A w przypadku ROD to można w ogóle mówić o eksmisji, skoro tam nie można legalnie mieszkać? 🤔
Zebrać kilku(nastu?) Znajomych i wbijać na popijawę działkową, jak przyjedzie policja to przecież jesteś u siebie(babci) i chyba ci nie zabronią. I tak aż do skutku. Myślę że jak ktoś tam po pijaku coś odłączy, może zepsuje licznik też się nic nie stanie. Oczywiście ten co będzie kombinował z prądem lepiej niech będzie trzeźwy.
natychmiast wypowiedzieć umowę z z elektrownią by nie było prądu, można powiedzieć że nie wie się ze ktoś tam jest, niema żadnej notatki, niema żandje umowy, to włamanie i dziki lokator którego można eksmitować. W tym przypadku to kradzież. domek rod nie jest lokalem mieszkalnym więc tutaj niema zabezpieczeń bytowych. Jeszcze raz należy zadzwonić na policję o włamaniu. Złożyć skargę jeżeli odjadą. To opuszczenie miejsca przestępstawa.
Zadzwońcie do Mopsu. Jeśli są to dzieci, to może się jakiś paragraf znajdzie. Przecież nie mogą w takich warunkach mieszkać. Też telefon do gminy. Skarga na policjantów obowiązkowo.
Z rzeczy innych – odradzam nielegalne działania. Moim zdaniem sprowadzenie znajomych też dużo nie da. Już lepiej zwinąć siatkę i zabić okna. Oczywiście wyłączenie prądu i wody.
Babka jest raczej zdesperowana i może być grane coś grubszego, bo normalnie zostałaby w mieszkaniu czekając na przydział z gminy itp.
Edit: nie chcę nikogo straszyć, ale radziłabym działać szybko. Na działkach często ukrywają się jakieś osoby mające problemy z prawem/bezdomni. Pewnie domek babci nie został wybrany przypadkowo, tylko go ktoś wcześniej obserwował.
Dziwne że żadnej notatki nie było, wezwać policję jeszcze raz i nagrywać interwencję
Przede wszystkim to szkoda dzieci. Zgłaszaj do Mops/Mopr i na policję jeszcze raz ze względu na dzieci w niebezpieczeństwie (kurwa, idzie zima, to nie są warunki mieszkalne szczególnie dla młodszych dzieci). Nie mogą przecież tak ich zostawić. Jeśli to nie da rady to nagłośnij w lokalnych (lub nie) mediach że lokalne władze zostawiają dzieci w takich warunkach i nie reagują. Im bardziej medialna sprawa tym szybciej będzie reakcja.
Co do samej babki… Ciężko. Przede wszystkim przejrzyj regulamin działki bo z tego co wiem to ROD nie może być używany do mieszkania. Bierz prawnika i szykuj papiery do sądu.
Po takich rzeczach widać jak bardzo słabym państwem jest Polska – z perspektywy szarego obywatela nic nie da się zrobić z dzikimi lokatorami, nic nie da się zrobić z głośnym sąsiadem, nic nie da się zrobić z quadziarzami w lesie, nic nie da się zrobić z psem srającym na trawniku, nic nie da się zrobić z wyłudzeniami kredytów.
Policja nie może, sądy nie działaja
No ale jak obrazisz jakiegoś pożal się Boże prokuratora, sedziego, policjanta, polityka to potrafią Cię ciągać po sądach do konca życia
Prawo w tym momencie kryje niewłaściwe osoby, czyli zasadniczo złodziejstwo. Powiem Ci, co ja bym zrobil: zadzwoń do firmy zajmującej się “eksmisjami”. Uprzedź o wszystkim, panowie przyjdą przygotowani.
Panowie są wielcy, wiele osób już obili i to czuć. Mąż z miejsca odpuści, bo będzie wiedział czym to się skończy. Żona potencjalnie będzie się stawiać, ale panowie ja usuną.
Są to niestety koszta, ale inaczej nic nie wskórasz, a na pewno nie teraz zima.
