Rowerzysta dostał mandat, bo przestraszył kierowcę, przejeżdżając przez przejazd dla rowerów. Sprawa trafiła do sądu. Czy poniższa argumentacja rowerzysty ma sens i jest spójna:

Sędzia do rowerzysty: – Dlaczego wjechał pan na przejazd dla rowerów, mimo, że zbliżał się do niego samochód? Tylko piesi mają pierwszeństwo, kiedy zbliżają się do przejścia.

Rowerzysta: – Wysoki sądzie, na przejeździe mam pierwszeństwo i samochód powinien mi ustąpić.

Sąd: -Tak, ale dopiero na przejeździe.

Rowerzysta: – Właśnie dlatego wjechałem na przejazd. Bo wiedziałem, że tam będę miał pierwszeństwo.

\————

Podstawa prawna:

[https://lexlege.pl/prawo-o-ruchu-drogowym/art-27/](https://lexlege.pl/prawo-o-ruchu-drogowym/art-27/)

Edit: To sytuacja hipotetyczna, która zdarza się jednak często (bez policjanta i bez mandatu). Wymyśliłem sąd, żeby obnażyć hipokryzję polskich przepisów. Udają one europejskie rozwiązania, zachowując równocześnie przywileje kierowców.

Edit 2: Wątek ten stworzyłem, żeby zastanowić się nad sytuacją prawną rowerzysty, który wjeżdża na przejazd rowerowy “na styk” albo “na chama” i może dostać mandat za “stworzenie zagrożenia”. Jeżdżę rowerem i samochodem większość życia. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że ro k temu, po zmianie przepisów, było lepiej, Kierowcy zatrzymywali się, gdy zbliżałem się do przejazdu rowerem. Niedawno zrobiło się głośno o małej korekcie przepisów czyli usunięciu rowerzystom słów “gdy zbliża się do przejazdu”. Kierowcy zaczęli korygować swoje zachowanie i coraz częściej znów nie ustępują pierwszeństwa rowerzystom. Osobiście potrafię wjechać na rowerze w lukę między samochodami i nie zginąć. Najczęściej tego nie robię, bo żal mi kierowców, którzy na siebie mogliby najechać, zaskoczeni całą sytuacją.

15 comments
  1. Nie rozumiem jaki jest problem? Ma pierwszeństwo dopiero na przejeździe, dlatego żeby nie musiał się zatrzymywać, kiedy jest na przejeździe, a drugim pasem jedzie samochód. Może sobie przejechać cały przejazd bez zatrzymywania się. Jeśli nie jest na przejeździe to czeka aż samochód przejedzie i dopiero na niego wjeżdża. Tu nawet nie trzeba znajomosci prawa, wystarczy prosta logika, że jak to auto się nie zatrzymuje to może nie najlepszym pomysłem dla mojego zdrowia i życia jest pchać mu się pod koła na siłę.

    Edit: miał pierwszeństwo dopiero na przejeździe, ale wjeżdżając na niego wymusił pierwszeństwo.

  2. To tzw. “polskie pierwszeństwo” – pierwszeństwo bez pierwszeństwa.

    Bo niby dlaczego przepisy miałyby być proste i jasne w interpretacji w sytuacjach, gdzie stawką jest ludzkie życie, skoro można inaczej?

    Btw. Czy nikt nie widzi oczywistego bezsensu w formułowaniu przepisów niemal dosłownie: “kto pierwszy, ten ma pierwszeństwo”?

  3. Czyli rowerzysta przyznał się do wymuszenia pierwszeństwa. Gdzie problem?

    Fakt posiadania pierwszeństwa w jakiejkolwiek sytuacji nie zwalnia Cię też z myślenia. I jeżeli jedzie samochód i masz wątpliwości co do tego czy jest się w stanie bezpiecznie zatrzymać to nie wchodzisz na ulicę nawet jak masz pierwszeństwo.

  4. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce z pieszymi przed zmianą przepisów, więc nie rozumiem jego oburzenia, wymusił pierwszeństwo i tyle

  5. Ale sprawa jest dość prosta. Wyobraź sobie że jedziesz drogą z pierwszeństwem i dojeżdżasz do podporządkowanej. Jeśli pojazd wyjeżdżający z podporządkowanej znajduje się na skrzyżowaniu to go puszczasz no bo przecież nie wymusisz na nim by się zatrzymał na środku skrzyżowania. Ale jeśli pojazd na podporządkowanej cię widzi i “wepchnie” się na skrzyżowanie to wymusił pierwszeństwo. Z przejazdem rowerowym sytuacja jest dokładnie ta sama i traktujemy go jako drogę podporządkowaną. Jedynie w przypadku gdy skręcamy rowerzysta ma pierwszeństwo bo to wtedy my przecinamy jego drogę a nie na odwrót (o czym niestety większość kierowców nie wie i chyba miałem więcej z tym sytuacji niż dały mi drzwi niespodzianki).

  6. Zajadę klasykiem czy to pieszy czy rowerzysta.
    Cmentarze są pełne tych co mieli rację i mieli pierwszeństwo.

  7. Może uściślę: Nie chodzi mi tutaj o bezpieczeństwo rowerzysty tylko o mandat. Rowerzysta przejechał bezpiecznie. Auto zahamowało, bo kierowca zareagował nerwowo. Nie spodziewał się, że rowerzysta przejedzie. Gdyby auto nie hamowało, rowerzysta też by przejechał bezpiecznie.

