeniami antyspołecznymi). To właśnie że względu na nie trzeba uczyć, jak unikać gwałtu. Inna sprawa, że edukować powinno się w oparciu o fakty, a nie stereotypy.
Przestańmy uczyć samoobrony, uczmy nie napadać na ludzi.
A to uczymy ich, by gwałcili?!? Jestem ojcem syna – oczywiście, że uczę go, by nad sobą panował, by uważał jak się zachowuje. W ogóle, ogromnym problemem jest kształtowanie dyscypliny u chłopców. Bo całość zasadza się właśnie na tym, na potrzebie budowy wewnętrznej dyscypliny u mężczyzn. Dlaczego? Bo mając więcej testosteronu jesteśmy, przeciętnie, bardziej skłonni do szybkiego podejmowania działań. I właśnie w tym momencie, w sytuacji, gdy mężczyzna nadinterpretuje rzeczywistość a jego hormony zaczynają brać górę – potrzebna jest żelazna dyscyplina. Tylko czy zdajemy sobie sprawę jak bardzo zmieni to mężczyzn? Jak bardzo oddali ich od tego wrażliwego, nowoczesnego faceta, którego współcześnie chcemy mieć? Jak mocno zmniejszy ich szanse na rynku pracy, coraz bardziej potrzebującego pracowników potrafiących wykonywać pracę emocjonalną, ‘nastawianą na klienta’?
Druga sprawa – to nie jest tak, że ‘kobieta nie jest ubrana jak dziwka’. Czasami jest. Czasami chce się tak prezentować. Czasami, a po moich rozmowach z przyjaciółkami bardzo często, robi to by zwrócić na siebie czyjąś uwagę, nie zawsze faceta, często innej kobiety w dziwnej grze wzajemnego dopierdalania sobie, jakie kobiety uprawiają. Co, oczywiście, nie znosi odpowiedzialności z mężczyzny, który powinien się powstrzymać nawet jeśli kobieta kręciłaby mu tyłkiem przed twarzą. Ale uznanie, że tworzenie seksualnej atmosfery nie znosi barier w mózgu faceta, nie uruchamia testosteronu i nie rozpala neuroprzekaźników w gadzim mózgu – to jakieś totalne odklejenie. Więc tak, żadna pojedyncza kobieta nie odpowiada za gwałt, jakiego doznała, ale permisywistyczny model społeczny i moda tworzą napięcia na mężczyzn, które należy ogarnąć. I to oczekiwaniem większej dyscypliny wewnętrznej i zewnętrznej facetów, większą kontrolą nad ich odruchami i zapędami. Tak w życiu prywatnym jak i w miejscu pracy. Tylko wątpię, by tacy zdystansowani mężczyźni spodobali się współczesnym kobietom.
Heh, widzę kolejny “artykuł” (w cudzysłowie, bo to w sumie dwa paragrafy wypocin, nie artykuł) i nagłówek, nastawiony na “rage” kliknięcia i szybki hajs z reklam, jak zwykle spłycający problem i przyczyniający się do jego pogłębienia, głębiej polaryzujący i tak już spolaryzowane społeczeństwo.
Jakieś zakazy i nakazy co do ubioru w szkołach, istnieją niestety od zawsze. U mnie w liceum też był zakaz spódniczek ponad kolano, bluzek na ramiączkach czy mocnego makijażu dla dziewczyn. Zburzy to może światopogląd autorki, że tylko kobiety są w ten sposób prześladowane, ale chłopaków dotyczyły podobne zasady: zakaz krótki spodenek (nawet w lecie), posiadania kolczyków, czy długich włosów. Wymuszanie konformizmu, wciskania na siłę wszystkich do jednej formy, i wprowadzanie dziwnych zasad tylko po to, żeby można było potem na siłę epatować autorytetem i pokazywać jak ważny jest posłuch, to chyba ważniejszy element polskiej szkoły niż edukacja.
Więc nie wiem skąd autorka wzięła sobie nagle porównanie z gwałtem, ale, łamiąca wiadomość, mężczyźni wiedzą, żeby nie gwałcić, że gwałt to coś złego. Tak jak wszyscy wiedzą że kradzież to coś złego, a mimo wszystko jak ludzie kradną, tak niestety też dochodzi do gwałtów, bo niektórych zwyczajnie nie obchodzi co jest dobre a co złe.
Uczmy jak nie gwałcić, prawda w chuj i się zgadzam.
Ale pamiętajcie, nigdy nie wyeliminujemy ze społeczeństwa spaczonych jednostek.
Tak jak na nie kradnij, nie zabijaj, uczonych od maleńkiego niektórzy nie reagują tak na nie gwałć, też znajdą się tacy co nie zareagują. Uczmy ludzi bronić się i unikać niebezpieczeństwa!!!
to tylko dziewczynki padają ofiarą gwałtów?
To jest mit według artykułu:
“Czasami kobiety kłamią, donosząc o gwałcie, aby zwrócić na siebie uwagę”
Więc kobiety nigdy nie kłamią.
Całkowicie pozbawione seksizmu podejście. XD
Nie da się tego nauczyć… Oni myślą że gwałciciele nie wiedzą że nie można gwałcić i że grozi za to kara? Jedyne co można zrobić to uczyć ludzi jak uniknąć czegoś takiego. Niestety nie żyjemy w utopii.
Artykuł z zeszłego roku, odnosi się do afery “ws. skromnego ubioru”.
