Brakuje tylko możliwości zgłoszenia się telefonicznie.

14 comments
  1. Myślę, że jeżeli parafie w całym kraju przyjęłyby taką zasadę KK w PL ruszyłby w dobrym kierunku

  2. Jak mieszkam już jakieś 10 lat w nowym bloku, tak ani razu ksiądz nawet do nas nie zapukał. Ale wciąż pamiętam jak moja mama powyłączała wszystkie światła w mieszkaniu i kazała siedzieć cicho kiedy ksiądz chodził po kolędzie, żeby przypadkiem nie pomyślał, że ktoś w domu jest xd

  3. “spotkania z kapłanem”… *Kapłan*, jak to brzmi w dzisiejszych czasach. Kapłan kojarzy mi sie z typem w todze wznoszącym ręce ku niebu, mamrocząc językami, stojąc na przeciw wielkiego płonącego stosu, na którym zaraz ma zostać złożona w ofierze związana dziewica, żeby bóg raczył spuścić na ziemie deszcz.

  4. Zaraz, to gdzieś jest kolenda pod przymusem? Jak niby? Od zawsze tak było, że ksiądz odwiedzał tylko tych co zgłosili chęć.

  5. Optymalizacja zyskow, pojda tylko tam, gdzie dostana zaplate, lepsza stawka godzinowa im wyjdzie.

  6. W mojej rodzinnej miejscowosci (zadupie) już gdzieś od 15 lat sa zapisy. Pamiętam jak za pierwszym razem tata się zdziwił że ksiadz ominał nasz dom.

  7. A u mnie dalej wsuwają w drzwi karteczki o treści “informujemy, że wizyta duszpasterska w państwa domu odbędzie się dnia x o godzinie y”. I żeby nie było, nie mieszkam na zadupiu gdzie każdy kłania się księdzu na ulicy.

Leave a Reply