Jak potrzeba… poprzednią tak raz do roku albo jak coś się wylało. Od dwóch lat mam nowa i jeszcze nie rozmrazalem.
Średnio raz w roku. Albo jak lód nie pozwala domknąć szuflady/drzwiczek.
Odkąd mam lodówkę no frost to nigdy, czyli jakieś 5 lat. A wcześniej to co roku albo jak za dużo lodu narosło.
Jak przestaję nadążać ze zlizywaniem lodów.
Dwa razy w roku.
No frost master race
No Frost, no cry.
Częściej niż na załączonym obrazku xd
Częściej, po prostu częściej.
Patrząc ba zdjęcie to częściej
Kiedy stwierdzimy że trzeba umyć lodówkę czyli statystycznie pewnie co ~4 lata. Ale no frost.
Rozmrażaliśmy lodówkę średnio raz w roku, ale no frost to niebo a ziemia, polecam zmianę.
Mam tak ciasną kuchnię że tylko lodówka bez zamrażarki się mieści. Problem z głowy
Kiedy urośnie mi taka warstwa lodu, że drzwiczki się nie domykają, to biorę nóż do masła (taki porządny, gruby, nie zmieniający kształtów gdy się go lekko wygnie) oraz tłuczek do mięsa i używam ich jak dłuta i podbijaka żeby pozbyć się warstwy lodu ze ścianek 😎 Wystarczy wyjąć szuflady, podstawić miskę żeby mieć gdzie zbierać lód, 10-15 minut stukania i zamrażarka jak nowa.
Mniej więcej przez ostatnie 3 lata tak robiłam, bo zawsze mam dużo rzeczy w zamrażarce, mięso, bulion, warzywa i owoce, własnej produkcji pieczywo i drożdżówki itd. Nie było gdzie tego odłożyć żeby ją rozmrozić więc musiał sobie człowiek jakoś radzić. Jednak tego lata wpadłam na genialny pomysł zrobienia lodów bez maszyny, miksowanie ich w zamrażarce nie było najlepszym pomysłem xD Planuje przenieść wszystko na balkon gdy temperatury spadną już na minus, rozmrozić zamrażarkę, wszystko porządnie umyć i może nawet przesunę lodówkę żeby zobaczyć jaka cywilizacjia za nią powstała przez ostatnie +5 lat 🤔
No to mamy kolejne zlodowacenie.
Widzę jęzor lodowca.
Chcieliśmy ubiegłej zimy, ale tak prędko odeszła…
Nigdy
Aktualnej nie rozmrażałam jeszcze nigdy, będzie że trzy lata… Teraz umyłam tacki na lód, nie na potrzeby więcej.
jeszcze nigdy a to już z 6 lat chyba, w sumie to wcześniej na to nie wpadłem. Ale z 2 razy po prostu wziąłem plastikowy skrobak który był dołączony do lodówki i zeskrobałem cały szron/śnieg. Brył lodu nigdy nie miałem przez te 6 lat.
to jeszcze takie (bez samo rozmrazania) sie produkuje? (amica to chyba wspolczesna firma)
Na pewno co najmniej raz w roku, a wymycie lodówki parę razy w zależności od sytuacji. Ale to zamierzchłe czasy, bo mam No Frost od 6 lat. Bardzo polecam.
W ciągu ostatnich 10 lat chyba raz, tylko dlatego że drzwi się nie domykały
Dwa razy w ciągu 4 lat. Byłoby raz, ale raz nie domknąłem drzwiczek i w około doby z dwóch małych strupów lodu zrobił się lodowiec.
Nigdy
Kurwa a ile ona ma lat? Takie to się tylko na wysypisku spotyka. Ty ją kurwa najpierw z brudu umyj bo aż żółta się zrobiła a później o rozmrożeniu pomyśl.
Co roku na zimę, ale niedługo wymieniam lodówkę i będzie no frost 😛
5 lat temu zmieniałem lodówkę, na taką z funkcją no-frost. Przez cały ten czas, rozmrażałem ja tylko raz, dwa lata temu, a to i tak tylko dlatego, że się przeprowadzałem i musiałem ją przewieść
Jak ładny lądolód 😛 Myślałm ze no frost już dawno jest w standardzie. Moja od kupienia nie odmrażana, nie licząc przeprowadzek dwóch.
Raz do roku. W pierwszy weekend jak jest mróz (lub koło zera), żeby spokojnie jedzenie na balkon wystawić.
Jak jebie to sprzątam.
rzadziej niz Ty …
To ją się rozmraża?
Jedno z najmocniejszych wspomnien z dzieciństwa.
Biorę ten kawał lodu i w zlewie przecinam go strugą gorącej wody. I znowu i znowu.
Nie będę kłamał – gdybym nie miał no-frost, robiłbym tak do dnia dzisiejszego.
Spróbuje rozmrozić po takim czasie jak na załączonym obrazku – zobaczę ile to potrwa 😁
Tych nowych się nie powinno rozmrażać (i z tego co wiem chyba wszystkich nie powinno się wyłączać do czyszczenia bo wtedy właśnie lodzi bardzo)
35 comments
Jak potrzeba… poprzednią tak raz do roku albo jak coś się wylało. Od dwóch lat mam nowa i jeszcze nie rozmrazalem.
