To dlatego Orlen stara się napchac sobie kieszenie teraz… /s
No to wszyscy musimy się przenieść do dużych miast, a tereny wiejskie będą bezludne, pola uprawiane przez autonomiczne maszyny.
Gdzieś już o tym czytałem. Chyba w książkach Zajdla.
Ja akurat jestem zwolennikiem zachodniego podejścia, minimalizacja posiadania na rzecz wynajmow, leasingow, subskrypcji. Ułatwia to wiele spraw.
W zrównoważonej przyszłości nie ma miejsca dla takich ekonomistów.
u/writerro, u/calslock odpowiem wam zbiorczo. Skoro promujemy np idee mieszkanie prawem nie towarem to te mieszkania maja być własnościowe? Z tego co wiem to maja być wynajmowane bo właśnie pogoń za własnością zjadła z rynku setki tanich mieszkań na wynajem bo zostały sprzedane za grosze
Po przeczytaniu artykułu, podoba mi się.
Na pewno sam kierunek jest sluszny, ale troche sie boje ze odbedzie sie to w sposob poglebiajacy nierownosci, przynajmniej w krotkiej perspektywie. Moze w dluzszej ludzie wroca do mniejszych miast i odbuduja lokalne spolecznosci zamiast przeprowadzki do duzego miasta czy poleganiu na PKSie jezdzacym 3x dziennie. Bo nawet jesli zrobilibysmy mega inwestycje w transport publiczny to do wielu wsi takie cos nie bedzie jezdzic czesto.
Tak czy siak duzym pytaniem jest jak my w ogole chcemy zyc, jak mozemy zyc, czym jest dla nas rozwoj i ile jestesmy w stanie za niego zaplacic (my, ekostystemy, planeta). Odbieranie fajnych rzeczy nigdy nie jest przyjemne, a samochody osobowe czesto sa bardzo wygodne i umozliwily bardzo wiele.
W zrównoważonym rozwoju nie chodzi o wywalenie na śmietnik wszystkiego co wygodne. Chodzi o ZRÓWNOWAŻONĄ konsumpcję. Nie zero konsumpcji, nie jak najmniejszą, tylko zrównoważoną. Taką, żeby planeta była w stanie ją utrzymać.
A samochody, choć środowiskowo problematyczne, dają taki poziom komfortu, tak bardzo zwiększają poziom życia, i podpierają wszystkie ogromne sektory ekonomii, że możemy śmiało wydać na nie trochę naszego budżetu środowiskowego.
Ludzie nie przesiądą się do zbiorkomu, a biznesy nie zaczną nagle wozić wszystkiego rowerami cargo. Samochodów nie da się pozbyć. Można sprawić, że będą opcjonalne – bo rzeczywiście, w dobrze zaprojektowanym świecie, wielu ludziom samochód nie będzie niezbędny do przeżycia. Ale nigdy nie będą to wszyscy. Dla znacznej części populacji, samochód zawsze będzie symbolem wyboru, niezależności i wolności.
Np. ja. Choćbym miał metro pod nosem, do pracy jeździł codziennie rowerem a do sklepu chodził spacerkiem, choćby pociągi międzymiastowe odjeżdżały co 5 minut z prędkością 300 km/h, choćby auta na wynajem były opcją “na wszelki wypadek” – i tak w garażu zawsze czekałby na mnie mój własny samochód. Pewnie nie jeździłby zbyt często, ale zawsze byłby gotów, zawsze mój, bez żadnych umów, kontaktów i warunków. Mój, własny.
I nie byłoby w tym nic złego.
I bardzo kurwa dobrze.
Czyli realizacja planów naszego pana i władcy Klausa Schwaba, któremu pis służy jak pies – nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy 🙂
Wtf ale baza
“Nie będziesz posiadać nic i będziesz szczęśliwy”
Ale oczywiście rada orlenu będzie jeździć prywatnymi limuzynami gdy nas będą wagonami jak bydło wozić do pracy.
To w sumie nie jest taki głupi pomysł. Abonament na auto miałby ten plus, że teoretycznie umożliwia wybór samochodu do aktualnych potrzeb. Jedziesz tylko do pracy i z powrotem? Masz tu małego pseudo-smarta. Wakacje z rodziną? Oto pakowny SUV albo inny Van.
Problem pojawia się, jak debile zaczną porzucać auta jak teraz hulajki 🙂
Gojom wciśnie się wszystko, pięknie się to obserwuje
Ludzie którzy tak klaszczą uszami z radości słysząc o tym chyba nigdy nie mieszkali na wsi czy w mniejszym mieście gdzie transport publiczny jest a) znacznie gorszy b) znacznie droższy
Jaki sens ma mieć jazda autobusem w sytuacji gdy przejazd autem w dwie osoby już wychodzi tak samo cenowo xD
Fuckcars
No to jeszcze wymyśleć co z wioską.
na szczeście lub nieszczęście nie dożyjemy tych nowoczesnych czasów. technologia aż tak szybko nie się nie posuwa do przodu, a oligarchia ma prawne przeszkody do omijania
19 comments
To dlatego Orlen stara się napchac sobie kieszenie teraz… /s
No to wszyscy musimy się przenieść do dużych miast, a tereny wiejskie będą bezludne, pola uprawiane przez autonomiczne maszyny.
