Bądźcie czujni. Czasem tak może wyglądać ostatnia rozmowa z przyjacielem.

22 comments
  1. Kontekst: ta rozmowa miała miejsce końcem sierpnia. Pomagałem przyjacielowi przygotować nowe CV bo rozglądał się za pracą.

    Trochę rozmów o grach, trochę o życiu i problemach, trochę o CV i szukaniu pracy.

    W połowie września wysłałem wiadomość z zapytaniem jak idą poszukiwania ale nie dostałem odpowiedzi. Pomyślałem, że pewnie kiepsko i nie będę drążył tematu, sprawdzę później – często też mieliśmy niemal półroczne przerwy w komunikacji, nasze rozmowy były treściwe, konkretne i bez smalltalku.

    Życie goniło, minął wrzesień a końcem października zadzwonił do mnie nieznany numer. Przedstawił się rozmówca jako rodzic mojego przyjaciela. Mój numer zdobył z bilingów syna, bo nie mieli z nim kontaktu od dłuższej chwili (trudne relacje) a mój numer był jednym z ostatnich z którymi się owy przyjaciel kontaktował.

    Udzieliłem wszystkich odpowiedzi na pytania, podzielili się ostatnim znanym adresem na który miałem podjechać po pracy. Spodziewałem się zastać gościa, z wyłączonym telefonem i grającym w gierki, mającym w nosie cały świat (ten typ tak miał). Godzinę później dostałem wiadomość od jego rodziców, że była u nich policja i że mój przyjaciel nie żyje.

    Nic więcej nie wiem, nie wypadało pytać, mam swoje podejrzenia. Piszę to z dwóch powodów.

    1. Średnio radzę sobie z jego stratą. Był moim bardzo bliskim przyjacielem.

    2. Bądźcie czujni, jeśli macie znajomych którzy zmagają się z życiem. Uwierzcie mi, jeśli coś was zaniepokoi, będziecie woleli być bardziej opiekuńczy i poświęcić na to trochę czasu i energii, niż później zastanawiać się czy gdybym napisał dwa dni wcześniej to jeszcze bym zdążył.

    Miejcie oczy i serca otwarte na ważnych dla was ludzi.

    Peace out.

  2. Przykro mi OP, ale nie obwiniaj się. Nieważne jak inni będą się starać, pilnować to i tak pomimo najlepszych chęci drugiej osobie czasem po prostu nie da się pomóc.

    Życie to ciężka sprawa, niektórzy nie dadzą/nie chcą dać rady. Nie zrobi się tego za nich.

  3. Moje kondolencje, ale aby zachować nawet jako-takie zdrowie psychiczne, nie można obwiniać się za czyny innych ludzi — każdy jest kowalem swojego losu, i tak dalej. Miałem kiedyś kogoś, kto był dla mnie bardzo ważny — kogoś, kto leczony był na depresję pod nadzorem psychiatry oraz terapeuty. Niestety, życie pokazało że to nie depresja a narcystyczne zaburzenie osobowości — i teraz to ja chodzę po terapeutach, próbując ułożyć sobie życie “na nowo”.

    Jeżeli ta osoba — od której się w końcu odciąłem po latach życia w toksycznym związku — teraz sobie “coś zrobi”, to jest to tylko jej wina. Mama uczyła mnie, że nie zostawia się nikogo w potrzebie — ale ta szlachetna maksyma nie ma zastosowania, gdy ktoś, komu próbujemy pomóc tej pomocy zwyczajnie nie chce — a wręcz empatię widzi jako słabość, którą można wykorzystać w najbardziej perwersyjny sposób.

    Dlatego nie obwiniaj się, ani się nie zadręczaj OP. Ty żyjesz — i choć zabrzmi to brutalnie, to tylko to ma teraz (dla Ciebie) znaczenie.

  4. Bardzo Ci współczuję OP’ie. Chciałem napisać jeszcze cos ale wyszłoby bardzo podobnie do komentarzy na które już odpowiedziales. Bądź silny, cios był potężny ale przetrwasz i ten. Nie pozwól aby Wasze wspólne wspomnienia odeszły w niepamięć. Trzymaj się.

  5. Miałem tutaj znajomego Polaka, w sumie żaden bliski, kilka razy go gdzieś podwiozłem, pomogłem parę spraw załatwić, kiedyś tam coś sprzedałem itp… Kontakt tak raz na kilka tygodni czy miesięcy.

