Wzrośnie po prostu zainteresowanie maturą międzynarodową albo nauką zawodów i języków, ludzie będą zaczynać od 0 za granicą i tyle z tego będzie.
Druga rzecz jest taka, że psim obowiązkiem państwa polskiego było zawsze to by zapewnić równy dostęp do edukacji. Cóż, najwyżej nie będziemy mieli lekarzy w kraju ale za to wchodząc do przychodni w Czechach czy Niemczech do wyboru będzie Polski 🙂
Bo tutaj w pisie jest mentalność PRLu na zasadzie “możemy wam chamy nakazać pracować w służbie narodu, a jak się wam nie podoba to wypierdalać!”
Tyle, że za PRLu nie było za bardzo DOKĄD wypierdalać, a teraz granice otwarte, nikogo nic nie trzyma w tym kurwidołku, więc… ludzie jadą.
Skończy się dostęp do publicznej edukacji – bo nie będzie nauczycieli. Skończy się dostęp do służby zdrowia – bo nie będzie lekarzy w kraju i terminy będą nierealne by komukolwiek pomóc.
Skończy się dla nas wszystkich tragicznie, ale może z drugiej strony ten kraj musi upaść by ludzie zrozumieli, że w ten sposób się nie da.
Nie ma nic za darmo. Mały książe nie zapłaci za nie z własnej kieszeni. Pójdzie z podatków które płacą wszyscy i ci co chcą i nie chcą studiować.
Zakładając że byłoby to zgodne z konstytucją to powinno dotyczyć wszystkich korzystających z bezpłatnej oświaty czy studiów aby nie być dyskryminacją. I czujecie teraz to?
Mimo wszystko jest to takie pieprzenie dziadoskie dziada, bardziej utyskiwanie niż rzeczywista propozycją. Nie wiem jednak czy to właśnie nie jest w tej sytuacji najsmutniejsze.
Mi akurat z wycen podanych w internecie wyszło, że szwajcarski podatnik zapłacił za rok moich studiów w CH więcej niż polski za całą edukację w Polsce, od zerówki do magistra włącznie. Tak śmiesznie mało łożymy na edukację.
To było do przewidzenia. Ten człowiek nie umie nic sam wymyśleć, kopiuje to, co było na Węgrzech, a cebula lubi taki tani patriotyzm, bo tak to się właśnie sprzeda.
Niepopularna opinia ale… w jakimś sensie się z nim zgadzam. Do tego jaki jest problem z “odrobieniem” takich darmowych studiów? Tutaj wszyscy się rozpływają jak to wyemigrują, zwłaszcza po wyborach (co zahacza raczej o skrajne pierdololo od rzeczy) a prawda jest taka, że jednak większość zostaje i pracuje w Polsce więc jest to transparentne. W przypadku Chile studia są w ogóle płatne, ale są na przykład państwowe granty na studia / doktoraty za granicą i są one “darmowe” ale później trzeba wrócić do Chile “odpracować”. Ostatnio Norwegia bodajże zaczęła rozważać podobny mechanizm (ale dla studentów zagranicznych) bo gro takowych przyjeżdża na darmowe studia a później od razu wyjeżdżają co jest mocno średnie z punktu widzenia kraju i podatników…
Kaczor może mi nas*ać, płace za studia medyczne i nie zamierzam po uzyskaniu dyplomu zostawać w tym płynącym gównie zwanym naszym krajem, nie zmusi mnie do zostania no bo czym niby? Państwo nie wykłada ani grosza do mojej edukacji.
W sumie to jak by tak na chłodno pomyśleć to czemu ja mam płacić za studia Kowalskiego z moich podatków jak on zaraz po nich spierniczy z kraju i tyle będę miał pożytku? Akurat postulat lojalki po studiach to bym poparł. Albo odpracowujesz studia albo płacisz i robisz co chcesz – czysty układ, nikt nie czuje się okradziony ze swoich podatków. Oczywiście powinno to dotyczyć wszystkich kierunków a nie jakoś ekskluzywnie medycyny.
pierwszy raz się z Kaczyńskim w życiu zgadzam
No i bardzo dobrze. Jaki jest sens dla państwa w tym, żeby człowiekowi fundować studia, a ten pojedzie pracować dla innego kraju?
Ci co chcą pracować za granicą, to pojadą za granicę studiować, będzie na studiach więcej miejsc dla tych, co chcą leczyć później ludzi w Polsce.
Póki co to chyba jedyna sensowna rzecz ze strony PiSu jaką usłyszałem.
A cosplayerzy z WOT dostaną wielkie siatki na motyle i będą łapać uciekających lekarzy.