Po co chronić mienie jakimiś systemami alarmowymi, przecież wystarczy powiedzieć do złodziei nie kradnijcie…
Kastracja dla gwałcicieli i po problemie.
Bardzo powierzchowny artykuł, zwracający uwagę tylko na jeden aspekt całego problemu i zwalenie na niego całej winy niczym na jakiegoś chochoła. Ubiór to żadna wymówka – jak ktoś będzie chciał zgwałcić to to zrobi.
Trochę artykuł nawiązuje do takiego typowego katopato co się słyszy w kościołach – *tak się ubrała, więc to jej wina!* A ten wyskok ze statystykami z USA to już całkiem wrzucony niczym z bilbordu Fundacji Kornice.
Pierwsza liceum, kilka(naście) lat temu. Spotkanie bzdurne z policją na temat potencjalnych zagrożeń. Siedzą sobie dziewczyny i chłopcy w jednej sali, policjanci mówią o tym, że jeżeli będzie sytuacja gwałtu trzeba na siebie zwymiotować i liczyć, że to odstraszy gwałciciela (pamiętam to kurwa do dzisiaj, tego nie da się zmyślić), chodzić boso po drodze zamiast na szpilkach, bo ten dźwięk też może sprowokować i mieć ubrania na zmianę ofc bo miniówka wiadomo. ZERO komentarzy do chłopców, zero rad dla nich jak mają sobie radzić jak ktoś ich zaatakuje i absolutnie zero wartości w stylu, nie oznacza nie. Tyle lat minęło i dalej mam to w głowie, bo tak mnie to wkurwiło.
Uczmy chłopców, żeby nie gwałcili. Ale uczmy też dziewczynki jakie ryzyka są.
Są w mieście uliczki, które się nocą w ulicy omija i jest to tylko zdrowy rozsądek.
Przestańmy trzymać pieniądze w bankach, nośmy je przy sobie!
Przestańmy z podszukami powietrznymi w samochodzie, malowaniem przejść dla pieszych. Po prostu niech kierowcy jeżdżą bezpiecznie!
Pomijam tu już temat przemocy domowej i w ogóle dopuszczenie do głowy faktu, że kobieta też może być gwałcicielem.
Widząc taki nagłówek, czytanie artykułu to marnowanie czasu.
Uczmy gwałcicieli, żeby nie gwałcili, morderców, żeby nie mordowali a złodziejów, żeby nie kradli?
Każde z powyższych wykroczeń i przestępstw jest popełniane z pełną świadomością i nie wydaje mi się, że hasło “ej, nie rób tego, bo to jest złe” poskutkuje myślą “a no faktycznie. To sobie daruję”.
Tak jak ktoś wspomniał stereotyp gwałciciela jako mężczyzny zaczajonego w ciemnej uliczce – bazując na zwierzeniach kobiet grupy:
wszystkie historie o gwałtach tyczyły się osoby z bliskiego otoczenia (partner, narzeczony, mąż, kolega) itp.
Co ciekawe, duża część kobiet nie ma pewności, czy faktycznie została zgwałcona (bo przecież jak partner, to jak można to nazwać gwałtem?).
Kobiety (**i MĘŻCZYŹNI)** powinny mieć 100% świadomość, że NIE oznacza NIE nieważne w jakiej formie i komu odmówią (co brew logice nie dla wszystkich jest takie oczywiste) i że jakikolwiek akt seksualny wbrew jej woli jest gwałtem.
A uczenie kobiet jak zapobiec/bronić się przed tym jest zdrowe i potrzebne.
Odbijanie piłeczki w stronę edukacji mężczyzn, aby przestali gwałcić, to tak jakby zrezygnować np. z zamykania drzwi do domu na rzecz uczenia innych, że złamania są złe i nie powinno się ich wykonywać. Brzmi absurdalnie? No właśnie.
​
//Edit:
Przeczytałem. Wciąż uważam, że tytuł jest nie do końca trafiony, ale wciąż uważam, że wszystko sprowadza się do hasła “*No, means No”.*
Ale przecież UCZYMY chłopców by nie gwałcili, nie mordowali, nie kradli, nie podpalali etc etc. To nie jest jakaś tajemna wiedza, tylko normalny element nauki empatii przez rodzica. “Nie rób komuś krzywdy” to jest absolutna podstawa wychowania w każdym domu.
**Gwałciciele dowolnej płci wiedzą że robią źle,** po prostu mają to w dupie bo brak im empatii i myślą że im ujdzie na sucho. To nie jest tak że nagle chłop który gwałcił przez 20 lat odkrywa z przerażeniem że to co robił było złe, tylko rodzice zapomnieli go uświadomić. Wiedział, miał wyjebane.
Jako nastolatek byłem dwa razy zgwałcony (cóż, raz zgwałcony raz zmolestowany seksualnie) przez kobiety. Za pierwszym razem była to starsza kobieta w wieku mojej matki, za drugim razem moja Ex która sobie mnie “użyła” gdy byłem zbyt pijany by się bronić. Dokładnie wiedziały co robią i że jest to złe, po prostu miały przewagę w tej postaci że wiedziały że nikt mi nie uwierzy a im tak. I miały rację. Nikt mi nie uwierzył. Więc może uczmy by wierzyć tym co zgłaszają gwałt? Nie koniecznie wierzyć od razu na słowo, ale choć rozpatrzyć ich słowa?
Natemat to ostatnio stało się jakimś pudełkiem czy coś.