W Hiszpanii są firmy usuwające nielegalnych lokatorów. Operują jako firmy ochroniarskie. Podpisuje się z nimi umowę o kontrolę wstępu na teren nieruchomości. Przychodzi dwóch dużych panów z dużym psem, stają przed drzwiami i sprawdzają dowód każdego kto chce wejść. Jak nie ma go na liście go nie wpuszczają. (Na liście jest oczywiście tylko właściciel). Oczywiście zaczynają od wytłumaczenia dzikiemu lokatorowi o co chodzi i zazwyczaj ci sami rezygnują i się wynoszą. Wolą się spakować i zabrać rzeczy niż wyjść i już po nie nie wrócić.
Czytam to i nie wierzę własnym oczom. Chcecie mi powiedzieć, że w naszym pięknym kraju, randomowa osoba może się na luzaku włamać na teren prywatny, a właściciel nic z tym nie może zrobić?
Jak poniżej:
– wypowiedzieć umowę z elektrownią, ew. poprosić o wyłączenie prądu, albo po prostu samemu wyłączyć,
– zadzwonić do opieki społecznej, że jakaś kobieta przetrzymuje dzieci nielegalnie, może nawet zgłosić na policję że jakaś baba przetrzymuje dzieci no to ją zwiną,
– rozlać kwas masłowy, ale to też utrudni życie inny, i też chyba niezbyt legalne.
Ja tam bym zebrał znajomych facetów lub z rodziny i wkroczył siłą. Najlepiej z jakimś psem, z muzyką. Zacząłbym wynosić ten sprzęt i wyrzucać poza działkę. Faceta potraktował gazem lub czymś innym jakby się awanturował. Serio, to jest działka a nie mieszkanie z lokatorem – kto i co Ci zrobi, skoro policja miała na to wywalone? Myślę, że takie patusy nie podadzą Cię też do sądu.
Ewentualnie właśnie do takiej firmy bym zadzwonił i zapłacił za kilku koksów.
Abstrahując od samego wywalenia tych dzikich lokatorów to wartałoby by znaleźć ich tożsamość i wystawić im rachunek za zamieszkiwanie. Kto wie, może mają jakieś źródła dochodów które komornik może zająć.
Mam nadzieję, że będzie jakiś follow up do tej sprawy. Serio. Ciekaw jestem jak szybko i kiedy to się rozwiąże.
A jakby tak normalnie użytkować podwórko przed domkiem? Jeszcze jest całkiem ciepło, to wpadać codziennie pograć w piłke albo coś porobic. Albo zebrać wieksza ekipe ludzi i imprezować tam. Myślę że jak przestana sie tam czuć bezpiecznie to pójda gdzieś indziej.
Skoro schowali się w środku to weź paru kolegów i zamuruj wejście albo zablokuj deskami/kłódką/łańcuchem/zaspawaj…
Ew. zdemontuj okna i powiedz, że robisz remont. Dach też możesz trochę zdemontować.
Do czego to dochodzi, żeby na Reddicie był screenshot z Wykopu, który jest screenshotem z Facebooka.
Wiem że dzieci troche komplikują ale co jakby wziąść paru większych kolegów ze sobą i ich “grzecznie” wyprosić?
Bierz 10 gram koksu wpierdalasz go przez okno mówisz że ona jakiś kurwa Krak tam pali z dziećmi czy coś jak policja przyjedzie to ja wypierdolą na do więzienia albo dostanie jakieś 10 w nawiasach i straci dzieci
A stara, sprawdzona metoda? “Wynająć” działkę jakimś koksom sebixom na 2 tygodnie w celu sprawdzenia melanzowych możliwości działeczki? Dostarczyć im alko, fajki, sąsiadów ostrzec, że będzie przeprowadzana akcja “eksmisji”. Nawet jakaś umowę można podpisać, żeby w razie wizyty bagiet można było przedstawić, że to sebixy są tam legalnie, a nie madka, bombelkami.
Wynająć osiłka najlepiej z psem i podpisać z nim umowę, że może tam przebywać legalnie przez jakiś czas (no miesiąc/dwa). Zapłacić mu odpowiednią sumę. Lokatorzy po jakimś czasie sami odejdą… Tak się w mieszkaniach teraz robi jak ktoś nie chce opuścić.
