Siema. Rozkminiam jedną głupotę. Kiedyś jechałem autobusem w Gdańsku i kampania społeczna na wyświetlaczach zachęcała do zgniatania butelek i następnie zakręcania ich zakrętką zanim wrzucimy je do pojemnika na plastik. Po co? Bo takie plastikowe butelki zajmują mniej miejsca w śmietniku, co z kolei oznacza, że pojedynczy pojazd/śmieciarka przetransportuje ich więcej za jednym kursem. pojemnik na śmieci powolniej się zapełnia et cetera et cetera. Koniec końców mamy mniej emisji. Eko. I zanim ktoś powie tak jak mój kolega, że butelek nie trzeba zakręcać po zgnieceniu – niezakręcone powiększą swoją objętość chociaż częściowo. Sprawdzałem. Być może niektórzy nie potrafią porządnie butelki zgnieść. Bo mocno zgnieciona wymaga zakręcenia by została w takiej formie.

Tak samo mówi instrukcja do zgniatarek butelek: https://www.eko-arkady.pl/images/zgniatarka%20nascienna%20ancon.jpg

Teraz po drugiej stronie mamy ludzi którzy kiedyś zbierali nakrętki do butelek. Więc kazano ludziom nakrętek nie wyrzucać tylko zebrać je na jakiś szczytny cel. Ja myślałem, że to tylko dlatego, że zakrętki są ciężkie i mniejsze niż cała butelka, “gęstsze”, więc można więcej zarobić oddając worek zakrętek na skup niż worek całych butelek. Ale ktoś mi powiedział, że zakrętki są z innego plastiku niż butelka i oddawanie ich komuś kto je odda na skup plastiku i sprzeda, zwiększa szanse na recykling. Bo nikt nie oddziela zakrętek od plastikowych butelek na wysypisku śmieci i nie odzyska z tego tyle plastiku ile zorganizowana zbiórka nakrętek.

Ile w tym prawdy?

Ja osobiście uważam akcje zbierania zakrętek za głupie – mogę wrzucić na taką akcję groszaki, ale bez sensu zbierać śmieci. Do nich są jasno przygotowane śmietniki, np. na plastik i to powinna być najefektywniejsza metoda pozbycia się plastiku. Myślę, że powinno się butelki zgniatać, zakręcać i niech idą na wysypisko. Dalej możemy trzymać kciuki, że siły wyższe (polityczni decydenci, polscy, europejscy, światowi, biznes zarabiający na plastiku etc) nie zepsuli kompletnie procesu recyklingu i rzeczywiście coś dobrego z tego sortowania wyjdzie.

A najlepiej jakby się pojawił sensowny system kaucji za plastik i tyle. Ale mówimy o tym jak jest, a nie jak chcemy żeby było.

**A więc czy macie jakieś sensowne argumenty przeciwko temu, że butelki należy zgniatać i zakręcać? Zapraszam do dyskusji XD**

(I z góry mówię, że jak ktoś powie “żeby zbierać na biedne dzieci” to powiem, że równie dobrze mogę Wam kazać zbierać w domu makulaturę albo stare telefony i też je oddawać komuś by potem je sprzedał i miał na biedne dzieci. Uważam taką akcję za nietrafioną. Prościej po staremu zbierać groszaki i monety od ludzi – jest to efektywniejsze pod kątem pozyskanych środków finansowych moim zdaniem.)

8 comments
  1. Filtr do wody i kranówa to ultimate eco move.

    A według najlepszej wiedzy mojej lepszej połówki która się zna, lepiej oddzielnie, chociażby dla tego że w zgniatarce śmieci nie strzela taka butelka i ponoć materiał też jest inny.

  2. Po obejrzeniu dostępnych technologii recyklingu stwierdzam że rozwiązaniem jest nie używać plastikowych butelek wogóle. Napoje typu cola powinny być sprzedawane w proszku, a jak się nie da, to do własnych / kaucyjnych pojemników. A już mineralka to zbrodnia. Wożą tirami k… wodę. Szkoda gadać. Proszki do prania, płyny do mycia naczyń, wszystko do napełnienia. W Auchanie mają już taki ryneczek i można kupić na wagę, więc da się zrobić.

  3. byłem za dzieciaka w segregowni odpadów i powiem Ci co mnie zszokowało; wszystkie te butelki plastikowe na pasie transmisyjnym są “dziurawione” przez pracowników segregowni, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że gdyby zakręcona butelka plastikowa wypełniona powietrzem (lub innym płynem) trafiła do prasy, nagły wzrost ciśnienia mógłby uszkodzić maszynę (plastik często jest tylko prasowany, a nie rozdrabniany na miejscu, a potem zbierany i np. wysyłany do przetwórni)

    więc tak, wyrzucaj do kosza puste, zgniecione, zakręcone butelki; lub wyrzuć do kosza niezakręconą butelkę, a korek osobno, nic wielkiego się nie stanie, poza tym, że zajmie więcej miejsca w osiedlowym koszu

  4. Znaczy czy zgniatać to tam jak ci sumienie pozwala, ale zawsze wierzyłem w to, że odkręcona butelka nie stawia oporu w prasie, a 1000 zakręconych pewnie spowalnia procesy.