Gwałciciele obu płci to degeneraci pozbawieni ratunku.
Jedyne co można zrobić to eliminować takie jednostiki ze społeczeństwa.
Uczmy oba
Racja, choć myśle ze mówienie chłopcom by nie gwałcili jest trochę bez sensu. Na zasadzie – od małego się mówi dzieciom by nie paliły, a potem i tak cześć z nich pali. To otoczenie wpływa na patologiczne zachowania. A niestety przez programy socjalne patologia się namnaża, to tu jest problem.
Najwyższy czas, żeby faceci nauczyli się kontrolować swojego kutaska.
„Przestańmy uczyć ludzi jak nie zostać okradzionym. Uczmy zlodzieji by ci nie kradli”.
Kurwa facepalm.
Za kilka tygodni urodzi mi się córka i na 100% będę ją uczył jak ma na siebie uważać, jak unikać potencjalnie niebezpiecznych sytuacji i niebezpiecznych ludzi.
Co za pojebany koncept żeby nie uczyć dzieci bycia ostrożnym.
Już widać po komentarzach że OP to totalny odklejeniec który żyje w jakiejś innej rzeczywistości xD
Nawet nie bede czytać tego ale czy nie mozemy uczyc obu tych rzeczy ? I obu tych grup? Dzieci czesto nie wiedza gdzie sa granice, czasami ludzie sa zbyt pewni siebie i zapominaja o tym ze chodzenie w srodku nocy samemu moze sie zle skonczyc a nie pilnowany drink moze byc i dla chlopaka i dla dziewczyny doprawiony tabletka gwaltu. Zdrowego rozsadku nauczyc ale tez i reperkusji jesli sie klamie o takich rzeczach a takze o tym ze jesli to juz sie stalo to niewazne czy jestes chlopcem czy dziewczynka ludzie wezma na powaznie jesli cos takiego zglosisz i zorganizuja ci kazda pomoc ktora sie da a przede wszystkim kesli nie jest to jeden przypadek tylko dzieje sie wielokrotnie zostaniesz uwolniony/nia od oprawcy. I nie. To nie Twoja wina ze zostales zgwalcony/na. Czy mogles zrobic cos wiecej zeby temu zapobiec ? Moze ale to nie zmienia faktu ze jestes ofiara a gwalciciel przestepca
Przejrzałam artykuł i nie do końca zgadzam się z powyższymi komentarzami, że to powiela stereotyp. Dziewczynki opisane w artykule mają też w klasach znajomych – kolegów, może i nawet przyjaciół płci męskiej. Większość gwałtów spotyka kobiety od znanych, uważanych za godnych zaufania mężczyzn. To, że kobieta nie kusi ubiorem/nie prowokuje mamy już w mainstreamie zakorzenione, a wszelcy boomerzy czy inni redpillowcy (mówię bardzo ogólnie) którzy mają czelność twierdzić inaczej są od razu traktowani negatywnie przez pozostałe osoby.
Nie mamy za to ogólnej świadomości tego, że niezależnie od tego jak blisko jesteś z danym mężczyzną, nie jest twoim obowiązkiem reagowanie pozytywnie na jego fantazje seksualne z Tobą w roli głównej. Rzadko mówi się o gwałcie małżeńskim, w bardziej religijnych środowiskach mówi się nawet o zobowiązaniu jakie przychodzą wraz z małżeństwem – w bardziej liberalnych wraz ze stażem związku.
Obwinia się ludzi za to, że byli głupi, żeby oczekiwać od mężczyzn zaopiekowania się sobą po imprezie (jeśli to był przyjaciel osoby zgwałconej). Wszystko poza kazirodczą przemocą seksualną i przemocą wobec dzieci uchodzi płazem opinii społecznej, bo skoro był nam bliski, to przecież wcale nie był gwałt. Był.
Kolejny artykuł i kolejne dolewanie oliwy zamiast próbować rozwiązywać problem.
Jako facet przeżyłem “relacje”, w której dziewczyna stawiała wymagania co do seksu. Ma być taki, masz tak dojsc, tak masz mnie zaspokoić, ciągle ja – zero ty. Oczywiście typowo babski szantaż – nie uda się seks to koniec związku, nie ma co tu naprawiać. Czy była to przemoc seksualna? Jeszcze jak. Czy ciągle czułem winę i miałem poczucie że relacja zależy tylko od mojego kutasa – oj wadowicka kremowko jak najbardziej! Czemu o tym nie piszę? Bo jestem jednostronnym przypadkiem i MÓJ WYJATKOWY PRZYPADEK NIE MA ODWZIERCIEDLENIA NA SPOLECZENSTWIE.
Jeżeli w społeczeństwie nie zaczniemy kampanii by traktować się jak ludzie i szanować własne potrzeby to takie artykuły nic nie dają. Prosta sprawa – ma być mi miło i Ty masz obowiązek kierować się swoim miło. Dopiero jeśli nasze miło spotykają się po środku to mamy szczęśliwy związek. Póki nie odnajdujesz swojego miło w związku z drugim człowiekiem to ciężko żeby budulec związku był trwały. To daje rozwiązanie.
