Przecież dla większości Europy wszystko, co na wschód od Odry, to jeden ch…, wielka matuszka rossija.
A już angole i geografia to jest masakra. Im się wydaje, że ich kraj jest wielki nie tylko z nazwy, i są w szoku, jak się dowiadują, że poza Londkiem, to mają same małe wsie w porównaniu do polskich miast 😀
Dla części ludzi, których tu poznałem wszystko na wschód od Niemiec to Rosja 😉
O co ci chodzi, ja codziennie jem пряники з ароматом ванили, typowe polskie jedzenie
Polskie sklepy w UK dzielą się na 2 kategorie:
A) Polskie – prowadzone przez polaków, z polskimi produktami (tylko). Nie tylko spożywka, gazety, chemia co chcesz. Często kupa robionych przez lokalne baby pierogów, ciast czy sałatek.
B) “Polskie” – prowadzone przez randomowych pakistańczyków (najczęściej, są wyjątki). W środku masz wesoły miks towarów z Polski, Litwy, Rumunii, Ukrainy, rosji i Bułgarii.
Jest “Kucharek”. Good enough.
A to na 100% rosyjskie? Bo widzę tam szprotki w słoku z firmy Riga Gold (całkiem smaczne) a to Łotewska firma przecież jest. U mnie w sklepach prowadzonych przez lokalsów (głónie sklepy off licence) często wrzucają Polskie, Rumuńskie, Łotewskie, Czeskie i inne jedzenia razem do tego samego działu. Jemu to pewnie nie robi różnicy bo wszystko na wschód od Niemiec dla przeciętniego brytyjkczyka to rpzecież Rosja i misie polarne i temperatury -40 stopni 365 dni w roku. xD
To chyba sklep jakiegoś pakistanczyka lub turka. W normalnym markecie (tesco itp.) na polskiej półce są tylko polskie produkty.
You should have said: chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie, król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego (with an angry face) and then that his family is gonna die in 4 days
Sainsbury’s w Anglii ma świetną selekcję polskich produktów.
Zwykle kupuję wedliny, sery, kefir, pierogi itp. Plus oczywiście ogórki, majonez itp.
-“Mom, I want “piernik z Toruni”!
-“But we have some at home!”
“Тульский пряник” at home.
Processed food is not food period
Ehm może przygotowania pod inwazję marszałka Kaczyńskiego?
To teraz już wiemy po kim Hamburgeryka ma tak skrzywione patrzenie na to co jest za granicą.
„Polskie” „jedzenie”
W UK widziałem sklepy z produktami azjatyckimi, czyli z Indii głównie, z hindusami za ladą, żeby nie było, no i z produktami z Turcji, Egiptu, Palestyny. Azja jak chuj. Falafel mrożony, tahini, halwa, daktyle, mieszanka przypraw marokanska
W Niemczech kaszę się kupuje w realu na stoisku rosyjskim xD
W belgijskich Carrefourach polskie produkty leżą często z koszernymi albo pod flagą Izraela xD
Niektóre polskie sklepy z niepolskimi właścicielami próbowali dorzucać rumuńskie produkty, ale raczej pomysł upadł.
17 comments
Przecież dla większości Europy wszystko, co na wschód od Odry, to jeden ch…, wielka matuszka rossija.
A już angole i geografia to jest masakra. Im się wydaje, że ich kraj jest wielki nie tylko z nazwy, i są w szoku, jak się dowiadują, że poza Londkiem, to mają same małe wsie w porównaniu do polskich miast 😀
Dla części ludzi, których tu poznałem wszystko na wschód od Niemiec to Rosja 😉
O co ci chodzi, ja codziennie jem пряники з ароматом ванили, typowe polskie jedzenie
Polskie sklepy w UK dzielą się na 2 kategorie:
A) Polskie – prowadzone przez polaków, z polskimi produktami (tylko). Nie tylko spożywka, gazety, chemia co chcesz. Często kupa robionych przez lokalne baby pierogów, ciast czy sałatek.
B) “Polskie” – prowadzone przez randomowych pakistańczyków (najczęściej, są wyjątki). W środku masz wesoły miks towarów z Polski, Litwy, Rumunii, Ukrainy, rosji i Bułgarii.
Jest “Kucharek”. Good enough.
A to na 100% rosyjskie? Bo widzę tam szprotki w słoku z firmy Riga Gold (całkiem smaczne) a to Łotewska firma przecież jest. U mnie w sklepach prowadzonych przez lokalsów (głónie sklepy off licence) często wrzucają Polskie, Rumuńskie, Łotewskie, Czeskie i inne jedzenia razem do tego samego działu. Jemu to pewnie nie robi różnicy bo wszystko na wschód od Niemiec dla przeciętniego brytyjkczyka to rpzecież Rosja i misie polarne i temperatury -40 stopni 365 dni w roku. xD
To chyba sklep jakiegoś pakistanczyka lub turka. W normalnym markecie (tesco itp.) na polskiej półce są tylko polskie produkty.
You should have said: chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie, król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego (with an angry face) and then that his family is gonna die in 4 days
Sainsbury’s w Anglii ma świetną selekcję polskich produktów.
Zwykle kupuję wedliny, sery, kefir, pierogi itp. Plus oczywiście ogórki, majonez itp.
-“Mom, I want “piernik z Toruni”!
-“But we have some at home!”
“Тульский пряник” at home.
Processed food is not food period
Ehm może przygotowania pod inwazję marszałka Kaczyńskiego?
To teraz już wiemy po kim Hamburgeryka ma tak skrzywione patrzenie na to co jest za granicą.
„Polskie” „jedzenie”
W UK widziałem sklepy z produktami azjatyckimi, czyli z Indii głównie, z hindusami za ladą, żeby nie było, no i z produktami z Turcji, Egiptu, Palestyny. Azja jak chuj. Falafel mrożony, tahini, halwa, daktyle, mieszanka przypraw marokanska
W Niemczech kaszę się kupuje w realu na stoisku rosyjskim xD
W belgijskich Carrefourach polskie produkty leżą często z koszernymi albo pod flagą Izraela xD
Niektóre polskie sklepy z niepolskimi właścicielami próbowali dorzucać rumuńskie produkty, ale raczej pomysł upadł.