12 comments
Wzrośnie po prostu zainteresowanie maturą międzynarodową albo nauką zawodów i języków, ludzie będą zaczynać od 0 za granicą i tyle z tego będzie.
Druga rzecz jest taka, że psim obowiązkiem państwa polskiego było zawsze to by zapewnić równy dostęp do edukacji. Cóż, najwyżej nie będziemy mieli lekarzy w kraju ale za to wchodząc do przychodni w Czechach czy Niemczech do wyboru będzie Polski 🙂
Bo tutaj w pisie jest mentalność PRLu na zasadzie “możemy wam chamy nakazać pracować w służbie narodu, a jak się wam nie podoba to wypierdalać!”
Tyle, że za PRLu nie było za bardzo DOKĄD wypierdalać, a teraz granice otwarte, nikogo nic nie trzyma w tym kurwidołku, więc… ludzie jadą.
Skończy się dostęp do publicznej edukacji – bo nie będzie nauczycieli. Skończy się dostęp do służby zdrowia – bo nie będzie lekarzy w kraju i terminy będą nierealne by komukolwiek pomóc.
Skończy się dla nas wszystkich tragicznie, ale może z drugiej strony ten kraj musi upaść by ludzie zrozumieli, że w ten sposób się nie da.
Nie ma nic za darmo. Mały książe nie zapłaci za nie z własnej kieszeni. Pójdzie z podatków które płacą wszyscy i ci co chcą i nie chcą studiować.
Zakładając że byłoby to zgodne z konstytucją to powinno dotyczyć wszystkich korzystających z bezpłatnej oświaty czy studiów aby nie być dyskryminacją. I czujecie teraz to?
Mimo wszystko jest to takie pieprzenie dziadoskie dziada, bardziej utyskiwanie niż rzeczywista propozycją. Nie wiem jednak czy to właśnie nie jest w tej sytuacji najsmutniejsze.
Mi akurat z wycen podanych w internecie wyszło, że szwajcarski podatnik zapłacił za rok moich studiów w CH więcej niż polski za całą edukację w Polsce, od zerówki do magistra włącznie. Tak śmiesznie mało łożymy na edukację.
To było do przewidzenia. Ten człowiek nie umie nic sam wymyśleć, kopiuje to, co było na Węgrzech, a cebula lubi taki tani patriotyzm, bo tak to się właśnie sprzeda.
Niepopularna opinia ale… w jakimś sensie się z nim zgadzam. Do tego jaki jest problem z “odrobieniem” takich darmowych studiów? Tutaj wszyscy się rozpływają jak to wyemigrują, zwłaszcza po wyborach (co zahacza raczej o skrajne pierdololo od rzeczy) a prawda jest taka, że jednak większość zostaje i pracuje w Polsce więc jest to transparentne. W przypadku Chile studia są w ogóle płatne, ale są na przykład państwowe granty na studia / doktoraty za granicą i są one “darmowe” ale później trzeba wrócić do Chile “odpracować”. Ostatnio Norwegia bodajże zaczęła rozważać podobny mechanizm (ale dla studentów zagranicznych) bo gro takowych przyjeżdża na darmowe studia a później od razu wyjeżdżają co jest mocno średnie z punktu widzenia kraju i podatników…
Kaczor może mi nas*ać, płace za studia medyczne i nie zamierzam po uzyskaniu dyplomu zostawać w tym płynącym gównie zwanym naszym krajem, nie zmusi mnie do zostania no bo czym niby? Państwo nie wykłada ani grosza do mojej edukacji.
W sumie to jak by tak na chłodno pomyśleć to czemu ja mam płacić za studia Kowalskiego z moich podatków jak on zaraz po nich spierniczy z kraju i tyle będę miał pożytku? Akurat postulat lojalki po studiach to bym poparł. Albo odpracowujesz studia albo płacisz i robisz co chcesz – czysty układ, nikt nie czuje się okradziony ze swoich podatków. Oczywiście powinno to dotyczyć wszystkich kierunków a nie jakoś ekskluzywnie medycyny.
pierwszy raz się z Kaczyńskim w życiu zgadzam
No i bardzo dobrze. Jaki jest sens dla państwa w tym, żeby człowiekowi fundować studia, a ten pojedzie pracować dla innego kraju?
Ci co chcą pracować za granicą, to pojadą za granicę studiować, będzie na studiach więcej miejsc dla tych, co chcą leczyć później ludzi w Polsce.
Póki co to chyba jedyna sensowna rzecz ze strony PiSu jaką usłyszałem.
A cosplayerzy z WOT dostaną wielkie siatki na motyle i będą łapać uciekających lekarzy.