Średnio raz w roku. Albo jak lód nie pozwala domknąć szuflady/drzwiczek.
Odkąd mam lodówkę no frost to nigdy, czyli jakieś 5 lat. A wcześniej to co roku albo jak za dużo lodu narosło.
Jak przestaję nadążać ze zlizywaniem lodów.
Dwa razy w roku.
No frost master race
No Frost, no cry.
Częściej niż na załączonym obrazku xd
Częściej, po prostu częściej.
Patrząc ba zdjęcie to częściej
Kiedy stwierdzimy że trzeba umyć lodówkę czyli statystycznie pewnie co ~4 lata. Ale no frost.
Rozmrażaliśmy lodówkę średnio raz w roku, ale no frost to niebo a ziemia, polecam zmianę.
Mam tak ciasną kuchnię że tylko lodówka bez zamrażarki się mieści. Problem z głowy
Kiedy urośnie mi taka warstwa lodu, że drzwiczki się nie domykają, to biorę nóż do masła (taki porządny, gruby, nie zmieniający kształtów gdy się go lekko wygnie) oraz tłuczek do mięsa i używam ich jak dłuta i podbijaka żeby pozbyć się warstwy lodu ze ścianek 😎 Wystarczy wyjąć szuflady, podstawić miskę żeby mieć gdzie zbierać lód, 10-15 minut stukania i zamrażarka jak nowa.
Mniej więcej przez ostatnie 3 lata tak robiłam, bo zawsze mam dużo rzeczy w zamrażarce, mięso, bulion, warzywa i owoce, własnej produkcji pieczywo i drożdżówki itd. Nie było gdzie tego odłożyć żeby ją rozmrozić więc musiał sobie człowiek jakoś radzić. Jednak tego lata wpadłam na genialny pomysł zrobienia lodów bez maszyny, miksowanie ich w zamrażarce nie było najlepszym pomysłem xD Planuje przenieść wszystko na balkon gdy temperatury spadną już na minus, rozmrozić zamrażarkę, wszystko porządnie umyć i może nawet przesunę lodówkę żeby zobaczyć jaka cywilizacjia za nią powstała przez ostatnie +5 lat 🤔
No to mamy kolejne zlodowacenie.
Widzę jęzor lodowca.
Chcieliśmy ubiegłej zimy, ale tak prędko odeszła…
Nigdy
Aktualnej nie rozmrażałam jeszcze nigdy, będzie że trzy lata… Teraz umyłam tacki na lód, nie na potrzeby więcej.
jeszcze nigdy a to już z 6 lat chyba, w sumie to wcześniej na to nie wpadłem. Ale z 2 razy po prostu wziąłem plastikowy skrobak który był dołączony do lodówki i zeskrobałem cały szron/śnieg. Brył lodu nigdy nie miałem przez te 6 lat.
to jeszcze takie (bez samo rozmrazania) sie produkuje? (amica to chyba wspolczesna firma)
Na pewno co najmniej raz w roku, a wymycie lodówki parę razy w zależności od sytuacji. Ale to zamierzchłe czasy, bo mam No Frost od 6 lat. Bardzo polecam.
W ciągu ostatnich 10 lat chyba raz, tylko dlatego że drzwi się nie domykały
Dwa razy w ciągu 4 lat. Byłoby raz, ale raz nie domknąłem drzwiczek i w około doby z dwóch małych strupów lodu zrobił się lodowiec.
Nigdy
Kurwa a ile ona ma lat? Takie to się tylko na wysypisku spotyka. Ty ją kurwa najpierw z brudu umyj bo aż żółta się zrobiła a później o rozmrożeniu pomyśl.
Co roku na zimę, ale niedługo wymieniam lodówkę i będzie no frost 😛
5 lat temu zmieniałem lodówkę, na taką z funkcją no-frost. Przez cały ten czas, rozmrażałem ja tylko raz, dwa lata temu, a to i tak tylko dlatego, że się przeprowadzałem i musiałem ją przewieść
Jak ładny lądolód 😛 Myślałm ze no frost już dawno jest w standardzie. Moja od kupienia nie odmrażana, nie licząc przeprowadzek dwóch.
Raz do roku. W pierwszy weekend jak jest mróz (lub koło zera), żeby spokojnie jedzenie na balkon wystawić.
Jak jebie to sprzątam.
rzadziej niz Ty …
To ją się rozmraża?
Jedno z najmocniejszych wspomnien z dzieciństwa.
Biorę ten kawał lodu i w zlewie przecinam go strugą gorącej wody. I znowu i znowu.
Nie będę kłamał – gdybym nie miał no-frost, robiłbym tak do dnia dzisiejszego.
Spróbuje rozmrozić po takim czasie jak na załączonym obrazku – zobaczę ile to potrwa 😁
Tych nowych się nie powinno rozmrażać (i z tego co wiem chyba wszystkich nie powinno się wyłączać do czyszczenia bo wtedy właśnie lodzi bardzo)