A niby Polska taki zły kraj dla osob bez wlasnych mieszkan, tak ci wszechwładni deweloperzy mogą wszystko a wystarczy sie wczytac i najemcy mają jak pączki w maśle.
Nie mowię że to źle ale niestety taka sytuacja jest tego konsewkecją.
Niemniej sąd raczej bez problemu wyda tutaj nakaz eksmisji
Sugeruje ponownie zadzwonić na policje, tym razem dodać że masz podejrzenia że spożywają narkotyki i to na dodatek mając pod opieką dzieci.
Jak się wprowadziłem do mieszkania miałem nad sobą sąsiadów którzy bili dzieci, słychać było trzaskanie, krzyki dorosłych i przerażone krzyki dzieci (jedno 8 drugie jakies 14 lat). Od razu jak to usłyszałem zadzwoniłem na policje, nie przyjechali, za drugim razem chłopiec 14 lat dosłownie krzyczał o pomoc, zadzwoniłem, policja wyjebane. Za trzecim incydentem zadzwoniłem na policje że słychać krzyki dzieci, dodałem że czuć dziwny zapach z wentylacji i że podejrzewam że jakieś narkotyki biorą. Po 30 min policja była na miejscu. Z tego co wiem rodzice siedzą, a dzieci trafiły do dziadków.
Ale nie wiem co jest w tym straszniejszego, reakcja policji czy to co mi powiedziała sąsiadka mieszkająca nad nimi, która te krzyki słyszała parę lat. Mówi do mnie (nie wiedząc że ja zadzwoniłem): dobrze, że ktoś to zgłosił w końcu, nie mogłam wytrzymać tych krzyków.
Ja na to czemu sama nie zadzwoniła, ona się chyba poczuła urażona i powiedziała że ona nie wsadza nosa w nie swoje sprawy…
A nie można wbić się do tego domku, nawet z buta wyważając drzwi i zacząć sprzątać? W sensie wynosić po trochu ich rzeczy. Wjazd z buta do własnego domku na działce chyba nie jest przestępstwem? Mogę niszczyć swoje mienie.
Jeżeli nic nie zadziała, jedną z opcji jest impreza. To twoja działka. Zatrudnij jakiś ziomków (18-20 lat), niech ślusarz otworzy zamki od drzwi i niech na calej działce kręcą imprezę. Dopóki nie zakłócają ciszy nocnej to laska będzie dostawać pierdolca. Chory kraj, chore metody…
A to można mieszkać na działce rodo? Tam prawo lokatorskie nie obowiązuje chyba.
Kuhwa co za kraj, ze nie można kogoś od razy wypierdolic ze swojej działki.
Można zapłacić jakiemuś karkowi żeby tam się też wprowadził bo mu się udostępnia lokal więc może tam przebywać i spać to się szybko wyprowadza np w Warszawie nawet 3 takich prowadzi firmę właśnie tym się zajmującą
Eh ilość osób która nie wie że tak to działa jest przerażająca.
Na przyszłość nie dzwońcie na policję tylko weźcie 3 facetów i niech siłą ich wyrzucą. Drzwi może do wymiany ale o wiele więcej spokoju.
W sumie to dziwne że zarząd nie zgodził się na odłączenie prądu.
U nas na zimę można poprosić o wyłączenie prądu, tak by nie mieć problemów z dzikimi lokatorami lub lumpami, którzy się włamują do domków.
Generalnie to nie zazdroszczę sytuacji, nie mniej tak jak radzą inni, poprosiłbym o radę prawnika, tak żeby jakimś nie przemyślanym ruchem nie zamknąć sobie drogi z eksmisją.