Uczenie chłopców że gwałcą to czysty matriarchat. Każdy może być zgwałcony pod byle powodem, każdy może być zabity, okradziony, pobity. Uczmy się bronić i uczmy WSZYSTKICH żeby byli jak najmniej bezbronni
Nie przeczytałem całego artykułu, ale sądzę, że zrozumiałem problem, który napotkała autorka i moim zdaniem rozwiązanie problemu jest możliwe jedynie jeśli kompleksowo się podejdzie do nauki dobrego zachowania xd, taki uwspółcześniony savoir vivre byłby przydatny. Mówię tu pod kątem takiego szerokiego przysposobienia do życia w wygrywie. Są osoby, które nie są w stanie odczytywać nastroju sytuacji, nie wiedzą jak się zachować przy ludziach i ogólnie są przegrywami pod względem społecznym. Incele, wyrzutki, nerdzi, osoby zwabione do kultów, teorii spiskowych, radykalnych grup politycznych lub r/poland wszystkie te osoby trzeba jakoś socjalizować z resztą społeczeństwa dla dobra ich samych i ogółu. Częścią takiej socjalizacji powinny być porady jak można samemu sobie pomóc na własną rękę, analiza problemu i kompleksowe zaplanowanie procesu wyjścia z niego oraz jakieś zajęcia w grupie. Oczywiście gwałcicieli jebać, jebać, jebać, ale póki ktoś jest incelem albo nie potrafiącym się zachowywać przy ludziach przegrywem to sądzę, że wypada takiej osobie pomóc wyjść z problemów, które ją do tego wprowadziły.
Edit: nie wiem jak rozwiązać sprawę dawania klapsów dziewczynie, sam stosuje się do zasady jak nie jesteś pewien nie ryzykuj. Jednakowoż jestem pewien, że jest wiele stopni niżej coś co by podupadało pod tą zasadę, a warto byłoby się przemóc.
Końcową myśl mam też taką, że można chcieć się dobrze ubrać z wielu powodów, ale jeśli dziewczyna chce, żeby ktoś dał jej klapsa to poza zakładaniem krótkiej spódniczki ma w zanadrzu inne metody komunikacji, że chce go otrzymać np. mowa.
Wystarczy powiedzieć nie, nikt nie może Cię legalnie zgwałcić bez pozwolenia /s
Edukacja gówno tutaj da. Jeśli ktoś będzie chciał zgwałcić – zgwałci. Jeśli będzie chciał ukraść – ukradnie. Jeśli zabić – zabije.
Co może natomiast powstrzymać gwałciciela? Na przykład normowanie pomocy psychologicznej/psychiatrycznej i szeroki dostęp do niej. Albo kastracja dla każdego komu udowodni się gwałt bez wątpliwości (ale to już trudniejsze).
37 comments
Przestamy zamykac drzwi do domu, uczmy zlodziei by nie kradli.
Ja wiem, że nie należy robic victim blaming, ale “why not both”?
Tak samo wymagajmy od kierowców, żeby jeździli zgodnie z zasadami, ale jednocześnie niech pieszy się rozejrzy przed wejściem na ulicę. Zawsze się może trafić jakis wariat.
I nie zamierzam tutaj mówić, żeby kobieta nie chodziła w krótkich spódniczkach, bo to żadna wymówka dla gwałciciela – tylko bardziej, żeby w razie czego była się w stanie obronić przed atakiem albo jeszcze lepiej, jak rozpoznać zagrożenie zawczasu i go uniknąć.
​
Fajnie byłoby żyć w społeczeństwie, gdzie wiesz, że możesz bezpiecznie przejść przez ulicę i nikt cię nie rozjedzie, że możesz wziąć ze sobą drogi sprzęt, którego nikt ci nie ukradnie i że możesz iść wiedząc, że nikt cię nie zgwałci. Póki co nie żyjemy w takim społeczeństwie, więc redukowałbym zagrożenie z obu stron. Co z tego, że będziesz mieć pierwszeństwo i rację jak to ty będziesz poszkodowany?
Wy not both?
Redaktorka sama sobie strzela w kolano, bo linkuje w tekście artykuł o przykładowych nakazach/zakazach, a sama używa terminu schludny i skromny. Trudno być przeciwko schludnemu ubiorowi. Ale jakby już wrzuciła, że w-f tylko w długich spodniach zakrywających nogi – to brzmi jak katotaliban, a nie skromny/schludny ubiór.
Wychowywać chłopców, to ważne. Ale tych niewychowanych starych już nie odsiejesz, więc choćbyś przeprowadził 100% skuteczną akcję edukacyjną w szkołach ryzyko trafienia na psychola pozostaje. Kobiety są statystycznie bardziej narażone na przemoc. Odrobina samoobrony na w-fie (nie tylko dla dziewczyn, chlopcy też są ofiarami przemocy), jak się zachować w razie napaści. Ktoś powie, że to przerzucanie na potencjalne ofiary odpowiedzialnosci ale no zgadzam się z “why not both?” w tym przypadku. Rzeczywistość jest jakaś teraz, możemy mówić co robić żeby ją zmienic i żeby za 10-20 lat było lepiej, ale w międzyczasie wolałbym zrobić co mogę nawet jeśli komuś brzmi za mało lewacko. Poza tym oranie prokuratory i policji az się odsieje śmieci które kwestionują zeznania ofiary.
Ostatecznie większość gwałtów to wujek/ojczym/przyjaciel rodziny etc a nie ciemna alejka, i to taka zdecydowana wiekszosc, co pokazuje, że samo uczenie chlopaków młodych zmieni tylko troszeczkę (albo w dluuuugiej perspektywie czasowej). Problem jest w celowej ślepocie, chorych rodzinach i sztucznym kulcie rodziny (bo rodzina, nie ważne że patolska, ważne ze chlopak i dziewczyna). Samoobrona pomoże tylko w najgorszym wypadku napaści.
