W sobotę wraz z Żoną wzięliśmy ślub i zorganizowaliśmy małe przyjęcie na 40 osób. Zamiast kwiatów i win, poprosiliśmy aby przynieść przybory szkolne, które chcemy oddać do domu dziecka. Zebraliśmy tego znacznie więcej, niż się spodziewałem, że zbierzemy, wciąż jestem w szoku 🙂

22 comments
  1. “Małe przyjęcie na 40 osób”. Ech, relatywizm, na moim party po ślubie bylo 11 łacznie z nami, 40 osób to bym pewnie na wesele nie zaprosił, gdybym je organizował.

  2. Trochę z *drugiego bieguna*: w sąsiedztwie rok temu młody facet umarł, niewiele starszy ode mnie – rodzina prosiła, żeby zamiast kwiatów na grób wpłacić datki na hospicjum. Zorganizowali nawet wolontariuszy ze skarbonkami

  3. U mnie w rodzinie zrobili tak samo, ale nie w tę sobotę, więc raczej nie jesteśmy rodziną z OP 😛

  4. W rzeczywistości domy dziecka wcale nie mają aż tak źle jak się często wydaje. Przynajmniej nie każdy. Dlatego spróbuj się zorientować jaka jest sytuacja w tym do którego miałoby to trafić i rozważ też opcje przekazania tego do opieki społecznej. Albo podziel tu i tu. Tak naprawdę rodziny pod opieką mają czesto znaczenie gorsze warunki niż dzieciaki w domu dziecka, które nie koniecznie są jakimiś placówkami nędzy i rozpaczy w których brakuje absolutnie każdej rzeczy.

  5. Naprawdę fajny pomysł 😉 I w sumie dzięki temu, że to napisałeś, to sam w przyszłości zrobię coś podobnego 😉

  6. My z żoną poprosiliśmy o karmę dla zwierząt i rzeczy dla schroniska. Zawiezienie tego spowodowało, że auto przez miesiąc pachnidło psim żarciem, ale warto było.

    PS. Gratulacje!

  7. Ja kiedyś przywiozlem do podstawowki paletę zeszytów. Około 0.5T (papier jest ciężki). Woźny był wkurwiony i radosny jednocześnie.

Leave a Reply