Zgłoś do MOPS czy MOPR (jeden pies) że rodzina mieszka w takich złych warunkach, że są małe dzieci, że zagraża to ich zdrowiu i życiu. Także, przy okazji zgłoś do Sądu rodzinnego ten fakt. Jak jest bezpośrednie zagrożenie życia to MOPS jest zobowiązany razem z PCPR zabezpieczyć dzieci. Do tego odłącz prąd na własną rękę. Licznik pewnie jest w domu ale do niego dochodzi prąd, zgłoś to w elektrowni że rezygnujesz z umowy i oni odłączają prąd ( ponowne podłączenie kosztuje ok 80 zł). I ja dodatek weź kilku kolegów, wejdźcie do budynku i zadzwońcie na Policję że Ty jesteś właścicielem a te osoby są tu bez Twojej zgody, do tego zadzwoń też w tym samym czasie do MOPSu żeby przyjechali na interwencję bo są małe dzieci, zagrożenie ich życia bo działka nie ogrzewana itp. To powinno pomóc. MOPS powinien im zaproponować dom samotnej matki a panu Noclegownie jak jest bezdomny, albo jakieś mieszkanie chronione, zależy jakie możliwości mają. To chyba tyle mówiłem ja, PRACOWNIK SOCJALNY.
Włam się na własną działkę zamieszkaj z nimi. Co ci zrobią zadzwonią na policję?¯_(ツ)_/¯
Jeśli licznik to skrzynka na zewnątrz jak w wielu RODach które widziałem to czysto hipotetycznie mógłby się np. kabel doprowadzający do licznika przeciąć w paru miejscach w środku nocy jak wszyscy śpią. Rękoma w rękawicach i odpowiednim przecinakiem z izolacją te hipotetyczne ręce mogłyby to zrobic.
Z licznika starego typu mogłyby też zniknąć bezpieczniki (te wykręcane) a gniazda na nie przypadkiem zalać się klejem/silikonem (takie rzeczy się zdarzaja przy różnych hipotetycznych pracach działkowych przeciez).
Taka sprawa wymagałaby żeby ktoś poszedł i zgłosił że chce wymiany, zapłacił, a jak taki lokator nie zgłosi/zapłaci/poprosi to prąd niestety nie będzie płynął.
Oczywiście sytuacja czysto hipotetyczna bo wiadomo w pierwszej kolejności do prawnika – może jest coś co prawnik poradzi. Powyższe to jedynie rozważania akademickie – nie traktuj jako porady.
podpalić i zgarnąć ubezpieczenie 🙂
Zadzwonić po rosłego wnusia Sebka i niech wejdą tam z kolegami na wakacje. W końcu oni mają prawo jak im babcia pozwoli. Kurwa, jak im babcia pozwoli to mogą rozjebać drzwi żeby tam wejść. Niech sobie siądą i słuchają techno na pełny regulator, popijając piwo i hucznie kibicując przy oglądaniu wydarzeń sportowych. I tak codziennie.
Jestem przekonany że to rozwiązanie byłoby i tańsze i szybsze niż jakikolwiek proces prawny w tym kraju.
Totalnie nielogiczne, powinno sie ich wyciagnac za fraki. Dzieci do domu dziecka(tbh prawdopodobnie wyszlo by im to na lepsze niz wychowywanie sie w takiej sytuacji), rodzice za wlamanie bo jest to najzwyklejsze wlamanie.
Gdyby wlamali sie do auta i jezdzili sobie po miescie, to tez nie mozna by ich wyciagnac bo dzieci?
Bez zartow, nie ma zadnej umowy, nie chroni ich zadne prawo lokatorskie.
“Nie wiedzą czy legalne”, to załatwcie prawnika i pogadajcie z zarządem. Raczej legalne, skoro tam oficjalnie nie można nawet mieszkać.
Osoby mieszkające na działkach nie są lokatorami i nie powinni być traktowani jak lokatorzy. Jeśli squattersi będą tak traktowani, to tylko utrudni to pozbycie się ich z miejsca przebywania.