Trochę to zbyt upraszcza skomplikowany temat.
Po pierwsze, jak już to uczmy ludzi nie gwałcić. Tak, kobiety też mogą gwałcić. Męskie ofiary gwałtów to jedne z najbardziej pomijanyc grup.
Po drugie, jak? Gwałty zwykle nie następują tylko dlatego, bo ktoś nie powiedział “Hej, nie gwałć, ok?”.
To wielopoziomowy problem na wpływ którego ma wiele czynników. Na przykład rzetelna edukacja seksualna i redukcja biedy.
Zgadzam się z sentymentem artykułu co do ubrań, zachowania itd.
Podstawy samoobrony jednak każdy powinien znać. Co do prawdopodobieństwa tego czy nastąpi to w uliczce czy przez znajomą osobę, to zależy od życia które prowadzisz. Ja osobiście byłam tego bliska parę razy, ale zawsze przez nieznajomych.
Każdy powinien mieć przy sobie gaz pieprzowy jako minimum. Nie powinno się ufać ludziom, nawet znajomym.
Przecież ten artykuł to jakieś brednie. Zaczyna się tezą, że “czegoś dziewczynkom nakazano, potem zdementowano jednak ale niesmak pozostał”. Po co w ogóle cytować ten parówkowy portal i wysrywy z niego?
Dziwny artykuł.
Przede wszystkim powiela stereotyp gwałciciela jako mężczyzny zaczajonego w ciemnej uliczce i rzucającego się na pierwszą kobietę w miniówce. Tymczasem najczesciej do gwałtów dochodzi ze strony osób które kobieta zna i nie rzadko mowa tu o jej partnerze.
Nie jestem kobietą, ale z moich rozmów z koleżankami odnoszę wrażenie, że w kwestii ubioru dużo większym problemem od ryzyka gwałtu są różnego rodzaju komentarze i reakcje na które głównie starsi panowie sobie pozwalają i które sprawiają że kobiety nie czują się komfortowo i bezpiecznie.
Nie rozumiem też po co odniesienia do tego co o gwałcie myślą Amerykanie. Danych z Polski nie było więc trzeba było podeprzeć się danymi zza oceanu? Amerykanie to specyficzny naród o dziwnym myśleniu i bardziej zacofany światopoglądowo niż nam się wydaje na podstawie filmów z Netflixa. Nie ma po co przerzucać przykładów z Ameryki na jakiekolwiek europejskie społeczeństwo.
Nawet jeśli będziemy mieć perfekcyjną machinę edukującą, by nie gwałcić, to w społeczeństwie istnieje niewielki odsetek osób nieedukowalnych i niereformowalnych (na przykład osoby z silnymi zaburzeniami antyspołecznymi). To właśnie że względu na nie trzeba uczyć, jak unikać gwałtu. Inna sprawa, że edukować powinno się w oparciu o fakty, a nie stereotypy.
Przestańmy uczyć samoobrony, uczmy nie napadać na ludzi.
A to uczymy ich, by gwałcili?!? Jestem ojcem syna – oczywiście, że uczę go, by nad sobą panował, by uważał jak się zachowuje. W ogóle, ogromnym problemem jest kształtowanie dyscypliny u chłopców. Bo całość zasadza się właśnie na tym, na potrzebie budowy wewnętrznej dyscypliny u mężczyzn. Dlaczego? Bo mając więcej testosteronu jesteśmy, przeciętnie, bardziej skłonni do szybkiego podejmowania działań. I właśnie w tym momencie, w sytuacji, gdy mężczyzna nadinterpretuje rzeczywistość a jego hormony zaczynają brać górę – potrzebna jest żelazna dyscyplina. Tylko czy zdajemy sobie sprawę jak bardzo zmieni to mężczyzn? Jak bardzo oddali ich od tego wrażliwego, nowoczesnego faceta, którego współcześnie chcemy mieć? Jak mocno zmniejszy ich szanse na rynku pracy, coraz bardziej potrzebującego pracowników potrafiących wykonywać pracę emocjonalną, ‘nastawianą na klienta’?
Druga sprawa – to nie jest tak, że ‘kobieta nie jest ubrana jak dziwka’. Czasami jest. Czasami chce się tak prezentować. Czasami, a po moich rozmowach z przyjaciółkami bardzo często, robi to by zwrócić na siebie czyjąś uwagę, nie zawsze faceta, często innej kobiety w dziwnej grze wzajemnego dopierdalania sobie, jakie kobiety uprawiają. Co, oczywiście, nie znosi odpowiedzialności z mężczyzny, który powinien się powstrzymać nawet jeśli kobieta kręciłaby mu tyłkiem przed twarzą. Ale uznanie, że tworzenie seksualnej atmosfery nie znosi barier w mózgu faceta, nie uruchamia testosteronu i nie rozpala neuroprzekaźników w gadzim mózgu – to jakieś totalne odklejenie. Więc tak, żadna pojedyncza kobieta nie odpowiada za gwałt, jakiego doznała, ale permisywistyczny model społeczny i moda tworzą napięcia na mężczyzn, które należy ogarnąć. I to oczekiwaniem większej dyscypliny wewnętrznej i zewnętrznej facetów, większą kontrolą nad ich odruchami i zapędami. Tak w życiu prywatnym jak i w miejscu pracy. Tylko wątpię, by tacy zdystansowani mężczyźni spodobali się współczesnym kobietom.
