Scena zbrodni pod biedrą w Koluszkach (któś upuścił butelkę z syropem malinowym)

18 comments
  1. Koluszki znam lepiej niż bym chciał, bo zawsze jak akurat chciałem być wcześnie w wawie w pracy to w drodze Łódź-wawa pociąg musiał się tam zepsuć.

  2. 7/10/2022, godzina circa 21:37

    Parking przy Biedronce w Koluszkach na ul. Pięknej 1. Jeden z klientów wychodzących ze sklepu zgłosił nietypowy przypadek zjawiska paranormalnego. Przy stoisku na rowery doszło do zbrodni.

    godzina 22:07

    Po przyjeździe patrolu z pobliskiej Komendy Powiatowej Policji miejsce zostało zabezpieczone. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze lokalnego zespołu kryminalnego. Uwagę zespołu zwrócił zapach cieczy przypominającej krew, jak i nietypowy kształt plamy krwi – ślad urywał się po około 4,5 metrach.

    Początkowo za przyczynę tego stanu rzeczy podejrzewano przecięcie krtani. Zespół kryminalny jednak nie znalazł żadnych śladów odcisków butów co było dziwne, tym bardziej, że sklep był dalej otwarty. Nawet była kolejka przy kasie drugiej, jednak nikt z klientów oraz obsługi sklepu nie zauważył tego czynu.

    8/10/2022, godzina 14:20

    Pod presją jednego z działaczy jedynej słusznej partii rządzącej ~~który wcale nie był szwagrem komendanta~~ i badań zespołu kryminalnego wywnioskowano, że to było “*celowe działanie dywersyjne lokalnych lewicowych komórek terrorystycznych*”. Po natrafieniu na kilka możliwych tropów okazało się, że w Koluszkach nigdy nie odbył się Strajk Kobiet, a w wyborach na prezydenta RP większość mieszkańców głosowała w II turze na Andrzeja Dudę (54,46%). Dochodzenie zostało przerwane.

    10/10/2022, godzina 20:10

    Na zabezpieczony teren zbrodni włamała się dwójka patusów z pobliskiego II LO. Obaj założyli się, że kto pierwszy odważy się zlizać krew z chodnika, dostanie “*dychem i denaturę z warsztatu starego Maciolla*(wymowa oryginalna)”. Po około dziesięciu minutach jeden z nich się schyla i zaczyna intensywnie lizać chodnik z kostki brukowej Domino 10 (wymiary 20 x 16 / h = 10 cm) pokryty zaschłą już krwiopodobną plamą. Drugi się pyta “*no i jak smakuje ta krew?*”.

    Na co ten pierwszy po chwili ciszy odpowiada “*…no jak maliny*”.

    7/10/2022, godzina 21:00

    Inflacja zaczyna mi zżerać zarobki z targowiska, postanowiłem zacząć kraść. Może i nie przystoi człowiekowi kraść, ale z drugiej strony nie przystoi człowiekowi głodować. Jako pierwszy cel wybrałem Biedronkę naprzeciwko. Wziąłem swoją znoszoną reklamówkę (nawet na torbę z tkaniny mnie nie stać). Najpierw przychodzę do sekcji z wypiekami i ładuję wszystkie zapieksy do jednej papierowej torebki, a do drugiej – kajzerki. Idę dalej. Biorę parę kilo cukru, pomidory w puszce, dwie kostki masła i najważniejsze – butelkę syropu malinowego marki Herbapol. Syrop malinowy marki Herbapol to jedyna rzecz, jaka dawała mi tę ciutkę słodyczy w moim depresyjnym życiu. Od kiedy wyrzucono mnie z “dwójki” za zgłoszenie fałszywego alarmu bombowego kiedy miałem 18 lat, moje życie zaczęło się sypać. Najpierw nadzór kuratorski, potem rozwód rodziców, wreszcie zajęcie domu rodzinnego przez komornika rzuciło mnie w czeluści ulicy. Tułałem się po świecie w tę i we wtę, i przez ten cały czas syrop malinowy marki Herbapol był moją kroplówką.

    Po wzięciu tej błyszczącej butelki zawierającej ciemnoczerwoną ciecz poczułem się spełniony. To jedyne, czego mi trzeba w tym życiu. Po przejściu pod blokadą na zamkniętej kasie numer jeden, niczym Bruce Willis udało mi się wymknąć. Niezauważony, pod osłoną mroku. Nagle potknąłem się o barierkę rowerową.

    I wtedy rozbiła się. Moja butelka syropu.

    Niezważony otoczeniem próbowałem wypić resztę nektaru jednocześnie zjadając rozbitą na setki kawałków butelkę, pozbywając się dowodów. Zanim ktokolwiek mnie zauważył udało mi się uciec.

    Po tym wszystkim już nigdy nie wróciłem do tego przeklętego miasta…

    I dlatego właśnie jestem teraz na dworcu Łódź Fabryczna. No weź kierowniku, poratuj mnie złotóweczką…

  3. – No no co my tu mamy Jaroszewski, co o tym powiesz ?

    – Panie aspirancie to wygląda na bójkę z użyciem ostrego narzędzia takiego jak nóż… albo scyzoryk

    – Scyzoryk Jaroszewski ? Kurwa, czego was uczą w tej szkole dzisiaj. Schyl się i powąchaj.

    – oo Pachnie maliną panie aspirancie

    – no właśnie i dlatego ja biorę sprawy a ty bierzesz dla mnie kawę

  4. Prawie identyczna plama mi się zrobiła w pewnym hostelu w którym mieszkałam, na korytarzu.
    Butelka syropu z aronii, więc jeszcze podobniejsze do krwi.
    Nie było kamer oglądających ten skrawek, więc poszłam o tym powiedzieć w recepcji, że tym razem to sok z aronii, nie krew.

Leave a Reply