39 comments
A w przypadku ROD to można w ogóle mówić o eksmisji, skoro tam nie można legalnie mieszkać? 🤔
Zebrać kilku(nastu?) Znajomych i wbijać na popijawę działkową, jak przyjedzie policja to przecież jesteś u siebie(babci) i chyba ci nie zabronią. I tak aż do skutku. Myślę że jak ktoś tam po pijaku coś odłączy, może zepsuje licznik też się nic nie stanie. Oczywiście ten co będzie kombinował z prądem lepiej niech będzie trzeźwy.
natychmiast wypowiedzieć umowę z z elektrownią by nie było prądu, można powiedzieć że nie wie się ze ktoś tam jest, niema żadnej notatki, niema żandje umowy, to włamanie i dziki lokator którego można eksmitować. W tym przypadku to kradzież. domek rod nie jest lokalem mieszkalnym więc tutaj niema zabezpieczeń bytowych. Jeszcze raz należy zadzwonić na policję o włamaniu. Złożyć skargę jeżeli odjadą. To opuszczenie miejsca przestępstawa.
Zadzwońcie do Mopsu. Jeśli są to dzieci, to może się jakiś paragraf znajdzie. Przecież nie mogą w takich warunkach mieszkać. Też telefon do gminy. Skarga na policjantów obowiązkowo.
Z rzeczy innych – odradzam nielegalne działania. Moim zdaniem sprowadzenie znajomych też dużo nie da. Już lepiej zwinąć siatkę i zabić okna. Oczywiście wyłączenie prądu i wody.
Babka jest raczej zdesperowana i może być grane coś grubszego, bo normalnie zostałaby w mieszkaniu czekając na przydział z gminy itp.
Edit: nie chcę nikogo straszyć, ale radziłabym działać szybko. Na działkach często ukrywają się jakieś osoby mające problemy z prawem/bezdomni. Pewnie domek babci nie został wybrany przypadkowo, tylko go ktoś wcześniej obserwował.
Dziwne że żadnej notatki nie było, wezwać policję jeszcze raz i nagrywać interwencję
Przede wszystkim to szkoda dzieci. Zgłaszaj do Mops/Mopr i na policję jeszcze raz ze względu na dzieci w niebezpieczeństwie (kurwa, idzie zima, to nie są warunki mieszkalne szczególnie dla młodszych dzieci). Nie mogą przecież tak ich zostawić. Jeśli to nie da rady to nagłośnij w lokalnych (lub nie) mediach że lokalne władze zostawiają dzieci w takich warunkach i nie reagują. Im bardziej medialna sprawa tym szybciej będzie reakcja.
Co do samej babki… Ciężko. Przede wszystkim przejrzyj regulamin działki bo z tego co wiem to ROD nie może być używany do mieszkania. Bierz prawnika i szykuj papiery do sądu.
Po takich rzeczach widać jak bardzo słabym państwem jest Polska – z perspektywy szarego obywatela nic nie da się zrobić z dzikimi lokatorami, nic nie da się zrobić z głośnym sąsiadem, nic nie da się zrobić z quadziarzami w lesie, nic nie da się zrobić z psem srającym na trawniku, nic nie da się zrobić z wyłudzeniami kredytów.
Policja nie może, sądy nie działaja
No ale jak obrazisz jakiegoś pożal się Boże prokuratora, sedziego, policjanta, polityka to potrafią Cię ciągać po sądach do konca życia
Prawo w tym momencie kryje niewłaściwe osoby, czyli zasadniczo złodziejstwo. Powiem Ci, co ja bym zrobil: zadzwoń do firmy zajmującej się “eksmisjami”. Uprzedź o wszystkim, panowie przyjdą przygotowani.
Panowie są wielcy, wiele osób już obili i to czuć. Mąż z miejsca odpuści, bo będzie wiedział czym to się skończy. Żona potencjalnie będzie się stawiać, ale panowie ja usuną.
Są to niestety koszta, ale inaczej nic nie wskórasz, a na pewno nie teraz zima.