    Zapytam jeszcze inaczej. Czy wg. obowiązujących przepisów mogę wjeżdżać na przejazd rowerem, jeżeli obliczę, że dam radę? Takich sytuacji spotykam na drodze tysiące.

  8. Ogólnie to ja średnio rozumiem sens niektórych rozwiązań dla rowerzystów. Np. czy możecie mi wytłumaczyć jak działają te tzw. śluzy pod światłami. Wyprowadzenie rowerzysty na sam przód pasa gdy wszyscy stoją na czerwonym, żeby po zmianie na zielone wszyscy od nowa musieli go wyprzedzać generując niebezpieczną sytuację na drodze? Rowerzysta zarówno rusza wolniej jak i osiąga niższą prędkość przejazdową – mówię o typowym a nie jakiś zawodowy kolarz. Nie rozumiem sensu tego rozwiązania z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu.

  9. Jeżeli rowerzysta ma pierwszeństwo na przejeździe to ma pierwszeństwo.
    Tak samo z drogami – jeśli będziemy przecinać drogę, która ma pierwszeństwo – zwalniamy tak aby ewentualny pojazd, który tam wjedzie – mógł przejechać. Czemu w przypadku drogi rowerowej ma być inaczej?

  10. Problemem nie są tyle przepisy co infrastruktura.

    Infrastruktura rowereowa powinna być (tam gdzie to niezbędne) oznakowana jak w Holandii.
    Tam gdzie rowerzysta ma ustąpić – ma znak ustąp, tam gdzie ma pierwszeństwo- samochód ma znak ustąp.

    DDR wzdłuż drogi głównej i nieszczęsne skręcanie w prawo? Trzeba odpowiednio poprowadzić DDR i wyprofilować zakręt- albo tak aby kierowca widział rower w lusterku a jednocześnie nie był w stanie skręcić z dużą prędkością, albo separujemy nieco DDR od samego skrętu, tak aby kierowca miał dość miejsca na zatrzymanie się przed DDR a za zjazdem, i widział rowerzystę w prawym oknie.

    Obecnie mamy najczęściej coś pomiędzy – szybkie zjazdy, z taką geometrią że w momencie krzyżowania się DDR z drogą rowerzysty nie widać ani w lusterku ani z boku

  11. Przepis wydaje się głupi ale jego interpretacja jest prosta. Czekasz z przejechaniem przez przejazd aż nic nie jedzie, natomiast jak na nim jesteś to nowo nadjeżdżający pojazd nie może już przeciąć ci drogi tylko ma cie puścić.

  12. To że rowerzysta ma pierwszeństwo kiedy jest już na przejeździe jest wg mnie logiczne i wręcz oczywiste. Nie powinno wymagać w ogóle opisu w przepisach – w takiej sytuacji kierowca postępuje zgodnie z ogólnymi przepisami, musi ustąpić bo inaczej potrąci rowerzystę.

    To jest kikut po zapisie który został po cichu usunięty.

    Obecny zapis jest idiotyczny i niebezpieczny, Kierowcy dzielą się teraz na trzy grupy:

    1. kierowcy nie wiedzą nawet że ten przepis się zmienił i ustępują pierwszeństwa rowerzystom zbliżającym się do przejazdu dla rowerów.

    2.kierowcy wiedzą że przepis się zmienił i nie ustępują pierwszeństwa rowerzystom zbliżającym się do przejazdu dla rowerów.

    3. kierowcy którzy zawsze mieli to w dupie i jadą nie patrząc (kapelusznicy i dresy reprezentują tę grupę).

    Podsumowując, nie wiadomo czego się spodziewać, zwlaszcza kiedy się jest rowerzystą poruszającym się dynamicznie.

    Piszę to jako i kierowca (ustępuję pierwszeństwa rowerzystom) i rowerzysta (ustępuję pierwszeństwa samochodom).

  13. Ja trochę nie rozumiem problemu. Prawo jazdy zdałem rok temu i wydaje mi się że pamiętam przepisy.

    Zawsze gdy dojeżdżasz do przejazdu dla rowerów/przejścia dla pieszych to się rozglądasz czy ktoś akurat nie chce wejść/wjechać i jeśli chce to go puszczasz. W sytuacji którą przytoczyłeś to nie rowerzysta by dostał mandat, a kierowca samochochodu, bo to on musi zagwarantować bezpieczeństwo pieszym i rowerzystom na przejściu i powinien przewidzieć że rowerzysta będzie chciał wjechać na przejazd (nie ma czegoś takiego jak wystraszenie kierowcy, nigdy się nie spotkałem). Jedyne kiedy to nie działa to sytuacja gdy kierowca samochodu nie ma możliwości zatrzymać się przed przejściem np. ty jako pieszy biegasz i ciężko ocenić kiedy dotrzesz do przejścia , kierowca samochodu ocenił że jesteś jeszcze za daleko aby ci ustąpić pierszeństwa, ale ty przyspieszyłeś i dobiegłeś do przejścia gdy połowa auta jest już na przejściu. No to nikt chyba nie oczekuje że samochód jadący 50km/h nagle zatrzyma się do 0 żeby puścić pieszego którego wcześniej nie było. I gdybyś ty rzucił się na ten samochód to wina była by twoja nie kierowcy.

Leave a Reply