Fakt, iż rakieta może trafić w pole pod granicą z Ukrainą, nie jest żadną porażką. Tak po prostu wygląda świat militariów XXI w.

6 comments
  1. > Po pierwsze dlatego, że wojen ani się dziś nie toczy, […]

    Chyba dużo mnie ominęło. Najwidoczniej konflikty prowadzone m.in. w Afryce i Azji, również pochłaniające wiele ofiar to teraz tzw. *specjalne operacje wojskowe*. 🙂

  2. obrona przeciwlotnicza nie jest od obrony miast…. no kurła

    ten typ pisze, że wojen się dziś nie toczy ostrzeliwując miasta czy on się obudził ze śpiączki w której był przez ostatni rok.

  3. > Wszystko to nie ma jednak żadnego znaczenia.

    Jeszcze wczoraj zanim wyszło, że to mogło nie być celowe działanie, a wypadek i to ze strony ukraińskiej to miało znaczenie, a tu nagle się dowiadujemy, że nie dość, że nie ma, to jeszcze obrona przeciwlotnicza nie jest do obrony, a przynajmniej nie naszej, a ogólnie to USA i ZSSR zawarły pakt o nierozwijaniu obrony przeciwbalistycznej, dlatego logiczny wniosek jest z tego taki, że nikt inny też jej nie rozwija, bo przecież broń z innych krajów to tak naprawdę przemalowaną broń amerykańska.

  4. Teraz zobaczyłam, że paywall, wcześniej czytałam to w ramach bezpłatnego limitu, przepraszam :,(

  5. Czy mogę już zacząć się bać?. Bo nagle może i prawdopodobieństwo zgonu w wyniku ataku rakietowego jest może nadal niższe niż w wypadku samochodowym, ale znacząco wzrosło. Szczególnie jeśli nie tylko pole tuż przy granicy, ale też miasto niewiele dalej nie są chronione.

Leave a Reply