Gdzieś już o tym czytałem. Chyba w książkach Zajdla.
Ja akurat jestem zwolennikiem zachodniego podejścia, minimalizacja posiadania na rzecz wynajmow, leasingow, subskrypcji. Ułatwia to wiele spraw.
W zrównoważonej przyszłości nie ma miejsca dla takich ekonomistów.
u/writerro, u/calslock odpowiem wam zbiorczo. Skoro promujemy np idee mieszkanie prawem nie towarem to te mieszkania maja być własnościowe? Z tego co wiem to maja być wynajmowane bo właśnie pogoń za własnością zjadła z rynku setki tanich mieszkań na wynajem bo zostały sprzedane za grosze
Po przeczytaniu artykułu, podoba mi się.
Na pewno sam kierunek jest sluszny, ale troche sie boje ze odbedzie sie to w sposob poglebiajacy nierownosci, przynajmniej w krotkiej perspektywie. Moze w dluzszej ludzie wroca do mniejszych miast i odbuduja lokalne spolecznosci zamiast przeprowadzki do duzego miasta czy poleganiu na PKSie jezdzacym 3x dziennie. Bo nawet jesli zrobilibysmy mega inwestycje w transport publiczny to do wielu wsi takie cos nie bedzie jezdzic czesto.
Tak czy siak duzym pytaniem jest jak my w ogole chcemy zyc, jak mozemy zyc, czym jest dla nas rozwoj i ile jestesmy w stanie za niego zaplacic (my, ekostystemy, planeta). Odbieranie fajnych rzeczy nigdy nie jest przyjemne, a samochody osobowe czesto sa bardzo wygodne i umozliwily bardzo wiele.
W zrównoważonym rozwoju nie chodzi o wywalenie na śmietnik wszystkiego co wygodne. Chodzi o ZRÓWNOWAŻONĄ konsumpcję. Nie zero konsumpcji, nie jak najmniejszą, tylko zrównoważoną. Taką, żeby planeta była w stanie ją utrzymać.
A samochody, choć środowiskowo problematyczne, dają taki poziom komfortu, tak bardzo zwiększają poziom życia, i podpierają wszystkie ogromne sektory ekonomii, że możemy śmiało wydać na nie trochę naszego budżetu środowiskowego.
Ludzie nie przesiądą się do zbiorkomu, a biznesy nie zaczną nagle wozić wszystkiego rowerami cargo. Samochodów nie da się pozbyć. Można sprawić, że będą opcjonalne – bo rzeczywiście, w dobrze zaprojektowanym świecie, wielu ludziom samochód nie będzie niezbędny do przeżycia. Ale nigdy nie będą to wszyscy. Dla znacznej części populacji, samochód zawsze będzie symbolem wyboru, niezależności i wolności.
Np. ja. Choćbym miał metro pod nosem, do pracy jeździł codziennie rowerem a do sklepu chodził spacerkiem, choćby pociągi międzymiastowe odjeżdżały co 5 minut z prędkością 300 km/h, choćby auta na wynajem były opcją “na wszelki wypadek” – i tak w garażu zawsze czekałby na mnie mój własny samochód. Pewnie nie jeździłby zbyt często, ale zawsze byłby gotów, zawsze mój, bez żadnych umów, kontaktów i warunków. Mój, własny.
I nie byłoby w tym nic złego.
I bardzo kurwa dobrze.
Czyli realizacja planów naszego pana i władcy Klausa Schwaba, któremu pis służy jak pies – nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy 🙂
Wtf ale baza
“Nie będziesz posiadać nic i będziesz szczęśliwy”
Ale oczywiście rada orlenu będzie jeździć prywatnymi limuzynami gdy nas będą wagonami jak bydło wozić do pracy.
To w sumie nie jest taki głupi pomysł. Abonament na auto miałby ten plus, że teoretycznie umożliwia wybór samochodu do aktualnych potrzeb. Jedziesz tylko do pracy i z powrotem? Masz tu małego pseudo-smarta. Wakacje z rodziną? Oto pakowny SUV albo inny Van.
Problem pojawia się, jak debile zaczną porzucać auta jak teraz hulajki 🙂
Gojom wciśnie się wszystko, pięknie się to obserwuje
Ludzie którzy tak klaszczą uszami z radości słysząc o tym chyba nigdy nie mieszkali na wsi czy w mniejszym mieście gdzie transport publiczny jest a) znacznie gorszy b) znacznie droższy
Jaki sens ma mieć jazda autobusem w sytuacji gdy przejazd autem w dwie osoby już wychodzi tak samo cenowo xD
Fuckcars
No to jeszcze wymyśleć co z wioską.
na szczeście lub nieszczęście nie dożyjemy tych nowoczesnych czasów. technologia aż tak szybko nie się nie posuwa do przodu, a oligarchia ma prawne przeszkody do omijania