W Hiszpanii są firmy usuwające nielegalnych lokatorów. Operują jako firmy ochroniarskie. Podpisuje się z nimi umowę o kontrolę wstępu na teren nieruchomości. Przychodzi dwóch dużych panów z dużym psem, stają przed drzwiami i sprawdzają dowód każdego kto chce wejść. Jak nie ma go na liście go nie wpuszczają. (Na liście jest oczywiście tylko właściciel). Oczywiście zaczynają od wytłumaczenia dzikiemu lokatorowi o co chodzi i zazwyczaj ci sami rezygnują i się wynoszą. Wolą się spakować i zabrać rzeczy niż wyjść i już po nie nie wrócić.
Czytam to i nie wierzę własnym oczom. Chcecie mi powiedzieć, że w naszym pięknym kraju, randomowa osoba może się na luzaku włamać na teren prywatny, a właściciel nic z tym nie może zrobić?
Jak poniżej:
– wypowiedzieć umowę z elektrownią, ew. poprosić o wyłączenie prądu, albo po prostu samemu wyłączyć,
– zadzwonić do opieki społecznej, że jakaś kobieta przetrzymuje dzieci nielegalnie, może nawet zgłosić na policję że jakaś baba przetrzymuje dzieci no to ją zwiną,
– rozlać kwas masłowy, ale to też utrudni życie inny, i też chyba niezbyt legalne.
Ja tam bym zebrał znajomych facetów lub z rodziny i wkroczył siłą. Najlepiej z jakimś psem, z muzyką. Zacząłbym wynosić ten sprzęt i wyrzucać poza działkę. Faceta potraktował gazem lub czymś innym jakby się awanturował. Serio, to jest działka a nie mieszkanie z lokatorem – kto i co Ci zrobi, skoro policja miała na to wywalone? Myślę, że takie patusy nie podadzą Cię też do sądu.
Ewentualnie właśnie do takiej firmy bym zadzwonił i zapłacił za kilku koksów.
Abstrahując od samego wywalenia tych dzikich lokatorów to wartałoby by znaleźć ich tożsamość i wystawić im rachunek za zamieszkiwanie. Kto wie, może mają jakieś źródła dochodów które komornik może zająć.
Mam nadzieję, że będzie jakiś follow up do tej sprawy. Serio. Ciekaw jestem jak szybko i kiedy to się rozwiąże.
A jakby tak normalnie użytkować podwórko przed domkiem? Jeszcze jest całkiem ciepło, to wpadać codziennie pograć w piłke albo coś porobic. Albo zebrać wieksza ekipe ludzi i imprezować tam. Myślę że jak przestana sie tam czuć bezpiecznie to pójda gdzieś indziej.
Skoro schowali się w środku to weź paru kolegów i zamuruj wejście albo zablokuj deskami/kłódką/łańcuchem/zaspawaj…
Ew. zdemontuj okna i powiedz, że robisz remont. Dach też możesz trochę zdemontować.
Do czego to dochodzi, żeby na Reddicie był screenshot z Wykopu, który jest screenshotem z Facebooka.
Szybki googling za źródłem:
https://www.wykop.pl/wpis/68439881/dziki-lokator-na-dzialce-rod-wlamanie-kobieta-z-dz/
https://www.facebook.com/groups/forumprawnicze/posts/2020200658178142/
Czym się różni zwykły bezdomny od niezwykłego?
Wiem że dzieci troche komplikują ale co jakby wziąść paru większych kolegów ze sobą i ich “grzecznie” wyprosić?
Bierz 10 gram koksu wpierdalasz go przez okno mówisz że ona jakiś kurwa Krak tam pali z dziećmi czy coś jak policja przyjedzie to ja wypierdolą na do więzienia albo dostanie jakieś 10 w nawiasach i straci dzieci
A stara, sprawdzona metoda? “Wynająć” działkę jakimś koksom sebixom na 2 tygodnie w celu sprawdzenia melanzowych możliwości działeczki? Dostarczyć im alko, fajki, sąsiadów ostrzec, że będzie przeprowadzana akcja “eksmisji”. Nawet jakaś umowę można podpisać, żeby w razie wizyty bagiet można było przedstawić, że to sebixy są tam legalnie, a nie madka, bombelkami.