    Kilka miesięcy temu dzwoni do mnie ni stąd, ni zowąd. Odbieram, słyszę jakieś szumu i po kilku sekundach telefon się urywa. Pomyślałem że pewnie zwykły butt-call i zignorowałem. Kilka dni później dowiedziałem się że się w ten dzień powiesił, a podobny telefon do mojego otrzymali wszyscy wspólni znajomi i rodzina…

    Nie wiem w sumie do dzisiaj co o tym myśleć.

  6. Trzymaj się tam. To nie Twoja wina. Miałem podobnie. Bo próbowałem pomóc na wszelkie możliwe sposoby siostrzeńcowi w lipcu. On był chory na depresję. Mieszkał z dziewczyną co miała 15 lat. U niej w domu gdzie patologia jest. Popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się. Dzień wcześniej po kłótni z dziewczyną. Wyszedł z domu i pisał do mnie przez fb. Przeczuwałem co jest grane, po tym co pisał. Uruchomiłem pół rodziny tam na miejscu. W rodzinnym mieście. Gdzie siostrzeniec mieszkał i reszta rodziny. Próbowaliśmy pomóc. Ale po prostu się nie dało. Zrobił co zrobił. Moja mama go pochowała. Bo ciotka która jest alkoholikiem chleje na umór.
    Sylwester miał 21 lat. Nie ma go już z nami. Też mnie to jeszcze dręczy od środka. Ale trzeba żyć dalej. Będę starał się żeby kolejny raz taka sytuacja miejsca nie miała. Tak sobie obiecałem. Trzymaj się tam. Znam ten ból

  7. Przykro mi to słyszeć. Sam zmagam się z psychą i wiem jak łatwo mieć czarne myśli. Składam moje kondolencje wobec przyjaciela

  8. Wczoraj byłem na pogrzebie znajomego, wykończyły go leki. Ostatni raz jak z nim pisałem oznajmiał że próbuje ostatni raz zdać praktykę na kat B. Dużo osób w tym prokurator twierdzi że było to samobójstwo, ale znałem go i wiedziałem że nie porwał by się na to. Miał dużo problemów, często i mocno dostawał w dupę od życia ale powiedział mi kiedyś że przyzwyczaił się do tego. Wiem tylko że gdziekolwiek jest, tam jest mu lepiej.

  9. Aż przypomniała mi się banalność ostatnich SMS-ów jakie pisałem do mojego byłego. Napisałem mu, że udało mi się zwolnić z QSense (miałem już pewną pracę w Zajezdni) i zrobię przed powrotem małe zakupy, bo kończą się proszek do prania i płyn do płukania (kto miał przykutą osobę do łóżka, ten wie, że pościel trzeba prać BARDZO często). Po powrocie zobaczyłem torbę z jego ubraniami i dokumentami oraz notatkę od jego mamy, że zmarł.

  10. Dlatego się cieszę że nie mam przyjaciół ani w sumie nikogo bliskiego a już na pewno nikogo komu na mnie zależy. Jak postanowię w końcu kopnąć w kalendarz to chociaz bez poczucia winy że komus zrobiłbym coś takiego. Współczuję.

  11. Niestety, wiele osób ma w głowie takie ciemne miejsce, z którego przez uchylone drzwi zamiast światła wylewa się czerń.

    Nie bójcie się prosić o pomoc.

    Dzięki, że podzieliłeś się tą historią.

  12. Jeśli to co mówisz jest prawdą to nie przejmuj się bo on na pewno jest już w piekle a osobami potępionymi nakazane jest się nie przejmować

  13. Możesz mieć do siebie żal, że nie widziałeś tej “czerwonej flagi” i nie zareagowałeś odpowiednio, nic cię nie tknęło, a może coś ci przeszło przez myśl, lecz wydało się niemożliwe, ale zapewniam cię, mam u siebie w bliższej i dalszej rodzinie 2 przypadki samobójstwa i jedno co mogę powiedzieć, to często nawet najbliżsi nie widzą tej flagi. To bywają osoby, które uśmiechną się, zażartują i pomachają na do widzenia, ale nigdy już ich żywych więcej nie zobaczysz. Więc nie rozpamiętuj, takie rzeczy bywa trudno rozpoznać i jeszcze trudniej zmienić.

  14. To przerażające dla mnie jak czasem można nie być świadomym ukrytych problemów człowieka i łatwo przegapić moment, w którym ten człowiek pęka i odbiera sobie życie. Nie potrafię sobie wyobrazić jak bym się czuł normalnie rozmawiając z kolegą jak zawsze, a dzień czy kilka dni później dowiedzieć się o jego samobójstwie.

    Trzymaj się tam opie.

Leave a Reply