Heh, widzę kolejny “artykuł” (w cudzysłowie, bo to w sumie dwa paragrafy wypocin, nie artykuł) i nagłówek, nastawiony na “rage” kliknięcia i szybki hajs z reklam, jak zwykle spłycający problem i przyczyniający się do jego pogłębienia, głębiej polaryzujący i tak już spolaryzowane społeczeństwo.
Jakieś zakazy i nakazy co do ubioru w szkołach, istnieją niestety od zawsze. U mnie w liceum też był zakaz spódniczek ponad kolano, bluzek na ramiączkach czy mocnego makijażu dla dziewczyn. Zburzy to może światopogląd autorki, że tylko kobiety są w ten sposób prześladowane, ale chłopaków dotyczyły podobne zasady: zakaz krótki spodenek (nawet w lecie), posiadania kolczyków, czy długich włosów. Wymuszanie konformizmu, wciskania na siłę wszystkich do jednej formy, i wprowadzanie dziwnych zasad tylko po to, żeby można było potem na siłę epatować autorytetem i pokazywać jak ważny jest posłuch, to chyba ważniejszy element polskiej szkoły niż edukacja.
Więc nie wiem skąd autorka wzięła sobie nagle porównanie z gwałtem, ale, łamiąca wiadomość, mężczyźni wiedzą, żeby nie gwałcić, że gwałt to coś złego. Tak jak wszyscy wiedzą że kradzież to coś złego, a mimo wszystko jak ludzie kradną, tak niestety też dochodzi do gwałtów, bo niektórych zwyczajnie nie obchodzi co jest dobre a co złe.
Uczmy jak nie gwałcić, prawda w chuj i się zgadzam.
Ale pamiętajcie, nigdy nie wyeliminujemy ze społeczeństwa spaczonych jednostek.
Tak jak na nie kradnij, nie zabijaj, uczonych od maleńkiego niektórzy nie reagują tak na nie gwałć, też znajdą się tacy co nie zareagują. Uczmy ludzi bronić się i unikać niebezpieczeństwa!!!
to tylko dziewczynki padają ofiarą gwałtów?
To jest mit według artykułu:
“Czasami kobiety kłamią, donosząc o gwałcie, aby zwrócić na siebie uwagę”
Więc kobiety nigdy nie kłamią.
Całkowicie pozbawione seksizmu podejście. XD
Nie da się tego nauczyć… Oni myślą że gwałciciele nie wiedzą że nie można gwałcić i że grozi za to kara? Jedyne co można zrobić to uczyć ludzi jak uniknąć czegoś takiego. Niestety nie żyjemy w utopii.
Artykuł z zeszłego roku, odnosi się do afery “ws. skromnego ubioru”.
Po co chronić mienie jakimiś systemami alarmowymi, przecież wystarczy powiedzieć do złodziei nie kradnijcie…
Kastracja dla gwałcicieli i po problemie.
Bardzo powierzchowny artykuł, zwracający uwagę tylko na jeden aspekt całego problemu i zwalenie na niego całej winy niczym na jakiegoś chochoła. Ubiór to żadna wymówka – jak ktoś będzie chciał zgwałcić to to zrobi.
Trochę artykuł nawiązuje do takiego typowego katopato co się słyszy w kościołach – *tak się ubrała, więc to jej wina!* A ten wyskok ze statystykami z USA to już całkiem wrzucony niczym z bilbordu Fundacji Kornice.
Pierwsza liceum, kilka(naście) lat temu. Spotkanie bzdurne z policją na temat potencjalnych zagrożeń. Siedzą sobie dziewczyny i chłopcy w jednej sali, policjanci mówią o tym, że jeżeli będzie sytuacja gwałtu trzeba na siebie zwymiotować i liczyć, że to odstraszy gwałciciela (pamiętam to kurwa do dzisiaj, tego nie da się zmyślić), chodzić boso po drodze zamiast na szpilkach, bo ten dźwięk też może sprowokować i mieć ubrania na zmianę ofc bo miniówka wiadomo. ZERO komentarzy do chłopców, zero rad dla nich jak mają sobie radzić jak ktoś ich zaatakuje i absolutnie zero wartości w stylu, nie oznacza nie. Tyle lat minęło i dalej mam to w głowie, bo tak mnie to wkurwiło.
Uczmy chłopców, żeby nie gwałcili. Ale uczmy też dziewczynki jakie ryzyka są.
Są w mieście uliczki, które się nocą w ulicy omija i jest to tylko zdrowy rozsądek.
Przestańmy trzymać pieniądze w bankach, nośmy je przy sobie!
Przestańmy z podszukami powietrznymi w samochodzie, malowaniem przejść dla pieszych. Po prostu niech kierowcy jeżdżą bezpiecznie!
Pomijam tu już temat przemocy domowej i w ogóle dopuszczenie do głowy faktu, że kobieta też może być gwałcicielem.
Widząc taki nagłówek, czytanie artykułu to marnowanie czasu.
Uczmy gwałcicieli, żeby nie gwałcili, morderców, żeby nie mordowali a złodziejów, żeby nie kradli?
Każde z powyższych wykroczeń i przestępstw jest popełniane z pełną świadomością i nie wydaje mi się, że hasło “ej, nie rób tego, bo to jest złe” poskutkuje myślą “a no faktycznie. To sobie daruję”.