Wynająć osiłka najlepiej z psem i podpisać z nim umowę, że może tam przebywać legalnie przez jakiś czas (no miesiąc/dwa). Zapłacić mu odpowiednią sumę. Lokatorzy po jakimś czasie sami odejdą… Tak się w mieszkaniach teraz robi jak ktoś nie chce opuścić.
A niby Polska taki zły kraj dla osob bez wlasnych mieszkan, tak ci wszechwładni deweloperzy mogą wszystko a wystarczy sie wczytac i najemcy mają jak pączki w maśle.
Nie mowię że to źle ale niestety taka sytuacja jest tego konsewkecją.
Niemniej sąd raczej bez problemu wyda tutaj nakaz eksmisji
Sugeruje ponownie zadzwonić na policje, tym razem dodać że masz podejrzenia że spożywają narkotyki i to na dodatek mając pod opieką dzieci.
Jak się wprowadziłem do mieszkania miałem nad sobą sąsiadów którzy bili dzieci, słychać było trzaskanie, krzyki dorosłych i przerażone krzyki dzieci (jedno 8 drugie jakies 14 lat). Od razu jak to usłyszałem zadzwoniłem na policje, nie przyjechali, za drugim razem chłopiec 14 lat dosłownie krzyczał o pomoc, zadzwoniłem, policja wyjebane. Za trzecim incydentem zadzwoniłem na policje że słychać krzyki dzieci, dodałem że czuć dziwny zapach z wentylacji i że podejrzewam że jakieś narkotyki biorą. Po 30 min policja była na miejscu. Z tego co wiem rodzice siedzą, a dzieci trafiły do dziadków.
Ale nie wiem co jest w tym straszniejszego, reakcja policji czy to co mi powiedziała sąsiadka mieszkająca nad nimi, która te krzyki słyszała parę lat. Mówi do mnie (nie wiedząc że ja zadzwoniłem): dobrze, że ktoś to zgłosił w końcu, nie mogłam wytrzymać tych krzyków.
Ja na to czemu sama nie zadzwoniła, ona się chyba poczuła urażona i powiedziała że ona nie wsadza nosa w nie swoje sprawy…
A nie można wbić się do tego domku, nawet z buta wyważając drzwi i zacząć sprzątać? W sensie wynosić po trochu ich rzeczy. Wjazd z buta do własnego domku na działce chyba nie jest przestępstwem? Mogę niszczyć swoje mienie.
Jeżeli nic nie zadziała, jedną z opcji jest impreza. To twoja działka. Zatrudnij jakiś ziomków (18-20 lat), niech ślusarz otworzy zamki od drzwi i niech na calej działce kręcą imprezę. Dopóki nie zakłócają ciszy nocnej to laska będzie dostawać pierdolca. Chory kraj, chore metody…
A to można mieszkać na działce rodo? Tam prawo lokatorskie nie obowiązuje chyba.
Kuhwa co za kraj, ze nie można kogoś od razy wypierdolic ze swojej działki.
Można zapłacić jakiemuś karkowi żeby tam się też wprowadził bo mu się udostępnia lokal więc może tam przebywać i spać to się szybko wyprowadza np w Warszawie nawet 3 takich prowadzi firmę właśnie tym się zajmującą
Eh ilość osób która nie wie że tak to działa jest przerażająca.
Na przyszłość nie dzwońcie na policję tylko weźcie 3 facetów i niech siłą ich wyrzucą. Drzwi może do wymiany ale o wiele więcej spokoju.
W sumie to dziwne że zarząd nie zgodził się na odłączenie prądu.
U nas na zimę można poprosić o wyłączenie prądu, tak by nie mieć problemów z dzikimi lokatorami lub lumpami, którzy się włamują do domków.
Generalnie to nie zazdroszczę sytuacji, nie mniej tak jak radzą inni, poprosiłbym o radę prawnika, tak żeby jakimś nie przemyślanym ruchem nie zamknąć sobie drogi z eksmisją.
