Główny ekonomista PKN Orlen: w zrównoważonej przyszłości nie ma miejsca na prywatne samochody osobowe

19 comments
  1. No to wszyscy musimy się przenieść do dużych miast, a tereny wiejskie będą bezludne, pola uprawiane przez autonomiczne maszyny.
    Gdzieś już o tym czytałem. Chyba w książkach Zajdla.

  2. Ja akurat jestem zwolennikiem zachodniego podejścia, minimalizacja posiadania na rzecz wynajmow, leasingow, subskrypcji. Ułatwia to wiele spraw.

  3. u/writerro, u/calslock odpowiem wam zbiorczo. Skoro promujemy np idee mieszkanie prawem nie towarem to te mieszkania maja być własnościowe? Z tego co wiem to maja być wynajmowane bo właśnie pogoń za własnością zjadła z rynku setki tanich mieszkań na wynajem bo zostały sprzedane za grosze

  4. Na pewno sam kierunek jest sluszny, ale troche sie boje ze odbedzie sie to w sposob poglebiajacy nierownosci, przynajmniej w krotkiej perspektywie. Moze w dluzszej ludzie wroca do mniejszych miast i odbuduja lokalne spolecznosci zamiast przeprowadzki do duzego miasta czy poleganiu na PKSie jezdzacym 3x dziennie. Bo nawet jesli zrobilibysmy mega inwestycje w transport publiczny to do wielu wsi takie cos nie bedzie jezdzic czesto.

    Tak czy siak duzym pytaniem jest jak my w ogole chcemy zyc, jak mozemy zyc, czym jest dla nas rozwoj i ile jestesmy w stanie za niego zaplacic (my, ekostystemy, planeta). Odbieranie fajnych rzeczy nigdy nie jest przyjemne, a samochody osobowe czesto sa bardzo wygodne i umozliwily bardzo wiele.

  5. W zrównoważonym rozwoju nie chodzi o wywalenie na śmietnik wszystkiego co wygodne. Chodzi o ZRÓWNOWAŻONĄ konsumpcję. Nie zero konsumpcji, nie jak najmniejszą, tylko zrównoważoną. Taką, żeby planeta była w stanie ją utrzymać.

    A samochody, choć środowiskowo problematyczne, dają taki poziom komfortu, tak bardzo zwiększają poziom życia, i podpierają wszystkie ogromne sektory ekonomii, że możemy śmiało wydać na nie trochę naszego budżetu środowiskowego.

    Ludzie nie przesiądą się do zbiorkomu, a biznesy nie zaczną nagle wozić wszystkiego rowerami cargo. Samochodów nie da się pozbyć. Można sprawić, że będą opcjonalne – bo rzeczywiście, w dobrze zaprojektowanym świecie, wielu ludziom samochód nie będzie niezbędny do przeżycia. Ale nigdy nie będą to wszyscy. Dla znacznej części populacji, samochód zawsze będzie symbolem wyboru, niezależności i wolności.

    Np. ja. Choćbym miał metro pod nosem, do pracy jeździł codziennie rowerem a do sklepu chodził spacerkiem, choćby pociągi międzymiastowe odjeżdżały co 5 minut z prędkością 300 km/h, choćby auta na wynajem były opcją “na wszelki wypadek” – i tak w garażu zawsze czekałby na mnie mój własny samochód. Pewnie nie jeździłby zbyt często, ale zawsze byłby gotów, zawsze mój, bez żadnych umów, kontaktów i warunków. Mój, własny.

    I nie byłoby w tym nic złego.

  6. Czyli realizacja planów naszego pana i władcy Klausa Schwaba, któremu pis służy jak pies – nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy 🙂

  7. To w sumie nie jest taki głupi pomysł. Abonament na auto miałby ten plus, że teoretycznie umożliwia wybór samochodu do aktualnych potrzeb. Jedziesz tylko do pracy i z powrotem? Masz tu małego pseudo-smarta. Wakacje z rodziną? Oto pakowny SUV albo inny Van.

    Problem pojawia się, jak debile zaczną porzucać auta jak teraz hulajki 🙂

  8. Ludzie którzy tak klaszczą uszami z radości słysząc o tym chyba nigdy nie mieszkali na wsi czy w mniejszym mieście gdzie transport publiczny jest a) znacznie gorszy b) znacznie droższy
    Jaki sens ma mieć jazda autobusem w sytuacji gdy przejazd autem w dwie osoby już wychodzi tak samo cenowo xD

  9. na szczeście lub nieszczęście nie dożyjemy tych nowoczesnych czasów. technologia aż tak szybko nie się nie posuwa do przodu, a oligarchia ma prawne przeszkody do omijania

Leave a Reply