Tak jak ktoś wspomniał stereotyp gwałciciela jako mężczyzny zaczajonego w ciemnej uliczce – bazując na zwierzeniach kobiet grupy:
[/r/TwoXChromosomes/](https://www.reddit.com/r/TwoXChromosomes/)
wszystkie historie o gwałtach tyczyły się osoby z bliskiego otoczenia (partner, narzeczony, mąż, kolega) itp.
Co ciekawe, duża część kobiet nie ma pewności, czy faktycznie została zgwałcona (bo przecież jak partner, to jak można to nazwać gwałtem?).
Kobiety (**i MĘŻCZYŹNI)** powinny mieć 100% świadomość, że NIE oznacza NIE nieważne w jakiej formie i komu odmówią (co brew logice nie dla wszystkich jest takie oczywiste) i że jakikolwiek akt seksualny wbrew jej woli jest gwałtem.
A uczenie kobiet jak zapobiec/bronić się przed tym jest zdrowe i potrzebne.
Odbijanie piłeczki w stronę edukacji mężczyzn, aby przestali gwałcić, to tak jakby zrezygnować np. z zamykania drzwi do domu na rzecz uczenia innych, że złamania są złe i nie powinno się ich wykonywać. Brzmi absurdalnie? No właśnie.
​
//Edit:
Przeczytałem. Wciąż uważam, że tytuł jest nie do końca trafiony, ale wciąż uważam, że wszystko sprowadza się do hasła “*No, means No”.*
Ale przecież UCZYMY chłopców by nie gwałcili, nie mordowali, nie kradli, nie podpalali etc etc. To nie jest jakaś tajemna wiedza, tylko normalny element nauki empatii przez rodzica. “Nie rób komuś krzywdy” to jest absolutna podstawa wychowania w każdym domu.
**Gwałciciele dowolnej płci wiedzą że robią źle,** po prostu mają to w dupie bo brak im empatii i myślą że im ujdzie na sucho. To nie jest tak że nagle chłop który gwałcił przez 20 lat odkrywa z przerażeniem że to co robił było złe, tylko rodzice zapomnieli go uświadomić. Wiedział, miał wyjebane.
Jako nastolatek byłem dwa razy zgwałcony (cóż, raz zgwałcony raz zmolestowany seksualnie) przez kobiety. Za pierwszym razem była to starsza kobieta w wieku mojej matki, za drugim razem moja Ex która sobie mnie “użyła” gdy byłem zbyt pijany by się bronić. Dokładnie wiedziały co robią i że jest to złe, po prostu miały przewagę w tej postaci że wiedziały że nikt mi nie uwierzy a im tak. I miały rację. Nikt mi nie uwierzył. Więc może uczmy by wierzyć tym co zgłaszają gwałt? Nie koniecznie wierzyć od razu na słowo, ale choć rozpatrzyć ich słowa?
Natemat to ostatnio stało się jakimś pudełkiem czy coś.
Gwałciciele obu płci to degeneraci pozbawieni ratunku.
Jedyne co można zrobić to eliminować takie jednostiki ze społeczeństwa.
Uczmy oba
Racja, choć myśle ze mówienie chłopcom by nie gwałcili jest trochę bez sensu. Na zasadzie – od małego się mówi dzieciom by nie paliły, a potem i tak cześć z nich pali. To otoczenie wpływa na patologiczne zachowania. A niestety przez programy socjalne patologia się namnaża, to tu jest problem.
Najwyższy czas, żeby faceci nauczyli się kontrolować swojego kutaska.
„Przestańmy uczyć ludzi jak nie zostać okradzionym. Uczmy zlodzieji by ci nie kradli”.
Kurwa facepalm.
Za kilka tygodni urodzi mi się córka i na 100% będę ją uczył jak ma na siebie uważać, jak unikać potencjalnie niebezpiecznych sytuacji i niebezpiecznych ludzi.
Co za pojebany koncept żeby nie uczyć dzieci bycia ostrożnym.
Już widać po komentarzach że OP to totalny odklejeniec który żyje w jakiejś innej rzeczywistości xD
Nawet nie bede czytać tego ale czy nie mozemy uczyc obu tych rzeczy ? I obu tych grup? Dzieci czesto nie wiedza gdzie sa granice, czasami ludzie sa zbyt pewni siebie i zapominaja o tym ze chodzenie w srodku nocy samemu moze sie zle skonczyc a nie pilnowany drink moze byc i dla chlopaka i dla dziewczyny doprawiony tabletka gwaltu. Zdrowego rozsadku nauczyc ale tez i reperkusji jesli sie klamie o takich rzeczach a takze o tym ze jesli to juz sie stalo to niewazne czy jestes chlopcem czy dziewczynka ludzie wezma na powaznie jesli cos takiego zglosisz i zorganizuja ci kazda pomoc ktora sie da a przede wszystkim kesli nie jest to jeden przypadek tylko dzieje sie wielokrotnie zostaniesz uwolniony/nia od oprawcy. I nie. To nie Twoja wina ze zostales zgwalcony/na. Czy mogles zrobic cos wiecej zeby temu zapobiec ? Moze ale to nie zmienia faktu ze jestes ofiara a gwalciciel przestepca
Przejrzałam artykuł i nie do końca zgadzam się z powyższymi komentarzami, że to powiela stereotyp. Dziewczynki opisane w artykule mają też w klasach znajomych – kolegów, może i nawet przyjaciół płci męskiej. Większość gwałtów spotyka kobiety od znanych, uważanych za godnych zaufania mężczyzn. To, że kobieta nie kusi ubiorem/nie prowokuje mamy już w mainstreamie zakorzenione, a wszelcy boomerzy czy inni redpillowcy (mówię bardzo ogólnie) którzy mają czelność twierdzić inaczej są od razu traktowani negatywnie przez pozostałe osoby.