    Śmieszna sprawa, w Japonii zakrętki są chyba bardziej normowane. Do tego stopnia, że zrobili zabawki strzelające zakrętkami od butelek. Ekologia bardzo ważne, ale panie kurła zabawki strzelają, w polsce takich nie macie.

  5. Tylko łodkręć Pioter, bo wybuchnie! Nie no, poważnie, lepiej odkręcać, bo naprawdę może pie*.

    A jeżeli chodzi o zbieranie nakrętek, to po prostu zawierają one relatywnie dużo plastiku (bodajże 50% plastiku w butelce to nakrętka), butelek nie opłaca się recyklingować, co innego nakrętki. Dlatego jest tyle tych akcji zbierania nakrętek, bo na tym faktycznie można zarobić (i odpalić coś na akcję charytatywną)

  6. Polecam odcinek podcastu Brzmienie świata z lotu drozda. Odcinek #116 O recyclingu i śmieciach. Gościem była pani Monika Michalska. Z tego co pamiętam, to doradzała, żeby nakrętki od butelek zostawiać z butelkami, bo wtedy jest lepsza szansa, że zostaną ponownie przetworzone, ponieważ osobno są na tyle małe, że w sortowni odpadów przelatują przez sita i wylądują z odpadami komunalnymi na wysypisku.

  7. > butelki należy zgniatać i zakręcać?

    Na podstawie paru lat doświadczenia w pracy na sortowni jako zgniataczo-segregator, powiem ci, że jeden chuj. Disclaimer: są różne zakłady, maszyny, ludzie. Mój wysryw to nie wykładnia, tylko dowód anegdotyczny.

    W zasadzie jedyna mająca sens różnica, jaka przychodzi mi do głowy, to waga gotowej belki – jeśli jakaś firma robi całe transporty butelek, to nawet mając przykładowe 10 kg różnicy na belce, na całym załadowanym tirze (dajmy na to, 60 belek) wyjdzie ponad pół tony. Ale to jest kwestia indywidualnego podejścia zakładu do tematu.

    Argumentu o strzelaniu w maszynie nie odnosiłbym do ogółu, bo po pierwsze, różne są maszyny (siła ścisku, takie tam), a po drugie, jeśli zakład ma z tym problem, to oporządzi sobie materiał we własnym zakresie albo dogada się z dostawcami. Mi butelki nigdy prasy nie rozjebały. Nie widziałem też takiej sytuacji, w której odbiorca zwróciłby PETy, bo miały nakrętki, więc inny plastik chyba też nie każdemu przeszkadza.

  8. Twoja intuicja była prawidłowa.

    Butelki do napojów wykonane są zwykle z plastiku PET, czyli poli(tereftalanu etylenu).

    Natomiast zakrętki zwykle wykonane są z plastiku HDPE (ang. *high-density PE*), czyli polietylenu o wysokiej gęstości i plastiku PP, czyli polipropylenu.

    Ze względu na różne właściwości, materiały te wykorzystywane są do innych celów — z PET robi się najczęściej butelki do napojów, ale również ubrania (poliester, akryl) czy dywany.

    Z plastiku HDPE wykonuje się z kolei butelki do mleka (w Wielkiej Brytanii/USA, w Polsce widziałem butelki HDPE firmy Piątnica), butelki do kosmetyków i środków czystości, ale również np. torebki/folie kurierskie (np. wykorzystywane przez firmy odzieżowe do wysyłek swoich produktów). Najczęściej jednak HDPE wykorzystany jest do produktów wymagających większej wytrzymałości, np. plastikowych mebli ogrodowych, rur czyli folii przeciwwilgociowych w budownictwie.

    PP z kolei wykorzystywany jest do produkcji sprzętu medycznego (strzykawki), jak również zderzaków samochodowych, ale także np. wykładzin, zabawek czy podobnie jak HDPE rur czy izolacji w budownictwie.

    Z uwagi na te różnice ceny tych materiałów są też różne, aczkolwiek ostatnio raczej niewiele. Na ten moment na rynku chińskim HDPE jest 10% droższe niż PET. PP jest 5% droższe niż PET.

    Jeśli chodzi o recykling, to plastikowych nakrętek nie trzeba odkręcać, ponieważ oddzielenie tych plastików jest trywialne. Po pocięciu butelek na płatki i poddaniu ich kąpieli wodnej, HDPE i PP wypływają na powierzchnię, a PET tonie. Następnie takie płatki przetwarza się na granulki i w tej postaci handluje się tymi materiałami.

    W całkowitym skrócie, jeżeli nie odkręcisz nakrętki z HDPE/PP z butelki, to kompetnie nic się nie stanie. Materiał prawdopodobnie zostanie poddany recyklingowi w dalszej fazie przetwarzania (najpewniej za granicą), a największą część pięniędzy z tego tytułu zarobi firma zajmująca się przetwórstwem, czyli ta, która fizycznie oddzieli oba te materiały.

    Natomiast jeśli odkręcisz nakrętkę i przekażesz na zbiórkę, gdzie zbiera się ich na tony, to na pewno część z tych pieniędzy trafi do konkretnej organizacji charytatywnej i zostanie wydana na jakiś szczytny cel.

    Jeżeli dobrze rozumiem argument za odkręcaniem nakrętek, to jest on taki, że znikomy wkład wysiłku setek osób może mieć realny efekt w życiu jednej/kilku osób (kupno nowego wózka inwalidzkiego, itd.)

Leave a Reply