Zgłoś do MOPS czy MOPR (jeden pies) że rodzina mieszka w takich złych warunkach, że są małe dzieci, że zagraża to ich zdrowiu i życiu. Także, przy okazji zgłoś do Sądu rodzinnego ten fakt. Jak jest bezpośrednie zagrożenie życia to MOPS jest zobowiązany razem z PCPR zabezpieczyć dzieci. Do tego odłącz prąd na własną rękę. Licznik pewnie jest w domu ale do niego dochodzi prąd, zgłoś to w elektrowni że rezygnujesz z umowy i oni odłączają prąd ( ponowne podłączenie kosztuje ok 80 zł). I ja dodatek weź kilku kolegów, wejdźcie do budynku i zadzwońcie na Policję że Ty jesteś właścicielem a te osoby są tu bez Twojej zgody, do tego zadzwoń też w tym samym czasie do MOPSu żeby przyjechali na interwencję bo są małe dzieci, zagrożenie ich życia bo działka nie ogrzewana itp. To powinno pomóc. MOPS powinien im zaproponować dom samotnej matki a panu Noclegownie jak jest bezdomny, albo jakieś mieszkanie chronione, zależy jakie możliwości mają. To chyba tyle mówiłem ja, PRACOWNIK SOCJALNY.
Włam się na własną działkę zamieszkaj z nimi. Co ci zrobią zadzwonią na policję?¯_(ツ)_/¯
Jeśli licznik to skrzynka na zewnątrz jak w wielu RODach które widziałem to czysto hipotetycznie mógłby się np. kabel doprowadzający do licznika przeciąć w paru miejscach w środku nocy jak wszyscy śpią. Rękoma w rękawicach i odpowiednim przecinakiem z izolacją te hipotetyczne ręce mogłyby to zrobic.
Z licznika starego typu mogłyby też zniknąć bezpieczniki (te wykręcane) a gniazda na nie przypadkiem zalać się klejem/silikonem (takie rzeczy się zdarzaja przy różnych hipotetycznych pracach działkowych przeciez).
Taka sprawa wymagałaby żeby ktoś poszedł i zgłosił że chce wymiany, zapłacił, a jak taki lokator nie zgłosi/zapłaci/poprosi to prąd niestety nie będzie płynął.
Oczywiście sytuacja czysto hipotetyczna bo wiadomo w pierwszej kolejności do prawnika – może jest coś co prawnik poradzi. Powyższe to jedynie rozważania akademickie – nie traktuj jako porady.
podpalić i zgarnąć ubezpieczenie 🙂
Zadzwonić po rosłego wnusia Sebka i niech wejdą tam z kolegami na wakacje. W końcu oni mają prawo jak im babcia pozwoli. Kurwa, jak im babcia pozwoli to mogą rozjebać drzwi żeby tam wejść. Niech sobie siądą i słuchają techno na pełny regulator, popijając piwo i hucznie kibicując przy oglądaniu wydarzeń sportowych. I tak codziennie.
Jestem przekonany że to rozwiązanie byłoby i tańsze i szybsze niż jakikolwiek proces prawny w tym kraju.
Totalnie nielogiczne, powinno sie ich wyciagnac za fraki. Dzieci do domu dziecka(tbh prawdopodobnie wyszlo by im to na lepsze niz wychowywanie sie w takiej sytuacji), rodzice za wlamanie bo jest to najzwyklejsze wlamanie.
Gdyby wlamali sie do auta i jezdzili sobie po miescie, to tez nie mozna by ich wyciagnac bo dzieci?
Bez zartow, nie ma zadnej umowy, nie chroni ich zadne prawo lokatorskie.
“Nie wiedzą czy legalne”, to załatwcie prawnika i pogadajcie z zarządem. Raczej legalne, skoro tam oficjalnie nie można nawet mieszkać.
[https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/wyrok-wazny-dla-dzialkowcow-i-osob-zamieszkujacych-na-terenie-ogrodow](https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/wyrok-wazny-dla-dzialkowcow-i-osob-zamieszkujacych-na-terenie-ogrodow)
Osoby mieszkające na działkach nie są lokatorami i nie powinni być traktowani jak lokatorzy. Jeśli squattersi będą tak traktowani, to tylko utrudni to pozbycie się ich z miejsca przebywania.