Nie mamy za to ogólnej świadomości tego, że niezależnie od tego jak blisko jesteś z danym mężczyzną, nie jest twoim obowiązkiem reagowanie pozytywnie na jego fantazje seksualne z Tobą w roli głównej. Rzadko mówi się o gwałcie małżeńskim, w bardziej religijnych środowiskach mówi się nawet o zobowiązaniu jakie przychodzą wraz z małżeństwem – w bardziej liberalnych wraz ze stażem związku.
Obwinia się ludzi za to, że byli głupi, żeby oczekiwać od mężczyzn zaopiekowania się sobą po imprezie (jeśli to był przyjaciel osoby zgwałconej). Wszystko poza kazirodczą przemocą seksualną i przemocą wobec dzieci uchodzi płazem opinii społecznej, bo skoro był nam bliski, to przecież wcale nie był gwałt. Był.
Kolejny artykuł i kolejne dolewanie oliwy zamiast próbować rozwiązywać problem.
Jako facet przeżyłem “relacje”, w której dziewczyna stawiała wymagania co do seksu. Ma być taki, masz tak dojsc, tak masz mnie zaspokoić, ciągle ja – zero ty. Oczywiście typowo babski szantaż – nie uda się seks to koniec związku, nie ma co tu naprawiać. Czy była to przemoc seksualna? Jeszcze jak. Czy ciągle czułem winę i miałem poczucie że relacja zależy tylko od mojego kutasa – oj wadowicka kremowko jak najbardziej! Czemu o tym nie piszę? Bo jestem jednostronnym przypadkiem i MÓJ WYJATKOWY PRZYPADEK NIE MA ODWZIERCIEDLENIA NA SPOLECZENSTWIE.
Jeżeli w społeczeństwie nie zaczniemy kampanii by traktować się jak ludzie i szanować własne potrzeby to takie artykuły nic nie dają. Prosta sprawa – ma być mi miło i Ty masz obowiązek kierować się swoim miło. Dopiero jeśli nasze miło spotykają się po środku to mamy szczęśliwy związek. Póki nie odnajdujesz swojego miło w związku z drugim człowiekiem to ciężko żeby budulec związku był trwały. To daje rozwiązanie.
Uczenie chłopców że gwałcą to czysty matriarchat. Każdy może być zgwałcony pod byle powodem, każdy może być zabity, okradziony, pobity. Uczmy się bronić i uczmy WSZYSTKICH żeby byli jak najmniej bezbronni
Nie przeczytałem całego artykułu, ale sądzę, że zrozumiałem problem, który napotkała autorka i moim zdaniem rozwiązanie problemu jest możliwe jedynie jeśli kompleksowo się podejdzie do nauki dobrego zachowania xd, taki uwspółcześniony savoir vivre byłby przydatny. Mówię tu pod kątem takiego szerokiego przysposobienia do życia w wygrywie. Są osoby, które nie są w stanie odczytywać nastroju sytuacji, nie wiedzą jak się zachować przy ludziach i ogólnie są przegrywami pod względem społecznym. Incele, wyrzutki, nerdzi, osoby zwabione do kultów, teorii spiskowych, radykalnych grup politycznych lub r/poland wszystkie te osoby trzeba jakoś socjalizować z resztą społeczeństwa dla dobra ich samych i ogółu. Częścią takiej socjalizacji powinny być porady jak można samemu sobie pomóc na własną rękę, analiza problemu i kompleksowe zaplanowanie procesu wyjścia z niego oraz jakieś zajęcia w grupie. Oczywiście gwałcicieli jebać, jebać, jebać, ale póki ktoś jest incelem albo nie potrafiącym się zachowywać przy ludziach przegrywem to sądzę, że wypada takiej osobie pomóc wyjść z problemów, które ją do tego wprowadziły.
Edit: nie wiem jak rozwiązać sprawę dawania klapsów dziewczynie, sam stosuje się do zasady jak nie jesteś pewien nie ryzykuj. Jednakowoż jestem pewien, że jest wiele stopni niżej coś co by podupadało pod tą zasadę, a warto byłoby się przemóc.
Końcową myśl mam też taką, że można chcieć się dobrze ubrać z wielu powodów, ale jeśli dziewczyna chce, żeby ktoś dał jej klapsa to poza zakładaniem krótkiej spódniczki ma w zanadrzu inne metody komunikacji, że chce go otrzymać np. mowa.
Wystarczy powiedzieć nie, nikt nie może Cię legalnie zgwałcić bez pozwolenia /s
Edukacja gówno tutaj da. Jeśli ktoś będzie chciał zgwałcić – zgwałci. Jeśli będzie chciał ukraść – ukradnie. Jeśli zabić – zabije.
Co może natomiast powstrzymać gwałciciela? Na przykład normowanie pomocy psychologicznej/psychiatrycznej i szeroki dostęp do niej. Albo kastracja dla każdego komu udowodni się gwałt bez wątpliwości (ale to już trudniejsze).